Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
6.AAFF - Raj: Wiara

 6.AAFF / Raj: Wiara

Raj: Wiara

Raj: Wiara | Paradies: Glaube | dramat | Austria, Francja, Niemcy | 2012
reż. i scen. Ulrich Seidl

 (7,5/10)

Rzecz dzieje się we współczesnej Austrii.  Anna Maria to kobieta niezwykle uporządkowana.  Z wielką starannością dba o dom, sumiennie wykonuje swoją pracę w szpitalu (jest technikiem radiologicznym), z wyniosłością i dystansem odnosi się do świata zewnętrznego.  Jest osobą wierzącą.  Obsesyjnie.  Całe jej życie jest podporządkowane wierze.  Jezus jest sensem jej życia, to jego stawia na pierwszym miejscu, dla niego żyje, tylko jego kocha.  Kobieta modli się nieustannie, śpiewa w domu religijne pieśni, organizuje spotkania modlitewne.  Jednak to nie wszystko.  Bo z miłości do Boga umartwia się, karze za najmniejsze przewinienia.  Biczowanie i inne formy cierpienia to stały punkt w jej planie dnia.  Ale i na tym się nie zatrzymuje, bo ze swoją wiarą wychodzi na zewnątrz, do ludzi, próbując nawracać, tych którzy nie wierzą, tych których uważa za grzesznych (a są nimi w gruncie rzeczy wszyscy), najczęściej odwiedzając imigrantów.  Uważa, że wiara z którą do nich przychodzi, pomoże im w życiu w nowym kraju.

"Raj: Wiara" to, jak zauważył Piotr Kosiewski (historyk sztuki, krytyk) w debacie, która odbyła się już po zakończonym seansie, film bardzo radykalny.  Ukazujący kobietę, która swoją wiarę bierze śmiertelnie na poważnie, która w swoim wyznaniu wpada w przeogromną skrajność.  Skrajność, która zadziwia, chwilami szokuje, budzi oczywisty sprzeciw.  To film trudny, nieprzyjemny do oglądania, od pewnego momentu wręcz irytujący (szczególnie denerwujące stają się tu wyśpiewywane przez bohaterkę modlitwy, od których aż cierpną uszy).  Bo zachowania bohaterki, są tak zdecydowane, tak przesadne, że nie sposób się z nimi zgodzić, nie sposób przyjmować je na spokojnie.  Chwilami aż ciężko jest pojąć takie oddanie, takie ogromne zaślepienie wiarą, przekonaniami do swoich racji.  Jedynych, słusznych.  To portret przerysowany, posunięty do absolutnego ekstremum, skąd nie dziwne są protesty, głosy sprzeciwu, oburzające się na takie przedstawienie człowieka głęboko wierzącego. 

Tylko, czy stan w jakim pogrążona jest bohaterka jest aby na pewno wiarą?  Czy nie jest to tylko poza, grany przed innymi i przede wszystkim przed samym sobą teatr, obrona przed przeszłością, przed światem zewnętrznym?  Czemu Anna stała się tak fanatycznie wierzącą osobą można się niestety tylko domyślać.  Reżyser podsuwa nam co do tego pewne wskazówki, ale jest ich niewiele i nie wszystko z nich wynika.  Jedno wiadomo na pewno: kiedyś taka nie była.  A to znaczy, że jej obecne zachowanie jest pewną reakcją.  Silną, przerysowaną, ale jednak tylko pewną odpowiedzią, przyjętą od pewnego momentu jej życia.  Co znaczące Anna choć wykonuje wiele czynności, które świadczyłyby o jej głębokiej wierze, choć głosi ją nieznajomym, próbując nawracać ich na drogę prawości i dobra, sama oblewa test z bycia dobrym człowiekiem.  Bo co z tego, że co dzień biczuje się prawie do krwi, co z tego, że zna wszystkie pieśni na pamięć i z przekonaniem i siłą w głosie je wyśpiewuje, jeśli brakuje w jej życiu takiej podstawy jak miłość do bliźniego.

Anna jest potwornie smutną kobietą.  Kobietą całkowicie pozbawioną empatii, współczucia. Bez jakichkolwiek emocji wykonującą swoje obowiązki.  Nie wkładając w nie ani odrobiny uczucia, serca, zainteresowania, co przybliża jej zachowanie niebezpiecznie mocno do bezdusznej postaci robota.  I nie chodzi tu tylko o potwornie chłodne odnoszenie się do ludzi, bo nawet i zwierzętom nie potrafi okazać choć krztyny uczucia.  Nie liczy się z nikim, bo jedynym celem jej życia jest wiara, a bardziej samo poczucie, że tę wiarę wyznaje.  To kobieta pozbawiona miłości, przekonana do swoich racji ale w gruncie rzeczy potwornie zagubiona.  Wyalienowana, samotna, odwrócona tyłem (co skrzętnie pokazuje kamera) do całego społeczeństwa, które uważa za grzeszne i złe.  Co podkreśla sam film, będący nie tylko oskarżeniem tak skrajnej wiary, ale również oskarżeniem świata, w którym tej wiary brakuje.

6.AAFF

wtorek, 23 października 2012, milczacy_krytyk
Tagi: aaff dramat

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: la-di-da, *.ptwp.pl
2012/10/24 09:28:53
Po obejrzeniu "Miłości" czekam na ten film. Na całą trylogię właściwie.
Ciekawy tekst!
Pozdrawiam :).
-
milczacy_krytyk
2012/10/24 15:56:23
Ja za to nie miałem jeszcze okazji oglądać "Miłości", jakoś przeleciał ten film przez kina i nie zdążyłem się na niego wybrać, choć chciałem go obejrzeć. Nie napiszę więc niestety jak "Wiara" ma się do "Miłości", ale patrząc na zagraniczne recenzje raczej podobnie, więc jest na co czekać.
Pozdrawiam!