Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Ted

thunder buddies for live

Ted

Ted (2012) USA

reżyseria: Seth MacFarlane
scenariusz: Seth MacFarlane, Alec Sulkin, Wellesley Wild
aktorzy: Mark Wahlberg, Mila Kunis, Joel McHale, Giovanni Ribisi, Patrick Warburton, Matt Walsh, Jessica Barth, Aedin Mincks, Bill Smitrovich, Bretton Manley, Ralph Garman, Alex Borstein, Seth MacFarlane, Patrick Stewart, Norah Jones, Sam J. Jones, Tom Skerritt
muzyka: Walter Murphy
zdjęcia: Michael Barrett
montaż: Jeff Freeman

 (7/10)

"Ted" to film dedykowany wszystkim tym, którzy zatracili dziecięcy błysk w oku, przypominający, że coś takiego jak magia naprawdę istnieje.  Tak twierdzi narrator (boski Patrick Stewart) odzywający się w pierwszych sekundach seansu, wprowadzający nas w tę historię i przedstawiający nam jej głównych bohaterów.  Kilkuletniego Johna, jedynaka, który jest tym typem chłopca, który nie ma przyjaciół, a nawet znajomych.  Przez to czuje się potwornie samotny.  Dlatego gdy rodzice wręczają mu na Gwiazdkę wielkiego, pluszowego misia, przelewa na niego całą swoją miłość, ogromną potrzebę posiadana najbliższego sobie kumpla, i marzy by ten został jego najlepszym przyjacielem już na zawsze.  A ponieważ wypowiada to życzenie w odpowiednim momencie, następnego ranka miś... zaczyna mówić ludzki głosem.  Johnny i Tedy przyrzekają sobie wieczną przyjaźń oraz to, że siebie nigdy nie opuszczą.  I tak żyją jako dwaj najlepsi kumple przez kolejne lata, aż po dzień dzisiejszy, gdy John ma już 35 wiosen na karku, a Ted choć wygląda tak samo, przemawia głosem Setha MacFarlane'a.  I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że przez tę przyjaźń John tak naprawdę nigdy nie dorósł.  Bo inaczej niż inne dzieci, nie wyrzuciwszy misia w odpowiednim momencie, nigdy nie wkroczył w świat dorosłych.

Mam nieodparte wrażenie, że film ten zdecydowanie najbardziej spodobać się może przede wszystkim Amerykanom, oraz tym, którzy są bardzo zorientowani w tym co akurat dzieje się w Stanach, niż pozostałym widzom.  Dlaczego?  Bo od groma tu inside joke'ów, które bez odpowiedniego kontekstu, bez znajomości szerszego tła nie będą zrozumiałe, a więc też śmieszne.  Obraz ten również zdecydowanie najbardziej trafi do trzydziestolatków, rówieśników głównego bohatera.  Odniesień do lat osiemdziesiątych, do tamtych czasów, tego co działo się chociażby wtedy w kinie i muzyce, jest tu tak wiele, że aż nie sposób ich wszystkich wyłapać.  A dla widza wychowanego w tamtych czasach będą one najbardziej zauważalne i wzruszające.  Dla wszystkich pozostałych "Ted" będzie po prostu przyjemną, pozytywną i bardzo pomysłową komedią o pewnym facecie, który nie potrafi wkroczyć w dorosłość, bo życie bez odpowiedzialności i zobowiązań wydaje mu się bardziej kuszące, a co za tym też idzie nie potrafi rozpocząć życia na własny rachunek i rozluźnić przyjaźni z misiem.  Film ten nie jest jednak aż tak mocny, cięty i niegrzeczny jak wynikać by to mogło ze zwiastunów, lub wcześniejszych dokonań MacFarlane'a, z lecącym po bandzie serialem "Family Guy" na czele.  W porównaniu z nim "Ted" to bardzo łagodna, wręcz ugrzeczniona komedia, która ma kilka lepszych momentów (z czego najbardziej śmieszne są scenki przerywające główną akcję, chwilowe wtrącenia), ale skurcz mięśni od śmiechu po niej nie grozi.

Nie można temu filmowi odmówić jednak jednego: oryginalności.  Dawno nie mieliśmy w kinach tak pomysłowej, świeżej i ciekawej historii, która do tego byłaby tak sprawnie i dobrze opowiedziana.  Bo "Ted" to niezwykle zgrabny film, świetnie pomyślany i przemyślany, który choć chwilami może trochę za bardzo zwalnia, ani przez chwilę nie traci wątku, nie sprawia również wrażenia luźnego zlepku gagów na dany temat.  To interesująco opowiedziana historia o dorastaniu, przyjaźni i braniu odpowiedzialności za swoje czyny, a także mówiąca o potrzebie kompromisów.  Czuć tu ogólny zamysł, czuć, że ktoś tu  popracował odrobinę dłużej nad scenariuszem i miał wizję całej produkcji, a nie tylko pomysł na kilka śmiesznych scen.  Co więcej "Ted" to film całkiem nie głupi, pod płaszczykiem wcale nie tak wulgarnej wulgarności, przekazujący wart zapamiętania morał, jak to na bajkę (choć dla dorosłych) przystało.  A do tego wszystkiego to obraz dobrze zagrany.  Przez Marka Wahlberga, który nie jest tu tak drewniany jak zwykle, oraz przez Milę Kunis, która spisała się naprawdę fantastycznie (z każdym kolejnym filmem coraz bardziej się do niej przekonuję).  Podsumowując: ciekawa rozrywka, choć nie aż tak zabawna jakby się można było tego spodziewać.

PS. Cameo Ryana Reynoldsa - przecudowne!

niedziela, 09 września 2012, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: kurtularny, *.elk.mm.pl
2012/09/10 09:20:51
a ja go odebrałem inaczej - jako nieśmieszny, bardzo przewidywalny i nudny
-
quentinho
2012/09/12 14:43:47
Mi się bardzo podobał. Szkoda, że tak słabo dopracowali stronę obyczajową, która faktycznie była przewidywalna i nudna. Reszta, jak dla mnie, rewelacyjna.
-
Gość: Klapserka, *.dynamic.chello.pl
2012/09/12 22:23:08
Dla mnie całość jest absolutnie do przyjęcia, efekt psuje tylko siłowe wciągnięcie widza w schemat obyczajówki. Natomiast gagi pierwsza klasa. Też zwróciłam uwagę na te dowcipy, które mierzą w kulturę amerykańską. No ale cóż, to już kwestia narodowa, a Amerykanie mogą sobie pozwolić na kręcenie filmów o Ameryce, bo i tak poza nią sporo na tym zarobią.
-
milczacy_krytyk
2012/09/14 00:19:41
@quentinho:
Dla mnie jednak trochę za mało śmieszny. A przynajmniej nie tak rozbrajająco trafny i mocny jak "Family Guy". Trochę jak z "Simpsonami": jako serial spisywali się świetnie (choć lata świetności mają niestety chyba już za sobą), jako osobny film zabrakło pazura i wyszło nijako.

Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2012/09/14 00:22:46
@Klapserka:
To prawda, nikt nie zabrania wewnętrznych żartów, choć trochę szkoda, że aż tyle się tu znalazło, bo przez to film ten nie aż tak śmieszy jakby mógł być, gdyby wszystkie żarty były uniwersalne.

Pozdrawiam!