Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Magic Mike

can't touch this

Magic Mike

Magic Mike (2012) USA

reżyseria, zdjęcia, montaż: Steven Soderbergh
scenariusz: Reid Carolin
aktorzy: Channing Tatum, Alex Pettyfer, Matthew McConaughey, Cody Horn, Olivia Munn, Matt Bomer, Riley Keough, Joe Manganiello, Kevin Nash, Adam Rodriguez, Gabriel Iglesias, James Martin Kelly, Micaela Johnson, Denise Vasi, Camryn Grimes, Kate Easton 

 (7/10)

Gdy za produkcję traktującą o tancerzach erotycznych zabiera się twórca taki jak Steven Soderbergh (który choć jeszcze niedawno zapowiadał, że przechodzi na przedwczesną emeryturę, jednak ostatnio tworzy jak najęty), to musi wyjść z tego coś ciekawego.  I wyszło, choć trudno do końca stwierdzić, czy finalny produkt jest udany, czy jednak mu czegoś brakuje, czy mógł być jednak odrobinę lepszy.  Całe szczęście „Magic Mike” nie jest żenującą sklejką kolejnych rozbieranych występów, przedzielonych nudnymi rozmowami o niczym.  Nie jest to, jak próbowały wmówić pierwsze zapowiedzi, komedia romantyczna, słodka historyjka zauroczenia między striptizerem a poważną dziewczyną.  Nie jest to również przesadnie rozebrane, teledyskowe show, w którym spodnie i inne części garderoby latałyby nieustannie w powietrzu, ku uciesze zgromadzonych na publice pań.  To film poprowadzony pewną ręką, ale zmierzający trochę inną drogą niż można by się tego spodziewać.  Nie akcentujący tego co wydawać by sie mogło będzie tu najważniejsze, ani nie rozwijający tej historii w tak oczywisty i ograny sposób, w jaki przyzwyczaiły nas do tego inne produkcje, mówiące o młokosie wchodzącym w nieznany dla siebie świat.  Bo choć początkowo zapowiada się, że właśnie będzie to opowieść o młodym chłopaku, który zacznie poznawać świat męskiego striptizu (a my razem z nim), to takie spojrzenie na tę historię później się gdzieś zatraca.

I tak jest właściwie z całą tą produkcją.  To co z początku wydaje się istotne, to co ma prowadzić do większych wydarzeń, konkretnych zwrotów akcji, z czasem blednie, rozwiązuje się gdzieś obok, jakby przy okazji, lub nawet zostaje pozostawione samemu sobie, tocząc się gdzieś z dala, już niezauważalnie.  Bo choć wydawać by się mogło, że prędzej czy później sytuacja bohaterów będzie się coraz bardziej komplikować, bo będą musiały pojawić się niełatwe do pokonania konsekwencje imprezowego życia, lekkomyślnych wyborów, utraty zdrowego rozsądku, przez nadmiar zainteresowania płcią przeciwną i spory zastrzyk pogniecionej gotówki, to tak się jednak nie dzieje. A przynajmniej nie całkiem, bo choć faktycznie sytuacja w pewnej chwili się komplikuje, to staje się to dopiero pod sam koniec seansu, a konsekwencje tych zdarzeń, choć widoczne, to jednak mające bardziej wewnętrzny charakter, nie pociągający za sobą brutalnych, groźnych czy niebezpiecznych działań.  Kończą się na myślach i podejmowanych decyzjach, co choć nietypowe, wydaje się jednak odrobinę rozczarowujące.  I tak niestety ta historia, choć zaczyna się naprawdę obiecująco, szybko wciągając w świat zrywanych jednym szarpnięciem spodni, to jednak gdzieś w połowie traci pęd i nie za bardzo wiedząc dokąd dalej ma zmierzać, po prostu decyduje się na spokojną obserwację kilku z postaci i wyborów przez nich dokonywanych.

Z początku ukazując rozbierany świat, tak dla młodego Adama kuszący, bo oferujący wielkie pieniądze, kobiety i ciągłą zabawę.  Świat w głębi jednocześnie przygnębiająco pusty i samotny, bo jednak będący tylko przedstawieniem, przygotowaną choreografią, wyuczonym występem, który kończy się z chwilą zejścia ze sceny, a zastępuje go zwykła rzeczywistość.  Co coraz wyraźniej zaczyna odczuwać Mike, chcąc wyrwać się z kołowrotka wiecznych imprez, zacząć robić coś co ma znaczenie i spotkać kogoś, kto zobaczy w nim więcej niż tylko faceta, któremu trzeba zapłacić, by mieć go na chwilę dla siebie.  Z jednej strony to ciekawy zabieg, bo po wystrzałowym wstępie, ukazującym nocne życie bohaterów, obraz zaczyna odkrywać ich dzienne rozterki i problemy, z drugiej jednak strony przez to, że jest ono zwyczajne i nawet chwilami nudnawe, taki też staje się sam seans.   Można się przyczepić do takiego podejścia, bo przez nie druga połowa seansu zlatuje dużo wolniej, jest mniej zabawna i interesująca, ale dzięki niemu obraz ten nie zamienia się w kolejną z rzędu historyjkę o młodym chłopaku, który pragnąc zmiany w swoim biednym i dotąd niezbyt udanym życiu, zaczyna robić coś, co choć z początku wydawało się dla niego nieodpowiednie, może nawet niewłaściwe, to jednak go zmieni i ukształtuje na lepszego człowieka.  Tak się tu na szczęście nie dzieje, historia rozwija się inaczej, zdecydowanie mniej optymistycznie niż można by sądzić.

Z resztą, skoro w dużej mierze obraz ten pokazuje prawdziwe życie, bo jest to historia inspirowana doświadczeniami Channinga Tatuma, który zanim zaczął stawiać pierwsze kroki na polu aktorstwa, naprawdę występował jako tancerz erotyczny (co z resztą widać na pierwszy rzut oka, bo ze wszystkich tu rozbierających sie aktorów on porusza się najlepiej), to taki spokojny i mało konkretny rozwój tej opowieści jednak ani dziwić ani przeszkadzać nie powinien.  Na plus zaliczyć tu przy okazji można to, że udało się nie przeważyć tej historii ani w jedną ani w drugą stronę, nie przyjmując ani zbyt optymistycznego, ani za nadto krytycznego spojrzenia na świat męskiego striptizu.  To całkiem obiektywne spojrzenie pokazujące oczywiste plusy takiej profesji, ale nie wychwalające jej za nadto, pamiętające o wszystkich niebezpieczeństwach i pułapkach jakie ze sobą niesie.  Pomaga w tym spokojne przedstawienie tej historii, brak teledyskowego montażu (szczególnie w czasie występów, przez co nie są one sztucznie podkręcane), oraz wielokrotne traktowanie występów jako dodatku, a nie clue programu.  Na plus wymienić jeszcze koniecznie trzeba dwóch aktorów: Matthew McConaughey, który jako właściciel klubu, podeszły już wiekiem striptizer z mocnym akcentem, stworzył tu jedną z najlepszych i najbardziej konkretnych ról w swojej karierze, oraz Channing Tatum, który pierwszy raz wypada na ekranie naturalnie, ale to pewnie dlatego, że nie musi tu nikogo grać, tylko jest po prostu sobą.  Pozostali, niestety, stanowią tu tylko atrakcyjne tło.

sobota, 04 sierpnia 2012, milczacy_krytyk

Polecane wpisy