Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Iniemamocni

save the day

Iniemamocni

Iniemamocni (2004) USA

reżyseria i scenariusz: Brad Bird
głosy: Piotr Fronczewski, Dorota Segda, Piotr Adamczyk, Karolina Gruszka, Kora, Piotr Gąsowski, Danuta Stenka, Filip Radkiewicz, Stanisław Tym, Jerzy Kryszak, Wiesław Michnikowski
muzyka: Michael Giacchino
zdjęcia: Patrick Lin, Andrew Jimenez, Janet Lucroy
montaż: Stephen Schaffer
reżyser dubbingu PL: Waldemar Modestowicz
dialogi PL: Jakub Wecsile

 (9/10)

Choć za tę animację, opowiadającą o pewnej rodzinie superbohaterów, odpowiedzialne było  genialne studio Pixar, długo nie mogłem zebrać się do jej obejrzenia.  Jakoś nie byłem przekonany co do samego konceptu na ten obraz.  Jednak po zakończonym seansie bez wahania mogę stwierdzić, że jak najbardziej było warto.  Bo "Iniemamocni" to produkcja, która z każdą kolejną minutą okazuje się być coraz lepsza, która z całą pewnością spodoba się dzieciom, ale również i dorosłym.  Bo dla tych pierwszych będzie fantastyczną, kolorową przygodą, zabawnym obrazem pełnym niesamowitych przygód, a dla tych drugich, wcale nie tak odległą opowieścią, do której co niezwykłe będą mogli się odnieść i być może coś dla siebie z niej wyciągnąć.  Już sam punkt wyjścia tej produkcji jest bardzo interesujący.  Niegdyś niezwykle popularni, uwielbiani przez społeczeństwo superbohaterowie, przez swoje zbyt spektakularne działania, które choć z jednej strony pomagały w zwalczaniu przestępczości, to jednak przyczyniały się do szkód przypadkowych ludzi, musieli porzucić swoje lateksowe stroje, zaprzestać działalności.  Pod naciskiem opinii publicznej zostali zmuszeni do ukrycia się w cieniu, by od tej pory wieść zwyczajne, anonimowe życie.  Pracując w nudnych przedsiębiorstwach, zajmując się wychowywaniem dzieci, będąc nikim ponad zwykłymi obywatelami, niczym nie wyróżniającymi się z tłumu pozostałych.  Ponieważ jednak nie sposób zapomnieć czasów świetności, możliwości ratowania całego świata, czucia się naprawdę potrzebnym, dlatego też gdy na horyzoncie pojawia się możliwe do wykonania zadanie, jeden z dawnych superbohaterów podejmuje się go bez najmniejszego wahania, by znów poczuć to co w czasach młodości.  A za nim pójdą następni, czyli cała jego rodzina.

To co jako pierwsze rzuca się na oczy w tej animacji, to świetnie nakreślone, niesamowicie konkretne i ciekawe postaci, wyposażone w takie charaktery, jakby mieli je grać prawdziwi aktorzy, jakby nie miały pojawić się zaledwie w bajce.  To właśnie tak bardzo wyróżnia Pixara od innych wytwórni, że tworzy filmy, które choć mają formę bajki, to opowiadają historie, które równie dobrze mogłyby zaistnieć w kinie aktorskim i wypadłyby równie dobrze. Aktorzy mieliby co grać, dialogi nie raziłyby dziecinnością oraz naiwnością, bo Pixar swoich widzów traktuje bardzo poważnie i nie rozważa swoich obrazów wyłącznie w kategoriach animacji dla najmłodszych.  O czym tak naprawdę jest ten film?  O życiu, którego szara codzienność zabija dzień po dniu, o znudzeniu nijakością nudnej egzystencji, o potwornej niemożliwości wybicia się z tego ustatkowanego stanu, o nawiedzających wspomnieniach młodości, która była tak fascynująca, której zakończenie równało się w jakimś sensie końcowi pasjonującego życia.  Po której pozostały zaledwie ciepłe wspomnienia, pamięć żywionych wtedy marzeń, pragnień, zamiecionych pod dywan, bo do głosu doszło dorosłe, poważne życie, obowiązki, praca, rodzina.  Opowieść o pragnieniu bycia wyjątkowym, niezwykłym, chęci robienia w życiu tego co się kocha.  Pokazująca jak bardzo nieszczęśliwy bywa człowiek, gdy nie może realizować swoich marzeń, pasji, siebie samego, gdy nie może robić tego, co jest dla niego najważniejsze.  Ale to także opowieść o akceptowaniu siebie samego, swojej inności, jednocześnie wyjątkowości, i otwieraniu się na ludzi, zdobywaniu pewności siebie, tak ułatwiającej życie i kontakty.

"Iniemamocni" to animacja, która świetnie sprawdza się jako kino akcji, rozpędzony do granic możliwości blockbuster, bo pędzących przed siebie scen jest tu wiele i przedstawione są w taki sposób, że aż dech zapiera.  Pierwsza z brzegu akcja w samolocie ma tak niesamowite tempo, jest tak zaskakująca, wciągająca i nieprzewidywalna, że aż uwierzyć nie sposób.  Nic dziwnego, że to właśnie Brad Bird, scenarzysta i reżyser ”Iniemamocnych”, kilka lat później został zaproszony do realizacji czwartej części "Mission: Impossible".  Dodatkowym smaczkiem jest to, że w wielu szybszych scenach czuć atmosferę filmów o Bondzie, którą na myśl przywodzi również mocno roztrąbiona muzyka Michaela Giacchino.  I choć te animowane przygody, scenerie i intrygi są tu w wydaniu dla młodszych widzów, nie są wcale ani mniej pasjonujące, czy emocjonujące, bo w napięciu trzymają lepiej niż niejeden aktorski film akcji.  Do tego całość jest całkiem dowcipna, czy to słownie czy sytuacyjnie, i co najważniejsze nie głupia.  I choć niektóre rozwiązania można przewidzieć wcześniej, choć domyśleć niektórych zagrań, bo wszystko co przedstawiają lub mówią nam twórcy, kiedyś do czegoś się z pewnością przyda, to i tak ogląda się ten film wyśmienicie.  Fantastycznie wypada tu też polski dubbing, perfekcyjnie podłożone głosy, do tego świetnie dobrani aktorzy.  I nie tylko postaci pierwszoplanowych bo i Fronczewski i Segda spisują się idealnie w roli Pana i Pani Iniemamocnych, ale również i epizodyczne jak Edna (Kora), szef (Tym), Mirage (Stenka) i Dicker (Kryszak) fenomenalnie współgrają z postaciami, dodając im niezwykle wiele charakteru i energii.  Super!

czwartek, 10 maja 2012, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: krotkoofolmie, *.centertel.pl
2012/05/11 07:26:16
Podobnie jak Ty, mam dziwne opory przed tą animacją, niczym nie uzasadnione ale jednak. Recenzja rozwiała, szczęśliwie dla mnie i mojej pociechy, złe przeczucia i film ląduje na liście do obejrzenia. Dziękuję :)
-
Gość: szymalan, *.swietochlowice.vectranet.pl
2012/05/11 17:02:30
Marcin się ani nie zastanawiaj! Popieram recenzję (skądinąd świetną) i wysoką ocenę. Zdumiewa mnie, że jeden z najlepszych filmów akcji ostatniej dekady to animacja zaplanowana marketingowo jako produkt na rodzinny wypad do kina. Do tego to chyba najbardziej ludzki i przy okazji najbardziej dowcpiny film akcji jaki ostatnio powstał. Scena rodzinna przy stole to jakiś kosmos po prostu do tego projektantka kostiumów iniemamocnych, do której pani Iniemamocna chodzi na ploty o swoim mężu. Uwielbiam Brada Birda, moge jego filmy oglądać na okrągło :-) Jeszcze jak ktoś nie widział, to "Ratatuj" też miażdzy. pozdrawiam!
-
milczacy_krytyk
2012/05/13 00:16:37
@ krotkoofilmie:
Polecam się! ;)

@szymalan:
Tak to prawda, niezwykłe, że tej animacji udało się być lepszą od wielu filmów akcji, które powstały na przestrzeni ostatnich kilku lat. Bo nie tylko jest spektakularna, szybka i zabawna, ale tak jak napisałeś ludzka, ani przez chwilę nie zapominająca o swych bohaterach. A scena przy kolacji faktycznie genialna, jak wiele w tym filmie. Aż się chce jeszcze raz go obejrzeć ;]
"Ratatuj" jeszcze nie widziałem, choć ten film czeka na mnie już od dłuższego czasu na nagrywarce. Z podobnego powodu co "Iniemamocni". Ale teraz się chyba szybko za niego wezmę. :)

Pozdrawiam