Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Avengers 3D

freak show

Avengers

Avengers 3D (2012) USA

reżyseria i scenariusz: Joss Whedon
aktorzy: Robert Downey Jr., Chris Evans, Mark Ruffalo, Chris Hemsworth, Scarlett Johansson, Jeremy Renner, Tom Hiddleston, Clark Gregg, Cobie Smulders, Stellan Skarsgard, Samuel L. Jackson, Gwyneth Paltrow, Paul Bettany, Alexis Denisof, Tina Benko, Jerzy Skolimowski
muzyka: Alan Silvestri
zdjęcia: Seamus McGarvey
montaż: Lisa Lassek, Jeffrey Ford

 (8,5/10)

"Avengers" to bez wątpienia jeden z największych, najdłużej zapowiadanych i chyba najbardziej ryzykownych projektów, na jaki w ostatnich latach porwało się Hollywood.  Ciekawy pomysł by w jednym filmie zebrać kilku największych komiksowych superbohaterów i kazać walczyć z wrogiem potężniejszym niż zwykle.  Projekt, o którym po raz pierwszy faktycznie usłyszeliśmy kilka lat temu, gdy w niewielkiej scenie po napisach końcowych do pierwszego "Irona Mana" pojawił się Nick Fury - szef projektu Tarcza – werbując do swej organizacji pierwszego z bohaterów.  Wtedy pomysł na ten film wydawał się tak śmiały, że trudno było sobie wyobrazić, w jaki sposób mógłby się w ogóle udać.  Bo wielokrotnie realizacja produkcji o jednym zamaskowanym obrońcy ludzkości, bywa sporym problemem, udaje się tylko nielicznym, a co dopiero mówić o filmie łączącym kilku głównych bohaterów, do tego pochodzących z całkiem odmiennych światów.  Ambitne zadanie prawie niemożliwe do zrealizowania, które jednak jakimś cudem się udało.  I to jeszcze jak!  Z ogromną przyjemnością mogę napisać, że „Avengers” to jeden z najlepszych filmów o superbohaterach, a obok "Captain America", zdecydowanie najlepszy obraz studia Marvel.

Z pewnością produkcja ta nie udałaby się tak dobrze, gdyby nie świetna decyzja sprzed kilku lat, by przed realizacją tego projektu, najpierw przedstawić wszystkich jego bohaterów (a przynajmniej większość z nich) w kilku oddzielnych filmach.  Dzięki temu każdy bohater został odpowiednio zaprezentowany, o każdym opowiedziano oddzielną, jego własną historię, przez co w tym zbiorczym filmie, można już było pominąć wszelkie wprowadzenia do postaci, które musiałyby trwać w nieskończoność, gdyby właśnie nie wcześniejsze obrazy.  I tak przez ostatnie cztery lata na srebrnym ekranie dwukrotnie pojawił się Iron Man, i po jednym razie: Thor, Kapitan Ameryka, Hulk oraz gościnnie, przy okazji kontynuacji tego pierwszego, również Czarna Wdowa.  A studio nie dość, że tymi produkcjami świetnie podnosiło napięcie i budowało mocne fundamenty pod film o mścicielach, to jeszcze za każdym razem zarabiało miliony w kasach kin na całym świecie.  Ale ten genialny pomysł na wydłużoną promocję "Avengers" na nic by się zdał, gdyby nie właściwy człowiek na właściwym miejscu, ktoś kto zdawałby sobie sprawę z tego na czym polega kino rozrywkowe i jednocześnie nie zapominał o bohaterach, czyli zawsze najważniejszym składniku każdej historii.  Padło na Jossa Whedona i był to fantastyczny wybór.

Oczywiście można się trochę przyczepić - co pewnie niektórzy będą robić - że obraz ten posiada trochę zbyt wydłużone wprowadzenie, że po świetnym, wybuchowym prologu na kolejne tak spektakularne sceny przychodzi nam długo czekać, bo przez następne minuty nie dzieje się aż tak wiele, za to wiele się mówi.  Tylko, że gdyby nie ten rozciągnięty wstęp, to produkcja ta zamieniłaby się w nudny teledysk, kolejną efektowną choć przerażająco pustą rozwałkę, niczym kolejna część "Transformers", która choć technicznie perfekcyjna, nie sprawiałaby większej radości, bo nie wciągała, nie zbliżała do bohaterów.  Tu, po tej długiej introdukcji, gdy akcja wreszcie zaczyna się rozkręcać, gdy następuje właściwa bitwa, finał trwający grubo ponad pół godziny, jest ona czystą przyjemnością, z której czerpie się autentyczną radość, z każdej kolejnej jej sekundy.  Bo gdyby nie wcześniejsze przedstawienie, nijak nie związalibyśmy się z bohaterami (choć już i tak nam trochę znanymi), a co za tym idzie, nie emocjonowali się aż tak bardzo ich staraniami o uratowanie zagrożonego świata.

 

Poza tym to wprowadzenie tak naprawdę jest czymś zupełnie naturalnym, a wręcz czymś oczywistym.  Jest przedstawieniem dokładnie tego, co by się zapewne działo, gdyby naprawdę zgromadzić w jednym miejscu wszystkie te komiksowe postaci.  Bo każda z nich pochodzi z zupełnie innej bajki (dosłownie), każda właśnie w niej była najważniejsza i żadna nie chce ustąpić pozostałym.  Pochodzący z innej planety bóg, miliarder playboy geniusz i całkowity egocentryk, niezwykle silny facet pochodzący z lat trzydziestych ubiegłego wieku, który nie może odnaleźć się w teraźniejszości, oraz naukowiec który zmienia się w zielone monstrum, za każdym razem gdy ktoś go wkurzy.  To oczywiste, że ich pierwsze spotkanie nie będzie należeć do najbardziej udanych, że gdy spotkają się po raz pierwszy będzie iskrzyć.  I choć fizycznie nie dzieje się wtedy zbyt wiele, to wszystkie dowcipne potyczki słowne jakie rozgrywają w tym czasie, wszystkie te prztyczki w nos jakie sobie wymierzają, równie mocno napędzają seans, co rozpędzone, spektakularne sceny. Przy czym, co również niezwykłe, choć humoru w tym czasie jest sporo, bo każdy zaczyna dogryzać każdemu, obraz ten nie zamienia się w luźną komedię i udaje mu się utrzymać całkiem poważny ton.

Świetne w tej produkcji jest również to, że nie dość, że udało się zachować konkretny charakter każdej z postaci, to jeszcze na każdą udało się wygospodarować odpowiednią, wyrównaną ilość czasu.  Przez co nikt nie jest tu tylko pionkiem, nikt nie staje się wyłącznie ładnym dodatkiem (co groziło Czarnej Wdowie i Hawkeye), a każdy stanowi istotny i znaczący element budujący całość drużyny.  Umocniona zostaje również postać Nicka Fury'ego, który w migawkach przy napisach końcowych jakie zaliczał w poszczególnych produkcjach przez ostatnie lata, wypadał nie do końca przekonująco w roli szefa grupy, a tu prezentuje się znakomicie.  Co więcej sama drużyna nie sprawia wrażenia sklejonej na siłę, nie wygląda jak przekombinowany kolaż niepasujących do siebie elementów.  Co genialnie widać w drugiej części tej produkcji.  Gdy po trudnych początkach, po zaskakującym, bolesnym i smutnym impulsie, który następuje, ci indywidualiści uczą się wreszcie ze sobą dogadywać, uczą współpracować, tworząc grupę nieustraszonych bohaterów, mających za wszelką cenę obronić naszą planetę, albo ją pomścić, gdyby jakimś cudem to pierwsze się im nie udało. 

Druga część tego widowiska to czysta frajda, która z łatwością porwie każdego miłośnika letnich wysokobudżetówek.  Efektowna, szybka, wypakowana po brzegi świetnymi efektami specjalnymi i wybuchowymi scenami, które chwilami robią ogromne wrażenie.  Trzymająca w napięciu, do samego końca utrzymująca odpowiednie tempo i przepełniona humorem: słownym w większości dzięki postaci Tony'ego Starka, który sypie żartami na lewo i prawo, i sytuacyjnym, w którym bryluje Hulk - kto by pomyślał, że ta postać ma w sobie taki potencjał.  Cudownie zabawnych scen jest tu wiele, chociażby rozmowa Lokiego z Tony'm , czy zaskakujące spotkanie Lokiego z Hulkiem.  Twórcom przy tym udaje się uniknąć wielu dialogowych oczywistości, tak denerwujących w innych blockbusterach, zatrzymując się dokładnie tam gdzie powinny zatrzymać się słowa, a swoje zrobić może sam obraz (pożegnanie z Pepper).  I choć w tej końcówce bohaterowie walczą wielokrotnie oddzielnie, w różnych miejscach i z różnymi przeciwnikami, to i tak czuć wtedy, że są drużyną (świetne praca kamery przelatująca od jednej postaci do następnej).  Niezwykłą drużyną na którą warto było czekać te ostatnie kilka lat, i na którą warto będzie czekać znów.

sobota, 12 maja 2012, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Kyś, *.internetdsl.tpnet.pl
2012/05/13 19:04:20
7+, ode mnie więcej nie dostanie, aczkolwiek czekam na dwójkę i to nawet dość bardzo.
-
milczacy_krytyk
2012/05/13 23:25:54
Ja również czekam na kontynuację choć obawiam się o jej poziom, bo bardzo łatwo można ten film przedobrzyć i wpaść w pułapkę sequela. Mam nadzieję, że Marvel nie zachłyśnie się tak gigantycznym sukcesem i na spokojnie podejdzie do realizacji kontynuacji. Bo byłoby bardzo szkoda gdyby po tak udanej jedynce, dwójka nie prezentowała się tak dobrze.
Pozdrawiam
-
2012/05/14 10:36:51
Ja też czekam na dwójkę, i jeśli nadal będzie zajmował się nią Whedon, to jestem spokojna o jej poziom, bo ten facet mnie jeszcze nigdy nie zawiódł.
-
Gość: szymalan, *.swietochlowice.vectranet.pl
2012/05/14 23:11:23
No to pójdę :D Zaufam recenzji i obejrzę , chociaż fanem dużym Marvela na ogół nie jestem, a nie widziałem jeszcze Kapitana Ameryki z tych wczesniejszych odsłon. Ale licze na przyjemnego odmóżdżacza, a widzę, że generalnie film się cieszy bardzo dobrymi opiniami. Ładny przedsmak wakacyjnego sezonu przed finałem trylogii Nolana :) pozdrawiam!
-
milczacy_krytyk
2012/05/15 00:33:08
@ rusty_angel
To racja, jeśli za kontynuację odpowiedzialny będzie znów Whedon to jest duża szansa, że nie będzie ona odstawać od jedynki. Ale z tym może być różnie, nie zawsze się niestety zdarza by za sequel odpowiadali twórcy sukcesu pierwszego obrazu, szczególnie niedoceniani są scenarzyści. Tak było niestety w przypadku Marvelowskiego "Iron Mana" przy którym do napisania scenariusza kontynuacji zaproszono kogo innego. Jaki był tego efekt wszyscy wiemy. Oby historia się nie powtórzyła.

Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2012/05/15 00:38:07
@ szymalan
Recenzje zbiera wyśmienite, rzadko który blockbuster ma tyle procent na RT, i bardzo zasłużenie, bo to naprawdę rozrywka idealna, zostawiająca konkurencję daleko w tyle. Wydaje mi się, że się nie rozczarujesz.
A nowego Batmana jakoś nie jestem pewien, nie żebym wątpił w Nolana, ale jakoś nie zachwycają mnie zwiastuny do trzeciej części nietoperza i już od dłuższego czasu zastanawiam się czemu promocja do tego filmu wygląda tak mizernie. Oby się tylko Warner nie przeliczył myśląc, że i tak wszyscy się na te finał do kin wybiorą.

Pozdrawiam
-
Gość: szymalan, *.swietochlowice.vectranet.pl
2012/05/15 13:47:41
Wydaje mi się, że sukcesem kasowym ten film będzie i tak (może nie takim jak Avengers bo nie jest jednak w 3d, a poza tym jest jednak bardziej dla dorosłych), bo oczekiwania są spore i film ma już spory target w postaci fanów pierwszych dwóch filmów. Czy będzie tak dobry żeby powalić? Też mam trochę wątpliwości. Zwiastun zapowiada głównie ponure widowisko z dużą ilością dość patetycznych dialogów (mam nadzieję, że to tylko tak wybrali do trailera, a nie że to przeciętne kwestie w całym filmie). Z drugiej strony Nolan musi się naprawdę wnieść na wyżyny, żeby jakikolwiek jego kolejny film jako tako wyglądał po czymś tak totalnym i oryginalnym jak "Incepcja". Podoba mi się, że zwiastuny na razie za dużo nie zdaradzają po za ogólnikami. No nic, zobaczy się, ufam Nolanowi, to co w końcu widzieliśmy to pewnie w sumie jakieś 5 minut z około 150 :)
-
milczacy_krytyk
2012/05/16 00:39:34
Sukces kasowy najnowszy Batman pewnie odniesie, choć wydaje mi się, że będzie ciężko pobić wyniki drugiej części, bo jednak w dużej mierze wydarzenia z Ledgerem przyczyniły się do tak wielkiego napływu widzów do kin.
Co do poziomu samego filmu to źle być na pewno nie będzie, ale faktycznie po świetnym "Mrocznym rycerzu" i genialnej "Incepcji" dorównać tym obrazom będzie chyba niemożliwością. Chociaż kto wie, tak miło zaskoczyć bym się chciał ;]
Pozdrawiam
-
Gość: szymalan, *.swietochlowice.vectranet.pl
2012/06/23 14:14:41
Byłem, miałeś rację, nie ma rozczarowania. Nie oceniam może aż tak wysoko, bo jak mówiłem Marvel to nie jest specjalnie moja bajka, ale całość mnie i tak pozytywnie zaskoczyła. Fabularnie to trochę bajzel, bo film co chwilę skacze po wątkach kolejnych bohaterów, ale humor (HULK!), aktorstwo (zwłaszcza Robert DJR, Jeremy Renner, Tom Hiddleston), szybkie tempo i mocarne efekty, dużo w trakcie seansu wynagradzają. Chyba najlepszy film Marvela jaki widziałem.
-
milczacy_krytyk
2012/06/24 17:50:31
Skakania po wątkach faktycznie trochę tu jest, ale nie jest ono całe szczęście aż tak chaotyczne jak mogłoby być, biorąc pod uwagę ile występuje tu głównych postaci. Poza tym genialnym pomysłem było by wpierw przedstawić ich wszystkich w poszczególnych filmach im poświęconych, inaczej wyszłaby z tego papka potworna i nijak nie dałoby się w satysfakcjonujący sposób opowiedzieć tej historii.

To niesamowite, że dopiero ten film pokazał, że z postaci Hulka można coś wyciągnąć, bo dwie poprzednie ekranizacje komiksów z tym zielonym monstrum ani odrobinę nie dawały rady w ciekawy sposób przedstawić tej postaci. A tu proszę, Hulk okazał się być jednym z najjaśniejszych punków tej produkcji, co więcej punktem tak zabawnym.

Prawda, prawda, obok Kapitana Ameryki, zdecydowanie najlepszy film Marvela.

Pozdrawiam!