Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.
Punktacja

10 - rewelacja!
9 - koniecznie
8 - warto
7 - dobry
6 - można obejrzeć
5 - OK
4 - da się obejrzeć
3 - beznadziejny
2 - kijem nie tykać
1 - dno dna
fgdfgd





fgdfgd


fgdfgd







abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Ścigana

they left her no choice

Ścigana

Ścigana (2011) USA

reżyseria, zdjęcia i montaż: Steven Soderbergh
scenariusz: Lem Dobbs
aktorzy: Gina Carano, Michael Fassbender, Ewan McGregor, Bill Paxton, Channing Tatum, Antonio Banderas, Michael Douglas, Michael Angarano, Mathieu Kassovitz, Aaron Cohen, Julian Alcaraz, Eddie J. Fernandez, Anthony Brandon Wong, Maximino Arciniega
muzyka: David Holmes

 (7/10)

Wiele było już takich filmów, wielu twórców opowiadało już tego typu historie.  Zdradzony agent musi uciekać przed swoimi partnerami, przed policją i innymi służbami, by na własną rękę dojść do tego kto go wrobił i dlaczego.  By oczyścić swoje imię i zemścić się na tych, którzy chcieli zyskać coś na jego pogrążeniu.  Takie historie opowiadane pod różną postacią, w których bohaterami są nie tylko mężczyźni ale również coraz częściej kobiety, pojawiają się w kinach co jakiś czas i coraz rzadziej potrafią czymś jeszcze zaskoczyć.  No bo ileż razy można wchodzić do tej samej rzeki.  Momentalnie pojawia się więc pytanie, po co po tak ograną historię zabrał się Steven Soderbergh, twórca, który kręci rozpoznawalne, przynajmniej dobre produkcje.  Po co miałby tracić czas na taką powtórkę z rozrywki?  Co mogło go zainteresować, przyciągnąć do tego projektu?  Patrząc na sam scenariusz, nie ma tu zupełnie nic nowego.  Bo "Ścigana" to kolejny film wpisujący się idealnie w schemat: świetna agentka zostaje wrobiona i teraz uciekając, stara się wyjaśnić dlaczego tak się stało.  To co jednak wyróżnia ten obraz na tle pozostałych, to sposób opowiedzenia tej, wydawać by się mogło, wyeksploatowanej historii.

   

I chyba właśnie dlatego Soderbergh zdecydował się na realizację tej produkcji (a przynajmniej tak to sobie mogę tłumaczyć), by na swój sposób, ze swojego, charakterystycznego punktu widzenia, przedstawić tę opowieść.  I właśnie dlatego „Ściganą” ogląda się tak nadspodziewanie dobrze: bo choć to film tak znany, to jednocześnie tak inny.  Najbardziej wyróżniający jest tu przede wszystkim sposób przedstawiania przemocy.  Widoczny już od pierwszej bijatyki, która ma miejsce w niewielkim barze, w ciągu kilku pierwszych minut seansu.  Jej inność zaskakuje, szokuje i wbija w fotel, bo nie do takich surowych obrazków przyzwyczaiło nas amerykańskie kino.  Inaczej bowiem niż w innych filmach, tu przemoc nie jest atrakcyjna ani pociągająca.  Nawet odrobinę.  Tak jak przeważnie sceny potyczek to piękny, efektowny balet, podkręcany przez energiczną muzykę, tak tu przemoc jest brutalna, prosta i szokująca.  Rozgrywa się w absolutnej ciszy, a jedyne dźwięki jakie jej towarzyszą to przyspieszone oddechy walczących, i odgłosy rozbijanych dookoła przedmiotów. Obserwowana jakby z boku, z daleka, bez emocji, ciekawości, fascynacji.  Jest gwałtowna, bezwzględna i szybka.  Soderbergh ani razu jej nie upiększa, ani razu nie stara się jej ufilmowić.  I właśnie przez to niespodziewane, realistyczne podejście, tak dobrze ogląda się jego film.

  

Od strony technicznej "Ścigana" to bardzo profesjonalna robota.  Świetne są tu zdjęcia, wielokrotnie w bardzo ciekawy i nietypowy sposób obserwujące akcję i walczących o życie bohaterów.  Świetna jest praca kamery, która często w długich ujęciach podąża za postaciami, jak chociażby przy biegu bohaterki po ulicach Barcelony.  Fantastycznie w tym obrazie spisuje się także muzyka.  W spokojnych momentach, między jednym a drugim pojedynkiem (których całe szczęście nie ma przesadnie wiele), budując bardzo ciekawą atmosferę.  Trochę jazzująca, trochę w klimacie legendarnego "Raiders on the Storm", bardzo łatwo wpadająca w ucho, przywołująca na myśl również kompozycje Cliffa Martineza, choć nie jest jego autorstwa, a Davida Holmesa, który współpracował z reżyserem przy okazji kilku wcześniejszych jego filmów.  I wreszcie, jak to u Soderbergha bywa, "Ścigana" to produkcja bardzo mocno obsadzona.  Praktycznie każda postać to rozpoznawalny aktor i właściwie tylko główna bohaterka jest grana przez nieznaną w świecie filmowym, ale dobrze sprawdzającą się na ekranie Ginę Carano, która prywatnie jest zawodniczką boksu tajskiego i MMA.  Można obejrzeć.

sobota, 25 lutego 2012, milczacy_krytyk
Komentarze
2012/03/02 10:13:36
w sumie dość wysoka ocena u Ciebie. Wybieram się w przyszłym tygodniu z nadzieją na nawalankę w lepszym stylu:)
-
2012/03/03 11:05:10
I powinieneś to otrzymać, bo "Ścigana" to takie poważniejsze i bardziej realistyczne podejście do tematu. Mnie zaskoczyło i się podobało stąd tak wysoka ocena.
Pozdrawiam