Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Rzeź

pole minowe

Rzeź

Rzeź (2011) Francja, Niemcy, Polska

reżyseria: Roman Polański
scenariusz: Roman Polański, Yasmina Reza
aktorzy: Jodie Foster, Kate Winslet, Christoph Waltz, John C. Reilly
muzyka: Alexandre Desplat
zdjęcia: Paweł Edelman
montaż: Hervé de Luze

na podstawie: sztuki Yasminy Rezy "Bóg mordu"

 (7-/10)

Ten film jest dokładnie taki, jak można się było tego spodziewać.  To ponad godzinna rozmowa dwóch małżeństw, które spotykają się w mieszkaniu jednego z nich, po tym jak ich synowie się pobili, a dokładniej rzecz biorąc, jeden uderzył drugiego kijem w twarz.  Rozmowa, która z kulturalnej i poprawnej dość szybko zamienia się w niemałą kłótnię.  Bo choć oświadczenie, które przygotowują rodzice uda się napisać zaskakująco szybko i bezproblemowo, a całą sprawę omówić w zaledwie kilka minut, to jednak przez małe słówka rozmowa będzie się przedłużać na kolejne minuty.  Ciekawe, bo choć od początku zaproszone małżeństwo będzie jedną nogą już za drzwiami mieszkania, przygotowując się do wyjścia, tym samym kończąc spotkanie, to jednak przez wymykającą się spod kontroli wymianę zdań, będzie stale powracać do salonu, ciągnąc coraz bardziej agresywny spór.  Bo temat dwóch jedenastoletnich synów szybko zostanie porzucony na rzecz wzajemnych docinek, aż na końcu każdy skłóci się tu z każdym.

"Rzeź" to film przede wszystkim do podziwiania fantastycznych występów aktorskich i obserwowania jak te cztery zupełnie różne postaci, będą się zmieniać wraz rozwojem narastającego podenerwowania.  Bo założone na spotkanie maski dobrych rodziców, spełnionych dorosłych, szczęśliwych współmałżonków, zaczną z czasem opadać, ukazując prawdziwe oblicza postaci.  W czym pomoże również odrobina alkoholu, jaka poleje się w drugiej połowie rozmowy, gdy wszystkim zacznie być juz wszystko jedno.  I tak spokojna, próbująca szybko rozwiązać całą sytuację Nancy (Winslet) straci nad sobą kontrolę, a jej mąż Alan (Waltz) zacznie bardziej uczestniczyć w rozmowie, choć nie przestanie co chwila odbierać komórki, czym doprowadzać będzie wszystkich do szału.  Dobroduszny, ciepły i żartujący Michael (zaskakująco najlepszy z całej czwórki C. Reilly) ukaże swoją znacznie gorszą drugą stronę, a niepozorna Pen (zbyt szarżująca Foster) okaże się histeryczką ciągnącą bez końca prowadzącą do nikąd rozmowę.

Trzeba przyznać, że ta kłótnia między czterema osobami została rozpisana w niezwykle naturalny sposób.  Rozwija się ona tak, jakby zapewne potoczyła się w rzeczywistości i nie czuć tu ani trochę odgrywania kolejnych scen.  To zasługa świetnego reżysera, udanego scenariusza i oczywiście utalentowanych aktorów.  Bohaterowie tej opowiastki zmieniają strony, najpierw stojąc ramię w ramię w małżeństwach jakie tworzą, później tworząc koalicje płci, a na końcu zwracając się przeciwko swoim współmałżonkom.  Kłótnia zaczyna się od niewinnych słówek, których bohaterowie coraz bardziej zaczynają się czepiać, a przez które cichnący konflikt rozgorzewa na nowo.  Później w przypływie emocji powracają ledwo uciszone wątki i spory, dopiero co załagodzone miłymi słowami i pustymi zapewnieniami o dobrej woli obu stron.  Aż w końcu na światło dzienne wyciągane zostają wszystkie osobiste problemy, ukrywane żale i urazy jakie żywią do siebie poszczególne osoby. 

Ten gorący spór, w którym co jakiś czas zagubia się sens spotkania czwórki dorosłych, ogląda się całkiem dobrze.  Choć potwornie przegadany - dzieje się tu właściwie tylko rozmowa - to ani przez chwilę nie nudny, nie wytracający prędkości i wciągający od pierwszych minut.  Całość jest chwilami całkiem zabawna, szczególnie w drugiej połowie, gdy bohaterom zaczynają puszczać hamulce.  Mam jednak nieodparte wrażenie, że na deskach teatru ta ożywiona rozmowa dwóch małżeństw spisywała się lepiej niż na kinowym ekranie.  I nie chodzi mi tu wcale o odczucie teatralności tej historii, bo o dziwo, choć cały ten obraz rozgrywa się w czterech ścianach, przeważnie w jednym niezbyt dużym pokoju, to nie czuje się w nim typowej teatralności.  Jak na film, brakuje w nim jednak większego ładunku, większego kopa, czegoś więcej niż tylko dokładnej obserwacji, która do teatru pasuje idealnie, a w kinie jest jednak czymś niestety niewystarczającym.

sobota, 21 stycznia 2012, milczacy_krytyk
Tagi: komedia dramat

Polecane wpisy

  • Captain Fantastic

    family values Captain Fantastic (2016) USA reżyseria i scenariusz : Matt Ross aktorzy : Viggo Mortensen, George MacKay, Samantha Isler, Annalise Basso, Nichol

  • Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie

    complete strangers Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (2016) Włochy reżyseria : Paolo Genovese scenariusz : Paolo Genovese, Filippo Bologna, Paolo Costella

  • Paterson

    Paterson Paterson (2016) USA reżyseria i scenariusz : Jim Jarmusch aktorzy : Adam Driver, Golshifteh Farahani, Barry Shabaka Henley, Method Man, Chasten Harmo

  • Kraina Boga - 2012

    Kraina Boga to teren, na którym ma powstać szkoła katolicka. Takie marzenia ma Jake. Jego ojciec zadłuża ten teren, bo utrzymuje się tylko z ofiar kościelnych.

  • Wilson - 2017

    Wilson ma trudny charakter. Odstaje od przeciętnego człowieka. Gdy traci jedynych przyjaciół próbuje znaleźć nowych. Szuka swojej byłej żony, którą po latach od