Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Mission: Impossible - Ghost Protocol

no plan, no backup, no choice

Mission: Impossible - Ghost ProtocolMission: Impossible - Ghost Protocol (2011) USA

reżyseria: Brad Bird
scenariusz: André Nemec, Josh Appelbaum
aktorzy: Tom Cruise, Paula Patton, Simon Pegg, Jeremy Renner, Michael Nyqvist, Vladimir Mashkov, Samuli Edelmann, Ivan Shvedoff, Anil Kapoor, Léa Seydoux, Josh Holloway, Pavel Kris, Miraj Grbić
muzyka: Michael Giacchino
zdjęcia: Robert Elswit
montaż: Paul Hirsch

 (7/10)

Nigdy nie przepadałem za tą serią.  Zawsze wydawała mi się być odpryskiem po Bondzie, filmami nakręconymi tylko po to, by Tom Cruise mógł pojawiać się co kilka lat na wielkim ekranie i popisywać w kilku przesadzonych scenach akcji.  Choć nigdy nie ciągnęło mnie do tych filmów, to jednak przez ostatnie lata obejrzałem wszystkie odsłony "Mission: Impossible".  Przeciętną część pierwszą - z ciekawości jak wypadła scena na pędzącym pociągu, kiepską kontynuację - jedynie ze względu na chwilowo odkodowane hbo, a najbardziej przyzwoitą trójkę z uwagi na osobę reżysera.  I jak dotąd właśnie część trzecia, moim zdaniem, prezentowała się najciekawiej ze wszystkich.  Jak dotąd, bo wchodzący właśnie na ekrany "Ghost Protocol" jest zdecydowanie najlepszym filmem z całej serii.  I jeśli ta zaskakująca forma zwyżkowa się utrzyma, a producenci zdecydują się na zrealizowanie kolejnych odsłon tego cyklu, seria ta ma spore szanse na stanie się wreszcie w pełni satysfakcjonującą rozrywką.

 

Siła czwartej części leży przede wszystkim w pomyśle na to, by zostawić bohaterów zdanych tylko i wyłącznie na siebie.  Tym razem Hunt i jego pomocnicy nie mają konkretnego planu, ani nie mogą liczyć na niczyje wsparcie.  Co więcej, wielokrotnie podczas wykonywania kolejnych zadań coś idzie nie tak, szczątkowy plan zaczyna się sypać i by doprowadzić go do końca, zmuszeni są improwizować.  Właśnie takie nieudane akcje, które jednak jakoś kończą się dobrze, ogląda się najciekawiej, bo są najbardziej zaskakujące i emocjonujące.  Raz zepsuje się sprzęt (oczywiście w najgorszym do tego momencie), innym razem ktoś zachowa się nieprzewidywalnie i tak w kółko, a bohaterowie muszą stale dostosowywać się do nowych sytuacji.  Sceny akcji zapierają dech w piersiach, są nakręcone po mistrzowsku.  Zadziwiają, zaskakują, podnoszą napięcie i co ważne nie kończą się za szybko, jakby w pół drogi.  Akrobacje na ścianie wieżowca w Dubaju, pościg w czasie burzy piaskowej, finałowy pojedynek w nowoczesnym garażu to sceny, które ogląda się z ogromną przyjemnością.  Są zrealizowane z pomysłem, bardzo płynnie zmontowane, idealnie pomyślane.

Oczywiście znów trzeba wziąć poprawkę na niemożliwość jaka związana jest z tą serią.  Tym razem jednak o dziwo nie z uwagi na wyczyny bohaterów, które mocno wykraczają poza ludzkie możliwości, a w szczególności z powodu sprzętu jakim dysponują.  Scenarzyści trochę ułatwili sobie zadanie, co rusz wprowadzając do gry nowe zabawki, właśnie dzięki nim mogąc rozegrać większość spektakularnych scen.  Bohaterowie mają być niewidoczni dla strażników? Proszę bardzo.  Hunt musi się wspiąć po gładkiej ścianie wieżowca?  Żaden problem, na to też znajdzie się odpowiedni gadżet.  Ale taki to już urok tej serii.  Całe szczęście udaje się nie przesadzić z tymi dziwnościami i gładko je wprowadzić do filmu.  Szkoda tylko trochę, że twórcy za często i na zdecydowanie zbyt długi czas zatrzymują się gdzieś po drodze.  Za wiele tu niepotrzebnych zwolnień, przegadanych scen, jak chociażby rozmowa w samolocie o nadchodzącym dniu.  Gdyby je skrócić lub w ogóle się ich pozbyć, oglądałoby się ten obraz jeszcze lepiej, bo wtedy nie mielibyśmy nawet czasu na złapanie tchu między jednym pościgiem, a kolejnym.

 

Trochę o dziwo znalazło się w tej części również całkiem sporo akcentów komediowych.  Między innymi dlatego, że w akcjach wielokrotnie bierze czynny udział postać grana przez Simona Pegga, a aktor ten dokładnie wie jak jednocześnie być poważnym i zabawnym, nie wpadając przy tym w zbyt lekkie tony.  Ale i pozostali bohaterowie, w scenach gdy nie wszystko idzie po ich myśli, potrafią rzucić zabawnym komentarzem, co bardzo służy temu filmowi, bo czyni go zdecydowanie lżejszym.  Kolejny raz fantastycznie w tej produkcji spisuje się Tom Cruise, który jest stworzony do roli Ethana Hunta.  Wcale nie dziwię się, że co kilka lat z taką ochotą do niej powraca.  Jako agent od zadań niemożliwych jest po prostu świetny i chyba z każdą częścią prezentuje się coraz lepiej.  Tym razem brakuje mu tylko odpowiedniego przeciwnika, bo Michael Nyqvist jako Hendricks wypada trochę blado, a zagrożenie jakie niesie ze sobą jego niecny plan, jest za bardzo odległe, by się nim mocniej przejąć.  Świetnie w tej części spisuje się za to muzyka: dostosowuje się do miejsca akcji, fantastycznie podkręca napięcie.  Dobrze, że znów odpowiedzialny był za nią Michael Giacchino.

poniedziałek, 26 grudnia 2011, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
quentinho
2011/12/27 01:42:05
A moim zdaniem film spieprzyła... muzyka. Soundtrack był dla mnie fatalny. Najgorszy był jednak ten shit, który zrobiono z głównego, kultowego theme'a. Brr, dramat. Cały film jednak świetny, ale i tak wolę "trójkę" :)
-
milczacy_krytyk
2011/12/27 15:39:57
A to ciekawe bo mi się soundtrack do tej części podobał bardziej niż do poprzedniej. Szczególnie przypadły mi do gustu te muzyczne pocztówki, jakie Giacchino wystawił kolejnym miastom w jakich przebywali bohaterowie. Bardzo ładnie moim zdaniem to wyszło. Szczególnie wpadł mi w ucho utwór grany na indyjskim przyjęciu.
Pozdrawiam
-
2012/01/05 19:58:33
ja też zdecydowanie wolę trójkę, bo Ghost Protocol w ogóle mi się nie podobała. Jak dla mnie zbyt duża bajka i przegięcie jeśli chodzi o kluczowe sceny. Tomowi jednak oddaję szacun, bo starał się jak mógł.
-
milczacy_krytyk
2012/01/05 21:50:04
Bajka ze względu na wszystkie te niemożliwe gadżety jakimi się posługiwali bohaterowie, czy z jakiegoś innego powodu? Bo akurat jeśli chodzi o niemożliwości, to ta część wydała mi się ich najbardziej pozbawiona.
Pozdrawiam ;)