Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Druga Ziemia

another you

Druga ZiemiaDruga Ziemia (2011) USA

reżyseria: Mike Cahill
scenariusz: Mike Cahill, Brit Marling
aktorzy: William Mapother, Brit Marling, Matthew Lee Erlbach, Jordan Baker, Rupert Reid, Kumar Pallana, Ana Kayne,
muzyka: Fall On Your Sword
zdjęcia i montaż: Mike Cahill

 (7-/10)

Bardzo lubię gdy filmy pod przebraniem innego gatunku (a w tym przypadku jest to  sci-fi), starają się opowiedzieć zwyczajną, ludzką historię.  Gdy przyjmują inny punkt widzenia, podchodzą do typowego tematu z trochę innej strony.  Gdy ta zewnętrzna, gatunkowa szata jest tylko urozmaiceniem, przebraniem, pewnym dodatkiem, pod którą kryje się interesujące spojrzenie na człowieka, jego problemy, życie.  Gdy poprzez, dzięki, takim zewnętrznym dodatkom, twórcy opowiadają pewne zwyczajne historie.  Dlatego zainteresowała mnie ta produkcja, bo właśnie na tego typu obraz wyglądała.  To prosta historia pewnej dziewczyny, która jako nastolatka miała przed sobą świetlaną przyszłość.  Była zdolna, miała przyjaciół, kochającą rodzinę, właśnie została przyjęta na MIT.  Świat stał przed nią otworem.  Ale jak sama mówi, była wtedy strasznie lekkomyślna, niedojrzała i przez swoją beztroskę zaprzepaściła szansę na udane życie.  Wszystkie plany jakie miała zostały pogrzebane przez jedno wydarzenie, jeden tragiczny wypadek.  Od niego rozpoczyna się ten obraz, po nim przeskakuje o cztery lata wprzód.  Wtedy zastajemy dziewczynę, która chce odpokutować swój czyn, w jakiś sposób przeprosić za to co zrobiła.

„Another Earth” to ciekawa produkcja przede wszystkim ze względu na swoje nietypowe tło, jakim jest powiększająca się na niebie Druga Ziemia.  Przedziwne, niewytłumaczalne zjawisko, które dla żyjących w filmowej rzeczywistości ludzi jest początkiem lawiny pytań, które ciekawi, intryguje, niektórych przeraża.  Jednakże w tym obrazie Druga Ziemia jest tylko ciekawym pretekstem, nietypowym dodatkiem, potrzebnym do zadania kilku interesujących pytań.  O to, co byśmy zrobili, gdybyśmy mogli kiedyś spotkać samego siebie.  Co byśmy tej lustrzanej wersji siebie powiedzieli, jak zareagowali na takie spotkanie, czego byśmy się po nim spodziewali, czego oczekiwali?  Co chcielibyśmy wiedzieć od tej drugiej wersji samego siebie?  Czy interesowałoby nas jak potoczyło się życie naszego odbicia w drugim świecie?  Czy takie pytanie byłoby istotne?  Bo i tak przecież liczy się to, co jest tu i teraz.  To, że gdzieś indziej życie mogło mieć inny przebieg, potoczyć się inną, bardziej lub mniej szczęśliwą drogą, nie ma w gruncie rzeczy większego znaczenia.  Bo i tak przychodzi nam żyć tu, nie tam.  Reżyser przez większą część seansu zastanawia się nad takimi kwestiami, pyta się nas otwarcie jak my je widzimy, czy chcielibyśmy otrzymać odpowiedzi na takie pytania, czy chcielibyśmy wiedzieć o takich rzeczach, czy warto byłoby się ich w ogóle dowiadywać?

Doniesienia o Drugiej Ziemi dochodzą do nas zupełnie przypadkowo.  Słyszymy urwane rozmowy w radio, widzimy fragmenty wiadomości oglądanych w telewizji.  Przy okazji, całkowicie przypadkowo, tak jakby nie były one wcale ważne.  Ale to właśnie one czynią ten obraz innym, nietypowym.  Poza nimi "Druga Ziemia" to film opowiadający bardzo prostą, niezwykle skromną historię, nieźle zagraną przez dwójkę aktorów - znanego z "Zagubionych" Williama Mapothera oraz Brit Marling.  I choć historia tej dwójki nie jest wcale nadzwyczajna, to jednak film ten ma coś w sobie, coś interesującego, przyciągającego wzrok.  Tak jak niedawny "Monsters", który był niby zwykłym obrazem, opowiadającym niby zwyczajną, nieskomplikowaną, wręcz banalną historyjkę, a jednak niosącym ze sobą jakiś trudny do opisania i wytłumaczenia czar i blask, tak i ten obraz w swojej prostocie jest bardzo przyciągający i wciągający.  Choć prawdę powiedziawszy miłosna historia z potworami w tle, którą dane mi było oglądać kilka miesięcy temu, jakoś bardziej mnie uwiodła, zrobiła większe wrażenie, niż opowieść o wybaczaniu z bliźniaczą Ziemią w tle.  Być może dlatego, że na samych pytaniach się ona kończy i nie wykorzystuje w pełni potencjału jaki tkwił w pomyśle na bliźniaczy świat. Brakuje tu większej konfrontacji, próby odpowiedzi na zadawane pytania, choć być może byłby to wtedy już temat na zupełnie inny film?  Nie wiem, ale czegoś mi tu wyraźnie zabrakło.

sobota, 10 grudnia 2011, milczacy_krytyk
Tagi: dramat sci-fi

Polecane wpisy

Komentarze
ajar63
2011/12/16 23:51:02
Ja ten film oceniłem z czystym sumieniem na 7/10. Uważam, że wart jest on obejrzenia.
-
milczacy_krytyk
2011/12/17 18:43:43
To ciekawostka, obraz innych niż cała reszta, ale nie rozumiem dlaczego zdobył takie uznanie na tegorocznym festiwalu Sundance. Warto go obejrzeć to prawda, ale wydaje mi się, że mógł być znacznie lepszy.
Pozdrawiam