Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Droga

i'm right here

DrogaDroga (2009) USA

reżyseria: John Hillcoat
scenariusz: Joe Penhall
aktorzy: Viggo Mortensen, Kodi Smit-McPhee, Robert Duvall, Charlize Theron, Guy Pearce, Molly Parker, Michael Kenneth Williams, Garret Dillahunt, Bob Jennings
muzyka: Nick Cave, Warren Ellis
zdjęcia: Javier Aguirresarobe
montaż: Jon Gregory

na podstawie: powieści Cormaca McCarthy'ego

 (7,5/10)

Pewnego zwyczajnego dnia rozbłysły światła i zatrzęsła się Ziemia.  Skończył się świat jaki znamy.  Apokalipsy nie przetrwały ani rośliny, ani zwierzęta, pozostał jedynie gruz dawnego świata i nieliczni ludzie, którzy jakoś przeżyli.  Ziemia pokryła się wieczną szarością, zasłoniła czarnymi chmurami.  W tej potwornej rzeczywistości zastajemy ojca i syna, jeszcze nawet nie nastoletniego.  We dwójkę idą na południe, nad brzeg oceanu, by być może tam znaleźć lepszy świat, by w cieplejszym klimacie przetrwać kolejną zimę.  Bo w tym zrujnowanym świecie żyją już bardzo długo.  Ile?  Tego nie wiemy.  Co jakiś czas wracamy we wspomnieniach i snach ojca do przeszłości, do brutalnie zakończonego życia, starego świata, pełnego kolorów, życia, spokoju.  Wiedzionego wraz z piękną żoną, o której losie dowiadujemy się w kolejnych przebłyskach z przeszłości.  Co jakiś czas ojciec odzywa się zza kadru, mówiąc o świecie, który go otacza, o swoich obawach, tym co go czeka, tym jak bardzo boi się przyszłości swojego syna, którego stara się przygotować na samotne życie w tej potwornej rzeczywistości.  Bo tak naprawdę jedynym co go trzyma przy życiu jest właśnie syn.  Sensem i jedynym celem jego istnienia jest tylko on.

Dla niego ma siłę by walczyć, by pokonywać przeciwności kolejnych dni.  W tym piekle na Ziemi, którym stał się świat po ostatecznym końcu.  W którym panuje przeraźliwa samotność, każdy ocalały jest zdany wyłącznie na siebie.  W którym niczego nie można być pewnym, komu zaufać, a komu lepiej nie.  Bo króluje w nim potworny strach, przed każdym napotkanym ocalałym.  Bo każdy człowiek może być zagrożeniem, każdy kontakt z nieznajomym może zakończyć sie tragicznie, a każdy opuszczony dom może być zasadzką.  Bo w tym obumarłym świecie szerzy się kanibalizm i nigdzie nie jest bezpiecznie.  Od każdej decyzji zależy życie i nigdy nie wiadomo czy napotkana osoba to przyjaciel czy wróg, czy niesie pomoc czy zagrożenie.  Stąd im dłużej trwa ich wędrówka, im spotykają na swojej drodze więcej nieznajomych, tym coraz częściej zaczynają się różnić, w swojej postawie do obcych.  Czy komuś pomóc czy nie?  Ojciec znając świat i będąc w pełni świadomym zagrożeń jakie w nim na nich czekają, nie chce się z nikim zadawać, wiedząc, że najbezpieczniej będzie, gdy będą zupełnie sami.  Chłopiec natomiast próbuje znaleźć dobro w innych i samemu tym dobrem się wykazać.  Bo jak wielokrotnie próbuje się upewnić u ojca, oni są tymi dobrymi postaciami, to oni niosą ogień wewnątrz siebie.

"Droga" to niezwykle przygnębiający film, przyglądający się temu, co pozostało po ludzkości.  Obserwujący ten umierający, a właściwie martwy już świat, przepełniony złem, portretując go bez żadnych, nawet najmniejszych filmowych upiększeń, czy ozdobników.  To ponura i bardzo realistyczna wizja tego, co mogłoby się dziać po końcu.  Brudna, szara, błotnista, niezwykle sportretowana.  Bardzo spokojna, wyciszona, stonowana ale niepozbawiona napięcia, niesamowitego uczucia ciągłego zagrożenia, strachu o to, co może czaić się za rogiem.  To film, który w większości płynie bardzo powoli, bez pośpiechu, co wcale nie oznacza, że nie dostarcza emocji.  Trzyma w napięciu, przez swoją niezwykłą konsekwencję w ukazywaniu podróży bohaterów hipnotyzuje, otacza widza niezwykłą atmosferą.  Chwilami też przyspiesza, podnosi niebywale ciśnienie, najczęściej w momentach, gdy bohaterowie spotykają na swojej drodze innych ludzi, gdy zbliża się zagrożenie i w ciągu kilku sekund muszą podjąć decyzję co zrobić by uratować swoje życie.  Co ciekawe choć obraz ten jest przede wszystkim bardzo pesymistyczny, to wyczuwalna jest w nim, szczególnie pod koniec, pewna nadzieja.  Dzięki postaci chłopca, dzięki zakończeniu, któremu choć niezwykle daleko do radosnego, jednak mającego w sobie szczyptę optymizmu.  Choć chwilowego, ale jednak.

wtorek, 22 listopada 2011, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: krotkoofolmie, *.sileman.net.pl
2011/11/22 14:26:48
Viggo Mortensen z brodą i sponiewieranym przez czas ubraniem wypada realistycznie (a propo, okładka z tym własnie obrazem, moim zdaniem najlepsza) i przygnębiająco. Wyłączając, jak wspomniałeś, na poły optymistyczny koniec, cały czas na ekranie widać smutek, żal i zniechęcenie. Choć nie przepadam za filmami które niosą takie emocje, ten przypadł mi do gustu.
-
quentinho
2011/11/22 16:08:48
Kapitalny film. Oglądałem go już dwa razy i za każdym razem mnie nokautuje. Klimat, aktorstwo, muzyka, montaż - moim zdaniem wszystko jest na mistrzowskim poziomie.
-
countersv
2011/11/23 16:27:18
A nie mieliście wrażenia, że retrospekcje w filmie z wprowadzoną na siłę Charlize Theron są po prostu... na siłę? W książce wątek matki w ogóle się nie pojawia, został stworzony na potrzeby filmu, żeby na plakacie można było dać żeńskie nazwisko, ale tak naprawdę do fabuły nic nie wnosi.
Zauważyliście także, że przez cały film nie pada imię ani ojca, ani syna? W książce jest tak samo.
Błąd zrobiłem, że najpierw przeczytałem książkę, bo przyznaję, że film nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jakie pewnie by zrobił, gdybym nie znał ze szczegółami fabuły. Z drugiej strony gdybym najpierw obejrzał film, wtedy pewnie książka, napisana bardzo dziwnym stylem, nie wryłaby mi się tak głęboko w pamięć.
-
milczacy_krytyk
2011/11/23 20:37:07
do krotkoofilmie:
Mi się jakoś ta okładka do końca nie podoba. Sam nie wiem czemu, ale coś w mi w niej nie pasuje. A ponieważ widok martwych drzew w filmie zrobił na mnie spore wrażenie, stąd jako plakat wybrałem akurat ten obrazek.
Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2011/11/23 20:44:49
do countersv:
Nie, jakoś nie miałem takiego wrażenia i zaskoczyłeś mnie, że w książce wcale nie było tego wątku! Oglądając film myślałem, że został on znacznie skrócony w stosunku do powieści i ta historia z przeszłości została w niej dokładniej opisana.

Mi te przerywniki z żoną nie przeszkadzały, wręcz wg mnie sporo dobrego dla ogólnego wydźwięku tego filmu zrobiły. Bo dzięki nim po pierwsze trochę poszerzyły charaktery bohaterów - nie są tylko ojcem i synem, ale także opuszczonym mężem i dzieckiem, które chce 'wrócić' do matki, a po drugie pokazały jak potwornie samotny jest ten martwy świat.

Zauważyłem. Z resztą nie padają tu żadne imiona, jest tylko ojciec, syn, matka, starzec, bandyta, chłopczyk itd. itp. Bardzo dobry zabieg.

Czy błąd? Nigdy nie wiadomo jaka kolejność jest lepsza. Czytając najpierw książkę odruchowo porównuje się później z nią jej adaptację, która najczęściej nie wytrzymuje takiego porównania (choć też zdarzają się wyjątki), znów najpierw oglądając film można później mieć problemy z wciągnięciem się w niezwykle rozbudowany i jednak inny świat powieści. Chyba żaden kierunek nie jest tu lepszy. ;)

Pozdrawiam
-
agna83
2011/11/23 21:25:51
Najpierw dowiedziałam się o filmie, potem odkryłam, że to adaptacja książki. Kiedy skończyłam czytać, do dzisiaj nie mam odwagi włączyć filmu. Chyba tak pozostanie.

Wątek matki w książce się pojawia, ale na chwilę w retrospekcji. Wiadomo było, że w końcu się poddała. Tej książki nie da się tak łatwo zapomnieć, a tym bardziej koszmarów, które nawiedzały mnie po zaśnięciu. Zadziwiające, że skończyły się wraz z ostatnią stroną.
-
Gość: Agniecha, *.centertel.pl
2011/11/26 17:14:08
ja... no nie wierzę :P Obejrzałam coś wcześniej niż Ty? Toż to cud! :D zapisać muszę :) a tak poważnie, to film mi się bardzo podobał, obejrzałam raz, a potem za każdym razem jak leciał w TV. przymierzam się do przeczytania książki, ale już tyle u mnie zalega lektur, że... prędko to nie nastąpi :)
Buziaki ;*
-
Gość: krotkoofolmie, *.sileman.net.pl
2011/11/27 08:34:52
W kinie trzeba by pracować by wyprzedzić autora bloga :)
-
milczacy_krytyk
2011/11/29 16:22:14
do agna83:
Film nie jest aż tak straszny. Nie jest to co prawda przyjemna produkcja, ale można przez nią przebrnąć. Książka jeśli się dobrze domyślam, pewnie bardzo działała na wyobraźnię i stąd taki mocny jej odbiór. Pod tym względem adaptacja nie jest mocna.
Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2011/11/29 16:24:02
do Agniecha
To wyjątek potwierdzający regułę :p
A tak serio, to mam ogromne zaległości z filmami sprzed kilku lat, nie mówiąc już nawet o klasyce, więc obejrzeć coś przede mną, nie jest wcale tak ciężko ;)
Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2011/11/29 16:25:39
do krotkoofilmie
Albo jeszcze lepiej mieszkać w USA, bo wtedy nie czekałoby się na polskie premiery ;) Choć w przypadku "Tintina" to by nie miało zastosowania :D
Pozdrawiam