Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Druhny

maid of dishonor

DruhnyDruhny (2011) USA

reżyseria: Paul Feig
scenariusz: Annie Mumolo, Kristen Wiig
aktorzy: Kristen Wiig, Maya Rudolph, Rose Byrne, Wendi McLendon-Covey, Ellie Kemper, Melissa McCarthy, Chris O'Dowd, Jill Clayburgh, Matt Lucas, Rebel Wilson, Michael Hitchcock, Terry Crews, Jessica St. Clair, Kali Hawk, Joe Nunez, Mitch Silpa, Jon Hamm
muzyka: Michael Andrews
zdjęcia: Robert D. Yeoman
montaż: William Kerr, Michael L. Sale

 (8+/10)

"Druhny" to bez wątpienia jedno z największych zaskoczeń wśród tegorocznych premier.  Chyba nikt się nie spodziewał, że niewielka komedia, bezsensownie reklamowana jako damska odpowiedź na "Kac Vegas", pozbawiona wielkich nazwisk na plakatach, spodoba się i widzom i krytykom, a przy okazji zarobi niezłe miliony w kasach kin na całym świecie.  A jednak.  Siła tego filmu tkwi między innymi w fantastycznie dobranej obsadzie.  Jest ona tak bezbłędna, że długo by można było szukać innej komedii, tak dobrej pod tym względem.  Rewelacyjnie wypadają tu: John Hamm, który któryś już raz z rzędu łamie swój ułożony wizerunek znany z "Mad Men", grając tu totalnego palanta, Rose Byrne, która jest okropnie denerwująca jako perfekcyjna, piękna i bogata Helen, czy Melissa McCarthy wcielająca się w twardą, niesamowicie zdecydowaną, ale nie przerysowaną Megan.  Mistrzostwo!  Tu nie ma słabych ról, każdy jest perfekcyjny w swoim wykonaniu.  Niektórzy aktorzy zostali tylko niestety trochę nie w pełni wykorzystani, jak pozostałe dwie druhny czyli zamężna Rita, która koniecznie chce wyrwać się z domu od męża i dzieci, czy słodka i niewinna Becca.

Najlepsza z nich wszystkich jest jednak Kristen Wiig wcielająca się w główną bohaterkę Annie.  Wiig ma tak niebywały dar komediowy, tak niesamowicie dobrze potrafi uatrakcyjnić kolejne sceny, że z momentów, które teoretycznie nie mają prawa być śmieszne, umie wycisnąć jak najwięcej.  To co wyczynia na ekranie jest wprost niebywałe.  Jej miny, żarty, zachowanie w konkretnych sytuacjach jest po prostu obłędne.  Nie sposób nawet tego opisać, to trzeba zobaczyć.  Wiig samą swoją obecnością potrafi rozbawić do łez.  Tak naprawdę to ona jest w tym obrazie najważniejsza.  Bo co ciekawe i czego nie pokazują zwiastuny, "Bridesmaids" nie jest obrazem o wszystkich pięciu druhnach.  To opowieść skupiająca się przede wszystkim na tej jednej, głównej druhnie.  Jej życiu, problemach i wszystkim tym, z czym będzie musiała się zmierzyć w najbliższych miesiącach.  Przygotowania do wesela, wieczoru panieńskiego i związane z nimi szaleństwo są tylko dodatkiem.  Zaskakujące, bo ze zwiastunów wydaje się, że kamera będzie ciągle śledzić wszystkie panie, a jak się okazuje, tak gdzieś w połowie seansu, przerzuca się na główną bohaterkę, zostawiając pozostałe kobiety gdzieś z boku, by w finale znów pokazać je wszystkie razem.

Zanim nastąpi jednak finał tej opowieści, czeka nas maraton katastrof, kolejnych zwariowanych sytuacji, w jakie pakują się bohaterki.  Film ten trwa ponad dwie godziny, czyli jak na komedię bardzo długo.  Po zakończonym seansie nie ma się jednak uczucia nadmiernego rozciągnięcia materiału i równie dobrze mógłby trwać on i następne sześćdziesiąt minut.  Twórcy mieli bowiem od groma pomysłów na tę historię i z pewnością mogliby ją bez problemu jeszcze bardziej rozbudować.  Widać to szczególnie jeśli spojrzy się na zwiastuny, które zawierają wiele nieumieszczonych w filmie scen, lub fragmenty, które w gotowym obrazie różnią się od tych pokazanych w trailerach.  Mam wrażenie, że gros żartów i dowcipów jakie znalazły się w gotowej produkcji, powstało w procesie swobodnej improwizacji, stąd tak spora rozbieżność.  I choć początkowo brak niektórych żartów może smucić, to w produkcji tej jest tyle zabawnych sytuacji i niebywałych scen, że ich nieobecność jest pod koniec raczej mało zauważalna.  Można się co prawda przyczepić, że „Druhny” są sumie obrazem przewidywalnym, oczywistym, a jego zakończenia domyślić się można już w pierwszych minutach seansu, gdy tylko dowiadujemy się o co w nim będzie chodzić. Ale nie to jest tu tak naprawdę ważne.  Najistotniejsze, że to komedia, która śmieszy jak rzadko która.

Być może dla niektórych widzów problemem może okazać się konstrukcja tego filmu.  "Druhny" nie są bowiem jedną, gładką historią, a zbiorem skeczy na dany temat.  Trochę lepszych, trochę gorszych, ale kręcących się w gruncie rzeczy wokół tego samego.  Annie i jej chłopak, Annie i policjant, Annie i druhny, Annie w pracy, Annie i jej współlokatorzy.  I tak od początku, praktycznie do samego końca przechodzimy od jednej scenki, do następnej.  Jakoś tam się one ze sobą łączą, ale bardziej przypominają program komediowy niż prawdziwą kinową komedię.  Taka forma nie jest jednak zaskakująca gdy spojrzy się na wcześniejsze prace Kristen Wiig, nie tylko wcielającej się w główną bohaterkę tego obrazu, ale także scenarzystkę tego filmu, która od sześciu lat pracuje w programie komediowym Saturday Night Live.  SNL to show, które składa się właśnie z przeróżnych skeczy, wykonywanych przez komików i zapraszanych gości, w których gra między innymi Wiig i do których pisze dialogi.  Taka forma niejako przeszła też na ten obraz.  Jednych może to trochę irytować, bo podczas seansu ma się wrażenie pewnej fragmentaryczności historii, innych to raczej obejdzie.  Wydaje mi się jednak, że w przypadku komedii lepiej by film był nawet taki trochę poszarpany ale zabawny, niż płynny ale mało śmieszny.

Warto również wiedzieć, że "Druhny" choć napisane i zagrane przede wszystkim przez kobiety, to komedia nad wyraz mocna.  Odważne żarty słowne przeplatają się z sytuacyjnymi, spokojne i wyważone dowcipy przerywane są humorem o bardzo mocnym podtekście seksualnym lub humorem gastrycznym.  Chwilami jest to komedia strasznie obsceniczna, wulgarna i nieprzyzwoita.  Ale przy tym wszystkim nieprawdopodobnie zabawna.  To ciekawe, ale w wykonaniu pań nawet najbardziej obrzydliwe sytuacje czy gagi wypadają świetnie.  Są obłędnie zabawne i choć może nam się przy nich chwilami robić aż niedobrze, nie sposób się przy nich przynajmniej nie zaśmiać.  Dlatego też pewnie nie do wszystkich w pełni trafi ten film, bo naprawdę momentami bardzo mocno leci po bandzie.  Trochę szkoda, że komedii tej nie wspiera soundtrack, bo jak pokazują przykłady innych produkcji mających za zadanie rozweselenie widzów, dobrze dobrane utwory mogą bardzo wzmocnić przekaz takiego obrazu.  Tu soundtrack się niestety nie wyróżnia i prócz jednej bardzo dobrze wybranej piosenki, w tle raczej nic ciekawego nam nie przygrywa. 

W "Druhnach" najbardziej przedziwne jest chyba to, że obok ogromnej dawki humoru jaką niesie ze sobą ten film, jest on również potwornie... smutny.  Praktycznie każdy z jego bohaterów jest w jakiś sposób nieszczęśliwy.  Nikomu życie nie ułożyło się tak jakby tego chcieli.  Nie tylko głównej bohaterce, która jest zadłużona, jej interes padł, marzenia się nie spełniają, a facet z którym jest, traktuje ja jak lalkę do wiadomych celów.  Nieszczęśliwa jest także Rita - matka kilkorga dzieci, które jej w ogóle nie szanują, Becca - której nie rozumie mąż, a nawet perfekcyjna Helen, która choć może mieć wszystko czego tylko zapragnie, tak naprawdę jest potwornie samotna.  Nie ma przyjaciół, jej mąż często pracuje poza domem, a dzieci jej nienawidzą.  Jej perfekcjonizm jest tylko maską za którą ukrywa prawdziwą, nieszczęśliwą siebie.  Jak się z czasem okazuje, "Druhny" nie są wyłącznie zbiorem zabawnych scenek.  I chyba właśnie w tym tkwi tak niebywały sukces tego obrazu.  To bardzo ludzka, trochę gorzka i co najważniejsze inteligentna opowieść o kobietach, ubrana w zabawne sceny.  Film, który pomiędzy zabójczo zabawnymi momentami potrafi zwolnić, skupić się na bohaterkach, i powiedzieć kilka mądrych słów na temat życia, przyjaźni i miłości.  Tego co najistotniejsze, tego do czego powinniśmy dążyć.  Obraz, który prócz jednorazowych żartów niesie ze sobą jakieś niegłupie myśli.  I za to należą mu się spore brawa.

wtorek, 02 sierpnia 2011, milczacy_krytyk
Tagi: komedia

Polecane wpisy

  • Baby Driver

    was he slow? Baby Driver (2017) USA reżyseria i scenariusz : Edgar Wright aktorzy : Ansel Elgort, Kevin Spacey, Lily James, Jon Bernthal, Eiza González, Jon H

  • Captain Fantastic

    family values Captain Fantastic (2016) USA reżyseria i scenariusz : Matt Ross aktorzy : Viggo Mortensen, George MacKay, Samantha Isler, Annalise Basso, Nichol

  • Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie

    complete strangers Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (2016) Włochy reżyseria : Paolo Genovese scenariusz : Paolo Genovese, Filippo Bologna, Paolo Costella

  • Zabijaka 2

    Nasz Doug, którego znamy z pierwszej części zostaje znokautowany i ma kontuzję ręki. Kończy swą karierę. Zostaje pracownikiem w ubezpieczalni. Niestety nie jest

  • Zabijaka - 2011

    Doug pracuje, jako ochroniarz w barze. Jego jedynym atutem jest siła – siła mięśni. To po prostu mięśniak a z umysłem gorzej. Jest czarną owcą w rodzinie.

Komentarze
Gość: Agniecha, *.net.stream.pl
2011/08/02 07:34:50
no nie gadaj, że taki dobry? chyba będę musiała z moją świadkową obejrzeć ten film przed ślubem :D
-
milczacy_krytyk
2011/08/02 12:13:45
Rewelacyjny. Cała sala ryczał ze śmiechu od początku do samego końca. :)
-
countersv
2011/08/03 09:21:28
Z żoną się napalamy na to, trzeba będzie się wybrać w najbliższym czasie. Przynajmniej nie 3D ;)
-
milczacy_krytyk
2011/08/03 11:06:06
Tak, wreszcie można oglądać film bez głupich okularków. I wreszcie jest to komedia, która śmieszy do łez, a nie tylko lekko bawi. Idźcie szybko, bo fajnie jest oglądać ten film na pełnej sali - jest jeszcze zabawniej, a reakcje niektórych widzów bywają bezcenne ;)
-
Gość: tercc, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/08/03 23:02:26
Kurcze, teraz nabrałam niesamowitej ochoty na ten film! Racja, brak znanych nazwisk nie pomagał mi we wskrzeszaniu entuzjazmu na widok tego filmu i w ogóle jakoś 'damska wersja kac vegas' też do mnie nie przemawiała. Po przeczytaniu recenzji jestem niesamowicie na tak i chyba nawet wybiorę się na ten film do kina:) Zlepek skeczy jest jak najbardziej dobrym pomysłem - na ogół do mnie przemawia.
Pozdrawiam
[szczere-recenzje]
-
milczacy_krytyk
2011/08/04 14:21:34
Daj znać jak się podobało, gdy obejrzysz ;)
-
countersv
2011/08/05 08:57:24
Byliśmy wczoraj z żoną. Jest dokładnie tak jak napisałeś w recenzji. Najbardziej podobało mi się zdanie, że to film smutny. To najcelniejsze Twoje spostrzeżenie odnośnie tego obrazu. A jednocześnie jest on szalenie śmieszny. Spłakałem się chyba ze trzy razy ze śmiechu. I z oceną się zgadzam i też taką wystawię u siebie.
-
milczacy_krytyk
2011/08/05 20:39:40
Cieszę się, że się podobał i, że się tak dobrze wybawiliście. Wreszcie komedia na której można się spłakać ze śmiechu, brakowało mi takiej.

To jest własnie tak niezwykłe w tym obrazie. Z jednej strony śmieszy niesamowicie, w głowie pozostają nam po nim wszystkie te fantastyczne momenty, ale jednocześnie zaczynamy przejmować się losem bohaterek. I gdy się nad nim chwilkę zastanowić wychodzi, że to tak naprawdę strasznie smutny film. Chyba jeszcze nigdy po żadnej komedii nie byłem równocześnie tak ubawiony i tak przygnębiony.

Pozdrawiam
-
Gość: przynadziei, *.play-internet.pl
2011/08/15 15:49:51
na pewno ciut mądrzejszy do Kac vegas, ale jakoś ostatnio mało komedii naprawdę zabawnych
notatnikkulturalny.blogspot.com/2011/08/druhny-czyli.html
-
milczacy_krytyk
2011/08/16 17:34:47
Powiedziałbym, że nawet bardzo ciut ciut mądrzejszy od "Kac Vegas". ;) Tamten film był po prostu niezłą komedią, tu obok komedii otrzymujemy naprawdę niezłą obyczajówkę. I faktycznie, ostatnio jakoś mało jest prawdziwie zabawnych komedii.
Pozdrawiam