Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
3D Kung Fu Panda 2

równowaga

3D Kung Fu Panda 23D Kung Fu Panda 2 (2011) USA

reżyseria: Jennifer Yuh
scenariusz: Jonathan Aibel, Glenn Berger
muzyka: Hans Zimmer, John Powell
głosy w dubbingu PL: Marcin Hycnar, Jan Peszek, Wojciech Paszkowski, Krzysztof Dracz, Anna Gajewska, Brygida Turowska-Szymczak, Jarosław Boberek, Krzysztof Banaszyk, Izabella Bukowska, Tomasz Bednarek, Jacek Radziński, Grzegorz Pawlak, Zbigniew Konopka, Mikołaj Klimek
reżyseria dubbingu PL: Elżbieta Kopocińska-Bednarek
dialogi w dubbingu PL: Bartosz Wierzbięta

 (9,5/10)

Druga część "Kung Fu Pandy" to taki rodzaj kontynuacji, który lubię najbardziej.  Opowiada zupełnie inną historię, jest jakby kolejnym etapem w życiu tych samych bohaterów, których poznaliśmy w poprzednim filmie.  Takie podejście do sequeli filmów, które odniosły sukces jest dość ryzykowne, chwilami nawet bardzo, ale jeśli zostanie sprawnie zrealizowane, może przynieść niesamowite efekty, a chwilami nawet pozwolić na przebicie poprzednich produkcji.  I tak stało się właśnie tym razem.  Druga "Kung Fu Panda" jest moim zdaniem obrazkiem lepszym od poprzednika, co jest tym bardziej zaskakujące, bo już tamten film prezentował, jak na bajki ze studia DreamWorks, zaskakująco wysoki poziom.  Jakimś cudem udało się go jednak przebić.  Być może to dlatego, że scenariusz tego sequela napisali scenarzyści pierwszego filmu, kontynuując w logiczny i płynny sposób opowieść rozpoczętą trzy lata temu.  Akcja kontynuacji rozpoczyna się niedługo po wydarzeniach z „Kung Fu Pandy”.  Po jest Smoczym Wojownikiem i wraz z przyjaciółmi chroni Dolinę Spokoju.  W czasie jednej z walk z groźnymi wilkami, doznaje przebłysków z przeszłości, w których widzi m.in. dziwne znaki.  Niedługo później dochodzi do szokującego wniosku, że jego tata gąsior nie jest jego prawdziwym ojcem.  Od tej chwili będzie chciał odkryć swoje prawdziwe pochodzenie, którego tajemnicę znać może mroczny Lord Shen, którego Po wraz przyjaciółmi, będzie musiał powstrzymać, przed jego autorytarnymi zakusami.

Świetne jest to, że twórcy pozostawili głównego bohatera takim jakim był.  Nie zmieniali go ani trochę, nie starali się go ulepszyć, w jakiś sposób dopracować.  Po to wciąż pulchna panda, chwilami trochę niezdarna, miś o wielkim sercu, którego największym przeciwnikiem wciąż pozostają schody.  Nie zawsze wszystko się mu udaje, ale z całych sił stara się bronić mieszkańców wioski w której mieszka.  Nadal uwielbia jeść, ustanawia nowe rekordy w ilości skonsumowanych sajgonek i nie przestaje być wiecznym optymistą.  Ale jednocześnie widać w tej części, co wydawało się poprzednio bardzo zwariowanym pomysłem, który ciężko będzie kontynuować, że został wojownikiem Kung Fu.  Idealnie pasuje do pozostałych wojowników i razem z tygrysicą, żurawiem, żmiją, małpą i modliszką, tworzy grupę nie do pokonania, która idealnie się rozumie, w pełni uzupełnia.  Całe szczęście, że twórcom nie przyszło do głowy by odejść od bohatera, że nie zmienili go na siłę, tylko po to by móc opowiedzieć nową historię.  Bardzo się również cieszę, że tym razem o wiele więcej na ekranie jest pozostałych wojowników.  Poprzedni film w większości skupiony był na Po i jego drodze do zostania jednym z nich.  Tym razem, ponieważ jest on już częścią drużyny, pozostali jej członkowie wypłynęli na powierzchnię.  Co prawda nie wszyscy w równym stopniu - najmniej jest żmii i małpy, ale swoje kilka naprawdę dobrych minut otrzymały modliszka, żuraw i przede wszystkim tygrysica.  Nie są już oni dodatkiem do całości, są częścią tej historii, bez których nie prezentowałaby się tak dobrze.

Fenomenalnie spisuje się w tej części również czarny charakter.  To biały paw z niesamowicie długimi piórami, które w scenach walki przypominają powiewającą pelerynę, noszący na nogach metalowe szpony.  Teoretycznie uosobienie gracji i piękna, jednak zabójczo niebezpieczny, pałający rządzą zemsty, przebiegły i bezwzględny.  Ogromne, potrójne zagrożenie. Po pierwsze dla mieszkańców wioski, których napada by zdobyć potrzebny do budowy broni metal, po drugie dla całych Chin, które planuje opanować mszcząc się za wygnanie i po trzecie i jednocześnie najważniejsze dla głównego bohatera, który będzie musiał stoczyć z nim osobistą potyczkę.  Tym trudniejszą, bo paw wie wiele o pochodzeniu Pandy i tę wiedzę będzie starał się wykorzystać przeciwko niemu, zasiewając wątpliwości w przekonania bohatera.  Paw by osiągnąć swój cel najpierw zamierza zniszczyć to co Po kocha najbardziej czyli Kung Fu.  Zamierza uczynić to przy pomocy nowej, śmiercionośnej broni palnej, której nie pokonają żadne, nawet najbardziej wyszukane czy silne ciosy wojowników.  Jest to świetnie zbudowany czarny charakter, tym lepiej bo sam posiada tajemniczą, tragiczną przeszłość, przez którą stał się taki a nie inny, przez którą możemy starać się go w jakiś sposób zrozumieć, współczuć mu.  Szkoda tylko trochę, że nie mieliśmy szansy w naszych kinach usłyszeć go z głosem Gary'ego Oldmana, który wystąpił w oryginalnej wersji językowej tego filmu.  To musiało być dopiero coś niesamowitego.  Ale i tak, nawet bez tego "dodatku" postać ta jest niezwykła i dzięki niej potyczka między dobrem a złem stała się w tej części niezwykle emocjonująca.

"Kung Fu Panda 2" jest podobnie jak niedawne "Jak wytresować smoka" niesamowicie dynamiczną przygodówką dla całej rodziny.  Właśnie dlatego ta animacja jest tak fantastyczna.  Nie ma tu puszczania oka do dorosłego widza, nawiązywania do filmów, które mógł kiedyś w swoim życiu widzieć, nie ma żartów z podtekstem, których nie zrozumieją młodsi widzowie.  Jest za to zapierająca dech w piersiach historia, niesamowita ilość emocji, wzruszeń i bardzo dobre efekty specjalne.  Do tego jest to film bardzo sprawnie zrealizowany, poprowadzony silną ręką od początku do samego końca i niezwykle dowcipny, przepełniony wieloma pomysłowymi żartami.  Chwilami wręcz magiczny, czarujący, przenoszący w świat dzieciństwa, powodujący, że oglądamy kolejne sceny  z rozdziawioną buzią, emocjonując się jak dzieci opowiadaną przez twórców historią.  Już po kilku pierwszych minutach wciągnęła mnie niebywale ta opowieść, a później popłynąłem z nią bez najmniejszych problemów, oglądając ją do samego końca jak zahipnotyzowany.  Przyznaję się bez bicia, że dwukrotnie się wzruszyłem i to naprawdę poważnie.  Raz na jednej scenie przywołującej pewne bardzo mocno ukryte wspomnienie bohatera, raz pod sam koniec, gdy bohater wraca do rodzinnej wioski.  Jednak obok wzruszeń, przede wszystkim śmiałem się przez cały seans, chwilami całkowicie bez opamiętania.  Z żartów słownych, sytuacyjnych, których akurat jest trochę więcej i które mam wrażenie zapamiętam na długo.  Co ciekawe druga część "Kung Fu Pandy" jest jednocześnie filmem chwilami bardzo mrocznym i poważnym.  Czarny charakter nie raz bezpośrednio mówi, że chce zabić swoich przeciwników i planuje zniszczyć wszystko co tylko stanie mu na drodze. Dlatego dla małych dzieci może być to odrobinę zbyt poważny obrazek.

To połączenie śmiesznych sytuacji, zabawnych gagów z dość mrocznym klimatem jaki roztacza wokół siebie Lord Shen udało się twórcom o dziwo nadzwyczaj dobrze i ani razu nie czuć żadnego, nawet najmniejszego zgrzytu podczas przechodzenia między tymi dwoma teoretycznie sprzecznymi atmosferami.  Za to ogromny plus, bo dzięki temu jeszcze lepiej ogląda się ten obraz.  To coś niebywałego, ale kontynuację tą ogląda się nie tylko jak świetną bajkę, nie tylko jak porządną przygodówkę, ale jak blockbuster z prawdziwego zdarzenia.  Recz niesamowita, nie do pomyślenia, chyba jeszcze nigdy wcześniej nie mająca miejsca.  Kontynuacja jest szybka, efektowna, ma nieprawdopodobnie dobre tempo, które nie zwalnia ani na chwilę i fantastycznie zbudowane napięcie, od pierwszych minut, które nie obniża poziomu nawet w wolniejszych chwilach.  Sceny akcji są szybkie, dynamiczne, zrealizowane z pomysłem, jak chociażby ucieczka potwora przez ulice miasta, która przywołuje od razu na myśl pewną bardzo starą, wszystkim dobrze znaną grę komputerową.  Dawno w żadnym filmie akcji, co więcej w żadnym aktorskim filmie akcji, a co dopiero w bajce, tak mocno nie zależało mi na bohaterach, na tym by wszystko dobrze się skończyło, by nie możliwa do wykonania misja jednak się jakimś cudem udała.  Nieprawdopodobnie mocno zaangażowałem się w ten film, niesamowicie mocno wciągnęła mnie ta opowieść.  I choć przez cały czas wiedziałem, ze to co oglądam to tylko bajka i z pewnością wszystko dobrze się skończy, twórcy tak idealnie poprowadzili swoją opowieść, że kilkakrotnie łapałem się na tym, iż nie miałem bladego pojęcia jak skończy sie dana scena, jak twórcy wyplączą się ze stwarzanej przez siebie sytuacji, bo wyglądały one tak, jakby happy endu jednak miało nie być.

"Kung Fu Panda 2" to świetna rozrywka, ale co ważne także i coś więcej.  I właśnie dlatego jest ona jeszcze lepsza od pierwszej części, bo opowiada w moim mniemaniu ciekawszą, głębszą i bardziej skomplikowaną historię, niż robiła to jedynka.  Kontynuacja ta, to nie głupia i co chyba jeszcze ważniejsze nie nachalna opowieść o odnajdywaniu swojego miejsca na tym świecie, o akceptacji samego siebie i swojej nie rzadko nie do końca szczęśliwej przeszłości.  To film mówiący o tym, że najważniejsze jest to, co dzieje się tu i teraz, to co robimy w dniu dzisiejszym.  Pokazujący, że chwilami trzeba odpuścić przeszłość, nie rozpamiętywać tego co się kiedyś wydarzyło, przestać rozpamiętywać w nieskończoność, bo przez to nie będziemy w stanie żyć, nie pozwoli ona nam normalnie funkcjonować.  Dlatego trzeba się pogodzić z przeszłością, odnaleźć w jakiś sposób wewnętrzny spokój.  Bo najważniejsze jest to jak kontynuuje się swoją opowieść, jak się ją rozwija, co robi się ze swoim życiem.  Liczy się to kim chcemy być teraz i to do czego dążymy.  To którą drogę wybieramy po przeżyciu pewnych chwil.  To obraz mówiący również o pewnych poświęceniach jakie czyni się dla dobra rodziny, swoich najbliższych, a także o oczekiwaniach jakie rodzice pokładają w swoich dzieciach.  O radości z ich nawet najmniejszych sukcesów i potwornym rozczarowaniu i niemocy, gdy te zmierzają w niewłaściwym kierunku.  Obraz  pokazujący jak wczesne lata mogą wpłynąć na późniejsze życie, jak źle wybrana kiedyś droga może je zniszczyć.  Całość podana w niezwykle przystępnej, nie umoralniającej na siłę formie.

"Kung Fu Panda 2" to także bardzo ładna animacja.  Piękne widoki przesycone niesamowitą ilością kolorów, a co więcej sporo ciekawych, niestandardowych jak na trójwymiarową animację wstawek.  Już sam prolog jest bardzo oryginalny, bo przypomina papierową animację z wycinanych z papieru postaci, a późniejsze przebłyski wspomnień jakie miewa Po, to bardzo ładna tradycyjna animacja, zwykła kreska, dodająca uroku do tych kilku prostych scen.  Świetnie spisują się w tym filmie również trójwymiarowe efekty.  Co prawda nic nie wyskakuje z ekranu (no może kilka razy) ale w wielu scenach czuć głębię obrazu, która w szczególności jest dostrzegalna w scenach walk, a ponieważ tych jest w tym filmie naprawdę od groma, to i samych wypukłych efektów jest również wiele.  Na plus trzeba także koniecznie zaliczyć fantastyczną muzykę Zimmera i Powella, która być może jako osobny soundtrack nie brzmi rewelacyjnie, za to z obrazem spisuje się idealnie.  Jest perfekcyjnie dopasowana do scen akcji.  Szczególnie widać to w pierwszej scenie walki, w czasie której wszystkie odgłosy jak króliczek grający na instrumencie, czy przerzucane między bohaterami przedmioty codziennego użytku , a dokładniej rzecz biorąc wydawane przez nie odgłosy, są integralną częścią muzyki wybrzmiewającej zza kadru.  Fenomenalny soundtrack, który nieprawdopodobnie dobrze podkręca tempo tego filmu i tworzy niesamowitą atmosferę.  Naprawdę, jestem zachwycony tym filmem.  I co rzadko mi się ostatnio zdarza, odczuwam ogromny niedosyt. Z chęcią bowiem obejrzałbym tą bajkę jeszcze raz, by jeszcze raz móc się nią w pełni nacieszyć.  Wybierzcie się koniecznie, szczególnie jeśli podobała się wam jedynka.

niedziela, 12 czerwca 2011, milczacy_krytyk

Polecane wpisy