Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Tożsamość

details

TożsamośćTożsamość (2011) Francja, Japonia, Kanada, Niemcy, USA, Wielka Brytania

reżyseria: Jaume Collet-Serra
scenariusz: Oliver Butcher, Stephen Cornwell
aktorzy: Liam Neeson, Diane Kruger, January Jones, Aidan Quinn, Bruno Ganz, Frank Langella, Sebastian Koch, Olivier Schneider, Stipe Erceg, Rainer Bock, Mido Hamada, Clint Dyer, Karl Markovics, Eva Löbau
muzyka: John Ottman, Alexander Rudd
zdjęcia: Flavio Martínez Labiano
montaż: Timothy Alverson

na podstawie: powieści "Out of My Head" Didier'a Van Cauwelaerta

 (7/10)

Doktor Martin Harris wraz z żoną przyjeżdża do Berlina na kilkudniową konferencję naukową.  Weźmie na niej udział w kilku spotkaniach z innymi profesorami.  Od razu po przylocie do stolicy Niemiec, zatrzymuje się w ekskluzywnym hotelu, w którym zauważa, że jego bagaż jest niekompletny - brakuje jednej walizki.  Zostawia więc żonę i wraca taksówką na lotnisko by odebrać przez przypadek pozostawioną tam walizkę.  Pech chce, że w czasie przejazdu wydarza się wypadek, a auto, którym jedzie bohater, wpada do rzeki.  Cudem uratowany Harris zapada jednak w czterodniową śpiączkę.  Po przebudzeniu nie pamięta zbyt wiele, jest pewien jedynie swojego nazwiska i tego, że gdzieś w ogromnym mieście jest jego żona.  Wkrótce udaje mu się ją odnaleźć, ale wtedy rozpoczyna się prawdziwy koszmar - żona nie poznaje go, traktuje jak zupełnie obcego mężczyznę, a co gorsza towarzyszy jej mężczyzna nazywający się... Martin Harris.  Bohater coraz bardziej zaczyna wątpić w swoje wspomnienia i swoją tożsamość, tracąc pewność co jest prawdą, a co nie.  Próbując dowiedzieć się dlaczego żona nie chce się do niego przyznać, ściąga na siebie pewnego niebezpiecznego mężczyznę, który zaczyna dybać na jego życie.

"Tożsamość" to porządny, bardzo dobrze poprowadzony thriller, który od samego początku świetnie trzyma w napięciu.  Ciekawi, intryguje i interesuje od pierwszy scen, błyskawicznego rozpoczęcia, które wrzuca nas w centrum akcji, przez kolejne coraz bardziej zaskakujące sytuacje, aż po sam koniec, do niezłego zakończenia, w czasie którego cała intryga znajduje swoje rozwiązanie.  Sporo tu akcji, szybkich scen, bieganin i pościgów.  W połowie obraz ten jednak kilka razy odrobinę za bardzo zwalnia, ale całe szczęście tylko na chwilę, tak więc w momentach, gdy już powoli zaczynamy się nudzić, akcja znów przyspiesza, na ekranie zaczyna się więcej dziać i produkcja ta wraca do właściwej formy.  Przyczepić można się też trochę do zakończenia, które podzielone jest na dwie części i po tym pierwszym, w którym dowiadujemy się kim jest główny bohater i czemu został "zapomniany", następuje kolejny finał, już zdecydowanie mniej przekonujący, który pokazuje bohatera w zupełnie innym świetle, a jego postępowanie staje się mniej logiczne niż poprzednio.  Choć z drugiej strony jest to w pełni zrozumiałe, bo inna końcówka z takim bohaterem, byłaby zdecydowanie zbyt kontrowersyjna, bardzo ryzykowna i chyba nie do zaakceptowania przez większość widzów.

W takim filmie, jakim jest "Tożsamość" obok udanego, wciągającego rozwinięcia, chyba najważniejsze jest to by posiadał on nie głupie zakończenie, które w przekonujący sposób wyjaśni zaistniałą na początku seansu sytuację.  I co bardzo ważne film ten pod tym względem daje radę (oczywiście jeśli zaakceptuje się drugie, trochę dyskusyjne zakończenie).  Choć w połowie seansu można pomyśleć, że twórcy nie wybrną z sytuacji, którą sami stworzyli, że nie uda im się logicznie wyjaśnić wydarzeń jakie miały miejsce, bo tak mocno zakręcili, zaplątali swoją opowieść, to jednak jakimś cudem wychodzą z tej potyczki o sensowne rozwiązanie obronną ręką.  Udaje się im uniknąć gigantycznych dziur w fabule, nieprzekonujących naciągnięć i denerwujących uproszczeń, które od razu rzucałyby się w oczy i psułyby radość z oglądania tego obrazu.  Co ważne nawet sytuacje, które na początku wydają się niemożliwe do wytłumaczenia, rozwiązywane są tu w całkiem satysfakcjonujący sposób.  Oczywiście wdarło się do scenariusza trochę przypadkowości, ale nie jest jej aż tak wiele, jak w innych obrazach, za co spory plus.

I choć produkcja ta to nie świeżynka, filmów o ludziach szukających swojej prawdziwej tożsamości, było w kinie już trochę, to nie ogląda się jej jak sklejki z innych obrazów.  Tak, gdy na chłodno pomyśli się, widać od razu, że to wszystko gdzieś już widzieliśmy, ale jako całość obraz ten spisuje się wyjątkowo dobrze, sprawiając wrażenie bardzo zgrabnej, pomysłowej historii.  Może to dlatego, że materiał wyjściowy do tego filmu był bardzo solidny - scenariusz został oparty na książce, i stąd taka pewność w tej opowieści.  Faktem jest jednak to, że "Tożsamość" ogląda się naprawdę dobrze i przez cały seans czuć, że twórcy wiedzieli co chcieli nakręcić, co chcieli widzom pokazać i konsekwentnie, z wielką pewnością, rozwijają swoją historię.  Skojarzenia do innych obrazów nasuwają się same (ale nie przeszkadzają w czasie seansu), szczególnie do "Frantica" Romana Polańskiego.  To oczywiście nie ta sama klasa, ale całe szczęście film ten nawet nie próbuje dorównać do tej fantastycznej produkcji.  Ma być dobrą rozrywką, trzymającym w napięciu thrillerem i tym właśnie jest, pod tym względem sprawdza się bardzo dobrze.

Najsłabszym punktem tej produkcji są niestety występujący w niej aktorzy.  Sporo tu bardzo znanych nazwisk, ale niewiele z nich sprawdziło się w swoich rolach.  Okropnie wypadła January Jones, którą bardzo lubię za rolę w fenomenalnym serialu jakim jest "Mad Men".  Tutaj przybrała jeden wyraz twarzy, na którym przejechała przez cały seans.  Była sztywna, nijaka i całkowicie nieprzekonująca jako żona wypierająca się męża.  Pojawiający się w tle Bruno Ganz i Frank Langella zagrali poprawnie, ale ich role są raczej epizodyczne i na ogólny odbiór występów nie mają większego wpływu.  Przeciętnie z rolą poradziła sobie też Diane Kruger, która (co trochę jest dla mnie dziwne) gra tutaj imigrantkę, która mówi łamaną angielszczyzną, za to płynnym niemieckim.  Widać można i tak.  Z całej obsady najlepiej wypada więc trochę sztywny Neeson, co jest dla mnie sporym zaskoczeniem, bo przed seansem obawiałem się, że to on będzie tu najsłabszym ogniwem.  Okazuje się jednak, że nie i jako zagubiony mąż poszukujący odpowiedzi na temat swojej tożsamości, prezentuje się naprawdę nieźle.

sobota, 14 maja 2011, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Peckinpah, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/05/16 17:24:13
Z większością się zgadzam - Tożsamość to intrygujący, pełen napięcia thriller, który dostarcza emocji i rozrywki na wysokim poziomie. Nie zgadzam się tylko z ostatnim akapitem, moim zdaniem trójka aktorów spisała się bardzo dobrze: Liam Neeson, Diane Kruger i na drugim planie Bruno Ganz. Reszta aktorów przeciętna, ale tej wspomnianej trójce nie mam nic do zarzucenia. Zwróciłem uwagę jeszcze na to, że główny bohater nie używał broni palnej, co jest dość nietypowe jak na film sensacyjny. Zwróciłem także uwagę na to, że Diane Kruger, mimo że jest Niemką a film rozgrywa się w Niemczech, zagrała imigrantkę z Bośni.
-
milczacy_krytyk
2011/05/18 19:29:05
Bardzo ciekawe spostrzeżenie co do tego nieużywania broni palnej przez głównego bohatera. Jakoś wcześniej nie zwróciłem na to takiej uwagi. Faktycznie dość nietypowe to posunięcie, ale wyszło tylko na dobre temu filmowi. Tak samo jak to, że Neeson mało ma w tym filmie scen bezpośrednio kopanych, walczących. Bałem się trochę przed seansem, ze czeka nas druga "Uprowadzona" i bohatera w poszukiwaniu prawdy o samym sobie, wykończy wszystkich wokoło i zdemoluje pół Berlina. Dobrze, że tak nie było.
Co do drugiej rzeczy o której piszesz, to zwróciłem na to uwagę w swojej opinii. Mi się to niespecjalnie podobało, i moim zdaniem wypadło niestety tak średnio.

Pozdrawiam