Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Krzyk 4

sick is the new sane...

Krzyk 4Krzyk 4 (2011) USA

reżyseria: Wes Craven
scenariusz: Kevin Williamson
aktorzy: Hayden Panettiere, Courteney Cox, Emma Roberts, David Arquette, Neve Campbell, Nancy O'Dell, Rory Culkin, Nico Tortorella, Marley Shelton, Erik Knudsen, Alison Brie,  Mary McDonnell, Anthony Anderson, Marielle Jaffe, Aimee Teegarden, Brittany Robertson, Heather Graham,  Adam Brody, Gordon Michaels, Shenae Grimes, Lucy Hale, Anna Paquin, Kristen Bell
muzyka: Marco Beltrami
zdjęcia: Peter Deming
montaż: Peter McNulty

 (7,5/10)

Dziesięć lat po ostatnim ataku mordercy w białej masce, Sidney Prescott powraca na chwilę do rodzinnego miasta, by promować swoją książkę "Out of darkness", w której opisała w jaki sposób poradziła sobie z traumatycznymi wydarzeniami, w jaki sposób udało jej się wrócić do normalnego życia.  W miasteczku wciąż mieszkają jej dawni znajomi - Gale Weathers (obecnie Riley) oraz jej mąż Dewey, który został szeryfem lokalnej policji.  Gale zrezygnowała z dziennikarstwa, trochę z własnego wyboru, trochę z przymusu, bo Woodsboro nie obfitowało w ciekawe tematy i przez lata nie miała o czym pisać.  Teraz stara się napisać kolejną książkę, ale oględnie powiedziawszy niezbyt dobrze jej to idzie.  Niestety spotkanie tej trójki nie przebiegnie w spokojnej atmosferze, bo w miasteczku znowu ktoś zaczyna zabijać nastolatki.  Wcześniej dzwoni do nich z pytaniem o ich ulubione straszne filmy.  W dzień morderstwa pierwszych dwóch dziewczyn, samotnie spędzających noc w domu, trzy kolejne odbierają takie telefony.  Jedną z nich jest Jill - kuzynka Sidney.  Wygląda więc na to, że ktoś chce odegrać przeszły koszmar na nowo, tym razem z młodym pokoleniem w roli głównej…

Tak jak wszystkie poprzednie części horroru Wesa Cravena były komentarzem na temat m.in. gatunku, tak i "Krzyk 4" jako trzeci sequel kinowego hitu z 1996 roku, rozprawia się z kilkoma zjawiskami.  Po pierwsze z tasiemcami, czyli kręconymi w nieskończoność kontynuacjami udanych horrorów.  Filmami, które przez rokroczne premiery, powoli zamieniają się w serial, które od pewnego momentu zaczynają gonić swój własny ogon, bo nieuchronnie kończą się pomysły na nowe sequele i to co było kiedyś świeże i ciekawe, zaczyna zamieniać się w nudną, przeciąganą papkę, w której wszystko jest możliwe, nawet podróże w czasie.  Przy okazji dostaje się też współczesnym horrorom, w których coraz częściej liczy się tylko bezsensowna i efektowana sieczka.  Gorno, kręconymi za małe pieniądze, które zamiast straszyć, jedynie obrzydzają kolejnymi wymyślnymi torturami i spektakularnymi sposobami zabijania.  Filmom, które stają się coraz nudniejsze ze względu na traktowanie występujących w nich postaci, wyłącznie jako mięsa do ćwiartowania.  Obrazkom, które nie wzbudzają żadnych emocji, które nie przyspieszają bicia serc, bo zamiast bohaterów z krwi i kości, pojawiają się w nich tylko schematy, bezosobowe kukły, które trzeba jakoś zadźgać.

I wreszcie, jako ostatnie już, „Krzyk 4” komentuje po trosze falę remake'ów, reboot'ów, relaunchy i innych dziwnych tworów, która coraz śmielej co roku zalewa nasze kina.  Bo szczególnie przed obejrzeniem tego filmu, spoglądając wyłącznie na trailery, można było sądzić, że jest on właśnie w pewnym sensie przeróbką pierwszego "Krzyku", nowym spojrzeniem na tamten film, jak również wprowadzeniem do całkiem nowej serii.  Obrazkiem w którym historia opowiadana jest od nowa, w którym przejmowana jest przez nowe pokolenie bohaterów, przeżywających koszmar z poprzednich części.  Tak całe szczęście nie jest i "Krzyk 4" to po prostu bardzo dobra kontynuacja znanej serii filmów o zamaskowanym mordercy w białej masce.  To bardzo zgrabny powrót do poprzednich części.  Film ten bowiem czerpie pełnymi garściami z pierwszej trylogii, ale nie żeruje na niej.  Znaczy to tyle, że opowiada całkiem nową historię, jednocześnie bardzo często mrugając do nas okiem, przypominając o poprzednich filmach.  Dlatego też im lepiej pamięta się poprzednie odsłony tej serii, a w szczególności pierwszy "Krzyk" od którego wszystko się zaczęło, tym lepiej można się bawić na czwórce.

Twórcom świetnie udało się pokazać zderzenie dwóch pokoleń, tego które poznawaliśmy w połowie lat dziewięćdziesiątych, oraz nowego, które dopiero wkracza w dorosłość, niedługo pójdzie na studia.  Pokazali różnice w sposobie myślenia, zachowania, tym co według jednych i drugich jest dopuszczalne, a co już nie.  Młode pokolenie traktuje bowiem wszystko jak zabawę, niczym się nie przejmuje, nie robi sobie nic z wydarzeń jakie miały miejsce kilkanaście lat temu.  Jak mówi jeden z bohaterów, tragedia dla jednego pokolenia staje się jedynie pustym żartem dla kolejnego.  Bo nie liczą się inni, liczy się tylko dobre samopoczucie.  Twórcy są świadomi tego jak świat zmienił się w przeciągu ostatnich kilku lat i korzystają z tej zmiany.  Wiedzą jaką przemianę przeszły filmy, w szczególności horrory, a także jak za sprawą facebooka, twittera, Internetu zmieniło się życie nas wszystkich.  Widzą świat w którym przestają istnieć przyjaciele, a pojawiają się fani i wszechobecne puste i nic nie znaczące "lubię to" i niezliczona ilość aplikacji służących do wszystkiego.  Świat gdzie szybciej dowiemy się o jakimś wydarzeniu zaglądając do Internetu, niż spoglądając na zewnątrz przez własne okno.  Oczywiście nie jest to żadna dogłębna analiza, ale twórcy zdają sobie sprawę , że świat poszedł naprzód i te najbardziej widoczne przejawy zmian, starają się pokazać.

Czwarta część "Krzyku" jest najbardziej krwawą ze wszystkich jakie do tej pory powstały.  Krew bryzga na wszystkie strony, morderca wbija swój nóż wielokrotnie w najróżniejsze części ciał ofiar, a w kilku scenach widać nawet wnętrzności, tych, którym nie udało się przeżyć.  Tego w poprzednich "Krzykach" nie było, ale czasy się zmieniły i mimo krytykowania takiego trendu w horrorach, twórcy jednocześnie w jakimś stopniu za nim podążyli.  Ta część jest równocześnie najbardziej zabawna ze wszystkich poprzednich, w większości dzięki fantastycznym, pomysłowym one-linerom, które czekają na nas szczególnie na początku i pod koniec seansu.  Jest ich tak dużo i są one tak chwytliwe, że bez kłopotu z całą pewnością, kilka pozostanie nam na długo w pamięci.  Co ważne tej grozy podnoszącej napięcie i zabawnych momentów jest tu mniej więcej po równo, żadne z nich nie przeważa, przez co produkcja ta nie zamienia się ani w kiepską komedię, ani też nie staje się nudnawym horrorem.  Twórcy perfekcyjnie mieszają dwa przeciwstawne klimaty, w jednej chwili zaskakując nas pojawiającym się z nikąd mordercą, chwilę później bawiąc nas ciekawym komentarzem na temat bieżących wydarzeń czy horrorowych schematów. 

Dobrze, że pomiędzy tym filmem, a okropną trójką nastąpiła tak długa przerwa.  W tym czasie zebrało się tyle ciekawych, wartych realizacji pomysłów na ten obraz, że w przeciwieństwie do poprzedniej części, nie mamy wrażenia, że została ona nakręcona na siłę.  Czuć, że twórcy znów wiedzieli co robią, że mieli ciekawą historię do opowiedzenia i dlatego czwórka jest tak udana.  Genialnie wypada już sam prolog, tym razem podzielony na kilka części, który właściwie jest filmem w filmie.  Jest niezwykle dobrym wprowadzeniem do tej części, perfekcyjnie trzyma w napięciu i ciągle bawi się nami, przez co nie wiemy, czy to co widzimy na ekranie to już rozpoczęty film, czy może jeszcze nie.  Fajnie, że wystąpiły w nim gościnnie m.in. Kristen Bell oraz Anna 'Sookie' Paquin - tak znane nazwiska to kolejna atrakcja do i tak bardzo ciekawego filmu.  Twórcom udało się też zakończenie - co prawda tuż przed nim napięcie trochę siada, ale później jest znacznie lepiej.  Do samego końca nie wiadomo kto zabija, praktycznie każdy z bohaterów jest podejrzany i na dobrą sprawę może okazać się nowym mordercą.  Dlatego podejrzewamy wszystkich na raz i inaczej niż w poprzednich częściach nie możemy nikogo z całą pewnością wykluczyć.  Ciekawa jest również sama intryga, motyw nowych mordów, będący jak się okaże, trochę znakiem nowych czasów.  Nie jest wymyślany na siłę, ma sens, pomimo cyfry cztery widocznej przy tytule.

Znów obraz Cravena jest świadomy istnienia innych filmów, a także obowiązujących schematów.  Wspomina o zasadach, przestrzega je i łamie równocześnie, bo w tak później kontynuacji może zdarzyć się dosłownie wszystko.  Jedną z nowych reguł jest chociażby to, że morderca nagrywa swoje dokonania, tym samym tworząc swój własny film, ale to tylko dodatek, by kilka scen wyglądało lepiej.  „Czwórka” zaskakuje, bo jeśli oglądaliśmy poprzednie filmy, to po pierwsze znamy schematy, które rządzą gatunkiem i przede wszystkim pamiętamy co wydarzyło się w poprzednich częściach, a twórcy fantastycznie wykorzystują naszą wiedzę, nieustannie się z nami drażniąc.  Trudno bowiem przewidzieć, czy w kolejnych scenach zdecydują się na łamanie schematu, czy odniosą się do znanych scen, czy naprawdę będą starali się nas zaszokować, czy zaskoczą właśnie pójściem tą samą drogą co poprzednio.  To zgadywanie przyszłych wydarzeń, to bawienie się w kotka i myszkę, jest naprawdę świetną rozrywką, dzięki której mamy wrażenie, że uczestniczymy w filmie.  Dlatego szkoda, że powstała część trzecia, a przynajmniej w takiej postaci w jakiej została zrealizowana, a nie w takiej jaką widział ją Williamson.  Gdyby nie trójka otrzymalibyśmy trylogię na bardzo wyrównanym, prawie jednakowym poziomie.  Tak mamy pierwszą trylogię zakończoną kiepskim filmem i pierwszy obraz z następnej trójki, który prezentuje naprawdę wysoki poziom.  Oby zapowiadane następne części nie poszły na łatwiznę i utrzymały go jak najdłużej.

czwartek, 05 maja 2011, milczacy_krytyk
Tagi: horror

Polecane wpisy

  • mother!

    never enough mother! (2017) USA reżyseria i scenariusz : Darren Aronofsky akotrzy : Jennifer Lawrence, Javier Bardem, Ed Harris, Michelle Pfeiffer, Brian Glee

  • To

    you'll float too! To (2017) USA reżyseria : Andres Muschietti scenariusz : Gary Dauberman, Chase Palmer, Cary Fukunaga aktorzy : Jaeden Lieberher, Jere

  • Obcy: Przymierze

    Covenant Obcy: Przymierze (2017) Australia, Nowa Zelandia, USA reżyseria : Ridley Scott scenariusz : John Logan, Dante Harper aktorzy : Michael Fassbender, Kat

  • Wyklucie

    Ezekiel Boone. Urodził się w kanadyjskiej prowincji Ontario. Mieszka i tworzy w Nowym Jorku.  Laureat licznych nagród za opowiadania publikowane w&nbs

  • BESTIA - Alicja Minicka

    Alicja Minicka z wykształcenia jest ekonomistką lecz z zamiłowania kryminalistką. Na codzień zajmuje się publicystyką. Jest autorką powieści "Colette" oraz "Ge

Komentarze
Gość: Michał, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/05/07 09:09:33
Uwielbiam całą trylogię Krzyku (mój ulubiony horror). Super, że po dekadzie powrócił Krzyk z nową trylogią. Jak tylko pojawiła się w kinach czwarta część od razu poszedłem na seans. Film świetny. Polecam ;)
-
milczacy_krytyk
2011/05/07 17:51:28
Mnie tak przekonały zwiastuny do czwartej części, że najpierw obejrzałem całą trylogię - bo prócz fragmentów pierwszej części nigdy jej nie widziałem - i czym prędzej wybrałem się na ten film do kina. Stąd lekki poślizg z recką czwórki. Horrorem tych filmów może bym nie nazwał, bo to bardziej takie spojrzenie na gatunek z przymrużeniem oka, niż stricte horror, ale w moim małym zestawieniu na ulubione serie/trylogie, Krzyk znajduje się bardzo wysoko. Bardzo bym się cieszył, gdyby pomimo niezbyt dobrych wyników w box-office powstały kolejne części. Oczywiście jeśli uda się utrzymać ten niesamowicie wysoki poziom.
Pozdrawiam
-
kaczy_mike
2011/05/13 14:13:13
Co tu dużo mówić - zgadzam się z tym, co piszesz! :)
"Czwórka" również mi przysporzyła morza pozytywnych wrażeń i znów świetnie się bawiłem podczas seansu. Po raz kolejny udało się twórcom świetnie połączyć elementy horroru i komedii, tak że żaden z nich nie przeważa, a wzajemnie się uzupełnia, nadając tej części dobrego tempa.

No i liczba świetnych dialogów rzeczywiście przebiła poprzednie filmy. Co drugi tekst jest piekielnie zabawny, dzięki czemu dobry humor nie opuszcza nas przez cały czas trwania seansu.

(U siebie dałem 8/10, bo uważam, że "czwórka" jest równie udana co "jedynka") :)
Generalnie bardzo podobnie odbieramy tę serię, a na dodatek zebraliśmy się do niej w ten sam sposób - żeby przygotować się na "czwórkę", bo jej trailer ogromnie się nam spodobał. :)
To kolejny przykład na to, że dobre kino podobnie oddziałuje na ludzi. ;)

PS. Ja z prologiem miałem jeszcze fajniej, bo dla mnie to była Kirsten Veronica Bell i Anna Sookie Paquin. ;)
-
milczacy_krytyk
2011/05/14 10:50:07
Ja prawdę powiedziawszy na tej części bawiłem się chyba najlepiej ze wszystkich jakie do tej pory powstały. Może to dlatego, że ją jedyną widziałem w kinie, a na wielkim ekranie chyba wszystkie filmy wypadają lepiej. I w przeciwieństwie do poprzednich części nie mam się zbyt do czego tu przyczepić. Prolog jest piekielnie dobry, rozwinięcie również daję radę, a i zakończenie trochę odbiegające od standardowych zakończeń tej serii, bo podzielone na dwie części ,również mi się podobało. Fantastyczna kontynuacja, szkoda, ze tak mało zarabia w kinach.

Do tej serii już dawno chciałem się zabrać, tylko jakoś ciągle nie miałem dobrego motywatora do tego. Premiera czwartej części była idealnym. I dobrze, że przed jej obejrzeniem poznałem trylogię, bo na pewno nie bawiłbym się na niej tak dobrze, bez znajomości poprzednich filmów.

Ja Kirsten kojarzę wyłącznie ze średniego horroru "Pulse". Poza tym jakoś nie pamiętam tej Pani. ;)

Pozdrawiam
-
kaczy_mike
2011/05/15 15:15:40
Nie dziwię się, że bawiłeś się świetnie, bo to po prostu doskonała kontynuacja. Na dodatek chyba najzabawniejsza ze wszystkich. Najwięcej tu słownych dowcipów, czy humorystycznych scenek, łącznie z przesadzonymi scenami morderstw (kłania się scena z policjantami!). ;)
Dlatego trochę mnie zaskoczyłeś tym, ze kiepsko zarabia. To naprawdę intrygujący film, silnie powiązany z oryginalną trylogią. (Hmm - może właśnie w tym tkwi problem? Ludziom nie chce się oglądać poprzednich części, a przez to tracą połowę zabawy, jaką niesie ta odsłona?)
(Na szczęście i tak chodzą słuchy, że Craven przymierza się do kontynuacji, więc nie mogło być aż tak źle. Poza tym trzymam kciuki za ten projekt, a to też powinno się liczyć!) ;)

Mnie szczerze mówiąc, jakoś nigdy nie ciągnęło do tej serii. Tzn. w ogóle nie zaprzątała mojej głowy, nigdy nie myślałem, że mógłbym ją obejrzeć. Trailer "czwórki" był w zasadzie pierwszym pełnoprawnym zetknęciem się z serią, (Scary Movie się nie liczy!). I spodobał mi się tak przeogromnie, że zapragnąłem zapoznać się z poprzednimi filmami jak najszybciej. I zupełnie nie żałuję tej decyzji. "Krzyk" jest po prostu doskonały! :D

"Pulse" nie oglądałem, ale słyszałem, że jest słabym filmem. Tak słabym, że sama Kirsten nabijała się z niego w "Forgetting Sarah Marshall". ;) Poza tym szczerze i serdecznie polecam Ci serial telewizyjny, w którym gra główną rolę: Veronicę Mars. Ta produkcja to mariaż serialu młodzieżowego z kryminalnym/detektywistycznym, a Kirsten, jako młoda pani detektyw, jest po prostu doskonała w swojej roli. Swoją charyzmą mogłaby obdarować tuzin innych serialowych postaci. Serial tak bardzo mi się podobał, że od razu trafił na drugie miejsce mojej listy ulubionych produkcji telewizyjnych (zaraz po "Friends").
Także szczerze do niego zachęcam! :)

Pozdrawiam serdecznie! :)
-
milczacy_krytyk
2011/05/18 19:19:12
Całe szczęście w Europie i na świecie sprzedaje się on znacznie lepiej niż w Stanach i dzięki tym rynkom jest szansa, że powstanie część piąta. Gdyby nie one najprawdopodobniej seria ta by skończyła się na czwórce. A tak, jest jeszcze możliwość na kontynuację. O ile za sterami zasiądzie Craven, a scenariusz napisze Williamson, to ja jestem jak najbardziej na tak.
A serial o którym piszesz zapiszę sobie na listę do obejrzenia, i w wolnej chwili do niego sięgnę :)

Pozdrawiam