Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Krzyk 2

naśladowca

Krzyk 2Krzyk 2 (1997) USA

reżyseria: Wes Craven
scenariusz: Kevin Williamson
aktorzy: Neve Campbell, David Arquette, Courteney Cox, Sarah Michelle Gellar, Jamie Kennedy, Duane Martin, Laurie Metcalf, Elise Neal, Jerry O'Connell, Timothy Olyphant, Jada Pinkett Smith, Omar Epps, Liev Schreiber, Rebecca Gayheart, Portia de Rossi, Heather Graham, Luke Wilson, Tori Spelling, Joshua Jackson, Craig Shoemaker
muzyka: Marco Beltrami
zdjęcia: Peter Deming
montaż: Patrick Lussier

 (7,5/10)

Dwa lata po dramatycznych wydarzeniach, które rozegrały się w miasteczku Woodsboro, koszmar rozpoczyna się na nowo.  Gale Weathers, dziennikarka, którą poznaliśmy w pierwszej części "Krzyku", opisała w swojej książce falę morderstw, której po części była świadkiem.  Hollywood wykorzystując lotny temat zrealizowało na jej podstawie slasher "Cios".  I właśnie na prapremierze tej produkcji, wśród rozentuzjazmowanych fanów, przebranych za zabójcę, wydarza się pierwsze morderstwo.  Ci, którzy przetrwali masakrę w Woodsboro są teraz studentami, starającymi się prowadzić normalne życie, próbującymi wymazać okropne wydarzenia z pamięci.  Z uwagi na nadchodzącą premierę filmu nie jest to łatwe, a po doniesieniach z kina stanie się wręcz niemożliwe.  Dziwne morderstwo zaburza względny spokój, zasiewa liczne wątpliwości.  A jak się wkrótce okaże jest ono pierwszym z całej serii mordów.  Bo znów, ktoś ukrywający się za białą maską ducha, będzie chciał dorwać i zabić biedną Sydney Prescott.  Będzie chciał powtórzyć poprzednie morderstwa i w przeciwieństwie do poprzednika, któremu się to nie udało, dokończyć dzieła.

Tak jak pierwsza część "Krzyku" bawiła się gatunkiem jakim jest horror, tak jej sequel walczy z łatką kontynuacji.  Jak chyba wszyscy wiemy, najczęściej drugie części nie dorównują pierwszym, są wręcz od nich znacznie gorsze, a nieliczne chlubne wyjątki tylko potwierdzają tę regułę.  Twórcy doskonale o tym wiedzą, są świadomi tego jak zwykle wyglądają kontynuacje, i otwarcie o tym w swoim filmie mówią.  Z jednej strony starają się łamać schematy, unikać największych wad na jakie cierpią sequele, z drugiej jednak strony podążają za nimi.  W filmie tym wszystkiego jest więcej.  Więcej bohaterów, bo obok powracających postaci twórcy wprowadzili sporo nowych (wszak ktoś tu zginąć musi), a także więcej niż poprzednio osób pada ofiarą mordercy.  Scen zabójstw jest więcej, są one dłuższe i zdecydowanie bardziej efektowne niż poprzednio.  Wszystko zgodnie z wymienionymi w trakcie seansu regułami.  Ponieważ morderca jest naśladowcą, kopiowanie przez twórców pierwszej części nie wygląda tutaj tak źle.  Znów rozdzwonią się telefony, znów szaleniec będzie biegał z nożem w białej masce, ale ma to swój sens.  Bohaterowie znając horrory, jeden z nich przeżywszy w praktyce  będą się tym razem, na własną rękę, starali dojść do tego kto i dlaczego zabija.

Twórcy, szczególnie na początku swojej produkcji, nieśmiało nabijają się z amerykańskiego zamiłowania do wszelkiego rodzaju gadżetów związanych z kasowymi produkcjami.  Pamiątek, rekwizytów, kostiumów i innych dziwactw jakie bez opamiętania kolekcjonują tamci widzowie.   To przebieranie się za filmowe postacie, staranie sie by przenieść je do zwyczajnego życia.  Później, znów nieśmiało, krytykują emocjonowanie się tego typu filmami, robienie z nich wyłącznie czystej rozrywki.  Obrywa się wszystkim obrazkom opartym na teoretycznie prawdziwych historiach, które przedstawiają czyjąś prawdziwą tragedię w formie zabawy.  Bo jak mówi jedna z trzecioplanowych postaci, skoro wydarzenia przedstawione w filmie zdarzyły się naprawdę, skoro w rzeczywistości zginęli ludzie, to nie powinno to nikogo bawić.  Kontynuacja ta stara się również walczyć z niezbyt logicznym twierdzeniem, jakoby to filmy takie jak "Krzyk" wyzwalały w niektórych osobach zabójcze instynkty, jakoby miały one być dla nich inspiracją, przyzwoleniem, impulsem do działania.  Jakoby to filmy zachęcały, zmuszały ich do akcji, powodowały, że stają się takimi potworami.

Kontynuację "Krzyku" ogląda się tym ciekawiej, bo w tłumie przewijających się przez ekran postaci, wypatrzyć można kilka obecnie znanych aktorów, którzy te kilkanaście lat temu dopiero rozpoczynali swoją karierę.  Z tych, których obecność w tym filmie może zaskakiwać wymienić można takie osoby jak: Sarah Michelle Gellar, Jerry O'Connell, Timothy Olyphant, a także Jada Pinkett Smith czy Joshua Jackson.  Swoje kilka sekund mają również Heather Graham, Luke Wilson oraz Tori Spelling, którzy pojawiają się w fragmentach z filmu "Cios".  I choć kontynuacja "Krzyku" nie jest lepsza od pierwszej części, to nie jest również od niej gorsza.  To co nie do końca zadziałało w jedynce, tutaj wypadło lepiej, jednak niektórych silnych stron poprzednika przeskoczyć się nie udało.  Na przykład prologu, który nie jest już tak udany jak ten z pierwszej części.  Za wiele w nim chaosu i niepotrzebnej brawury.  Całość jest trochę za bardzo rozciągnięta przez nadmiar wątków romansowych, które znacznie spowolniły akcję.  Gdyby ograniczyć ich ilość, oglądałoby się tę kontynuację znacznie lepiej.  Te niepotrzebne przestoje w trakcie seansu wynagradza za to świetna końcówka.  Co prawda tego, kto zabija, można się domyśleć jeszcze w trakcie oglądania, ale motyw, cała intryga pozostaje tajemnicą do samego końca i jest naprawdę świetnie wytłumaczona.

sobota, 30 kwietnia 2011, milczacy_krytyk
Tagi: horror

Polecane wpisy

  • mother!

    never enough mother! (2017) USA reżyseria i scenariusz : Darren Aronofsky akotrzy : Jennifer Lawrence, Javier Bardem, Ed Harris, Michelle Pfeiffer, Brian Glee

  • To

    you'll float too! To (2017) USA reżyseria : Andres Muschietti scenariusz : Gary Dauberman, Chase Palmer, Cary Fukunaga aktorzy : Jaeden Lieberher, Jere

  • Obcy: Przymierze

    Covenant Obcy: Przymierze (2017) Australia, Nowa Zelandia, USA reżyseria : Ridley Scott scenariusz : John Logan, Dante Harper aktorzy : Michael Fassbender, Kat

  • Wyklucie

    Ezekiel Boone. Urodził się w kanadyjskiej prowincji Ontario. Mieszka i tworzy w Nowym Jorku.  Laureat licznych nagród za opowiadania publikowane w&nbs

  • BESTIA - Alicja Minicka

    Alicja Minicka z wykształcenia jest ekonomistką lecz z zamiłowania kryminalistką. Na codzień zajmuje się publicystyką. Jest autorką powieści "Colette" oraz "Ge

Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/05/01 12:37:32
Gorąco zapraszam na nowo powstały blog z recenzjami filmowymi. Dopiero zaczynam i chętnie wysłucham opinii na temat tego co piszę.
Będzie mi miło jeśli tam zajrzysz movies-town.blogspot.com/
-
Gość: kaczy_mike, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/05/13 14:04:47
"Dwójka" podobała mi się szczególnie z powodu doskonałego pomysłu Williamsona, by w filmie pojawił się obraz o wydarzeniach z Woodsboro. Oglądając pierwsze sceny byłem mocno zaskoczony i myślałem sobie, że producenci aż sami się proszą o powtórzenie tragicznych wydarzeń przez rozpragowywanie takich samych masek, jakie posiadał morderca. Zresztą taki sposób myślenia silnie koreluje z tym, co momentami mówi się w tym filmie, o czym też wspominasz - że to właśnie takie obrazy jak "Krzyk" pobudzają umysły niektórych widzów do zbrodniczego działania. Oczywiście jest to myślenie nad wyrost, jednak uważam za niezmierne ciekawe, że pierwsze morderstwo odbywa się właśnie w sali kinowej pełnej ludzi w maskach Ghostface'a.

Ogólnie rzecz biorąc - pomysł z filmem w filmie jest przegenialny w swojej prostocie, a Willamson pokazuje, że jest bardzo sprawnym scenarzystą, który potrafi pisać intrygujące skrypty.

Dwójkę oceniłem już tak, jak Ty - 7,5/10, gdyż mimo swoich atutów, zrobiła na mnie nieco mniejsze wrażenie niż świetna "jedynka".

PS. Ze znanych dzisiaj aktorów, dodałbym jeszcze Omara Eppsa, czyli jednego z pomocników House a oraz Portię Rossi, która przewija się przez ekran przez równie krótką chwilę, co Luke Wilson. Oglądasz "Ally McBeal" i o niej nie wspomniałeś? Aż dziwne. ;)
-
milczacy_krytyk
2011/05/14 10:39:52
Pomysł jest fantastyczny i taki, jakby to powiedzieć... prawdziwy. Ogólnie mam wrażenie, ż Williamson jak na scenarzystę horrorów jest facetem bardzo myślącym, bo wszystkie części "Krzyku", które pisał mają bardzo logiczne podstawy - włącznie z motywem zabójstw, o co nigdy bym taką serię nie podejrzewał.

Jeśli chodzi o oskarżanie "Krzyku" o produkowanie szaleńców, to seria była bardzo mocno o to oskarżana podczas realizacji trzeciej części - dlatego też jest ona najmniej krwawa i jakby trochę ugrzeczniona. Twierdzenie głupie bo głupie, no ale co zrobić.

O Portii nie wspomniałem, bo inaczej niż aktorzy, których wymieniłem, nie zdobyła aż takiej sławy i nie jest powszechnie kojarzona. Przynajmniej ja do czasu "Ally McBeal" nie znałem tej Pani ;)

Pozdrawiam
-
kaczy_mike
2011/05/15 14:30:16
Ja właśnie jestem pełen podziwu dla Williamsona, bo jego scenariusze są naprawdę bardzo sprawnie napisane. Mieszanka horroru z elementami komedii jest ryzykownym pomysłem, który w łatwy sposób może nie wypalić, zwyczajnie przeistaczając się w farsę, a jemu jednak ta sztuka się udała. :)

To zaskoczyłeś mnie, że oskarżali o to akurat przy trzeciej części. Chociaż znalazłem właśnie informację, że ktoś rzeczywiście dokonał morderstw w przebraniu "Ghostface'a". Jakaś grupa nastolatków, która ponoć "zainspirowała się filmem". Możliwe, że właśnie dlatego "trójka" tak odbiega od reszty(?). Nota bene - zgadzam się, że straszliwie to głupie, no ale cóz zrobisz?

Co do Porti de Rossi, to co racja to racja. Ja w sumie też kojarzę ją tylko z tego serialu, (no i ostatnio z bycia małżonką Ellen DeGeneres.) ;) Reszta rzeczywiście bardziej znana.
Tak pomyślałem jednak, że nadmienię, bo ogólnie "dwójka" przysporzyła mi paru super momentów: "On tu gra? I ona też? Ale fajne!". ;)
-
milczacy_krytyk
2011/05/18 19:08:10
Tak to prawda, połączenie horroru z komedią jest piekielnie trudne do wykonania i większości się nie udaje. Z tego też względu raczej omijam takie filmy, bo mnie zupełnie nie przekonują (jak coś strasznego może być jednocześnie śmieszne?). Williamsonowi się ta sztuka udała i to trzykrotnie. A może (trzymam kciuki) jeszcze kolejne dwa razy, o ile powstaną część piąta i szósta.

Do tego doszła jeszcze bardzo nagłośniona masakra w Columbine i producenci bali się, że w tym czasie krwawy i brutalny film nie spodoba się publiczności. Stąd takie złagodzenie tej części.

Ja też tak miałem. Co kilka chwila, gdy na ekranie pojawiała się nowa postać, zaskakiwało mnie, że znowu jakiś obecnie znany aktor ją gra. Dwójka jest chyba najbardziej przepełniona znanymi nazwiskami ze wszystkich części "Krzyku". A co Portii i jej związku z Ellen dowiedziałem się o nim dosłownie na dniach, zupełnie przez przypadek, sprawdzając jej filmografię. Wiedziałem, ze Ellen brała ślub, ale nie przypuszczałem, że akurat z Portią :)

Pozdrawiam