Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Kręgosłup diabła

the living will always be more dangerous than the dead...

Kręgosłup diabłaKręgosłup diabła (2001) Hiszpania

reżyseria: Guillermo del Toro
scenariusz: Guillermo del Toro, Antonio Trashorras, David Munoz
aktorzy: Marisa Paredes, Eduardo Noriega, Federico Luppi, Fernando Tielve, Ínigo Garcés, Irene Visedo, José Manuel Lorenzo, Francisco Maestre, Junio Valverde, Berta Ojea, Adrián Lamana, Daniel Esparza
muzyka: Javier Navarrete
zdjęcia: Guillermo Navarro
montaż: Luis De La Madrid

 (6/10)

"Czym jest duch? Okropnym wydarzeniem, które wciąż powraca.  Chwilą bólu.  Czymś martwym co niekiedy wciąż zdaje się żywe.  Uczuciem zawieszonym w czasie, jak niewyraźne zdjęcie, jak owad uwięziony w bursztynie."  Od tych słów rozpoczyna się "Kręgosłup diabła" Guillermo del Toro.  Hiszpania, koniec lat trzydziestych.  Ojczyzna w niebezpieczeństwie, wzywa naród do patriotycznego zrywu.  Gdzieś na odludziu, dzień drogi od najbliższego miasteczka, znajduje się stary sierociniec.  Na dziedzińcu stoi bomba, niewybuch, który został rozbrojony i pozostał w miejscu gdzie spadł, omal nie zrównując całego miejsca z ziemią.  Pracuje tu jedynie trzech nauczycieli, cała reszta dawno temu wyjechała.  Warunki dla opiekunów jak i dzieci są bardzo ciężkie, wielokrotnie nie ma co włożyć do garnka.  Pewnego dnia do sierocińca trafia młody chłopak o imieniu Carlos.  Przyjechał w to miejsce wraz ze swoim opiekunem, przyjacielem ojca, który zginął na froncie.  Chłopak nie wie o śmierci ojca i myśli, że zatrzymają się tu tylko na chwilę.  Ponieważ opiekun wraca z powrotem na front i nie chce by chłopakowi przytrafiło się coś złego, zostawia go w sierocińcu.  Carlos dostaje łóżko numer 12, na którym wcześniej spał Santi - kilkunastolatek, który niedawno zginął w tajemniczych okolicznościach...

"Kręgosłup diabła" jest z założenia pierwszym z trzech filmów reżysera, opowiadającym o dzieciach uwikłanych w wojnę dorosłych.  Następnym filmem poruszającym ten temat był fenomenalny "Labirynt fauna".  O ile jednak w tamtym obrazie z 2006 roku fantazyjny świat do którego wstęp miało jedynie dziecko, był istotnym i równoprawnym elementem opowiadanej historii, tak w przypadku tego obrazu, wprowadzony do głównej historii duch, jest jedynie niepotrzebnym dodatkiem, bez którego film ten równie dobrze mógłby się obejść.  Nie mam tutaj na myśli całego wątku dotyczącego zaginionego chłopca, a jedynie chwil w którym pojawia się on jako przezroczysta zjawa, nawiedzając co jakiś czas głównego bohatera, ukazując się tylko i wyłącznie jemu.  Przez te horrorowe wstawki film Del Toro trochę za bardzo się rozjeżdża, jakby nie mógł się zdecydować w którą stronę powinna potoczyć się ta opowieść - w kierunku kina grozy czy poważnej opowieści o bolesnej przeszłości.  Moim zdaniem „Kręgosłup diabła” zdecydowanie lepiej sprawdza się jako dramat, niż jako horror i gdyby reżyser bardziej skupił się na rzeczywistej stronie tej opowieści, jego produkcja tylko by na tym zyskała.

Najważniejsi w tym filmie są bohaterowie, których życie nie ułożyło się tak, jakby tego chcieli z powodu czasów w jakich przyszło im żyć. Przez nieuchronnie nadciągającą historię, przez wydarzenia które były od nich niezależne i którym musieli się podporządkować.  Czasy przez które dzieciaki musiały dorastać zdecydowanie zbyt szybko, bo wymagała tego sytuacja, bo zależało od tego przeżycie.  I oczywiście, jak nie trudno się domyślić, najstraszniejsze w tej opowieści nie są duchy.  One są jedynie odbiciem tego co kiedyś żyło, czymś co nadal utrzymuje się w powietrzu.  Zdecydowanie gorsi, groźniejsi są żywi, dorośli, ludzie zdolni do wszystkiego.  Zaślepieni gniewem, chęcią zemsty, chęcią osiągnięcia swoich i tylko swoich celów.  Szkoda tylko trochę, że zachowanie głównego bohatera jest zdecydowanie zbyt chwiejne i za często nielogiczne.  W zależności od tego co akurat reżyserowi przyszło do głowy, tak się on zachowuje.  Za mało w tym konsekwencji, za mało świadomych decyzji w które można by było spokojnie uwierzyć.  Szkoda również, że tak wiele w tym obrazie bezsensownej pokazówki oraz, że początek jest tu tak nudny.  Dopiero od fantastycznej sceny pożaru, która naprawdę podnosi napięcie, coś rusza się w tym filmie i zdecydowanie on przyspiesza.

niedziela, 17 kwietnia 2011, milczacy_krytyk
Tagi: dramat horror

Polecane wpisy