Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Powrót do przyszłości 2

when are we?

Powrót do przyszłości 2Powrót do przyszłości 2 (1989) USA

reżyseria: Robert Zemeckis
scenariusz: Bob Gale
aktorzy: Christopher Lloyd, Lea Thompson, James Tolkan, Jeffrey Weissman, Casey Siemaszko, Billy Zane, J.J. Cohen, Charles Fleischer, Jason Scott Lee, Flea,  Elisabeth Shue, Michael J. Fox, Thomas F. Wilson, George 'Buck' Flower, Elijah Wood, Wesley Mann
muzyka: Alan Silvestri
zdjęcia: Dean Cundey
montaż: Harry Keramidas, Arthur Schmidt

 (7/10)

Druga część "Powrotu do przyszłości" zaczyna się dokładnie w miejscu, w którym skończyła się część pierwsza.  Jest sobota 26 października 1985 roku.  Marthy wraca z lat pięćdziesiątych i zastaje teraźniejszość, lekko zmienioną na korzyść: ojciec jest pewnym siebie człowiekiem, a w garażu czeka na chłopaka nowiutka Toyota.  Nie ma jednak czasu by się nią nacieszyć, bo chwilę po spotkaniu ze swoją dziewczyną (którą w tym filmie zamiast Claudi Wells zagrała Elisabeth Shue), na ulicy pojawia się wehikuł czasu z profesorem Emmetem na pokładzie.  Doktor przybywa z przyszłości, komunikuje Marthy'emu, że on jak i jego dziewczyna muszą powrócić do przyszłości, dokładnie rzecz biorąc do roku 2015.  Od ich misji może zależeć życie ich... dzieci.

W drugiej części jak chyba w każdym sequelu wszystkiego jest więcej.  Bohaterowie tym razem przenoszą się w przyszłość, do świata gdzie samochody latają po niebie, życie ludziom ułatwiają roboty, a technologia 3D zawitała nie tylko do kin ale i dosięgła filmowe postery.  Czuć wyraźnie, ze budżet tej produkcji był większy niż poprzedniej odsłony cyklu.  Bohaterowie wędrują między czasami, cofają się w przeszłość, podróżują do przyszłości, a nawet w wyniku niewłaściwego wykorzystania wehikułu czasu, trafiają do alternatywnej rzeczywistości, w której świat bliski jest apokalipsie.  Szkoda jedynie, że sama historia nie jest już tak ciekawa i udana jak poprzednio.  Za dużo tu przypadku, scen które próbują być fajniejsze niż są naprawdę, zdarzeń które dzieją się przez nierozwagę bohaterów, bo gdyby trochę bardziej uważali, gdyby nie postępowali tak lekkomyślnie, wiele sytuacji nie miałoby w ogóle miejsca.  Czuć niestety takie nakręcanie historii trochę na siłę, byleby tylko działo się więcej, byleby tylko jeszcze bardziej ją skomplikować.  Przez co zdarzają się w tej części pewne przestoje, chwile gdy historia zatrzymuje się w miejscu, czekając na kolejnego kopa, bo prowadzony wątek za szybko się skończył.

W drugiej części aż roi się od odniesień do poprzedniego epizodu.  I nie chodzi tutaj tylko o końcówkę, gdy bohaterowie wracają do przeszłości, ale o wydarzenia z 2015 roku, w czasie których zdarzają się sytuacje jakby żywcem wyjęte z pierwszego filmu.  Podobne są chociażby pościg na deskorolkach, czy postać staruszka zbierającego pieniądze na remont zepsutego zegara na miejskim ratuszu.  A takich analogi znaleźć możemy jeszcze więcej.  Ogólnie rzecz biorąc druga część, przynajmniej do pewnego momentu, jest takim lustrzanym odbiciem pierwszego epizodu.  Bohaterowie zamiast wstecz, podróżują naprzód, nie obserwują tym razem młodości dorosłych, a przyglądają się dorosłemu życiu samych siebie.  Sęk w tym, że o ile to zerkanie w tył, poznawanie przeżytego życia było naprawdę ciekawe i zabawne, tak spoglądanie w hipotetyczną przyszłość już takie nie jest.  Być może dlatego, że przyszłość nie maluje się w różowych kolorach, a może dlatego, bo i tak wiemy, że jest jedynie pewnym wymysłem, gdybaniem, a bazą dla naszych bohaterów, ich teraźniejszością jest rok 1985 i to on liczy się najbardziej.

Dobrze więc, że twórcy dość szybko zrezygnowali z pokazywania przyszłości i przenieśli akcję znowu do lat pięćdziesiątych, bo te są zdecydowanie ciekawsze i mniej komiczne z naszego punktu widzenia jako, że prognozowana przez twórców przyszłość stanie się dla nas teraźniejsza już za cztery lata (oczywiście, jeśli pod koniec 2012 roku nie nastąpi koniec świata).  Według twórców w 2015 roku powinniśmy mieć do dyspozycji latające samochody, lewitujące deskorolki, ale także małe kineskopowe telewizory i wciąż korzystać z faksów. Marzenia.  Przeszłość zarysowana została tutaj zdecydowanie lepiej i wraz z powrotem do niej wraca i świetny klimat znany z pierwszej części.  Przy okazji twórcy tak zaplątali swoją opowieść, ze bardziej już się chyba nie dało, bo wydarzenia z końcówki rozgrywają się równolegle do tych, które widzieliśmy w pierwszym filmie.  W związku z tym bohaterowie muszą unikać samych siebie z przeszłości, jednocześnie próbując wrócić do swoich czasów i zapobiec powstania alternatywnej linii czasowej.  Roboty co nie miara, ale dzięki temu film nabiera rumieńców, zaczyna bawić i wciąga jak poprzednik.  Szkoda tylko trochę, że kończy się potwornym napisem "to be concluded", nie rozwiązującym ani trochę tej międzyczasowej afery, zapowiadającym jednocześnie finałową część przygody, która rozgrywać się będzie na… Dzikim Zachodzie.

czwartek, 13 stycznia 2011, milczacy_krytyk

Polecane wpisy