Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Pogrzebany

niemoc

PogrzebanyPogrzebany (2010) Francja, Hiszpania, USA

reżyseria: Rodrigo Cortés
scenariusz: Chris Sparling
aktorzy: Ryan Reynolds
muzyka: Víctor Reyes
zdjęcia: Eduard Grau
montaż: Rodrigo Cortés

 (7/10)

Bardzo interesujący i całe szczęście udany eksperyment.  Hiszpański reżyser Rodrigo Cortés, o którym nigdy wcześniej nie słyszałem, zrealizował bardzo śmiały thriller, który z pozoru nie mógł się udać.  Reżyser zdecydował się w swoim filmie na pokazanie jednego (słownie: jednego) bohatera: Paula Conroya i ograniczenie miejsca akcji swojej produkcji do małej, drewnianej trumny, zakopanej zupełnie nie wiadomo gdzie.  Pozostawił do dyspozycji bohatera w połowie rozładowaną komórkę, ołówek, zapalniczkę i jeszcze ze trzy drobne przedmioty, które pojawiają się w miarę rozwoju akcji.  I w gruncie rzeczy to tyle.  Wydawać by się mogło, że materiału na film, który rozpoczyna się w takim miejscu jest niewiele i ledwo starczy na kilkunastominutowy krótki metraż, nie mówiąc o normalnym filmie trwający dobre półtorej godziny.  Wydawać by się również mogło, że tak drastycznie zmniejszając miejsce akcji swojego obrazu, oraz eliminując z niego innych bohaterów, skupiając się jedynie na głównej postaci, reżyser nie będzie w stanie stworzyć trzymającego w napięciu thrillera, który podnosiłby napięcie, przyspieszał bicie serca i zaskakiwał pewnymi zwrotami akcji.  Cortésowi się to jednak udało, może nie perfekcyjnie, ale patrząc na punkt wyjściowy tej produkcji, wykorzystał go w pełni.

"Pogrzebany" bardzo łatwo mógł zamienić się w nudną, ckliwą i nieciekawą obserwację człowieka, zostawionego na pastwę losu, próbującego wyrwać się o własnych siłach z malutkiej pułapki.  Mógł być filmem przeciągniętym, wypełnionym dłużyznami, rozpamiętywaniem życia, którego nie znaliśmy i które mogło nas mało obchodzić, gdybyśmy nie związali się emocjonalnie z bohaterem.  Reżyserowi całe szczęście udaje się wycisnąć z tej historii jak najwięcej, co chwila przyspieszając akcję, by tylko nie wypaść z odpowiedniego rytmu, by nie dopuścić aby widzowie zaczęli sie nudzić. Jego film to thriller, który bardzo dobrze trzyma w napięciu, który ani chwili nie nudzi i konsekwentnie dąży w jasno przez reżysera określonym kierunku.  To niesamowite, że tak prosty koncept tak dobrze się sprawdził.  Przez ostatnie lata powstało kilka filmów, które ograniczały możliwości ruchowe bohaterów, zamykając ich w ciasnych pomieszczeniach, dając im bardzo małe pole manewru, ale tak zminimalizowanego miejsca chyba jeszcze nie było.  Wydawać by się więc mogło, że reżyser posunął się tym razem trochę za daleko, że nie będzie w stanie nas zainteresować swoją produkcją, że go ona przerośnie.  Dlatego też trochę zabawnie wypadają napisy początkowe, przedstawiające twórców tego filmu, w czasie których zza kadru wybrzmiewa rozbuchana muzyka Víctora Reyesa, przypominająca trochę kompozycje Danny Elfmana.  Po jej obejrzeniu mamy prawie wrażenie, że zaraz zobaczymy dynamiczny thriller, pełen pościgów, gonitw, strzelanin i zwrotów akcji. 

Reżyser w zamian pokazuje nam mężczyznę zamkniętego w trumnie i przez następne półtorej godziny ani na sekundę nie wychodzi poza jej obręb!  I pomimo kilku drobnych nielogiczności, których nie mógł się ustrzec, bo zdarzają się one praktycznie w każdym filmie, świetnie ogląda się jego dzieło.  Z każdą kolejną minutą coraz bardziej trzyma ono w napięciu, coraz bardziej wciąga, aż do naprawdę mocnej, całkiem wyczerpującej końcówki, która nie pozwala się od razu podnieść z fotela, po zakończonym seansie. To, że film Cortésa jest tak udany, jest również sporą zasługą Ryana Reynoldsa, któremu udało się udźwignąć swoją rolę, pociągnąć cały film na swoim występie i przekonać nas do swojej postaci.  Przed seansem trochę wątpiłem w jego umiejętności, ale muszę przyznać, że poradził sobie bardzo dobrze.  Jego bohater próbując wydostać sie z pułapki przechodzi przez kolejne fazy: walkę, zwątpienie, desperację, odpuszczenie. Płacze i śmieje się z sytuacji w której się znalazł.  Reżyser natomiast stale znęca się nad nim, umieszczając po drugiej stronie słuchawki automatyczne sekretarki, ludzi przełączających go od urzędników do następnych urzędników, którzy zasłaniają się procedurami, wypełnianiem swoich obowiązków.  Pokazuje potworną biurokrację przez którą musi przedrzeć się bohater by wydostać się z pułapki.  I dlatego też „Pogrzebany” to bardzo smutny film, nad którym warto się chwilę zamyślić, po którym nie sposób tak od razu wrócić do zwykłego życia.

środa, 01 grudnia 2010, milczacy_krytyk
Tagi: thriller

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Agniecha, *.net.stream.pl
2010/12/01 08:48:24
no nie gadaj... już widziałeś?? ja też chcę ;(
-
maxcine
2010/12/01 08:50:41
Słyszałem o tym filmie, ale niezbyt się nim interesowałem. Po Twojej recenzji jestem teraz bardzo ciekawy jak został zrealizowany. Myślałem, że koncepcja będzie opierać się na retrospekcjach, że jednak ta kamera w jakiś sposób tą trumnę opuści (no bo co może się dziać z jednym facetem zamkniętym przez 1,5 godziny w trumnie..?). Na pewno obejrzę.
-
milczacy_krytyk
2010/12/01 10:47:48
Żadne już, bardziej dopiero :p Premiera była w piątek zeszły piątek :p
-
milczacy_krytyk
2010/12/01 10:51:12
Mi również nie chciało się wierzyć, by można było przez całe półtorej godziny nie opuścić tego ciasnego miejsca akcji. Spodziewałem się retrospekcji, równoległej akcji na powierzchni ale niczego takiego tutaj nie zobaczymy. Jest tylko facet zamknięty w trumnie. I tyle, a film trzyma chwilami bardzo mocno w napięciu, bo przywiązujemy się do bohatera i mamy nadzieję, że uda mu się wydostać z tej pułapki. A dziać się może i to naprawdę sporo, byłem bardzo zaskoczony ile twórcy wycisnęli z tego wyjściowego pomysłu.
Pozdrawiam :)
-
Gość: Mike, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/01 13:27:52
Już od zobaczenia pierwszego plakatu bylem ciekawy tego projektu. A teraz swoją recenzją zachęciłem mnie do niego jeszcze bardziej. Z wielką chęcią go zobaczę. Jeszcze tylko nie wiem czy w kinie. ;)
Pozdrawiam (i dziękuję!) ;)
-
milczacy_krytyk
2010/12/01 19:43:57
:D Nie ma za co ;)