Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
The Social Network

a wszystko zaczęło się od dziewczyny...

The Social NetworkThe Social Network (2010) USA Najlepszy aktor drugoplanowy 2010 - Andrew Garfield

reżyseria: David Fincher
scenariusz: Aaron Sorkin
aktorzy: Jesse Eisenberg, Justin Timberlake, Andrew Garfield, Armie Hammer, Lacey Beeman, Eamon Brooks, Malese Jow, Caitlin Gerard, John Getz, Scott Lawrence, David Selby, Brenda Song, Max Minghella, Trevor Wright, Dakota Johnson, Joseph Mazzello,  Rashida Jones, Rooney Mara
muzyka: Trent Reznor, Atticus Ross
zdjęcia: Jeff Cronenweth
montaż: Angus Wall, Kirk Baxter

na podstawie: powieści Ben Mezrich

 (8/10)

Nie powiem, żebym się jakoś wielce zainteresował tym projektem, gdy po raz pierwszy o nim usłyszałem, kilka miesięcy temu.  Wtedy pomyślałem sobie, że skoro powstaje film o facebook, to znaczy, że Hollywood już naprawdę nie ma o czym kręcić filmów.  Bo żeby brać się za historię tego, jak zaledwie kilka lat temu powstawał jeden z największych portali społecznościowych , to trzeba już naprawdę cierpieć na deficyt dobrych pomysłów na kolejne produkcje.  Nie mogłem wtedy też zrozumieć co tak utalentowany reżyser, jakim jest David Fincher, zobaczył w tym projekcie, że zdecydował się go wyreżyserować.  A ponieważ nie jestem maniakiem facebooka (na swój osobisty profil wchodzę rzadziej niż na stronę bloga na facebook) więc wtedy myślałem, iż spokojnie podaruję sobie ten obraz.  Zaintrygował mnie jednak pierwszy, bardzo spokojny zwiastun, który zapowiadał bardzo inteligentne, przemyślane, poważne i interesujące kino.  Do wybrania się na seans przekonały mnie też nieprzyzwoicie wysokie oceny, jakie zaczęły pojawiać się na RT - obecnie film ten uzyskał tam aż 97%.  Po seansie mogę powiedzieć, że choć na początku projekt ten nie wydawał mi się zbyt ciekawy, to jego końcowy efekt jest bardzo przekonujący. Nie przyłączę się co prawda do niesamowicie entuzjastycznych, moim zdaniem przesadnie pozytywnych opinii jakie nadpływają zza granicy, bo wg mnie nie jest on żadnym objawieniem, czy dziełem przełomowym.  To po prostu bardzo dobre kino, które pewnie zgarnie kilka statuetek na przyszłorocznym rozdaniu Oscarów.

 

Przez cały seans śledzimy początki facebook, wtedy gdy nazywał się jeszcze the facebook.  Widzimy poprzedzające go strony, pierwsze uruchomienie, wzrastającą lawinowo liczbę użytkowników, którzy logowali się do nowego portalu społecznościowego.  Równocześnie z tymi wydarzeniami obserwujemy też dwa toczące się procesy sądowe, wytyczone Markowi Zuckerbergowi.  Pierwszy z nich to proces z braćmi Winklevoss (grani przez jednego!, tego samego aktora - Fincher jak zwykle mistrzowsko wykorzystuje możliwości jakie daje współczesne kino), którzy oskarżyli go o kradzież pomysłu na portal.  Drugim procesem, znacznie poważniejszym, jest spór z byłym najlepszym i właściwie jedynym przyjacielem Zuckerberga, Eduardo Saverinem, który dał Markowi pierwszy tysiąc dolarów na rozkręcenie strony.  Oba te procesy toczą się o niemałe pieniądze, oba są płynnie i niezwykle sprawnie wplątane w główną historię.  Cały film jest bardzo spokojny, teoretycznie pozbawiony jakichkolwiek zwrotów akcji, czy szybszych scen, takich, które zapierałyby dech.  Jednocześnie jednak dzięki perfekcyjnej realizacji, świetnie trzyma on w napięciu, konsekwentnie dąży w określonym kierunku, przez co nie ogląda się go jak zwykły film obyczajowy czy dramat, a jak porządny thriller, pozbawiony słabszych momentów, wciągający i interesujący do samego końca.  Stąd też chwilami "The Social Network" bardzo przypominał mi inny film Finchera, a mianowicie świetny "Zodiac", który również opowiadał swoją historię niespiesznie, ale z wielką starannością, utrzymując przez cały seans odpowiednio wysokie napięcie.

 

"The Social Network" to obraz udany praktycznie pod każdym względem.  Rewelacyjnie nakręcony, świetnie zmontowany, wzbogacony o bardzo ładne zdjęcia i nietypową muzykę, która idealnie pasuje do obrazu.  Chyba właśnie muzyka, z tych wszystkich wymienionych wyżej elementów mnie najbardziej zaskoczyła.  Soundtrack słyszałem jeszcze przed premierą filmu, gdyż chciałem sprawdzić jak po raz drugi w tym roku sprawdził się Atticus Ross jako kompozytor.  Jego wcześniejsza praca do "Księgi ocalenia" niezwykle mi się podobała i byłem ciekawy jak poradził sobie w trochę innym gatunku filmowym.  Wtedy jego kompozycje mnie nie porwały, bo wydały mi się zbyt monotonne, jednostajne, za bardzo elektroniczne i proste, przez co nie do końca odpowiednie do tego typu obrazu.  Co ciekawe w samym filmie spisują się znakomicie, idealnie do niego pasują, tworząc ciekawy klimat tej opowieści, nadając jej konkretny rytm, przyspieszając znacznie jej bieg.   Obok całej strony technicznej tego filmu trzeba też koniecznie napisać o rewelacyjnym, przepełnionym świetnymi dialogami scenariuszu, autorstwa trzykrotnie nominowanego do Złotego Globu Aarona Sorkina, który w interesujący, wciągający sposób opowiada tę historię.  Oczywiście można sie przyczepić, że nie wiadomo do końca ile z przedstawionych w filmie wydarzeń faktycznie przebiegło właśnie w taki a nie inny sposób.  Czy nie były one zbyt ukoloryzowane przez scenarzystę, czy nie stworzył on swojej własnej wersji tej historii.  Ale czy to tak naprawdę ważne?  "The Social Network" nie jest przecież dokumentem, tylko filmem fabularnym opartym na książce, więc nie musi kropka w kropkę trzymać się rzeczywistości.  A skoro najbardziej zainteresowane osoby jakoś przeciwko niemu za bardzo nie protestują, więc musi być w nim sporo prawdy.

 

Najlepsze w najnowszym obrazie Davida Finchera jest jednak to, iż jest on bardzo niejednoznaczny.  Pozostawia za sobą sporo niedopowiedzeń, nie do końca wynika z niego jakimi pobudkami kierowali się w niektórych sytuacjach poszczególni bohaterowie, czemu postąpili tak a nie inaczej i czy faktycznie zrobili to o co się ich podejrzewa.  Nawet samego głównego bohatera niełatwo jest rozgryźć bo to postać bardzo złożona, świetnie zagrana przez Jesse'go Eisenberga.  Mark Zuckerberg to geniusz, niezwykle błyskotliwy student, świetny informatyk, ale również strasznie dziwny człowiek, z którym ciężko normalnie porozmawiać, bo zawsze mu spieszno, bo jego myśli biegną niestandardowo, bo jest pewny tego co robi i myśli. Jest zuchwały, pewny siebie ale jednocześnie w jakiś sposób nieśmiały.  Nie interesują go wielkie pieniądze czy sława, chce po prostu tworzyć , robić coś niezwykłego, coś czego nikt wcześniej jeszcze nie wymyślił.  Żyje trochę we własnym świecie stąd też ma pewne problemy w normalnych ludzkich kontaktach, często mówi dokładnie to co myśli, obrażając rozmówców, nawet tego nie zauważając.  Jest to postać bardzo niejednoznaczna, przedstawiona ani w dobrym ani w złym świetle.  I taki jest też sam film.  To poważna, odrobinę smutna historia  chłopaka, który tworząc portal łączący ludzi na całym świecie, dzięki którym zawiązują się przyjaźnie (czy aby na pewno?) sam stracił jedynego przyjaciela jakiego miał...

sobota, 16 października 2010, milczacy_krytyk
Tagi: obyczajowy

Polecane wpisy

  • American Honey

    Star American Honey (2016) USA, Wielka Brytania reżyseria i scenariusz : Andrea Arnold aktorzy : Sasha Lane, Shia LaBeouf, Riley Keough, McCaul Lombardi, Arie

  • Zjednoczone stany miłości

    domy z betonu Zjednoczone stany miłości (2016) Polska, Szwecja reżyseria i scenariusz : Tomasz Wasilewski aktorzy : Julia Kijowska, Magdalena Cielecka, Dorota

  • Praktykant

    experience never gets old Praktykant (2015) USA reżyseria i scenariusz : Nancy Meyers aktorzy : Robert De Niro, Anne Hathaway, Rene Russo, Anders Holm, JoJo K

  • Król Teksasu - 2002

    Kto zna sztukę Króla Leara Szekspira ten obejrzy ją jeszcze raz tylko w nowej odsłonie. Kto nie zna będzie jak znalazł. John Lear postanawia przejść na emerytur

  • Lena Lorenz - serial 2015-2017

    Postanowiłem poukładać odcinki serialu Lena Lorenz, które do tej pory ukazały się u nas. Zaczynam od ostatnich 10. Wunsch und Wirklichkeit – Marzenia a r

Komentarze
szymalan
2010/10/17 14:10:00
Bardzo chciałbym pokochać ten film, ale jakoś nie potrafię. Czegoś mi wyraźnie tu zabrakło- emocji, może większego napięcia między głównymi bohaterami, w sumie cały ten proces przed komisją się sprowadzał do wymiany informacji, nie do realnej ostrej konfrontacji. Ale w sumie nie ma tego złego...świetne aktorstwo, znakomite zdjęcia, muzyka no i ostatecznie- bardzo ciekawa historia (zgadzam się z Tobą, że nie ma większego znaczenia- prawdziwa bardziej, czy mniej)- btw mnie również przypomniał się rewelacyjny "Zodiak".
Najbliższe oscary, przyznam, że zapowiadają się coraz ciekawiej!
pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2010/10/17 15:09:20
Tak to prawda, proces nie jest tu konfrontacją tylko raczej spokojną wymianą zdań. Całe szczęście, że zostały one świetnie napisane i że przyczepić się do nich już raczej nie można. Ja zachwycony tym filmem nie jestem choć i tak oceniam go bardzo na plus, bo gdy po raz pierwszy dowiedziałem się, że Hollywood kręci film o facebook myślałem, że wyjdzie z tego tragedia i nie będzie można tego oglądać. Dzięki Fincherowi wyszedł nie rewelacyjny, ale po prostu bardzo dobry film.
Oj tak, w przeciwieństwie do tego roku, będzie komu kibicować. :]
Pozdrawiam
-
mierzwiak
2010/10/18 10:53:20
Ja jestem zachwycony, bo jak rzadko zobaczyłem film o którym mogę powiedzieć, że jest pod każdym względem doskonały. Zobaczyłem bezsprzecznie najlepszy film 2010 roku i jeśli coś ma zmienić ten stan rzeczy, to tylko Black Swan Aronofsky'ego, ale to będzie ciężkie, mroczne kino nie do wielokrotnego oglądania, tymczasem Social Network najchętniej zobaczyłbym znowu już teraz i nie opuszczał tego świata i tych bohaterów. No właśnie - film jest za krótki i to jedyna jego wada.
-
milczacy_krytyk
2010/10/18 17:40:41
Naprawdę? Mnie niestety tak nie porwał, jedyne co z niego do teraz tak mocno pamiętam to świetna scena wyścigu i muzyka, którą od kilku dni wciąż słucham. Fakt "Social Network" to film bardzo dobry i ciężko się do czegokolwiek w nim przyczepić, ale jakoś mnie nie poruszył ani nie wciągnął tak bym nie mógł bez niego żyć. Trochę zazdroszczę :p
Co do najlepszego filmu tego roku to u mnie na pierwszym miejscu jest "Incepcja" i bardzo wątpię czy coś ją zdoła zdetronizować. Widziałem, że wstawiłeś jej 9/10 więc jak podejrzewam w Twoim zestawieniu też będzie całkiem wysoko.
Pozdrawiam.
-
szymalan
2010/10/18 22:00:00
No widzisz, Ty spodziewałeś się tragedii , a ja Arcydzieła Przed Którym Cały Świat Upadł Na Kolana i trochę się przeliczyłem :(
I zgadzam się z redaktorem Milczącym w kwestii filmu roku - dla mnie to też zdecydowanie "Incepcja"- póki co najlepiej wyreżyserowany i napisany obraz ad 2010.
-
mierzwiak
2010/10/18 23:18:35
@milczacy_krytyk:
"Co do najlepszego filmu tego roku to u mnie na pierwszym miejscu jest "Incepcja" i bardzo wątpię czy coś ją zdoła zdetronizować. Widziałem, że wstawiłeś jej 9/10 więc jak podejrzewam w Twoim zestawieniu też będzie całkiem wysoko."
9/10 to ocena po pierwszym i jak na razie jedynym seansie, ale nie ukrywam, że z filmu niewiele już w głowie zostało poza treningiem Ariadne i akcją w stanie nieważkości. Mam z tym filmem ten sam problem, co z Mrocznym Rycerzem: im dłużej o nim myślałem, tym więcej mi w nim nie pasowało.
-
froasia
2010/10/19 20:18:55
Świetny, szybki, inteligentny film. Dla mnie super - jeden z najlepszych filmów w tym roku.
-
milczacy_krytyk
2010/10/20 00:24:20
"Redaktor Milczący", to brzmi dumnie ;D
Z oczekiwaniami tak to niestety już jest, spodziewamy się jednego, otrzymujemy drugie. Najlepiej byłoby się ich całkowicie wyzbyć, ale nie zawsze się to może udać. Choć gdyby nie one, pewnie też ominęłyby nas miłe niespodzianki, więc może dla nich warto przeżyć te niektóre rozczarowania spowodowane zbyt wysoko ustawioną poprzeczką? :]
Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2010/10/20 00:26:41
A to ciekawe. Ja się ciągle nie potrafię oderwać od "Incepcji", ciągle mi gdzieś tam siedzi w głowie, i to nie jedna czy dwie sceny, ale cały film, emocje jakie na nim odczuwałem, muzyka jaką napisał Zimmer.
Może potrzebny Ci drugi seans? Mi bardzo poukładał tę historię w głowie i dzięki niemu jeszcze bardziej doceniłem ten film.
Pozdrawiam.
-
milczacy_krytyk
2010/10/20 00:29:16
Dla mnie niestety fantastyczna realizacja to trochę za mało by uznać "The Social Network" za jeden z najlepszych filmów tego roku. Fakt to dobre kino, ale tylko dlatego, że wziął się za nie Fincher. Gdyby nie on, mam wrażenie, że byłoby przeciętne.
Pozdrawiam.
-
ratyzbona
2010/10/20 01:11:33
Z jednej strony zgadzam się z pozytywnymi opiniami - bo rzeczywiście film jest świetny ogląda się go z prawdziwą przyjemnością, napięcie rośnie, dialogi są szybkie, aktorzy nawet w małych rolach grają super kilka razy nie sposób się nie śmiać. Z drugiej strony dla mnie to film w którym czegoś brakuje - nie podejrzewam by to był film o którym będzie się dyskutowało np. za rok , nie jest to też film który chce się obejrzeć po raz drugi. W tej perfekcyjnie opowiedzianej historii nie tylko brakuje emocji ale w sumie brakuje trochę odpowiedzi na pytanie - dlaczego? zdecydowanie więcej jest odpowiedzi na pytanie - jak?. To trochę dziwne wyjść z kina i wiedzieć że się obejrzało świetny film jednocześnie czując olbrzymi niedosyt. Cóż gdybym miała oceniać w punktach nie dostał by więcej niż 7/10 - te brakujące trzy to owo nie zidentyfikowane ,,coś więcej".

Ale konkretny wpis napisałam;)
-
milczacy_krytyk
2010/10/20 17:24:50
Też wydaje mi się, że za rok a nawet jeszcze wcześniej mało kto będzie jeszcze rozmawiać o tym filmie.
Jest jedna odpowiedź na pytanie: dlaczego? To wszystko przez dziewczynę ;) A tak na poważnie, to masz rację, że film bardziej pokazuje jak doszło do powstania facebook, niż dlaczego własnie na taki pomysł wpadł Zuckerberg. Mi to akurat nie specjalnie przeszkadzało, choć film pogłębiający to pytanie byłby z pewnością ciekawszy.
Pozdrawiam.