Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Klasa

z życia wzięte...

KlasaKlasa (2008) Francja

reżyseria: Laurent Cantet
scenariusz: Laurent Cantet, Robin Campillo, François Bégaudeau
aktorzy: François Bégaudeau, Nassim Amrabt, Laura Baquela, Cherif Bounaidja Rachedi, Juliette Demaille, Dalla Doucoure, Arthur Fogel, Damien Gomes, Louise Grinberg, Qifei Huang, Wey Huang, Franck Keita, Henriette Kasaruhanda, Lucie Landrevie, Agame Malembo-Emene, Rabah Nait Oufella, Carl Nanor, Esméralda Ouertani, Burak Özyilmaz, Eva Paradiso, Rachel Régulier, Angélica Sancio, Samantha Soupirot, Boubacar Touré, Justine Wu
zdjęcia: Pierre Milon
montaż: Robin Campillo, Stephanie Leger

 (7/10)

Całkiem interesujący film.  Jego bohaterami są czternasto, piętnastoletni uczniowie oraz nauczyciele pewnego paryskiego gimnazjum.  Jednak przez większość seansu głównie skupiamy się na młodym nauczycielu języka francuskiego i klasie w której uczy i której jest wychowawcą.  Obserwujemy go podczas kolejnych lekcji oraz w czasie spotkań z rodzicami.  Od czasu do czasu widzimy także i innych członków ciała pedagogicznego, rozmawiających w pokoju nauczycielskim, obradujących podczas rad nauczycielskich, czy przygotowujących się do nowego roku szkolnego.  A najczęstszym tematem ich rozmów są sami uczniowie, w większości ci problematyczni, z którymi za bardzo nie wiadomo co zrobić, jak z nimi postępować by się za siebie wzięli i by zaczęli się lepiej zachowywać lub uczyć.  Z kamerą w tej niezbyt wielkiej szkole jesteśmy przez dziewięć miesięcy, czyli przez cały rok szkolny, od pierwszego do ostatniego dnia.

„Klasa” to film niezwykle naturalny, sprawiający wrażenie prawie, że dokumentu.  Filmowany z ręki, długimi ujęciami, bezpośrednio podglądającymi kolejne dni w szkole, rezygnujący ze wszystkich ładnych filmowych zagrań, jak sceny przemyślane na konkretne uczucia, zgrane z odpowiednią muzyką wybrzmiewającą w tle, tworzące trójczęściową historię.  Wygląda to zupełnie tak, jakbyśmy zajrzeli do losowo wybranej szkoły przez dziurkę od klucza lub filmowali wszystkie klasowe wydarzenia spod peleryny niewidki, tak by żadna z osób znajdujących się w klasie o tym nie wiedziała.  Dlatego w czasie seansu ani razu nie mamy wrażenia, że jest to film odgrywany, że wszystko zostało zagrane przed kamerami (duża w tym też zasługa niezwykle naturalnych młodych aktorów, którzy jak na debiutantów poradzili sobie świetnie przed kamerami).  To taki prawie, że zapis rzeczywistości, prawdziwych zdarzeń, a nie filmowe, sztuczne odtworzenie życia.  Dzięki temu film ten jest niezwykle prawdziwy, naturalny i przekonujący.  Jednak co ciekawe pomimo takiej formy prezentacji tej historii, o nauczycielach, ich życiu prywatnym oraz o uczniach nie dowiadujemy się za wiele.  Poznajemy jedynie tyle ile widać podczas kolejnych lekcji, a za dużo tego niestety nie ma, bo nauczyciel chroni swoją prywatność nikomu się ze swojego życia osobistego nie zwierzając, a uczniowie również za wiele nie chcą mówić, bo często ich życie jest zbyt trudne by mieli się czym chwalić.

Jednakże pomimo iż wiele o nich nie wiemy i za bardzo się do nich nie przywiązujemy, to film ten ogląda się całkiem dobrze.  W dużej mierze wynika to z naszej ciekawości co do sposobu nauczania, który różni się od tego jaki obowiązuje w naszych szkołach i kierunku w jakim potoczą się kolejne zajęcia.  Uczniowie na lekcjach francuskiego piszą swój autoportret, tłumaczą sobie kolejne teksty, ale w większości rozmawiają na tematy wielorakie, mówią o piłce, o tym co ich gryzie, i w większości mają wszystko gdzieś.  Droczą się dla zasady z nauczycielem, który próbuje do nich jakoś dotrzeć, ale jego próby to taka walka z wiatrakami, bo oni i tak myślą swoje i zmienić się nie chcą.  Lekcje zamieniają się więc w ciągłą przepychankę między nim a klasą.  Przepychankę o tyle ostrzejszą bo francuska klasa jest wielokulturowa – chodzą do niej uczniowie i z Chin, i z krajów arabskich, o różnym kolorze skóry, różnych wyznaniach, często wierzących w wyższość swojej kultury nad innymi.  Konflikty są więc tu naturalne.  Tym trudniej jest więc samotnemu nauczycielowi przemówić do uczniów, i coś konkretnego z nimi osiągnąć.  Lekcje te więc są często chaotyczne, brakuje im jakiegoś większego planu działania, chwilami są o niczym i nie wiele w nich prawdziwej nauki.  Przypominają one luźną pogadankę, otwartą dyskusję w której każdy może się wypowiedzieć prawie na każdy temat.  Ciekawe kiedy u nas też tak będzie…

niedziela, 12 września 2010, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: lola king, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/09/13 07:51:03
Wydaję mi się, że siła tego filmu polega na tej cienkiej granicy między dokumentem, a dramatem społecznym, po których porusza się Cantet. Bardziej odczuwamy ten film, bo zdajemy sobie sprawę, że wszyscy bohaterowie filmu, to amatorzy, realni uczniowie, a nie wykreowane postaci. Rzecz ta tyczy się także samego nauczyciela. Ta sfera dokumentalna pozwala nam bardziej wczuć się w sytuację tych osób, co samo w sobie nie jest trudno, każdy z nas był/jest uczniem, chodził do klasy z wieloma różnymi osobami, a problemy dzieciaków u Canteta wcale nie są takie odległe od naszych. Poza tym, najlepiej poczują się z tym filmem osoby, których takie gawędziarstwo w kinie, nie nudzi, a wręcz przeciwnie. "Klasa" jest przegadana, ale są to tak niezwykle wciągające i interesujące tematy, że trudno później rozstać się z tym filmem i jego bohaterami. "Klasa" swego czasu zdobyła Złotą Palmę w Cannes, i uważam, że jest to jedna z lepszych decyzji canneńskiego jury. A Cantet udowodnił, że o ważnych sprawach można mówić mniej patetycznie i podniośle, przy tym jego film to chyba jednej z najsprawniej zrealizowanych obrazów, przedstawiających problemy współczesnego ucznia, nastolatka, człowieka. Ode mnie głośne brawa dla Canteta :) Pozdrawiam ;]
-
2010/09/13 11:44:49
mam nagrane na dekoderze cyfry, ciągle czeka w kolejce, kiedyś nawet zacząłem oglądac, ale na ten film zdecydowanie trzeba spokojnego dnia.
-
szymalan
2010/09/13 16:11:00
Twoja recenzja i komentarz Loli przekonały mnie, że chcę ten film obejrzeć. jak juz sie to stanie , zdam relację u siebie
pozdrawiam :)
-
milczacy_krytyk
2010/09/13 19:37:45
Tak, z pewnością gdyby film ten nie był tak bliski dokumentu, to jego przekaz nie byłby tak silny i nie robiłby tak dobrego wrażenia jak robi w takiej właśnie postaci.
Ode mnie głośne brawa dla wszystkich debiutantów bo świetnie się spisali i ani przez moment nie miałem wrażenia, że grają oni przed kamerą, że jedynie występują w filmie.
Dla reżysera odrobinę mniejsze brawa, bo jednak pomimo iż jego film mi się podobał, to jednak na kolana mnie nie rzucił ;)
Pozdrawiam.
-
milczacy_krytyk
2010/09/13 19:40:22
Dobrze zrobiłeś, bo faktycznie "Klasa" jest takim filmem do którego trzeba trochę zwolnić, odrobinę się wyciszyć i obejrzeć go w spokoju, bo rozwija się on niespiesznie i jest oparty wyłącznie na niezliczonej liczbie dialogów, więc z rozpędu ot tak do niego usiąść nie można.
Pozdrawiam.