Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Drzwi w podłodze

specific details...

Drzwi w podłodzeDrzwi w podłodze (2004) USA

reżyseria: Tod Williams
scenariusz: John Irving, Tod Williams
aktorzy: Kim Basinger, Jeff Bridges, Jon Foster, Elle Fanning, Donna Murphy, Claire Beckman, Bijou Phillips, Mimi Rogers, Louis Arcella, Robert LuPone
muzyka: Marcelo Zarvos
zdjęcia: Terry Stacey
montaż: Affonso Gonçalves

na podstawie: powieści Johna Irvinga "Jednoroczna wdowa"

 (7-/10)

Marion i Ted to rozpadające się małżeństwo, które właśnie przechodzi w stan separacji.  On jest pisarzem pracującym nad kolejną książeczką dla dzieci, rozwijającym swoje zdolności malarskie i romansującym z poznaną niedawno Evelyn.  Ona jest nieobecną matką, zastygniętą w życiu, pogrążoną w rozpaczy po tragedii jaka wydarzyła się jakiś czas temu.  Po stracie dwóch synów Toma i Tima, nie potrafi się pogodzić z losem, nie potrafi dalej normalnie żyć i wychowywać kilkuletniej córki Ruth.  W ich domu wiszą wszędzie zdjęcia synów, przypominające dawne dobre czasy, niepozwalające małżeństwu razem ruszyć do przodu.  Od czasu straty oddalili się od siebie i nie potrafią już razem żyć, dlatego w swoim domu mieszkają na zmianę, jednego dnia on, drugiego dnia ona.  Na wakacje przyjeżdża do nich Eddie, który chciałby też pisać książki i pragnie się czegoś nauczyć od sławnego pisarza jakim jest Ted. Chłopak pomaga mu w pisaniu jego książeczki, przepisuje notatki, wozi samochodem i… zakochuje się w jego żonie.  A ponieważ ta potrzebuje teraz czyjejś bliskości, nie odrzuca chłopaka i pozwala mu na coraz więcej.  Razem z nią Eddie po raz pierwszy w życiu pozna, co to znaczy być z kobietą…

W wielu opisach jakie można znaleźć na temat tego filmu możemy przeczytać, że jest to historia małżeństwa, które stara się poradzić ze stratą obu synów.  Nie do końca tak jednak jest, bo to tragiczne zdarzenie jest jedynie tłem dla tej opowieści, pewną straszną sytuacją, która miała miejsce kiedyś w przeszłości, wpłynęła w pewien sposób na bohaterów, ale już minęła.  To pewne wydarzenie, punkt wyjściowy do właściwej historii.   „Drzwi w podłodze” nie zaczynają się więc od tej tragedii, o niej tak naprawdę mowa jest dopiero pod koniec seansu, gdy w ostatnich minutach w pełni dowiadujemy się co tak naprawdę się kiedyś stało.  Przez większą część tej produkcji nawet nie wiemy co tak naprawdę się wydarzyło, znamy jedynie efekt końcowy tamtych zdarzeń – obaj synowie Marion i Teda nie żyją. Przez długi czas nie wiemy nawet ile mieli lat, gdy zginęli, bo większość zdjęć jakie po nich pozostały i jakie oglądają bohaterowie, przedstawiają kilkuletnich chłopców.  Reżysera dużo bardziej obchodzi późniejsze życie bohaterów, gdy już pierwsze emocje opadły, gdy wierzą oni już w to co się stało, gdy coraz bardziej przyzwyczajają się do nowej sytuacji.  Bardziej od pierwszej żałoby interesuje go związek Marion z  Eddiem oraz romans Teda z panią Vaughn.

Niestety jakoś nie trafił do mnie ten film.  Nie ruszył, nie porwał mnie za bardzo i gdyby nie zakończenie oraz fantastyczni aktorzy w ogóle by mnie do siebie nie przekonał.  Nie potrafiłem się przywiązać emocjonalnie do bohaterów, wydawali mi się być niezwykle odlegli i niedostępni.  Ich rozterki, problemy nie były mi bliskie, nie czułem z nimi żadnej więzi.  Mało interesował mnie romans Teda oraz rozwijający się związek miedzy Marion i Eddiem.   Strasznie zraziła mnie także zaskakująca, niezrozumiała i według mnie kompletnie niepotrzebna zmiana klimatu pod koniec filmu, od sceny ucieczki od kochanki.  Wtedy to obraz Toda Williamsa traci całkowicie powagę, wchodzi w jakąś udawaną komedię i stara się nas za wszelką cenę, nie wiedzieć czemu i po co, rozśmieszyć.  Te kilkanaście strasznie błahych chwil zupełnie nie pasuje do poprzednich niezwykle poważnych scen i sprawia wrażenie jakby zostało wyciągnięte z zupełnie innej produkcji. Trzeba je jednak jakoś przeżyć bo chwilę później pojawia się zdecydowanie najlepsza scena w całym filmie, to na co po części czekaliśmy od samego początku, a więc wytłumaczenie przeszłości.  Wstrząsające, surowe, hipnotyzujące kilka minut, przez które dosłownie zastygamy przed ekranem, słuchając opowieści Teda.  I właśnie dla tej sceny warto sięgnąć po ten obraz…

„Drzwi w podłodze” to film, który w dużej mierze opiera się na aktorach i ich świetnych kreacjach.  Najlepszy jest tutaj chyba Jeff Bridges, ale fantastycznie spisały się też Kim Basinger jako niezwykle spokojna i chwilami zastygająca z rozpaczy Marion, a także Elle Fanning czyli młodsza siostra Dakoty Fanning, która pojawia się w kilku scenach.  Trochę rozczarował mnie Jon Foster., który jako Eddie jest jakiś taki mało konkretny, niezbyt wyrazisty i nie potrafiący wybić się ponad pozostałych aktorów.  Wracając natomiast do Bridgesa to jest on moim zdaniem jednym z nielicznych aktorów, którzy w każdej kolejnej roli są inni, którzy całkowicie wtapiają się w graną przez siebie postać.  Bo choć na ekranie widzimy twarz Bridgesa i wiemy, że jest to właśnie on, to tego zupełnie nie czujemy i oglądając Teda nie mamy ani przez chwilę wątpliwości, że na ekranie widzimy właśnie uznanego, trochę dziwnego pisarza jakim jest Ted.  W pełni wierzymy w tę postać i ani przez chwilę nie mamy wrażenia, że jest ona przez kogoś odgrywana. 

Przy okazji muszę też napisać, że zaskoczył mnie sam bohater grany przez Bridgesa.  Najciekawsze jest w nim chyba to, że nie ma nic przeciwko związkowi Marion z Eddiem i choć doskonale o nim wie, nie protestuje przeciwko niemu, cieszy się, że jego żona jest wreszcie uśmiechnięta, że może oderwać myśli od tego co się kiedyś stało.  Tak jakby ta relacja była całkowicie niewinna, jakby była zwyczajną, niegroźną dla niego przyjaźnią, lub jakby Marion nie była jego żoną, tylko kimś na komu mu w ogóle nie zależy.  Zdecydowanie bardziej obchodzi go to jaką matką dla ich córeczki jest Marion, jak się nią opiekuje, czy nie popełnia żadnych błędów rodzicielskich.  Bo wbrew pozorom Ted nie jest wcale negatywną postacią w tym układzie, nie jest złym, problematycznym  człowiekiem.  Jest otwarty, troskliwy, co prawda na swój sposób ale jednak.  Martwi się o córkę i stara się dalej dla niej żyć normalnie.  To Marion jest tą bardziej problematyczną osobą, a jeśli wierzyć słowom Teda, była już taka też przed tragedią .  Tragedią, która tylko wyzwoliła z niej jeszcze bardziej skrajne uczucia.  Choć na początku wydaje się, że będzie zupełnie na odwrót…

środa, 25 sierpnia 2010, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy

Komentarze
ratyzbona
2010/08/25 22:57:51
Szkoda że film tak spłycił jedną z najlepszych książek Irvinga - Jednoroczną Wdowę - tam wątek tragicznie zmarłych braci, romansu matki i niefrasobliwości ojca ciągnął się latami - i miał więcej sensu . W przypadku tego filmu zekranizowano pół książki i co więcej gorsze pół książki. Szkoda bo z całości można było by zrobić naprawdę świetny film.
-
milczacy_krytyk
2010/08/26 19:57:40
Czyli jak zwykle ekranizacja powieści okazała się być o wiele gorsza od swojego pierwowzoru. Szkoda, tym bardziej jeśli tak jak piszesz, książka była świetna, a film wyszedł taki se.
Pozdrawiam
-
2010/08/30 18:42:45
a dla mnie doskonały aktosko i niesamowicie przekonujący film, zresztą dałem go nawet w swoim Top 10 za rok 2005.
-
milczacy_krytyk
2010/08/30 19:19:23
Wow, to bardzo wysoko go oceniasz. Dla mnie niestety był on trochę rozczarowujący.
Pozdrawiam
-
Gość: Karolina, 195.225.120.*
2010/10/06 22:13:05
Świetny film. Dla mnie bardzo przekonywujący. Świetne aktorstwo.Wiele fantastycznych scen. Jeden z moich ulubionych filmów. Bardzo polecam.
-
Gość: Zadumana, *.internetia.net.pl
2014/11/08 14:50:02
Mam pytanie natury praktycznej- będąc pod wpływem środków odurzających, ciężka jest dla mnie ideologia drzwi w podłodze obecnych w ostatniej scenie ,,Drzwi w podłodze". Po długich przemyśleniach, dogłębnej analizie i wielu badaniach naukowych dochodzę do wniosków, że scenarzysta również był odurzony. Dziękuję za uwagę! Miłego dnia! !