Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Istota

splot

IstotaIstota (2009) Francja, Kanada, USA

reżyseria: Vincenzo Natali
scenariusz: Vincenzo Natali, Doug Taylor, Antoinette Terry Bryant
aktorzy: Adrien Brody, Sarah Polley, Brandon McGibbon, David Hewlett, Amanda Brugel, Delphine Chanéac, Abigail Chu
muzyka: Cyrille Aufort
zdjęcia: Tetsuo Nagata
montaż: Michele Conroy

 (8/10)

"Istota" to kolejny film na którego przykładzie świetnie widać, jak w różnych miejscach na świecie te samego obrazy potrafią być odmiennie odbierane.  Został on bowiem bardzo dobrze przyjęty za oceanem (nie chodzi mi oczywiście o wyniki box-office) nie tylko przez widzów ale też przez krytyków, natomiast w naszym kraju pozytywnych opinii o nim trzeba szukać jak igły w stogu siana.  Mam wrażenie, że dzieje się tak dlatego, bo jest to film nietypowy, w pewien sposób odważny, którego nie da się w prosty sposób określić.  To produkcja, którą nie sposób przyporządkować do jednego gatunku, która przez nie przenika i ciągle się zmienia, a przez to nie może być zaakceptowana przez widzów, czekających na coś prostego, jasnego i konkretnego.  Podobna sytuacja miała miejsce dwa lata temu przy premierze "Mgły" Franka Darbonta.  Tamten obraz również nie był tym, czego oczekiwali od niego widzowie, dlatego został przez nich sromotnie skrytykowany.  Trudno określić jaki tak naprawdę jest film Vincenzo Nataliego. Tak jak tytułowa "Istota" stworzona przez bohaterów jest kombinacją genów różnych zwierząt, tak sam film jest splotem gatunków, mieszanką horroru, dramatu, thrillera, sci-fi i wielu innych. Najbliżej mu jednak do mrocznego dramatu, mówiącego o tym co mogłoby wyniknąć z takiego eksperymentu, opowiadającego o odpowiedzialnych za niego ludziach i ich postępowaniu.

"Istota" to film opierający się w dużej mierze na dwójce głównych bohaterów, pokazujący jak zmieniają się oni w czasie trwania eksperymentu, jak zmienia się ich podejście do swojej pracy oraz zachowanie w stosunku do stworzonego organizmu, a także do samych siebie.  Elsa i Clive są bowiem małżeństwem, które łączy wspólna praca we własnym laboratorium oraz wspólna pasja - tworzenie nowych organizmów dla dobra ludzkości.  Gdy firma finansująca ich badania chce zmienić ich kierunek, bo są według niej zbyt odważne i nie zostaną zaakceptowane przez opinię publiczną jak i środowisko naukowe, postanawiają na własną rękę przeprowadzić ostatni eksperyment - stworzyć hybrydę, splecioną z genów człowieka i zwierząt.  Po wielu próbach eksperyment w końcu się udaje i w próbówce zaczyna rozwijać sie nowy organizm - później nazwany przez naukowców Dren.  Clive bardzo szybko chce zakończyć to badanie, uważa je za zbyt niebezpieczne i kontrowersyjne.  Jest on jednak zbyt wycofany, za bardzo bierny w stosunku do Elsy, która dominuje w ich związku i z łatwością potrafi nim manipulować i przekonywać do swoich racji.  Elsa nie zna granic, przekracza je co chwila bez mrugnięcia okiem, choć za każdym razem obiecuje, że nic więcej robić nie będzie.  Pragnie zobaczyć co się będzie działo dalej, sprawdzić co się stanie, wiedzieć na pewno jaki byłby efekt ich eksperymentu, bo jej zdaniem - prawie do samego końca - nic złego się przecież stać nie może.

Wkrótce po narodzinach istoty, w ich z pozoru udany związek zaczyna wkraczać rozwijająca się w błyskawicznym tempie Dren.  Nasze godziny są jej minutami i dlatego w krótkim czasie z dziwnego, podobnego do królika stworzenia, przekształca się ona w małą dziewczynkę, a później w dorosłą kobietę.  I to także o niej, a nie tylko o ludziach jest ten film.  „Istota” to obraz pokazujący komplikacje wynikające z przeprowadzonego eksperymentu nie tylko od strony naukowców, ale od strony samego obiektu badawczego.  Dren nie jest bowiem zwyczajnym zwierzęciem, jest organizmem inteligentnym, sprytnym, uczącym się w niezwykle szybkim tempie.  Organizmem przypominającym z wyglądu zewnętrznego człowieka, co bardzo komplikuje całą sytuację.  Bohaterowie zaczynają bowiem w zależności od nastroju i chwili traktować istotę jako swoje własne dziecko.  Gdy jest im wygodnie podchodzą do niej jak do córki, gdy zaczyna sprawiać kłopoty, staje się zwykłym obiektem badawczym.  "Splice" świetnie pokazuje jak nieludzcy potrafią być ludzie, jak to właśnie przez ich zachowanie sprawy mogą wymknąć się spod kontroli.  Bo to właśnie ludzie są bardziej potworni niż same potwory.  Bo przez ich upór, nierozwagę i głupotę sprawy przybierają taki, a nie inny obrót.  Istota jest tylko przestraszonym zwierzęciem, manipulowanym i wykorzystywanym przez naukowców, zdanym całkowicie na ich łaskę i ich widzimisię.  Służy im jako zabawka, jako spełnienie marzeń.  Nic więc dziwnego, że ta opowieść nie zakończy się szczęśliwie, bo konsekwencje wynikające z eksperymentu będą zbyt poważne.  Nie jest to jednak zakończenie głupie czy niepasujące do całości, jak można wyczytać na forach internetowych.  Jest ono logiczną konsekwencją wcześniejszych wydarzeń i lepszego sobie nie wyobrażam.

Od początku czuć w filmie Nataliego, że dąży on w określonym kierunku, do dokładnie przemyślanego zakończenia.  Czuć, że jest to film przemyślany, nie będący zlepkiem luźnych scen, straszakiem mającym za wszelką cenę tylko nastraszyć widza, niezależnie jak kolejne wydarzenia nie pasowałyby do siebie.  Nie ma tutaj scen niepotrzebnych, wrzuconych na siłę bo dobrze wyglądałyby w zapowiedzi, lub wywoływałyby podskoki na fotelach wśród widowni. Każda scena w tej produkcji jest przedstawiona po coś, każda ma jakiś cel, a jej pojawienie się jest uzasadnione i wytłumaczone w trakcie trwania filmu.  „Istota” to obraz świetnie poprowadzony, przyspieszający z każdą kolejną minutą i rozpędzający się na dobre w chwili gdy rodzi się istota.  Późniejsze wydarzenia są tylko konsekwencją poprzednich decyzji bohaterów, każda zła decyzja prowadzi do kolejnej, każde akcja  powoduje konkretną i co najważniejsze logiczną reakcję.  I choć obraz Nataliego korzysta pełnymi garściami z pomysłów wypróbowanych przez innych twórców i czerpie z innych podobnych filmów - chwilami przypominał mi 'Gatunek" lub "Smakosza" - to jednak robi to na tyle zgrabnie i z pomysłem, że ogląda się go nie jak powtórkę z powtórek ale jako zupełnie nowy, świeży obraz.  Dzięki temu mamy wrażenie, że wszystko w nim gra tak jak należy i wszystkie jego elementy składowe są idealnie połączone - dobrze napisany scenariusz, nieźli aktorzy, muzyka która idealnie buduje odpowiednia atmosferę, ciekawe zdjęcia, a także zasługujące na pochwałę efekty specjalne, których tak na dobrą sprawę w ogóle nie widać.

piątek, 02 lipca 2010, milczacy_krytyk

Polecane wpisy