Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
eXistenZ

are you friendly?

eXistenZeXistenZ (1999) USA

reżyseria i scenariusz: David Cronenberg 
aktorzy: Jennifer Jason Leigh, Jude Law, Ian Holm, Don McKellar, Willem Dafoe, Callum Keith Rennie, Christopher Eccleston
muzyka: Howard Shore 
zdjęcia: Peter Suschitzky 
montaż: Ronald Sanders

 (5/10)

Wiele razy się już zdarzało, że w ciągu jednego roku w kinach pojawiało się kilka bardzo do siebie podobnych filmów, pod względem wyjściowego pomysłu na fabułę.  Wymieniać można tu bez końca, zaczynając od "Armagedonu" i "Dnia zagłady" z 1998 roku, przez "Wulkan" i "Górę Dantego" z 1997 roku, kończąc chociażby na animowanym "Madagaskarze" i "Dżungli".  Czemu tak się dzieje i dlaczego wytwórnie decydują się na wypuszczanie bliźniaczo do siebie podobnych produkcji nie mam pojęcia.  Z reguły jest jednak tak, że wygrywa ta, która w kinach została zaprezentowana jako pierwsza, bo nikomu za bardzo nie chce się już później oglądać innych, podobnych historii.  W związku z tym czasem obrazy, które zasługują na uznanie, zostają zepchnięte w cień, bo spóźniły się z premierą (lub ktoś się im wepchnął przed nos).  W 1999 roku również zdarzyła się taka sytuacja, gdy w przeciągu zaledwie trzech miesięcy widzowie w Stanach mogli obejrzeć trzy obrazy, traktujące o wirtualnym świecie: w marcu kultowy już "Matrix", w kwietniu niezwykle niedocenione, świetne "Trzynaste piętro", a w maju "eXistenZ” Cronenberga.  Te dwa ostatnie obrazy poniosły sromotną klęskę w box-office i nawet nie odpracowały swojego niezwykle skromnego budżetu.

Film Davida Cronenberga opowiada o Allegrze Geller, twórczyni niezwykłych gier, które przenoszą ludzi w zupełnie inną rzeczywistość.  Podczas prezentacji swojej najnowszej gry, Allegra zostaje ranna w czasie zamachu jaki zostaje przeprowadzony na jej życie.  Od tej pory musi uciekać, by ocalić swoje najnowsze dzieło jak i siebie, bo pewni ludzie sprzeciwiają się jej twórczości i chcą nie dopuścić do sprzedaży kolejnych gier.  Geller by sprawdzić, czy uszkodzona w czasie ataku gra nadal działa, musi się do niej podłączyć wraz z towarzyszącym jej Tedem.  Od tego momentu granica pomiędzy światem realnym, a wirtualnym zaczyna się powoli zacierać i wkrótce bohaterowie nie będą już w stanie odróżnić tego co jest tylko grą, a co  światem realnym.  Słyszałem co nieco o tym filmie, ale nie spodziewałem się, że ma on tak niezłą obsadę.  Myślałem, że zobaczę same nieznane twarze, a tu pojawił się i Law i Dafoe i Holm.  Niestety jednak nawet obecność takich gwiazd w obsadzie nie pomogła mi w odbiorze tego filmu.  Nie wiem dlaczego, ale jakoś zupełnie nie mogłem się wciągnąć w ten film i ciągle miałem wrażenie, że coś w nim nie gra. 

Widać niestety w tej produkcji bardzo mały budżet jaki twórcy mieli do dyspozycji.   Całość jest niezwykle skromna, przeciągnięta, nudna i momentami ma się wrażenie, że jest to produkcja niezależna, tworzona przez debiutantów.  Brakuje tej historii wielkości, odrobiny spektakularności, na którą zasługiwała.  Przez to trochę śmiesznie wyszły np. porty do gry, czy wszystkie zmutowane zwierzęta występujące w tym filmie.  Nie przekonał mnie również sam pomysł na wirtualną grę, a w szczególności nie podobało mi się to, że grający muszą postępować tak jak zachowałyby się przypisane im charaktery, że gra zabiera im po części ich wolną wolę, a bohaterowie by przejść dalej, muszą wypowiedzieć odpowiednie kwestie lub postąpić w jakiś konkretny sposób.  Wkurzało mnie również w filmie Cronenberga nielogiczne zachowanie bohaterów (będące wynikiem niespecjalnie dobrze napisanego scenariusza), którzy raz kompletnie nic nie rozumieją z bieżących wydarzeń, by za chwilę nie wiadomo czemu i skąd, wiedzieć już wszystko i przechodzić przez kolejne etapy gry. Na plus muszę jednak zaliczyć niezły motyw przewodni Howarda Shore'a, który tworzy ciekawą, dość tajemniczą atmosferę i buduje odpowiedni klimat tej opowieści.

wtorek, 22 czerwca 2010, milczacy_krytyk
Tagi: sci-fi dramat

Polecane wpisy