Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Precious: Based on the Novel Push by Sapphire

everything is a gift of the universe...

PreciousPrecious: Based on the Novel Push by Sapphire (2009) USA

reżyseria: Lee Daniels
scenariusz: Geoffrey Fletcher
aktorzy: Gabourey Sidibe, Mo'Nique, Paula Patton, Mariah Carey, Lenny Kravitz, Sherri Shepherd, Stephanie Andujar, Angelic Zambrana, Chyna Layne, Nealla Gordon, Bill Sage
muzyka: Mario Grigorov
zdjęcia: Andrew Dunn
montaż: Joe Klotz

na podstawie: powieści "Push" Sapphire

 (6/10)

Clareece "Precious" Jones ma szesnaście lat i mieszka wraz z matką w małym mieszkaniu w Harlemie - niezwykle biednej dzielnicy Nowego Jorku, zamieszkałej w większości przez Afroamerykanów.  Jest analfabetką i cierpi na nadwagę, w którą wpędziła ją matka zmuszając do zbyt obfitego jedzenia.  W szkole Clareece jest więc obiektem drwin i brutalnych żartów.  Na domiar złego po raz drugi zachodzi w ciążę z własnym ojcem, który od wczesnego dzieciństwa ją gwałcił pod cichym przyzwoleniem matki.  Ta żyje z zasiłku i całe dni spędza na kanapie przed telewizorem i psychicznie znęca się nad dziewczyną, krytykując i obrażając ją na każdym kroku.  Nie znajdując w nikim oparcia Clareece za każdym razem gdy tylko nie może znieść otaczającej ją rzeczywistości, gdy ta staje się zbyt bolesna i okrutna, ucieka w marzenia.  Ponieważ jednak nie chce skończyć tak jak swoja rodzicielka i marzy o lepszej przyszłości, zapisuje się do alternatywnej szkoły, w której to dzięki pomocy niezwykle ambitnej nauczycielki nauczy się czytać, pisać i znajdzie przyjaciół. Niestety na horyzoncie pojawią się w między czasie kolejne problemy...

Nie do końca udał się ten film.  Mam wrażenie, że gdyby był za niego odpowiedzialny trochę bardziej doświadczony reżyser, to udałoby mu się z tej historii wyciągnąć coś więcej, jakoś ją wzbogacić i wynieść na trochę wyższy poziom.  W obecnej postaci "Precious" jest bowiem filmem, jakich było już sporo, którego jedynym wyraźnym plusem są występy dwóch głównych aktorek.  Poza tym to kolejny z rzędu obraz o patologicznej rodzinie, ambitnej nauczycielce starającej się kierować swoich uczniów na właściwe tory, oraz dziewczynie, która ucieka w świat fantazji, bo jej życie jest tak trudne, że nie sposób je znieść.  Opowieść ta jest niestety trochę chaotyczna, jakby nie dograna i nie przemyślana wystarczająco dokładnie.  Cała jej środkowa część jest przepełniona scenami, które równie dobrze można byłoby wyciąć z gotowego obrazu, bo nie wnoszą niczego specjalnego do historii i bez nich byłaby ona nadal w pełni zrozumiała i co ważniejsze, chyba też ciekawsza.  Właśnie przez te wypełniacze w pewnym momencie oglądanie "Precious" staje się odrobinę męczące i nudne.  Filmowi temu nie służy również jednostajne tempo przedstawiania kolejnych wydarzeń, które ani nie przyspiesza, ani nie zwalnia przez cały seans, nawet w ważniejszych momentach dla życia bohaterki, a przez to brakuje tu odrobiny napięcia, które elektryzowałoby widza i przykuwało mocniej do ekranu.

Za mało w tej produkcji konsekwencji, za wiele jest tu eksperymentowania, błądzenia między kolejnymi stylami i klimatami.  Przy niektórych scenach ma się wrażenie, jakby były nakręcone albo przez zupełnie inną osobę, albo pochodziły z innego filmu.  Wygląda to tak, jakby reżyser nie potrafił się do końca zdecydować jaki dokładnie chce nakręcić film i miał na niego zdecydowanie za dużo sprzecznych pomysłów.  Całość rozpoczyna się bowiem jako poważny, niezwykle dołujący dramat, pozbawiony nawet najmniejszych optymistycznych myśli i mniej więcej w połowie nagle przechodzi w zwykłą, do tego momentami całkiem zabawną obyczajówkę.  Pod koniec reżyser znowu próbuje powrócić do ponurego klimatu znanego z rozpoczęcia, ale swoje starania psuje przez wprowadzenie mało konkretnego i zbyt pogodnego w wymowie zakończenia, które tak naprawdę nie rozwiązuje problemów bohaterki i nie mówi za wiele o jej przyszłości.  Być może właśnie przez ten brak zdecydowania reżysera nie byłem w stanie w pełni przejąć się losem bohaterki.  Oczywiście bezpośrednio widać jak parszywe ma ona życie, ale jakoś wszystkie te tragedie jakie się jej przytrafiają nie dotykały mnie osobiście, nie wpływały na mnie jakoś dogłębnie i silnie.  Niestety ale nie poruszył mnie zupełnie ten film.

Nie udało mu się również to, co w tego typu produkcjach jest jedną z ważniejszych rzeczy, czyli deprecjonowanie naszych własnych, codziennych zmartwień.  Podnoszenie na duchu i pokazywanie, że w porównaniu do problemów świata, nasze własne nie są aż tak poważne i nie powinny nas aż tak pochłaniać, kosztować tyle nerwów i stresu. Niestety ale czegoś takiego po seansie nie poczułem.  W sumie cały film oglądałem jakoś tak na chłodno, bez większego zaangażowania i pewnie nie przeżyłbym na nim zupełnie żadnych emocji gdyby nie dwie główne aktorki, które swoją grą wniosły w niektórych scenach odrobinę życia i uczuć.  Oczywiście mam tu na myśli debiutującą na ekranie i niezwykle naturalną Gabourey Sidibe (ciekawe, że to o czym marzyła bohaterka filmu, po części spełniło się Gabourey) oraz dotychczas komediowej aktorce Mo'Nique, która zasłużenie za rolę toksycznej matki otrzymała w tym roku Oscara.  Za każdym razem gdy jej bohaterka pojawia się na ekranie, film nabiera rumieńców i staje się bardziej interesujący.  To właśnie dzięki niej końcowy (prawie) monolog matki Precious jest naprawdę hipnotyzujący.  Na plus można również zaliczyć dwa dobre występy gwiazd znanych ze sceny muzycznej - Mariah Carrey w roli Pani Weiss oraz Lenny Kravitz jako pielęgniarz John, którego zupełnie tu nie poznałem.

piątek, 18 czerwca 2010, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Agniecha, *.net.stream.pl
2010/06/18 16:36:19
a mnie tam się podobał :P
Może i widać, że reżyser niedoświadczony, może i ja nie dostrzegam różnorodności stylów,ale bardzo podobał mi się film. Byłam nim wstrząśnięta i to przesądziło o mojej ocenie. Ale faktycznie występy gwiazd muzyki były wspaniałe. Także nie poznałam Kravitza chociaż twarz pielęgniarza wydawała mi się dziwnie znajoma :P
pozdrawiam :*
-
milczacy_krytyk
2010/06/18 21:19:37
Mnie w tym filmie zadziwiło tylko jak można pałać tak ogromną nienawiścią do własnego dziecka? Zupełnie nie potrafię tego pojąć.
Pozdrawiam.
-
2010/06/22 18:12:29
mnie także przypadł do gustu. Przekonujący i wstrząsający obraz.
-
szymalan
2010/06/27 12:50:57
Trzy wielkie role- dwie wiadomo jakie + nauczycielka i poza tym już jak dla mnie nic szczególnego. Za dużo podkręcania emocji, szokowania publicystyką. Wolę skromniejsze , ale bardziej przekonujące "Fish Tank"