Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Kiss Kiss Bang Bang

welcome to the party...

Kiss Kiss Bang BangKiss Kiss Bang Bang (2005) USA

reżyseria i scenariusz: Shane Black 
aktorzy: Robert Downey Jr., Val Kilmer, Michelle Monaghan, Corbin Bernsen, Dash Mihok, Larry Miller, Rockmond Dunbar, Shannyn Sossamon, Angela Lindvall, Vincent Laresca
muzyka: John Ottman 
zdjęcia: Michael Barrett 
montaż: Jim Page

na podstawie: powieści Bretta Halliday'a "Bodies are where you find them"

 (7/10)

Nieźle zakręcony film.  "Kiss Kiss Bang Bang" to pokręcona mieszanka sensacji, kryminału, czarnej komedii i filmu akcji, która jest nie podobna do niczego, co ostatnimi czasy  mieliśmy okazję widzieć na naszych ekranach.  Najbardziej niezwykłe w tej produkcji jest podejście twórców do opowiadanej historii jak i do samego filmu.  Bawią się oni bowiem formą, nie traktując niczego na poważnie i udziwniając ten film gdzie tylko się da.  Mamy tutaj bowiem narratora, który jest również głównym bohaterem, który nie tylko wprowadza nas w historię, ale również ingeruje w nią, zatrzymując czasem obraz, komentując zgryźliwie bieżące wydarzenia, narzekając na niektóre sceny, czy przestawiając biorących udział w filmie aktorów na inne miejsca, bo akurat weszli w kadr.  Czasem cofnie on jakąś scenę, bezpośrednio zwróci się do widzów, pytając czy może więcej razy mówić słowo na P, lub powtórzy już raz wypowiedzianą kwestię, specjalnie dla osób siedzących w ostatnim rzędzie.  Również bohaterowie od czasu do czasu powiedzą coś bezpośrednio do widzów, co by na przykład podsumować całą historię.

A ta jest interesująca, bo główna intryga, identycznie jak sam film, jest nieźle zaplątana i bardzo łatwo się w niej zagubić.  W połowie seansu film niestety trochę traci na prędkości i zapomina o swoich komicznych wstawkach, stając się dość normalną sensacją, ale przez to tez dość nudną i chaotyczną, przez co trochę trudno się w nim połapać.  Prawdę powiedziawszy w pewnym momencie sam zgubiłem się w tej historii i choć na końcu twórcy wszystko wyjaśnili, to nadal mam wrażenie, że nie do końca zrozumiałem, o co tu tak naprawdę chodziło.  Nie zmienia to jednak faktu, że obraz Blacka to świetnie zagrana komedia - wybija się oczywiście Downey Jr., ale dobrze wypadli także Kilmer jako gej Gay Perry i Monaghan jako towarzysząca im Harmony.  Film ten jest wypełniony świetnymi gagami, ciętymi dialogami i masą niesamowitych scen, które wynagradzają środkowe zwolnienie i słabo czytelną intrygę.  Na plus trzeba jeszcze zaliczyć ładną, animowaną czołówkę z idealnie dopasowaną muzyką Johna Ottmana.  Szkoda tylko trochę, że motyw przewodni, który w niej słyszymy, później rzadko pojawia się w filmie, a sama muzyka nie jest już tak porywająca, jak przy napisach początkowych.

sobota, 03 kwietnia 2010, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: unnami, 80.48.198.*
2010/04/04 16:33:51
strasznie mi się nie podobał
-
milczacy_krytyk
2010/04/04 18:17:49
Czytałem Twoją recenzję i strasznie się nią zdziwiłem.
-
maxcine
2010/04/05 02:09:22
Sympatyczny - trudno popłakać się ze śmiechu, ale banan z paszczy nie schodzi :P Oglądałem dawno temu i tylko tyle pamiętam.
-
szymalan
2010/04/05 23:32:24
Ja z tego filmu też niewiele już kojarzę. Aktorzy, muzyka, czołówka...wszystko dobre. Ale fabuła? sens? Najwyraźniej ulotniły się tak szybko jak pojawiły się napisy końcowe. 6-7/10 bym dał zapewne
pozdrawiam
-
Gość: Beci, *.adsl.inetia.pl
2010/05/26 00:55:24
To zdecydowanie jedna z moich ulubionych komedii. Przezabawna i nietypowa. Uwielbiam.