Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Kick-Ass
no power, no responsibility...

Kick-AssKick-Ass (2010) USA, Wielka Brytania Najlepsza aktorka drugoplanowa 2010 - Chloe Moretz

reżyseria: Matthew Vaughn 
scenariusz: Matthew Vaughn, Jane Goldman 
aktorzy: Aaron Johnson, Christopher Mintz-Plasse, Nicolas Cage, Chloe Moretz, Mark Strong, Clark Duke, Evan Peters, Lyndsy Fonseca, Michael Rispoli, Stu 'Large' Riley, Omari Hardwick, Xander Berkeley, Garrett M. Brown, Sophie Wu, Kofi Natei, Tamer Hassan, Yancy Butler, Elizabeth McGovern, Randall Batinkoff, Tim Plester
zdjęcia: Ben Davis 
montaż: Pietro Scalia, Jon Harris, Eddie Hamilton

na podstawie: komiksu Johna Romita Jr., Marka Millara

 (7/10)

"Olśniewający, Błyskotliwy, Obłędnie zabawny".  Między innymi takie określenia możemy znaleźć na plakatach do najnowszego filmu Matthew Vaughna, który trzy lata temu nakręcił świetny "Gwiezdny pył".  Czy dobrze opisują one sam film i faktycznie mamy do czynienia z obrazem niezwykłym?  Nie do końca, choć trzeba przyznać, że "Kick-Ass" jest jednym z najciekawszych i najbardziej dopracowanych filmów jakie odwiedziły nasze kina w tym roku, a ponadto jest jedną z najbardziej udanych ekranizacji komiksu, jaką mogliśmy do tej pory oglądać na naszych ekranach.  To film nietypowy, nie bojący się przekraczać kolejnych granic, który praktycznie od pierwszych scen wypróbowuje naszą wytrzymałość na naprawdę bardzo śmiałe pomysły i kierunki rozwoju akcji.  Chyba wszystkich zaszokował pierwszy teaser, w którym to widzimy Nicolasa Cage'a strzelającego z pistoletu do uśmiechniętej kilkunastoletniej dziewczynki, a tego typu zagrań w samym filmie jest znacznie więcej. Nie ma się oczywiście co dziwić, że jest ostro, bo komiks wyszedł spod ręki Marka Millara, tego samego, który stworzył również bardzo odważne "Wanted".  O ile jednak tamta pozycja była po prostu kinem akcji bez trzymanki, tak "Kick-Ass" jest filmem o wiele bogatszym i ciekawszym, choć dla mnie nadal trochę problematycznym w odbiorze.

Niezaprzeczalnie dwoma największymi plusami tej produkcji są: muzyka oraz Chloe Moretz wcielająca się w role Hit-girl.  Mamy tu do czynienia po pierwsze z fenomenalnym doborem piosenek i utworów muzycznych, którego nie powstydziłby się nawet sam Quentin Tarantino.  Praktycznie cały czas w tle słyszymy bowiem jakąś muzykę i za każdym razem, nie ważne czy to fragment soundtracków Johna Murphy'ego, czy utwór Prodigy, czy nawet fragment klasyki, pasują one idealnie do obrazu.  Momentami ma się nawet wrażenie, że nic już lepiej nie jest w stanie zabrzmieć w tle, bo to co aktualnie słyszymy jest po prostu perfekcyjnie dopasowane i wybrane, a jednak już za chwilę twórcy przeskakują do kolejnego, jeszcze lepszego kawałka.  Naprawdę fantastycznie wykonana praca. Z reguły nie przepadam za wykorzystywaniem w filmach wcześniej istniejących kompozycji, o zwykłych piosenkach nawet nie wspominając, a tutaj nie wyobrażam sobie, by można było jakoś inaczej muzycznie opisać ten film.  O tym jak perfekcyjnie wszystkie kawałki pasują do obrazu, świadczy również to, iż wielu z nich w filmie po prostu nie słychać, zlewają się one bowiem z obrazem, wtapiają się w niego idealnie.  Muzyka niezwykle wzmacnia tą produkcję, niezwykle przyspiesza ją i nadaje jej energii, bo sam film niestety momentami za bardzo zwalnia.

Po drugie mamy tutaj fantastycznie grających, praktycznie wszystkich aktorów, nawet tych pojawiających się na dalszym planie, ale przed wszystkim niezwykłą Chloe Moretz, która nieprawdopodobnie dobrze zagrała Hit-girl.  Stworzyła tutaj dwie zupełnie różne postaci i z każdą poradziła sobie znakomicie.  Jako Mindy jest słodka, niewinna i miła, jako zamaskowana bohaterka to zadziorna, pewna siebie i bardzo niebezpieczna mścicielka.   Od momentu gdy pojawia się na ekranie, film nabiera rumieńców i rusza z kopyta po trochę przydługim wstępie. Jest ona zdecydowanie najjaśniejszym punktem całej obsady i chociażby tylko dla niej warto obejrzeć ten film, bo poradziła sobie znakomicie.   Warto w tym miejscu jeszcze wspomnieć o jednym aktorze, który po serii nieudanych występów w ciągu ostatnich kilku lat wreszcie pokazał, że potrafi jeszcze grać.  Mam tutaj na myśli oczywiście Nicolasa Cage'a, który po serii drewnianych i nijakich ról, nareszcie odnalazł się na ekranie i bardzo dobrze zagrał swojego bohatera.  Pojawia się on na ekranie co prawda nie za często, bo jego rola jest niezbyt duża, ale bardzo ważna dla rozwoju akcji. 

"Kick-Ass" chyba najlepiej można opisać jako połączenie "Matrixa" i "Kill Billa".  Ale przede wszystkim jest to fantastyczna parodia wszelkich filmów o superbohaterach ratujących świat w obcisłych, kolorowych wdziankach.  Nawiązań do słynnych komiksów znajdziemy tutaj od groma, prawie na każdym kroku, zaczynając od tak słynnych postaci jakimi są niewątpliwie Batman czy Spider-man.  A te skojarzenia nasuwają się nam już na samym początku seansu.  „Kick-Ass” to film wyśmiewający się z samego pomysłu przebierania się za superbohatera, udawania kogoś, kim się nie jest i wdawania się we wszelkie możliwe bójki, dla sławy czy z zupełnie innego powodu.  To film, który pokazuje, ze pozbawiając się twarzy, nie można się również wyzbyć odpowiedzialności za swoje czyny, że przebieranie się za kogoś innego nie jest samą zabawą, a prawdziwe życie jest, jakby nie patrzeć, o wiele ciekawsze od tego wymyślonego.  Co ciekawe pomimo iż film ten w wielu miejscach śmieje się na całego z zamaskowanych obrońców, to jednocześnie nie robi tego w sposób, który by wyśmiewał same komiksy, czy postacie, które istnieją już na ich kartach od wielu, wielu lat. Widać tu fascynację graficznymi opowieściami, widać jak wielki, wspaniały i niezwykle wciągający jest ten świat.

Matthew Vaughn sprawnie kieruje rozwojem całej historii, gładko przechodzi pomiędzy kolejnymi fragmentami tej opowieści, często zmieniając klimat i nastrój w niej panujący.  Niektóre momenty są śmiesznie i to nie tylko dzięki żartom sytuacyjnym, ale także niezłym dialogom (najbardziej uśmiałem się chyba z "Zagubionych"), niektóre są efektowne, czasem efekciarskie, momentami zaskakujące, a czasem robi się nawet i wzruszająco.  Jedynym problem w tym filmie jest tak właściwie tylko przesadna przemoc, której jest naprawdę sporo i która pokazana jest bez żadnych ogródek.  Oczywiście to co dzieje sie na ekranie powinniśmy wziąć w jeden wielki nawias, bo opowiadana historia została oparta na komiksie, więc ma prawo być ostra, brutalna i bezkompromisowa.  Twórcy przypominają nam ciągle o tym wykorzystując pojawiające się na ekranie komiksowe chmurki, czy animowane wstawki udające żywe kartki komiksu.  Jednakże pomimo tego nadal trochę dziwnie ogląda się małą dziewczynkę, która na urodziny zamiast lalki chce otrzymać nóż, a z bandziorami rozprawia sie w kilka sekund, odcinając im nogi i ręce, zupełnie bez żadnych skrupułów.  Chyba właśnie przez te dla mnie zbyt przesadzone obrazy, nie potrafiłem tak w pełni popłynąć z tym filmem i dobrze się na nim bawić.

sobota, 17 kwietnia 2010, milczacy_krytyk
Tagi: akcja komedia

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Menetheris, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/04/17 20:07:49
Mam bardzo podobne zdanie, z tym, że mnie brutalność jakoś nie biła specjalnie w oczy, rok temu zaszokowali mnie nią "Strażnicy", a i z licznych opinii w internecie wspominano o rzekach krwi.
Właściwie to wręcz przeciwnie, nic w stosunku do tego co się działo podczas akcji z Hit Girl nie miałem, irytował mnie za to wątek wyrwany z filmu typowo młodzieżowego- cały związek z Katie itp. to jakoś zakłócało mi zabawę, zresztą zapraszam do mnie.
Pozdrawiam ; )
-
Gość: Menetheris, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/04/17 20:08:12
Mam bardzo podobne zdanie, z tym, że mnie brutalność jakoś nie biła specjalnie w oczy, rok temu zaszokowali mnie nią "Strażnicy", a i z licznych opinii w internecie wspominano o rzekach krwi.
Właściwie to wręcz przeciwnie, nic w stosunku do tego co się działo podczas akcji z Hit Girl nie miałem, irytował mnie za to wątek wyrwany z filmu typowo młodzieżowego- cały związek z Katie itp. to jakoś zakłócało mi zabawę, zresztą zapraszam do mnie.
Pozdrawiam ; )
-
milczacy_krytyk
2010/04/18 14:09:49
To ja mam zupełnie na odwrót, bo choć przemocy w "Strażnikach" również było wiele, to mnie jakoś za bardzo nie szokowała i do tamtej opowieści wręcz mi pasowała i nie wyobrażam sobie by mogło być jej mniej. Za to w "Kick-Ass" jakoś mnie raziła, może przez to, że w większości jest ona zadawana przez małą dziewczynkę i wygląda to trochę... dziwnie.
Pozdrawiam.