Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Jak wytresować smoka 3D

pełen odlot

Jak wytresować smoka 3DJak wytresować smoka 3D (2010) USA

reżyseria: Dean DeBlois, Chris Sanders, Peter Hastings 
scenariusz: Dean DeBlois, Chris Sanders 
reżyser polskiej wersji językowej: Elżbieta Kopocińska – Bednarek
dialogi polskie: Bartosz Wierzbięta
głosy: Mateusz Damięcki, Miłogost Reczek, Julia Kamińska, Tomasz Traczyński, Mateusz Narloch, Julia Hertmanowska, Sebastian Cybulski, Artur Pontek
muzyka: John Powell 
montaż: John K. Carr

na podstawie: powieści Cressidy Cowell 

 (8,5/10)

Gdy kilka dni temu zastanawiałem się na jakie filmy warto wybrać się do kina w ciągu najbliższych trzech miesięcy, całkowicie pominąłem tą produkcję.  Nie ruszyły mnie zupełnie zwiastuny, ani sam pomysł na to, by bohaterami kolejnej animacji mieli być wikingowie oraz atakujące ich smoki.  Wydawało mi się, że ta historia ma za mały potencjał na wybicie się ponad przeciętność, a ponieważ powstała w studiu DreamWorks, to już zupełnie nie liczyłem na nic ciekawego.  Ale ponieważ w związku ze Świętami trafiło się kilka dni wolnych od codziennych zajęć, w multipleksie leciał akurat pokaz przedpremierowy, a na wycieczkę do kina pisało się doborowe towarzystwo, to się wybrałem.  Moje obawy przed seansem całkowicie rozwiały niezwykle optymistyczne recenzje zagranicznych krytyków na RT - czy jakikolwiek inny film animowany tego studia miał aż 98%?!  I trzeba przyznać, że nie są one przesadzone, bo na seansie bawiłem się przednie i bardzo się cieszę, że go nie przegapiłem.

"Jak wytresować smoka 3D" to historia rozgrywająca się na małej wyspie Berk, na której mieszkają od pokoleń wikingowie.  Mają oni problem z nietypowymi szkodnikami, które polują na ich owce, zioną ogniem i ogólnie rzecz biorąc wprowadzają sporo chaosu w życie mieszkańców.  Są nimi smoki, które według wszystkich wikingów powinny zostać wytępione co do jednego, dlatego od dziada pradziada szukają oni ich gniazda by je zniszczyć i pozbyć się tego utrapienia.  Wszyscy prócz jednego - Czkawki (tak, właśnie tak ma on na imię) - który smoków zabijać nie chce/nie potrafi i czuje, że problem przerośniętych gadów można rozwiązać w inny sposób, niż za pomocą topora i tarczy.  W jego świecie jednak ten kto nigdy nie zabił żadnego smoka jest nikim, a bycie synem jednego z najznamienitszych wojowników w osadzie do czegoś zobowiązuje.  Dlatego Czkawka, choć nie chce uczęszcza na szkolenia walki ze smokami.  Pewnego dnia udaje mu się zupełnie przez przypadek zestrzelić smoka (i to nie byle jakiego) i... zaprzyjaźnia się z nim.

"Jak wytresować smoka 3D" to bardzo przyjemna opowieść o tym, że bycie innym wcale nie znaczy bycie gorszym.  To opowiastka pokazująca, że warto być sobą niezależnie od tego co myślą o nas inni, bo tylko wtedy będąc tym kim się jest, nasze życie będzie miało sens.  Bo kompletnie nie ma sensu dążenie do bycia kimś innym, bo wtedy zamiast żyć, zaczniemy jedynie odgrywać swoją rolę.  To również historia z której płynie mała nauka dla rodziców, by nie pokładali zbyt wygórowanych nadziei w swoje dzieci, by nie przenosili swoich własnych pragnień i marzeń na nie, a doceniali je za to, kim są i w czym są dobre.  By otworzyli uszy i słuchali to co ich dzieci mają do powiedzenia, bo czasem mówią mądrzej niż dorośli.  Wszystkie te morały podane są na szczęście w lekkiej, bardzo zgrabnej formie.  Twórcom udaje się wystrzec okropnego, topornego moralizatorstwa, dzięki czemu wnioski te płyną naturalnie wraz z całą historią i nie psują seansu zbytnim zaangażowaniem.

Co ciekawe ta animacja jest bardziej miłą dla oka przygodówka, niż kolejną komedią puszczająca oko do dorosłego widza, nawiązaniami do innych filmów.  Żartów słownych jest tu niewiele (myślałem, że będzie ich więcej), ale te które są, wywołują całkiem sporo śmiechu. Jest tu nawet jeden nieprzetłumaczony i niewypowiedziany żart, który na pewno rozśmieszy tych, którzy odrobinę znają język angielski.  Jest za to wielka, porywająca przygoda, sporo spektakularnych scen akcji, wiele pościgów, ucieczek i scen, które robią naprawdę duże wrażenie.  I choć na początku ta opowieść może wydać się nam mało ciekawa i wolna, to film ten nabiera rumieńców i rusza z kopyta w momencie gdy główny bohater poznaje czarnego smoka.  I ta postać twórcom udała się niezwykle dobrze, bo Szczerbatek jest niezwykle rozkosznym, uroczym stworzeniem, posiadającym własną, niesamowitą osobowość, którego nie da się nie polubić od pierwszej chwili.  Animacja ta by wiele straciła ze swojego uroku gdyby nie ta, zachowująca się trochę jak kot postać, z niezwykłymi, zielonymi oczami, które rozczulą z pewnością każdego.

Całość jest dynamiczna, sprawnie zrealizowana i naprawdę porywająca.  Najciekawiej wyszły tutaj wszystkie sceny w powietrzu, gdy bohaterowie latają na smokach i prawdę powiedziawszy te podniebne akrobacje zrobiły na mnie o wiele większe wrażenie niż lot na dziwnych stworach w "Avatarze".  Pościgi w "Jak wytresować smoka" są bardziej malownicze, szalone, zwariowane i mnie autentycznie momentami wbijały w fotel.  Efektów trójwymiarowych za wiele tutaj co prawda nie ma - słownie jeden moment gdy coś wylatuje w kierunku widza - ale za to w szybszych scenach mamy wrażenie przestrzenności i głębi, dzięki czemu ogląda się je o wiele lepiej i robią one na nas większe wrażenie.  Do tego należy jeszcze dodać porządny dubbing, nie porywający ale taki, który przynajmniej nie razi, oraz jak zwykle udaną muzykę Johna Powella, która idealnie pasuje do obrazu i wiele zyskuje przy osobnym przesłuchaniu.  Podsumowując: lekkie, łatwe i bardzo przyjemne widowisko.  Idealne na wieczorny wypad do kina.

P.S. Nie czekajcie na dodatkowa scenę po napisach, nie ma żadnej...

wtorek, 06 kwietnia 2010, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
maxcine
2010/04/08 12:19:25
Z pierwszym akapitem zgadzam się w 100%. Zwiastun nie zachęca, do tego jeszcze DreamWorks, więc ogólnie stwierdziłem, że może kiedyś tam przy okazji obejrzę. Ale przekonałeś mnie - dobrych przygodówek nigdy za wiele :)
-
milczacy_krytyk
2010/04/08 20:48:23
Dla mnie to jedna z lepszych animacji "DreamWorks". Nie udaje, że jest bardziej śmieszna niż jest, nie próbuje na siłę nawiązywać do innych filmów, tylko po prostu opowiada lekko swoją historię. Co prawda to nadal nie jest Pixar, ale do tego poziomu jest już bliżej niż kiedyś.
Pozdrawiam