Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Wyspa tajemnic

mechanizmy obronne

Wyspa TajemnicWyspa tajemnic (2010) USA

reżyseria: Martin Scorsese 
scenariusz: Laeta Kalogridis 
aktorzy: Leonardo DiCaprio, Mark Ruffalo, Ben Kingsley, Max von Sydow, Michelle Williams, Emily Mortimer, Patricia Clarkson, Jackie Earle Haley, Ted Levine, John Carroll Lynch, Elias Koteas, Robin Bartlett, Christopher Denham, Nellie Sciutto, Joseph Sikora, Curtiss Cook
zdjęcia: Robert Richardson 
montaż: Thelma Schoonmaker 

na podstawie: powieści Dennisa Lehane "Wyspa tajemnic"

 (8/10)

Jest rok 1954.  Na złowieszczo wyglądającą, skalną wyspę Shutter Island, położoną w Zatoce Bostońskiej przybywa szeryf federalny Teddy Daniels wraz ze swoim partnerem Chuckiem Aule.  Przybywa do pilnie strzeżonego szpitala psychiatrycznego dla obłąkanych przestępców.  Ma wyjaśnić zagadkowe zniknięcie jednej z pacjentek - Rachel Solando, która zniknęła zeszłego wieczoru ze swojego pokoju, który był zamknięty od zewnątrz.  Jak mówi sam dyrektor szpitala, wydaje się jakby zaginiona przeniknęła przez ściany, bo ucieczka z placówki jest praktycznie niemożliwa.  Policjanci rozpoczynają śledztwo i odnajdują krótki list od Rachel, w którym jest mowa między innymi o tajemniczym 67 pacjencie szpitala.  Wkrótce ciężka atmosfera tego miejsca zaczyna coraz bardziej wpływać na Teddy'ego - coraz częściej wracają do niego okropne wspomnienia z przeszłości, bóle głowy nasilają się, a cała sytuacja zaczyna się powoli wymykać spod kontroli, bo kolejne pytania mnożą się w postępie geometrycznym i nie widać szansy na szybkie i logiczne odpowiedzi.  Co gorsza do wyspy zbliża się nieubłaganie huragan i wkrótce łączność z resztą świata zostaje zerwana… 

Zacznę od tego czego mi najbardziej zabrakło w filmie Scorsese, bo jest to jedyna rzecz do której mogę się przyczepić w jego filmie.  Otóż zabrakło mi zaskakującego zakończenia, bo ta historia aż prosiła się o niespodziewane i szokujące rozwiązanie, a takiego niestety nie otrzymujemy.  Jest co prawda odwrócenie całej sytuacji o 180 stopni i rozwiązanie tej opowieści w zupełnie przeciwny sposób niż wynikałoby to z pierwszych scen filmu, jednakże taki rozwój wypadków był najbardziej oczywisty ze wszystkich jakie mogliśmy przewidywać przed seansem.  Sugerował go już nawet trailer i liczyłem na to, że jeśli nastąpi on w filmie, to będzie on jedynie przejściowym etapem do właściwego rozwiązania.  Niestety jest to jedyny wielki twist w tym obrazie i na żaden inny nie mamy co liczyć.  Całe szczęście ostatnia kwestia wypowiadana przez DiCaprio jest dość dwuznaczna i w związku z tym mamy chociaż o czym myśleć po seansie.  Być może gdyby "Shutter Island" powstało kilka lat temu, gdy tego typu zwroty akcji nie były jeszcze tak popularne i wykorzystywane w co drugim horrorze, wtedy to zakończenie byłoby dla mnie zaskakujące.  U Scorsese jest ono normalne, a przez to końcowe odkrywanie kolejnych kart przez bohaterów nie robi większego wrażenia. 

Nie znaczy to jednak, że cały film jest nieciekawy i nie warty obejrzenia.  Wręcz przeciwnie.  Mało wstrząsające zakończenie jest jedynie drobną wadą obrazu Scorsese i gdyby było ono inne, to tylko podnosiłoby ocenę tego obrazu przynajmniej o jedno oczko wyżej z bardzo dobrej na znakomitą.  Scorsese nakręcił bowiem świetny, wciągający dramat, który choć trwa ponad dwie godziny, nie nudzi i interesuje do samego końca.  Ma on w sobie również sporo z thrillera, a niektóre sceny są nawet jakby żywcem wyjęte z horrorów (najbardziej kojarzy mi się tutaj świetne "Silent Hill").  To film, perfekcyjny od strony technicznej i dopracowany w każdej najmniejszej nawet scenie.  Nie znajdziemy w nim niepotrzebnych zagrań, momentów które nie mają sensu, które można by było zrealizować w inny sposób.  To film, który może pochwalić sie niesamowicie gęstym, przygniatającym wręcz widza klimatem, który jest powoli ale skutecznie budowany juz od pierwszych scen, gdy widzimy jak bohaterowie płyną na wyspę otoczeni zewsząd mgłą.  To film wypełniony niezwykłymi, pięknymi i intensywnymi scenami – jak sny i wspomnienia bohatera - posiadający świetne zdjęcia i fantastycznie dobraną muzykę - jak chociażby Symfonia nr 3 Passacaglia Pendereckiego, która idealnie wprowadza nas w tą ponurą historię.

Świetnie wypada tutaj w szczególności pierwsza godzina w czasie której Scorsese powoli buduje napięcie i wyraźnie czujemy zbliżające się szaleństwo, które już wkrótce ogarnie bohaterów.  Rzeczywistość zacznie się mieszać ze snami, a podejrzenia zaczną padać na coraz to więcej osób, bo nikomu nie będzie można ufać, nawet swojemu partnerowi.  Takiej atmosfery narastającej paranoi i zagubienia, nie udałoby się osiągnąć gdyby nie świetni aktorzy odgrywający w perfekcyjny sposób swoje role.  Pierwsze skrzypce gra tutaj niezaprzeczalnie Leonardo DiCaprio, który rewelacyjnie oddał niepewność bohatera i jego coraz to silniejsze pogrążanie się w obłędzie.  Zmiany w jego zachowaniu są minimalne, ale wyraźnie zauważalne i bez trudu możemy uwierzyć w taki rozwój jego postaci. Świetnie wypadli również Ben Kingsley jako dość podejrzany dyrektor placówki, Mark Ruffalo jako partner głównego bohatera oraz Max von Sydow jako jeden z doktorów pracujących w szpitalu.  Nie można również zapomnieć o trzech paniach - Michelle Williams pojawiającej się we wspomnieniach Teddy'ego, Emily Mortimer jako zaginionej Rachel oraz Patricii Clarkson, o której lepiej nie pisać kogo gra, by niepotrzebnie za wiele nie zdradzać.

niedziela, 28 marca 2010, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
2010/03/28 14:52:31
a ja wciąż nie widziałem...a przecież to mój ulubiony reżyser..:( wygląda na to,że obejrzę dopiero we środę. Większość recenzji z tego co widziałem ma podobny ton jak u Ciebie, świetne kino, ale zabrakło dobrego zakonczenia.
-
milczacy_krytyk
2010/03/28 16:15:19
W takim razie do kina marsz jak najprędzej ;)
Zakończenie samo w sobie jest całkiem dobre, bo jest i ciekawie nakręcone i nie głupie i logiczne. Sęk w tym, że zawarty w nim twist jest niezwykle przewidywalny i nie wywołuje zakładanego opadu szczęki.
Pozdrawiam.
-
Gość: Ola, *.chello.pl
2010/03/28 18:08:31
Zaczynam mieć wrażenie że byłam na innym filmie :P
-
milczacy_krytyk
2010/03/28 19:04:47
Film był ten sam, tylko wrażenia trochę inne ;)
-
Gość: LOs DanieLOs, *.ssp.dialog.net.pl
2010/03/30 00:36:53
...a najlepsze jest to, że Scorsese podał wszystko na tacy, ale publiczność to tak banalnie odebrała, nawet krytyka, nigdy bym o to Was nie podejrzewał.... nie chodzi mi o tą tacę, o której mowa w recenzji, Scorsese dokonał dosyć dobrego dzieła, bo cała publika poszła o 180 stopni w drugą fabułę, niż w tą która zapowiadała się od początku... Tymczasem słowa końcowe tak pięknie ukazały istotę filmu, oraz istotę książki... Wizja szpitala, w którym można człowieka odwrócić od rzeczywistości i skierować na ułożone dla niego tory, jest dla mnie nie tyle wciągająca, jak bardzo wciągnęła mnie reakcja publiki... Tu nie chodzi o to, że banalne zakończenie.... Zakończenie jest genialne, bo wszyscy poszli tropem, jaki narzucił kierownik szpitala, oraz kadra i wszyscy są pewni swojego intelektu, że tak banalny koniec przecież nie mógł mieć innego rozwiązania... Prawdziwy majstersztyk, który tak dobrze wyszedł, że ludzie okrzyknęli go banalnym, uznając swój tok rozumowania jako jedyny i słuszny... w tym wypadku mogę powiedzieć tylko jedno: odsyłam do książki.... i film staje się niebanalny, a wręcz genialny.
-
milczacy_krytyk
2010/03/30 16:59:07
!! Poważne Spoilery !!

Już zwiastuny sugerowały otwarcie, że tajemniczym 67 pacjentem szpitala będzie główny bohater i dla mnie takie rozwiązanie jest o tyle rozczarowujące, że znaliśmy je jeszcze przed seansem. Miałem nadzieję, że skoro film ten powstał w oparciu o powieść, to albo twist na końcu będzie inny, albo po tym zwrocie, którego domyślić się nie było trudno, nastąpi jeszcze jakiś jeden, bardziej komplikujący całą sytuację. Tak się jednak nie stało, stąd mój drobny zawód, ale pomimo to uważam, że "Wyspa tajemnic" to bardzo dobry, mądry dramat. Gdyby mnie jeszcze zaskoczył na końcu to zamiast 8 otrzymałby 9.

Jak już pisałem w notce, całe szczęście główny bohater pod koniec filmu wypowiada jedno bardzo zagadkowe zdanie, które można różnie interpretować i w zależności od tego jak się je zrozumie, taką wersję wypadków się przyjmie. Dla mnie pokazuje ono, że bohater po odegranym teatrzyku przez cały personel szpitala wreszcie zdał sobie sprawę z tego, że jest chory. Nie mógł jednak dalej żyć wiedząc dokładnie co stało się w przeszłości, bo czułby się jak potwór a nie człowiek, dlatego w ostatniej scenie udał, że powrócił do wymyślonego świata, by lekarze mogli przeprowadzić na nim operację. Śmierć jako szaleniec wydała mu się prostsza od śmierci będąc w pełni świadomym swoich czynów.

Pozdrawiam
-
Gość: Lola King, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/30 18:43:13
A ja już mam zabukowane bilety na film i nie mogę się doczekać, żeby go obejrzeć. Twoja recenzja, tylko potwierdza fakt, że Scorsese jest w świetnej formie. Czego chcieć więcej? Pozdrawiam ;] www.lola-king.blog.onet.pl.
-
milczacy_krytyk
2010/03/30 19:57:56
Czego chcieć więcej?
Dobrego towarzystwa przed, w trakcie i po seansie, a także łaskawej publiczności co by się nie denerwować nie potrzebnie szeleszczącymi papierkami, czy komentarzami dobiegającymi zza fotela ;)
Miłego seansu, czekam na recenzję :]
-
szymalan
2010/04/02 14:19:01
Nie czytałem przed obejrzeniem Twojej recenzji , a widzę teraz że niektóre spostrzeżenia mamy identyczne. Dla mnie 7/10 nic sie w tym filmie nie klei, ale ogląda się znakomicie. Dla mnie rzecz do powtórki przy najbliższej okazji.
pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2010/04/02 19:37:19
Dla mnie byłby to film do powtórnego obejrzenia, gdyby mi szczęka opadła przy zakończeniu. Ponieważ jednak nic rewolucyjnego się w nim nie stało, to raczej drugi raz obrazu Scorsese oglądać nie będę.
Pozdrawiam.
-
Gość: unnami, 80.48.198.*
2010/04/04 16:34:38
u mnie chyba nawet 9/10... świetny klimat
-
milczacy_krytyk
2010/04/04 18:18:53
Tylko recenzji na blogu brak :] Musisz się wreszcie otrząsnąć z tych animek, bo pół bloga Ci ostatnio zajęły ;)
-
Gość: damian, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/10/31 20:33:43
zgadzam się, że film został świetnie zrealizowany
-
Gość: miczar, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/04/26 23:03:30
Nie znoszę filmów bez zakończenia!!! Scorsese, nie Scorsese, takich rzeczy widzom się nie robi... Kto w tym filmie w końcu zwariował, a może to widzowi przypada ta rola???;)
-
Gość: Banan, *.komster.pl
2011/05/01 01:08:59
Po tym filmie, sam poczułem się jak wariat :)
Film super!
-
milczacy_krytyk
2011/05/01 12:02:13
Ale ten film ma zakończenie. :) Tylko takie, w którym to widz musi sam zdecydować, kto tu zwariował, a kto nie. Przemyśleć odbyty seans i wybrać jedną z możliwych opcji. Dla mnie osobiście takie zakończenia, w tego typu filmach, są najciekawsze.
Pozdrawiam