Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
W chmurach

living is moving

W chmurachW chmurach (2009) USA

reżyseria: Jason Reitman 
scenariusz: Sheldon Turner, Jason Reitman 
aktorzy: George Clooney, Vera Farmiga, Anna Kendrick, Jason Bateman, Amy Morton, Melanie Lynskey, J.K. Simmons, Sam Elliott, Danny McBride, Zach Galifianakis, Chris Lowell, Steve Eastin
muzyka: Rolfe Kent 
zdjęcia: Eric Steelberg 
montaż: Dana E. Glauberman 

na podstawie: powieści Waltera Kirna

(8/10)

"W chmurach" to bez dwóch zdań najbardziej dojrzały i poważny film Jasona Reitmana. Porusza on najwięcej tematów ze wszystkich jego dotychczasowych produkcji i choć można się przyczepić, że robi to trochę zbyt powierzchownie, to jednak nie można mu odmówić klasy z jaką przelatuje pomiędzy poszczególnymi wątkami.  Jest to film przemyślany, świetnie nakręcony i bardzo profesjonalnie zrealizowany.  Czuć w nim wyraźnie, że Reitman zna się na rzeczy i dokładnie wie na czym polega jego zadanie.  Nic więc dziwnego, że film ten został nominowany do Oscara w aż sześciu kategoriach, bo to po prostu sprawnie wykonane kino, które przy okazji miało szczęście trafić z tematem w odpowiedni czas i sytuację panującą na świecie, czyli w kryzys i masowe zwolnienia pracowników w wielu firmach.  Reitman specjalizuje się w filmach, które można nazwać poważnymi komediami.  To takie połączenie dramatu, filmu obyczajowego, wzbogacone o kilka wzruszających scen i doprawione odrobiną lekkiego humoru na rozweselenie i odciążenie widza, co by w czasie oglądania za bardzo sie nie zdołował i z kina wyszedł raczej podbudowany.  Takie było jego niezłe "Dziękujemy za palenie", takie było też trochę (wg mnie średniawe) "Juno" i takie jest również "W chmurach".

Głównym bohaterem "W chmurach" jest Ryan Bingham, który pracuje jako doradca do zmian kariery zawodowej.    Praca ta charakteryzuje się tym, że przez większą część każdego roku mieszka on na walizkach, nocując w hotelach, a do domu wraca od czasu do czasu, pomiędzy kolejnymi zleceniami, dosłownie na kilkanaście dni.  Lata on po całych Stanach (a nawet czasem i dalej) od jednej firmy do kolejnej i wyręcza kolejnych szefów od niewdzięcznego i niezwykle problematycznego zadania, jakim jest zwalnianie pracowników.  Informuje ich, że nie muszą już więcej pracować dla danego pracodawcy i mogą spakować swoje rzeczy.  Wygłasza gładkie formułki o nowym początku o tym, że każdy wielki człowiek kiedyś także stanął przed taką sytuacją, a brak pracy jest szansą na spełnienie swoich marzeń i samorozwój.  Wręcza kolorowe foldery, stara się pomóc zwolnionym w przyjęciu i zaakceptowaniu tej informacji, pomaga poradzić siebie z zaistniała sytuacją, nakierować na nową drogę życia, choć w danym momencie zainteresowani nie widzą dla siebie żadnej przyszłości, co więcej jak mówi jeden z nich, czują się tak jakby umarł im ktoś bliski lub jakby sami po części umarli.  Ryan – jak sam to określa –  pokazuje im kryjące się gdzieś daleko na horyzoncie, nowe możliwości i rzuca ich na głęboką wodę, by już sami mogli starać się dopłynąć do tej szansy...

"W chmurach" cierpi niestety na przypadłość, którą było już widać we wcześniejszych obrazach Reitmana.  Na początku oferuje świetne tempo, film ten jest dynamiczny, interesujący i wciągający, ale pod koniec odrobinę za bardzo zwalnia, traci pierwotną energię, bo za bardzo stara się być krzepiącym i miłym obrazem, jednocześnie robiąc się trochę nijakim.  Całe szczęście Reitmanowi udaje się uniknąć zbyt szczęśliwego zakończenia i to które widzimy na ekranie pasuje do całości, choć mogłoby być trochę bardziej zdecydowane i intensywne.  Świetnie za to wyszła reżyserowi czołówka z idealnie dobraną piosenką w tle, w czasie której możemy oglądać niezwykle wyraźne zdjęcia lotnicze Ziemi.  Wyróżnia się także montaż, szczególnie na początku filmu, gdy w kilku dynamicznych scenach poznajemy głównego bohatera i sposób w jaki wiedzie on swoje życie.  Dobrze sprawili się również aktorzy - Clooney jako perfekcyjny Ryan, Farmiga jako zdecydowana ale bardzo kobieca Alex, oraz Kendrick czyli ambitna i wrażliwa Natalie, która z tej trójki wypadła jednak w moim odczuciu najsłabiej.  Spisali się również aktorzy drugoplanowi, w krótkich, kilkuminutowych scenkach: Jason Bateman, J.K. Simmons czy Zach Galifianakis.  Pisząc o aktorach trzeba też koniecznie wspomnieć o tym, iż Reitman zaangażował do swojego filmu osoby, które naprawdę straciły pracę, a pokazane na ekranie ich reakcje na zwolnienie, nadały jakby większej autentyczności tej opowieści.

"W chmurach" to film mówiący o brutalnym zderzeniu marzeń z szarą i często niezbyt satysfakcjonującą rzeczywistością.  Film o dojrzewaniu, rozczarowywaniu się życiem w miarę im jest się starszym, o rezygnacji z planów, wielkich marzeń i godzeniu się na kompromisy, bo życie nie jest takie jakbyśmy chcieli.  Obraz mówiący jak ciężko jest mieć rodzinę, bo jak mówi bohater na swoich seminariach, jest ona jak wypełniony po brzegi, niezwykle ciężki plecak, który nie pozwala się poruszać, który jest ciężarem utrudniającym rozwój.  Ale jednocześnie jest ona również wielkim wsparciem w krytycznych momentach, czymś dzięki czemu życie staje się znośnie, łatwiejsze.  „W chmurach” to film, który pokazuje jak relacje z przyjaciółmi, znajomymi i wszystkie rzeczy związane z własną rodziną, z ustatkowaniem się, potrafią być ogromnym bagażem, klatką unieruchamiającą człowieka, ale z drugiej strony jednak jak bardzo potrzebne są one każdemu z nas.  To film pokazujący jak ważne jest mieć w życiu drugą osobę, przyjaciół, z którymi można przejść przez życie, pokonywać kolejne problemy, trudności losu.  Bo wszystkie najważniejsze chwile w naszym życiu spędzamy właśnie z nimi, a nie w samotności.  Ten obraz to taka krytyka skrajnego indywidualizmu, ubrana w ładne, zgrabne dialogi, nad którymi warto się przynajmniej chwilę zastanowić.  Ile z tych wszystkich myśli pozostanie mi w głowie jeszcze nie wiem, ale wydaje mi się, że chyba nie mało.

PS. Biedny polski tłumacz zupełnie poległ na zabawnej scenie z puszką, która w polskiej wersji straciła cały sens i dla osób nie znających angielskiego, była niezrozumiała i nie śmieszna.

poniedziałek, 01 marca 2010, milczacy_krytyk
Tagi: dramat komedia

Polecane wpisy

  • Captain Fantastic

    family values Captain Fantastic (2016) USA reżyseria i scenariusz : Matt Ross aktorzy : Viggo Mortensen, George MacKay, Samantha Isler, Annalise Basso, Nichol

  • Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie

    complete strangers Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (2016) Włochy reżyseria : Paolo Genovese scenariusz : Paolo Genovese, Filippo Bologna, Paolo Costella

  • Paterson

    Paterson Paterson (2016) USA reżyseria i scenariusz : Jim Jarmusch aktorzy : Adam Driver, Golshifteh Farahani, Barry Shabaka Henley, Method Man, Chasten Harmo

  • Kraina Boga - 2012

    Kraina Boga to teren, na którym ma powstać szkoła katolicka. Takie marzenia ma Jake. Jego ojciec zadłuża ten teren, bo utrzymuje się tylko z ofiar kościelnych.

  • Wilson - 2017

    Wilson ma trudny charakter. Odstaje od przeciętnego człowieka. Gdy traci jedynych przyjaciół próbuje znaleźć nowych. Szuka swojej byłej żony, którą po latach od

Komentarze
renbor1
2010/03/01 23:58:21
Witam,
niewiele zostanie, bo nie takie znów odkrywcze. Ale błyskotliwe.
Pochwała rodziny - tak, masz rację. Zwłaszcza wypowiedzi bezrobotnych w końcowej sekwencji są takim amerykańskim peanem ku czci. Samotnym źle a ci w parach też nieszczęśliwi. Jakby reżyser chciał Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek...
Żadna opcja nie jest idealna: Alex ma dom, ale potrzebuje odskoczni, Karen w separacji, Julie jako podpórka (drugi pilot) a Ryan sam na lotnisku...:)
Z przyjemnością przeczytałam, bo dopiero co skończyłam własną notkę.
Pozdrawiam
ren
-
szymalan
2010/03/02 14:27:28
A dla mnie kolejne rozczarowanie Reitmana. Z wszystkich jego filmów to jeszcze najbardziej podobała mi się krótkometrażówka "in god we trust" , a potem to juz ostry zjazd w dół. O ile kupiłem "Dziękujemy za palenie" za lekkość i świetnego Ekcharta to już ani "Juno", ani "Up ine the air" do mnie nie przemawia.
"W chmurach" to idealny film na czasy kryzysu- jest źle, bezduszne korporacje żerują na wszystkich, a pojęcie miłość i rodzina zostają zamienione na pogoń za karierą, życie to ciągły bieg (przelot) itd. Rozumiem potrzebę takich banałów w kinie "ku pokrzepieniu" serc. Pierwsza połowa filmu z kapitalnymi interakcjami między bohaterami i emocjonującymi scenami "przekazywania złych wieści" była naprawdę w dechę. Ale pod koniec Hollywood i sentymenty wzięły górę, a ja się po prostu znudziłem.
6/10
Z "komedii na poważnie" o naszych czasach kryzysów wartości , to polecałbym obejrzeć absolutnie mistrzowski film braci Coen "A serious Man"
pozdrawiam :)
-
milczacy_krytyk
2010/03/02 16:44:38
Właśnie dlatego, że błyskotliwe, to może jednak coś w głowie pozostanie ;)
Dlatego też ten film nie jest ani do końca krytyką życia singla, ani peanem na cześć rodziny i stoi gdzieś po środku, wychwalając i pokazując gorsze strony obu tych możliwości.

Pozdrawiam.
-
milczacy_krytyk
2010/03/02 16:45:07
I witam na blogu ;)
-
milczacy_krytyk
2010/03/02 16:48:30
Osobiście boję się kina jakie kręcą Coenowie, więc jakoś nie spieszę się do ich nowego filmu, ale skoro mówisz, że jest mistrzowski, to może trochę podgonię i go jednak kiedyś obejrzę ;)
-
2010/03/06 09:33:04
dla mnie doskonałe,prawdziwe i przekonujące kino.
-
Gość: Lola King, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/07 12:17:10
Trudno mi się nie zgodzić, skoro bardzo podobnie oceniłam ten film. Ja lubię kino Reitmana, które nie jest wymagające, ale stanowi zawsze świetną rozrywkę. Do dzisiaj jednak nurtuje mnie pytanie, co zadecydowało o tym, że film jest nominowany w tylu kategoriach do Oscarów. Nie mówię, żeby to była jakaś straszna pomyłka, ale jednak nie jest to film oscarowy, nie oszukujmy się. Niezbadane są jednak gusta Akademii Filmowej. Pozdrawiam ;] www.lola-king.blog.onet.pl ;]
-
milczacy_krytyk
2010/03/07 15:21:08
W tym roku jest wyjątkowo mało filmów, którym faktycznie należy się nominacja do Oscara. Reitman ma szczęście, że jego film nie wszedł w zeszłym roku do kin, gdy konkurencja była tak duża, bo wtedy jego szanse byłyby mikroskopijne. A tak, wcale się nie zdziwię jeśli kilka statuetek powędruje właśnie do "Up in the air".
Pozdrawiam.