Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
The Box. Pułapka

there are always consequences

The Box. PułapkaThe Box. Pułapka (2009) USA

reżyseria i scenariusz: Richard Kelly 
aktorzy: Cameron Diaz, James Marsden, Frank Langella, James Rebhorn, Sam Oz Stone, Gillian Jacobs, Deborah Rush, Lisa K. Wyatt
muzyka: Win Butler, Régine Chassagne, Owen Pallett 
zdjęcia: Steven Poster 
montaż: Sam Bauer

na podstawie: opowiadania Richarda Mathesona "Button, Button"

 (4/10)

Richard Kelly jest reżyserem, który zasłynął jednym, bardzo niezwykłym filmem.  Mam tu oczywiście na myśli nakręconego prawie dziesięć lat temu "Donniego Darko", który w amerykańskich kinach przemknął zupełnie nie zauważony, zarabiając tyle co nic i dopiero, gdy trafił na dvd, zrobiło się o nim głośno, a w niektórych kręgach zyskał nawet miano kultowego.  Do Polski przez długi czas nie mógł trafić nawet na dvd nadal nie trafił nawet na dvd, i jest to o tyle dziwne, że był on naprawdę interesującą, dobrze zagraną i zapadającą w pamięć produkcją.  Zdecydowanie bardziej zasługiwał na swoje pięć minut na wielkim ekranie, niż najnowsze dziecko Kelly’ego, którym jest nawet nie przeciętne, ale po prostu kiepskie "The Box".  Opowiada ono historię małżeństwa - nauczycielki Normy i pracownika NASA Arthura, którzy pewnego ranka o 5:45 rano, znajdują pod drzwiami swojego domu kwadratowe pudełko, w którym znajdują się dwie rzeczy: przedziwne urządzenie z czerwonym guzikiem i krótki liścik informujący, że dokładnie o godzinie 17:00 tego samego dnia, zjawi się w ich domu niejaki Arlington Steward.  I faktycznie o zapowiedzianej godzinie pojawia się starszy mężczyzna, z poparzoną twarzą, który składa ledwo wiążącemu koniec z końcem małżeństwu interesującą propozycję - mogą otrzymać walizkę z milionem dolarów, jeśli nacisną przycisk na otrzymanym urządzeniu, ale jednocześnie spowodują wtedy śmierć jakiejś niewinnej osoby, której kompletnie nie znają.  Na decyzję o tym co zamierzają zrobić, mają zaledwie 24 godziny…

Pomysł na ten film był więc całkiem niezły, intrygujące było również to, iż akcja tej opowieści rozgrywa się nie w czasach współczesnych, tylko w połowie lat 70'.  I tu na samym początku trzeba pochwalić zdjęcia Stevena Postera, bo dzięki nim mamy wrażenie jakby nie tylko akcja tej produkcji miała miejsce w przeszłości, ale co więcej, jakby cały film został nakręcony ponad trzydzieści lat temu i dopiero teraz miał swoją premierę.  Duża w tym zasługa również fantastycznej muzyki, która wyraźnie inspirowana jest twórczością fenomenalnego kompozytora Bernarda Herrmanna, który zasłynął chociażby kompozycjami do filmów Hitchcocka.  Jest ona mroczna, podniosła, ale momentami również bardzo delikatna i tworzy naprawdę niezły klimat dla tej opowieści.  Na początku film Kelly'ego trzyma całkiem dobrze w napięciu, jest interesujący, zagadkowy i naprawdę wciąga.  I choć wiemy dokładnie co zrobią bohaterowie, to i tak z zaciekawieniem oglądamy jak zastanawiają się czy wcisnąć guzik, czy nie.  Niestety później całość zaczyna się sypać, bo Kelly wrzuca do swojego filmu zdecydowanie za dużo wątków i sprzecznych pomysłów, które za szybko porzuca i zupełnie nie stara się ich odpowiednio rozwinąć, przez co całość rozjeżdża się na wszystkie strony.  Czego tutaj nie ma?  Zombie podobni ludzie, dziwne krwotoki z nosa, program kosmiczny, tajemniczy mężczyzna z niezwykłymi zdolnościami, wodne portale testujące wolną wolę, czy bzdurne przemówienia o drodze do zbawienia, czyśćcu i potępieniu.  Ponieważ wszystkiego jest tu zdecydowanie za dużo, bardzo szybko ginie jakikolwiek sens tej opowieści, o logice nawet nie wspominając.

I choć niektóre pomysły w tej historii były całkiem niezłe, to zostały one podane w tak naiwnej i nieznośnie podniosłej formie, że oglądanie ich aż boli.  Kelly w fatalny sposób rozwinął główny pomysł, kompletnie nie wykorzystując potencjału jaki leżał w tej historii.  Zamiast poważnego i mądrego dramatu na temat odpowiedzialności za swe czyny, wartości życia nie tyle własnego co cudzego, "The Box" staje się głupiutkim, niedopracowanym obrazkiem, z którego naprawdę nic wielkiego nie wynika.  Całość sprowadza się do powierzchownego morału, mówiącego o tym, że nie powinno się być chciwym, bo można sobie i innym przysporzyć sporo kłopotów oraz, pokazującego ludzką rasę jako niezwykle samolubny gatunek.  Zaprawdę niesamowicie odkrywcze wnioski.  Co gorsza przed finałem cała ta opowieść traci jakikolwiek grunt pod nogami, bo skręca na tory nudnego i nieangażującego sci-fi, mówiącego o jakimś dziwnym teście, od którego zależą losy całej ludzkości.  Tak jakby tego typu sprawdziany mogły cokolwiek udowodnić, nie wspominając już nawet o tym, że pomysły na tego typu testy, były już wielokrotnie wykorzystywane w wielu innych produkcjach.  W "The Box" ten sprawdzian w połączeniu z całkiem ciekawym tematem wygląda jak kiepski żart reżysera, bo jest wtórny, bzdurny, po prostu absurdalny.   Aż dziw, że taki aktor jakim jest Frank Langella, zdecydował się zagrać w tak naiwnym i kompletnie bezcelowym obrazie.

piątek, 19 marca 2010, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
2010/03/20 18:44:14
i z tego co patrzyłem Donniego nie ma wciąż na dvd, ale przejrzałem tylko merlina na szybko więc mogę się mylić. The Box nie widziałem jeszcze, ale Southland Tales poprzedni film Richarda Kelly zupełnie mi się nie podobał.
-
milczacy_krytyk
2010/03/20 20:45:18
Faktycznie masz rację o_O Byłem święcie przekonany, że trafił już do nas na dvd, a nie mogę go znaleźć w żadnym sklepie internetowym. Pamiętałem, że w 2006 magazyn Cinema - którego już niestety nie wydają - sporządził listę filmów, których nie było wtedy jeszcze w Polsce na dvd, a zdecydowanie powinny zostać wydane i "Donnie Darko" był jednym z najważniejszych obrazów na tamtej liście. Byłem pewien, że dzięki tamtej akcji w końcu jakiś dystrybutor go u nas wydał.
-
Gość: unnami, 80.48.198.*
2010/04/04 16:37:25
Nie tego spodziewałem się po TAKIM reżyserze. I jak można było zrobić coś z nogą Cameron Diaz? Średniawo.
-
milczacy_krytyk
2010/04/04 18:24:12
By zapchać czymś film można było zrobić wszystko. Szkoda tylko, że prawie całość jest tu zapychaczem, a nie ciekawą opowieścią...