Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Nostalgia Anioła

somewhere in between...

Nostalgia aniołaNostalgia anioła (2009) USA, Nowa Zelandia, Wielka Brytania

reżyseria: Peter Jackson 
scenariusz: Fran Walsh, Peter Jackson, Philippa Boyens 
aktorzy: Saoirse Ronan, Mark Wahlberg, Rachel Weisz, Susan Sarandon, Stanley Tucci, Rose McIver, Christian Thomas , Michael Imperioli, Nikki SooHoo, Reece Ritchie, Carolyn Dando, Amanda Michalka, Jake Abel, Andrew James Allen, Stefania Owen, Tina Graham, Charlie Saxton, Thomas McCarthy, Stink Fisher
muzyka: Brian Eno 
zdjęcia: Andrew Lesnie 
montaż: Jabez Olssen

na podstawie: powieści Alice Sebold "Nostalgia anioła"

 (6,5/10)

Najnowszy film Petera Jacksona nie zachwycił publiczności na całym świecie. Wytykano mu zbytnie epatowanie przemocą (ciekawe w którym momencie?), bycie ckliwym i niezwykle sentymentalnym oraz zbyt mocne skupienie się na efektach specjalnych, zamiast na samej historii.  Coś w tych wszystkich zarzutach niestety jest - choć ja nie będę aż tak srogi w ocenianiu tego filmu, bo bądź co bądź podobał mi się - ale wyraźnie czuć, że nie jest to kino pierwszej klasy, a obraz przeciętny, tylko chwilami zasługujący na miano, po prostu dobrego.  Czy warto więc poświęcić kilkanaście złotych na bilet i ponad dwie godziny w kinie?   I tak i nie.  Z jednej strony "Nostalgia anioła" jest filmem jakiego jeszcze nie było, który wyróżnia się ciekawym klimatem i sposobem opowiadania tej, wcale nie takiej nietypowej historii.  Z drugiej jednak strony nie dostarczy on nam ani niezapomnianych, ani niezwykłych przeżyć, które będziemy wspominać przez następne dni czy miesiące, ani nie wpłynie on znacznie na sposób w jaki odbieramy nasz świat.

Najlepsze w „Nostalgii anioła” jest samo rozpoczęcie, czyli wszystkie sceny rozgrywające się w niewielkim odstępie, od znanej już ze zwiastuna informacji o tym, że Susie Salmon mając 14 lat, została zamordowana.  W tym czasie poznajemy główną bohaterkę, jej rodzinę oraz jej dopiero co rozpoczynające się życie, które zostanie tak nagle i brutalnie przerwane.  Jacksonowi udało się przedstawić nieprzesłodzony obraz zwyczajnej, szczęśliwej rodziny, która żyje spokojnie z dnia na dzień, ciesząc się ze zwykłych rzeczy i z możliwości bycia razem ze sobą.  Fragmenty skupiające się wyłącznie na Susie są niezwykle delikatne, łagodne i czyste.  Reżyser uchwycił w nich niewinność bohaterki, pokazał jej jeszcze dziecięcą naiwność i pewną wzniosłość życia jakie wiodła, choć było ono w gruncie rzeczy zwyczajne i niczym specjalnym się nie wyróżniało.  Ten dość długi wstęp posiada odpowiedni klimat, jest ciekawie nakręcony i ogląda się go naprawdę ze sporym zainteresowaniem.

Niestety później jest już gorzej.  Mniej więcej od momentu, gdy ojciec głównej bohaterki zaczyna sam prowadzić dochodzenie w sprawie śmierci swojej córki, film zaczyna się rozjeżdżać.  Kolejne wydarzenia rozgrywają się na przestrzeni kilku kolejnych lat, a my obserwujemy jedynie najważniejsze momenty z życia rodziny Salmon - rozpacz ojca, chęć jak najszybszego zapomnienia o wszystkim przez matkę, nieufność siostry wobec sąsiada, oraz przeczucie najmłodszego w rodzinie Bucke'a, który czuje, że Susie jest gdzieś pomiędzy.  W tym skrócie brakuje jednak ciągłości, większego skupienia się na przeżyciach bohaterów.  Być może w książce ta historia rozwijała się jakoś bardziej płynnie i naturalnie, mając do dyspozycji więcej stron, ale w filmie to skrócenie kilku lat z życia bohaterów do kilkudziesięciu minut, nie wyszło zbyt dobrze. 

Nie przekonało mnie również podglądanie tego co Susie robi w swoim międzyświecie.  W każdym zwyczajnym filmie widzielibyśmy tylko dochodzenie w sprawie morderstwa dziewczynki oraz to jak jej bliscy radzą sobie z jej śmiercią.  Tutaj te dwa najbardziej normalne i ludzkie wątki są ograniczone do zupełnego minimum, na rzecz właśnie tych wspomnień? sprzed bram Nieba.  Pojawia się jednak przy okazji pytanie, po co właściwie znalazły się one w tym filmie?  Mogę zrozumieć jeszcze wprowadzenie do tej historii wybrzmiewających zza kadru (niestety dość patetycznych i napuszonych) komentarzy głównej bohaterki, bo mówią one trochę o świecie rzeczywistym, ale przedstawienie jej (nie tak znowu prywatnego) świata miało chyba tylko na celu pokazanie kilku niezwykłych krajobrazów i abstrakcyjnych scen.  Do samej opowieści świat Susie wiele bowiem nie wnosi, nie mówi ani o niczym ważnym, ani za bardzo ciekawym.  Wygląda to tak, jakby Jackson wolał bardziej pobawić się efektami specjalnymi niż prowadzić główną opowieść.  Już nawet o tym, że w tym międzyświecie nie ma za wiele ładu ani składu, bo kolejne malownicze sceny przechodzą za szybko jedna w drugą pisać nie warto, bo można oczywiście powiedzieć, że skoro to jej 'poczekalnia', to może być tak nieprawdopodobna i nielogiczna jak tylko się da.  Mnie jednak jakoś nie zachwyciło piękno tej krainy, bo wydała mi się ona po prostu dziwna.

Rozczarowałem się także obsadą, bo prawie wszyscy aktorzy zagrali po prostu poprawnie.  Mam też wrażenie, że nie mieli oni możliwości na głębsze przedstawienie swoich postaci, bo niektórzy z nich pojawiają sie na ekranie dosłownie tylko w kilku scenach.  Rachel Weisz wydała mi się w związku z tym trochę nijaka, a Susan Sarandon na siłę próbowała być sympatyczna, zabawna i nietypowa, przez co momentami była dość denerwująca.  O dziwo lepiej zaprezentował się Mark Wahlberg jako pogrążony w smutku i nie mogący poradzić sobie ze stratą córki ojciec.  Najlepiej oczywiście wypadł Stanley Tucci jako przerażający morderca dziewczynki, którego bym nawet nie poznał w tej roli, gdybym wcześniej nie wiedział, że został on za nią nominowany do tegorocznych Oskarów.  Nominacja w pełni zasłużona, tym bardziej jeśli pamięta się jego całkowicie inną rolę w niedawnym "Julie i Julia".  Na plus można jeszcze zaliczyć delikatną muzykę Briana Eno, którą można było już usłyszeć w trailerze, oraz piękne, przepełnione kolorami zdjęcia Andrew Lesnie'a.  Choć sposób sfilmowania tej historii momentami jest również dość dziwny, bo w niektórych scenach reżyser stosuje niezwykłe zbliżenia, czy to na palce, czy na twarz bohaterów, lub na otwieraną butelkę napoju.

piątek, 12 marca 2010, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: ktrya, *.chello.pl
2010/03/13 12:39:24
Nie zgodzę się z ostatnimi zdaniami pierwszego akapitu, bo mi do dziś (a oglądałam to jakieś 2 tygodnie) pozostały wrażenia i przeżycia z filmu. Jestem zauroczona nie tylko klimatem, ale pięknym obrazem. Chyba to najpiękniejszy z obrazów jakie miałam okazję obejrzeć.
-
milczacy_krytyk
2010/03/13 13:45:33
W takim razie Ci zazdroszczę, bo ja dziś, jeden dzień po obejrzeniu tego filmu, pamiętam dokładnie tylko sceny ze zwiastuna, oraz moment, w którym sejf stacza się do dołu. Po reszcie ani śladu...
-
Gość: Lola King, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/14 13:28:36
Muszę się zgodzić, chociaż ja jeszcze ostrzej oceniam ten film (nie mam litości), niestety, ale to nie jest Peter Jackson, którego ja lubię. Za filmem idzie trudny temat, ale reżyser mu nie podołał, bardzo słabe ukazanie psychologii bohaterów, oraz ich mało logiczne postępowanie w niektórych momentach, odbiera mi przyjemność oglądania. Chyba najsłabszy film w jego karierze. Pozdrawiam ;] www.lola-king.blog.onet.pl
-
milczacy_krytyk
2010/03/14 14:34:54
Czekam na recenzję na Twoim blogu :)
-
szymalan
2010/03/14 23:03:58
Też czekam na recenzję Loli :D i podejrzewam, że sie będę zgadzał z nią słowo w słowo.
Rzeczywiście, Peter J. mnie zawiódł , bo znam go jako reżysera, którego filmy mnie zawsze wbijały w fotel do tego stopnia, że 3 godzinny seans przemykał niemal niepostrzeżenie.
Tu jest artystyczna porażka niemal na całej linii. Przy czym trzeba przyznać, że to porażka dość fascynująca. jak dla mnie.
pozdrawiam
-
Gość: kasik, *.igloonet.pl
2010/03/15 10:41:42
no cóż. książka nieporównywalnie ciekawsza. Rozumiem że gdyby reżyser chciał wszystko przenieść do filmu to By się z tego zrobiła "Moda na sukces", ale cholernie mi tam czegoś w tym filmie brakowało. (książkę czytałam z 10 razy za każdym razem płacząc jak bóbr):). Amatorów mocnych wrażeń fim rozczarował bo pewnie liczyli na "mocną" scenę gwałtu i morderstwa , ale przecież to nie o to w tym chodziło i plus dla reżysera natomiast...
brakowało mi sceny pogrzebu, "pożegnania" na polu kukurydzy Susie, romansu matki z policjantem ( bo kto książki nie przeczytał to właściwie nie wiedział czemu ta matka wyjechała...). liczyłam że bardziej zostanie przedstawiony wątek rozpadu rodziny po śmierci Susie i to jak poszczególne osoby radziły sobie z jej śmiercią... A tu prawie nic na ten temat...
Sytuacja z chłopcem Susie to juz w ogóle... Poniosło reżysera...;p albo nie doczytał...;)
Wiele zmieniono i fabuła odbiegała od treści książki... I to tak trochę na minus...
Efekty specjalne ok, ale mogli je trochę skrócić i dać więcej z akcji... W końcu w książce dzieej się o wiele więcej... A film trochę się w pewnym momencie zaczął ciągnąć...
No cóż... Książkę polecam. Film... no cóż. warto się przejść i ocenić samemu...
-
milczacy_krytyk
2010/03/15 17:43:58
Fascynująca, bo w ogóle pierwsza tak ogromna porażka, czy dlatego, że pomimo, iż ten film jest słaby, to jednak coś w nim jest i warto go mimo to obejrzeć?
-
milczacy_krytyk
2010/03/15 17:51:14
Na scenę gwałtu i morderstwa nie liczyłem, bo przed seansem czytałem, że takiej nie będzie, bo wg reżysera już sam temat był na tyle mocny, że nie chciał go jeszcze doprawiać takimi niemiłymi obrazkami. Zdziwiłem się tylko zakończeniem, bo tu już czytałem, że podobno próbni widzowie domagali się krwi i Jackson musiał przerabiać końcówkę na bardziej brutalną, a ta którą widziałem w kinie zupełnie mnie nie ruszyła - no chyba, że ze mną jest już coś nie tak i jestem już nie czuły na takie sceny ;)

Co do matki to z filmu zrozumiałem, że wyjechała, bo nie mogła się odnaleźć w tej strasznej sytuacji i musiała odpocząć od domu, bliskich i uciec jak najdalej od pustego pokoju córki. Wyjaśnienie z policjantem byłoby znacznie lepsze, choć pewnie wydłużyłoby film o kilkanaście minut, a na to Jackson pozwolić sobie nie mógł.

Ja również liczyłem na więcej dramatu i skupienia się na przeżyciach bohaterów, a tych było tu niestety jak na lekarstwo :/

Pozdrawiam
-
szymalan
2010/03/16 12:41:47
Zdecydowanie to drugie :)
-
milczacy_krytyk
2010/03/16 17:48:51
To mamy w takim razie podobnie ;)
-
Gość: unnami, 80.48.198.*
2010/04/04 16:38:02
silna obsada, lichy scenariusz, brak tempa i napięcia