Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Antychryst

wojna płci

AntychrystAntychryst (2009) Dania, Francja, Niemcy, Polska, Szwecja, Włochy

reżyseria i scenariusz: Lars von Trier 
aktorzy: Willem Dafoe, Charlotte Gainsbourg
zdjęcia: Anthony Dod Mantle 
montaż: Anders Refn

 (3,5/10)

Prawdę powiedziawszy bałem się oglądać ten film, chociaż wiedziałem, że muszę go zobaczyć.  Bałem się, bo wiedziałem już z doświadczenia, jak potwornie intensywne i strasznie wykańczające potrafią być produkcje von Triera.  Jak mocno zapadają w pamięć i jak bardzo wpływają na widza - po seansie "Tańcząc w ciemnościach" długo nie mogłem się podnieść.  Słysząc więc o tych wszystkich potwornych scenach, jak wiercenie w kolanie, czy wycinanie łechtaczki za pomocą nożyczek, które reżyser zdecydował się pokazać w swoim horrorze, przygotowywałem się na naprawdę ekstremalne doświadczenia. Do kina nie wybrałem się, by po pierwsze nie musieć wychodzić w trakcie seansu, w przypadku gdyby obraz von Triera za bardzo mnie przytłoczył, a po drugie nie chciałem by mi przeszkadzano w czasie seansu, czy to głupimi uwagami, niepotrzebnym śmiechem, czy wnoszonym do kina jedzeniem.  Dlatego odczekałem trochę czasu, aż "Antychryst" pojawi się w telewizji, wybrałem odpowiedni dzień, by ze świeżym i niczym niepotrzebnie nie zaaferowanym umysłem obejrzeć ten obraz.  I jak się okazało nie miałem się czego obawiać, bo "Antychryst" jest najmniej angażującym obrazem von Triera, jaki dotychczas miałem okazję oglądać.

"Antychryst" to autorskie spojrzenia Duńczyka na gatunek jakim jest horror.  To film, który niektórych zachwyci, innych oburzy i zniesmaczy, ale z pewnością nikt nie przejdzie obok tego obrazu obojętnie.  I wcale nie dlatego, że jak mówiono przed premierą, jest to obraz skandalizujący, niezwykle dosłowny, czy bardzo brutalny - prawdę powiedziawszy widziałem już w życiu kilka okropniejszych filmów.  "Antychryst" jest po prostu filmem innym, wybijającym się z szarej papki, która zalewa nasze kina co roku.  Czy to znaczy równocześnie, że jest filmem dobrym?  Niestety nie do końca.  Mam przedziwne wrażenie, że gdyby pod "Antychrystem" podpisał się debiutant, a nie tak szanowany twórca jakim jest von Trier, to film ten nie dość, że zginąłby wśród innych kinowych propozycji, to co więcej zostałby wygwizdany przez krytyków i uznany za prymitywne połączenie horroru i porno.  Widząc jednak przy napisach początkowych odpowiednie nazwisko staramy się w tych przedziwnych obrazach doszukać jakiegoś sensu, staramy się nadać przedstawionym symbolom jakieś znaczenie, bo podświadomie mamy nadzieję, że skoro za kamerą stanął von Trier to takie musi gdzieś być.  Wcale bym się więc nie zdziwił, gdyby reżyser specjalnie do tej historii dorzucił odpowiednie nawiązania, odniesienia, co by po seansie widzowie starali się doszukiwać na siłę głębszej treści w jego filmie.  Dla mnie za wiele jej tutaj nie ma, bo "Antychryst" niestety kompletnie do mnie nie przemawia.

"Antychryst" zaczyna się od fantastycznego, czarnobiałego prologu, w którym widzimy kochającą się pod prysznicem parę.  W zwolnionym tempie oglądamy przyczynę późniejszych wydarzeń.  Widzimy małego chłopczyka wypadającego przez okno, w czasie gdy rodzice oddają sie miłosnym igraszkom tuż obok. Te kilka minut jest jednocześnie smutne, piękne, przerażające, szokujące niezwykłą dosłownością, ale i... dziwne, jakby nienaturalne.  Film von Triera podzielony jest na cztery rozdziały: żal, ból, rozpacz i trzej nędzarze, a kończy go również czarnobiały epilog.  Na początku "Antychryst" jest naprawdę niezłym dramatem małżeństwa, które musi poradzić sobie ze stratą synka, które musi nauczyć sie dalej żyć po tym co się wydarzyło.  Widzimy jak Ona na życzenie męża wraca do domu, po miesiącu spędzonym w szpitalu.  Jak razem próbują odzyskać równowagę, poradzić sobie z żałobą.  Ponieważ jednak dom w którym mieszkają przywołuje straszne wspomnienia, decydują się na wyjazd do swojego domu w lesie, by Ona jednocześnie tam mogła pokonać też swój wewnętrzny strach do lasu.  Oczywiście jak z pewnością wiemy już z innych horrorów, wyjazdy do domków na odludzi nigdy nie kończą się dobrze, tak więc i ta ucieczka nie będzie miała szczęśliwego zakończenia.  Pomimo starań męża, który próbuje opiekować się swoją żoną, jej stan się ciągle pogarsza.  Zaczynają się oskarżenia, wyrzuty, pretensje w stosunku do drugiej osoby, a wkrótce Ona całkowicie pogrąża się w depresji.

Niestety z każdą kolejną sceną "Antychryst" oddala się coraz bardziej od interesującego dramatu i zaczyna dryfować w coraz to bardziej idiotycznym kierunku.  Chociaż może nie ma się co dziwić, skoro reżyser sam przyznawał podczas promocji swojego filmu, że podczas pracy nad scenariuszem, poszczególne sceny wyłaniały się jak ze snu, bez porządku, czy logiki.  Jak więc szukać jej w gotowym obrazie?  Im dalej w las tym więcej drzew i idiotyzmów, a już sam finał, czyli mniej więcej ostatnie dwadzieścia minut jest tak bzdurny i bezcelowy, że aż wierzyć sie nie chce, iż faktycznie takie sceny powstały.  Historia ta kończy się bowiem w sposób, którego jedynym celem jest chyba tylko zszokowanie i obrzydzenie widza.  Von Trier jak sam mówił, tworząc "Antychrysta" próbował podnieść się z depresji, starał się udowodnić samemu sobie, że potrafi kręcić jeszcze filmy.  Nie mam pojęcia co takiego przeżył w przeszłości, co wpędziło go w taki okropny stan, i przede wszystkim co takiego zrobiły mu kobiety, że jego myśli mogły powędrować w takim kierunku, jakiego fragmenty mogliśmy oglądać na ekranie.  Serdecznie mu współczuję, ale kompletnie nie rozumiem chęci wpędzania widzów w swoją psychozę, w swoją traumę.  Nie pojmuję takiej ekshibicjonistycznej chęci dzielenia się swoją własną, niezwykle osobistą i prywatną tragedią.

Właśnie dlatego, że "Antychryst" jest filmem tak bliskim reżyserowi, tak dla niego osobistym, dlatego jest on również zupełnie nie angażujący widza.  Wydarzenia pokazane w "Antychryście" są dziwnie odległe, jakbyśmy oglądali wszystko z dalekiego dystansu.  Poprzednie filmy Duńczyka gwałciły widza psychicznie, wysysając z niego wszelkie emocje, pozostawiając całkowicie wymęczonym.  Przeżywało się je całym sobą.  "Antychryst" tego nie robi, na dłuższą metę nie wzbudza żadnych większych emocji, jest przedziwnie oschły i blady. W świecie von Triera wszystko jest złe, brudne, nieczyste.  Seks utożsamiony jest ze śmiercią, rodzenie z umieraniem.  Reżyser próbuje nas przekonać, że natura jest czystym złem - jak mówi bohaterka - jest kościołem szatana.  Ale nie tylko sama przyroda jest zła.  Także ludzka natura, która skłania ludzi do robienia okropnych rzeczy jest złem, oraz kobieca natura, bo jak się można dowiedzieć z tego filmu, kobiety są złe z natury, bo ich ciałami rządzi właśnie natura, a skoro natura jest złem, to i one dobre nie są.  Szkoda mi czasu i energii na rozgryzanie tego pokrętnego i absurdalnego rozumowania.  Szkoda mi również czasu na próbę zrozumienia samego filmu i szukania w film jakiegokolwiek sensu.  Prawdę powiedziawszy, dla mnie to jeden wielki bełkot...

środa, 24 marca 2010, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

  • Obecność 2

    Enfield Obecność 2 (2016) USA reżyseria : James Wan scenariusz : Carey Hayes, Chad Hayes, David Johnson, James Wan aktorzy : Patrick Wilson, Vera Farmiga, Madi

  • Czysta krew - sezon VII

    true to the end Czysta krew - sezon VII (2014) USA reżyseria : Stephen Moyer, Howard Deutch, Lee Rose, Gregg Fienberg, Angela Robinson, Simon Jayes, Jesse War

  • Czysta krew - sezon VI

    no one lives forever Czysta krew - sezon VI (2013) reżyseria : Stephen Moyer, Daniel Attias, Howard Deutch, Anthony Hemingway, Michael Ruscio, Scott Winant, M

  • Dom z piasku i mgły - 2003

    Kathy na skutek niepłacenia podatków traci dom, który odziedziczyła i musi się z niego wyprowadzić. Jej dom po okazyjnej cenie kupuje Pułkownik Behrani z Iranu,

  • W rytmie serca - 2005

    Film pomieszany wielowątkowy i warty obejrzenia. Tom pracuje w nieruchomościach, kryje kolegę który zdradza żonę, sam z nią nawiązuje romans, pomaga ojcu odzysk

Komentarze
Gość: ktrya, *.chello.pl
2010/03/24 17:27:39
Ja też się boję obejrzeć ten film, początek już widziałam, ale całość w najbliższym czasie obejrzę. Może przeżyję...
-
milczacy_krytyk
2010/03/24 18:47:50
Przeżyjesz na pewno. Ten film ogląda się tak jakby patrzyło się przez dziurkę od klucza na telewizor. Zero zaangażowania czy przejęcia się tym co dzieje się na ekranie.
-
bhuvan
2010/03/25 22:39:35
Nie powiem, żebym uważał ten film za arcydzieło, ale zrobił na mnie ogromne wrażenie. I długo zastanawiałem się co o nim myśleć, bo jednak w pewnych momentach von Trier pozwolił sobie na zbyt wiele - no ale takie jego prawo jako artysty. Nikt nikomu nie każe tego oglądać. W każdym razie: im dalej jestem od seansu, tym bardziej "Antychrysta" doceniam.

Przede wszystkim, nie zgodzę się z tym oglądaniem z dystansu. To Twoje zupełnie subiektywne odczucie i chyba nie warto go sprowadzać do pewnika - każdy przeżywa filmy inaczej i wiele rzeczy na to wpływa (choćby wspominana przez Ciebie sytuacja oglądania). Ja na przykład dość mocno się w ten film zaangażowałem.

Po drugie, wydaje mi się, że mocno trywializujesz przesłanie filmu von Triera. Tu nie chodzi o to, że wszystko jest złe i straszne i Szatan jest panem świata. Tylko o przypomnienie, że natura rządzi się swoimi brutalnymi prawami (wygrywa zawsze silniejszy, większość musi zginąć, żeby jakaś część musiała przetrwać itd.) - i człowiek też podlega tym prawom. Wg von Triera to kobiety są bliższe naturze niż mężczyźni, co może być oczywiście kwestią sporną, ale teza ta jest jak najbardziej kulturowo uzasadniona.
-
szymalan
2010/03/26 00:17:02
"Antychryst" jest dla mnie tak ciekawym zjawiskiem, że mimo, iż nie uważam tego filmu za udany, to i tak pozostał w mojej pamięci dośc mocno.
I prawdę powiedziawszy mało mnie obchodzi CO miał von Trier do powiedzenia, bardziej to jak chciał to powiedzieć. Ładne Zdjęcia, słabe ale jako tako z namysłem wykorzystane CGI (zrobione przez Polaków), świetne odważne role Gainsbourg i Dafoe . Tip Top.
Ale gdzieś pod zupełny koniec ten film z bajki o strasznej chatce w strasznym lesie, zamienił się w istny cyrk na kółkach.
Jako dramat - udany jest tylko do połowy. Jako hardkorowe fantasy- przyzwoite. Jako horror- dno, nie wzbudza nawet śladowej ilości strachu (spodziewałem się, że po tym filmie widok drzewka lub krzaczka przyprawi mnie o zawał- gdzie tam...).
5/10 i krzyżyk na drogę. Żeby Trier znalazł dobrego terapeutę.
pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2010/03/27 15:23:59
Tak oczywiście, to moje zupełnie subiektywne odczucie, ale moi znajomi, którzy oglądali ten film również mieli problem z zaangażowaniem się w tą historię, a patrząc na opinie chociażby na innych forach widać, że nie jesteśmy jedynymi, którzy mieli z tym kłopot, stąd to uogólnienie.
Trywializuję, bo sposób w jaki von Trier mówi o ludzkiej naturze wydał się mi oględnie powiedziawszy idiotyczny i niezwykle przerysowany. Może gdyby się pod koniec tak nie zapędził to i te wnioski płynące z filmu wyglądałyby bardzie przekonująco i normalnie.

Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2010/03/27 15:31:59
Ja się po tym filmie typowych reakcji po seansie horroru nie spodziewałem, bo Trier nie jest reżyserem, któremu pasują zwyczajne ramy gatunkowe, ale za to obawiałem się, że będzie to kolejny jego obraz, który zgwałci mnie emocjonalnie, po którym nie będę w stanie się podnieść przez wiele dni. Nic takiego się jednak nie stało.

Pozdrawiam.
-
szymalan
2010/03/27 19:12:38
hehe ale w moim wypadku przerażenie na widok drzewa to byłaby bardzo bardzo nietypowa reakcja pofilmowa ;) a założeniem horroru samego w sobie, niezależnie czy konwencjonalnego czy nie, powinno być raczej wywołanie strachu. A strach jest dość silną emocją, więc "gwałt emocjonalny" to coś, czego ja sam też oczekiwałem.
pozdrawiam