Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Agora

in what to believe...

AgoraAgora (2009) Hiszpania, Malta Najlepsza aktorka 2010 - Rachel WeiszTrzeci najlepszy film roku 2010

reżyseria: Alejandro Amenábar 
scenariusz: Alejandro Amenábar i Mateo Gil 
aktorzy: Rachel Weisz, Max Minghella, Oscar Isaac, Ashraf Barhom, Michael Lonsdale, Rupert Evans, Richard Durden, Sami Samir, Manuel Cauchi, Homayoun Ershadi, Oshri Cohen, Yousef 'Joe' Sweid
muzyka: Dario Marianelli 
zdjęcia: Xavi Giménez 
montaż: Nacho Ruiz Capillas
 

 (9/10)

Pierwszy kwartał zeszłego roku był niezwykle bogaty w świetne, zapadające bardzo mocno w pamięci filmy.  Można tu wymienić chociażby "Drogę do szczęścia", "Buttona", "Lektora", "Oszukaną" czy nawet "Spotkanie".  Filmy, które dostarczały niezapomnianych przeżyć, o których nie sposób było nie myśleć po seansie, po których trzeba było się w jakiś sposób podnieść, bo tak silnie na nas wpływały.  W tym roku niestety mało jest tego typu obrazów.  Oczywiście zdarzyło się kilka naprawdę dobrych produkcji, jak chociażby "Harry Brown", nagrodzony Oscarami "Hurt Locker", czy "Adam", ale brakuje mi filmów które nie tylko bym oglądał z zaciekawieniem, ale również przeżywał całym sobą. Które wytrąciłyby mnie z równowagi.  Właściwie to powinienem napisać, że brakowało mi takiego kina, bo właśnie dziś, nareszcie doświadczyłem najnowszego filmu Alejandro Amenábara.  Dotychczas znałem tego reżysera tylko z jednego fantastycznego filmu, który był perfekcyjnym połączeniem horroru, ze smutnym i poważnym dramatem.  Mam tu na myśli oczywiście "Innych" z fenomenalną Nicole Kidman i fantastycznym, szokujący zakończeniem, po którym długo nie mogłem podnieść szczęki z podłogi.  Po seansie "Agory" jestem przekonany, że muszę jak najszybciej nadrobić zaległości z twórczości Amenábara.

Nawet nie wiem od czego mam zacząć, opisując swoje wrażenia z jego najnowszego filmu.  Myśli biegną mi jak szalone, emocje odczuwane w czasie seansu nie dają o sobie zapomnieć, ciągle wspominam kolejne sceny i przeżywam ten film wciąż na nowo.  Amenábar stworzył niezwykłe, kameralne widowisko, które choć trzyma się zasad charakterystycznych dla produkcji historycznych, to samo siebie nie przytłacza.  Jego film jest niezwykle wciągający, pełen życia, emocji i uczuć.  To mistrzowsko skonstruowana i poprowadzona historia, skupiająca się na bohaterach i ich losach, unikająca zbytecznej podniosłości i okropnego patosu.  To momentami spektakularna, ale bardzo bliska opowieść, która w umiejętny sposób wykorzystując efekty specjalne, potrafi przekazać nam niezliczoną ilość emocji.  Najbardziej porażające są tu momenty w których obserwujemy bieżące, często brutalne wydarzenia z oddali, patrząc z lotu ptaka na poruszających się ludzi.  Fantastyczne i niesamowicie zaskakujące są też przepiękne obrazy Ziemi widzianej z kosmosu, którym towarzyszą tylko wybrane dźwięki i głosy dziejącej się w tle opowieści oraz świetna muzyka .  Te sceny dosłownie powalają swoją siłą, są niezwykle proste, ale jednocześnie imponujące i nieprawdopodobnie intensywne.  Niosą również ze sobą ogromną dawkę emocji.

Takich niezwykłych scen jest w tym filmie wiele więcej - niesamowicie wymowna jest na przykład odwrócona scena w bibliotece.  Amenábar pokazuje nam w tych oddalonych od Ziemi obrazach, jak mało ważni jesteśmy my i konflikty, które ciągle wywołujemy.  Jak wszystko to jest nic nie warte. Bo wszystko to ginie w ogromie jaki nas otacza,  jest nic nie znaczącą pianą.  Reżyserowi udaje się również bardzo szybko i dosadnie pokazać, że w gruncie rzeczy od lat nic się nie zmienia.  Że jesteśmy cały czas ciągle tacy sami.  Inne jest jedynie otoczenie w którym rozgrywa się akcja naszego życia, ale poza tym jego treść pozostaje taka sama od wielu, wielu lat.  Amenábar obserwując tamten przeszły świat ślizga się po wielu tematach, nie zbaczając z głównego wątku, który konsekwentnie rozwija.  Mówi o bezmyślności ludzi, o odpowiedzialności za swoje czyny, o podążaniu za swoimi przekonaniami i szukaniu celu w swoim życiu.  Mówi o potrzebie wolności, nie tylko tej fizycznej ale psychicznej, o potrzebie tolerancji, zrozumienia, o różnych odcieniach wiary i nauce, która dla niektórych stoi w całkowitej opozycji do tej pierwszej.  Udaje mu się zgrabnie przenikać pomiędzy tymi tematami, nie traktując ich w ani powierzchowny, ani błahy sposób. 

Jestem bardzo ciekawy, jak „Agora” zostanie odebrana w naszym kraju, bo chrześcijanie w filmie Amenábara przedstawieni są (oględnie powiedziawszy) w nienajlepszym świetle.  Pewnie pojawią się w związku tym liczne głosy, że jego film jest antychrześcijański, co oczywiście będzie całkowitą nieprawdą i nadużyciem.  Amenábar pokazuje w "Agorze" jedynie niechlubny wycinek z historii, nie skupiając się na żadnej ze ścierających się stron.  Mówi o rozwijającym się konflikcie pomiędzy chrześcijanami, poganami i Żydami, obserwując wydarzenia oczami Hypatii, filozofki, zafascynowanej astrologią, która pragnie pozostawić po sobie ślad w społeczeństwie.  W jego filmie to nie chrześcijaństwo, nie sama wiara jest złem, tylko ślepy tłum, fanatycy którzy wykorzystują ją do swoich celów, obecni po każdej stronie konfliktu.  Źli są ludzie, którzy przeinaczają pismo dla swojego użytku, w celu zdobycia władzy lub, by usprawiedliwić swoje czyny.  Amenábar w „Agorze” przygląda się czasom zwątpienia, gdy chrześcijaństwo nabiera siły, a stara wiara dobiega powoli końca.  Przygląda się brutalnemu zmuszaniu do przyjęcia nowej wiary, do pokłonienia się jej, przygląda się, jak mówi sama bohaterka - kupczeniu wiarą. Pokazuje rodzącą się nienawiść, nietolerancję, niszczenie tego co niezrozumiałe, co inne i obce.

Udało mu się przy tym uniknąć w swoim filmie wrażenia teatralności, czy sztucznego przedstawienia, które czasem towarzyszy historycznym produkcjom.  Duża w tym zasługa oczywiście naturalnej scenografii i niezłych efektów specjalnych, dzięki którym mamy wrażenie, że to co widzimy na ekranie jest realne i prawdziwe.  Jednak o wiele większa w tym rola fantastycznych aktorów, z perfekcyjną Rachel Weisz na czele, dzięki którym losy antycznych postaci obchodzą nas, i naprawdę dotykają.  Wszyscy aktorzy zagrali z pasją, wyczuciem dzięki czemu ich bohaterowie nie są tylko marionetkami w rękach reżysera, a osobami z krwi i kości, przepełnionymi emocjami, których los nie jest nam obojętny. Z pewnością też spora w tym zasługa fantastycznej muzyki Dario Marianelliego, która poza tą produkcją może wydać się odrobinę zbyt podniosła, ale w samym filmie idealnie stapia się w obrazem, wzmacniając niezwykle wszystkie sceny.  Nie dominuje w żadnym wypadku nad wydarzeniami, wydobywa za to ogromne pokłady emocji z poszczególnych scen, dzięki czemu wszystkie ważniejsze momenty w filmie przeżywamy jeszcze intensywniej.

9/10 Piękny, wielki film.

środa, 17 marca 2010, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
maxcine
2010/03/18 01:19:12
Nie widziałem, ale mam nadzieję, że film zrobi na mnie tak duże wrażenie jak na Tobie (chyba najlepsza Twoja recenzja, bardzo mi się podoba).
-
milczacy_krytyk
2010/03/18 16:49:11
Dzięki wielkie! ;)
-
2010/03/18 17:41:44
Nawet nie wiesz z jakim uśmiechem czytałam Twoją recenzję. Fajnie jest mieć podobne zdanie. Jednak gdy w grę wchodzi film wyjątkowy, wywołujący wiele emocji na różnych poziomach, właściwie utrwalam w sobie te wrażenia. Przyznam, ze pisanie o "Agorze" nie należało do najprostszych.
-
Gość: tamaryszek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/18 20:17:40
Milczący Krytyku, bardzo dobrze, że nie milczysz.
Przeglądam, co tu obejrzeć weekendowo. Zatrzymałam uwagę na "Była sobie dziewczyna", ale spadła niniejszym na drugie miejsce. "Agora" kusi bardziej.
Amenabar ma umiejętność podejmowania kontrowersyjnych tematów bez zacietrzewienia i dążenia do zagwarantowania dla siebie racji jedynej. Sądzę tak, przypominając sobie film "W stronę morza" - opowieść o mężczyźnie zdecydowanym na eutanazję. I wbrew tematowi nie było tu publicystyki i pomimo tematu - była pochwała życia. Chciałabym, by "Agora" była przeżyciem.
Tymczasem - pozdrawiam.
-
milczacy_krytyk
2010/03/18 21:54:04
Miło wiedzieć, że jest jeszcze ktoś, kto odebrał ten film w tak pozytywny sposób :)
Ogólnie rzecz biorąc pisanie opinii o rewelacyjnych filmach, do łatwych nie należy, a przynajmniej mi zawsze nastręcza sporo trudności, bo ciężko jest napisać o wszystkich przeżyciach związanych z seansem, w pełni uchwycić dlaczego dany film jest takim niezwykłym zjawiskiem, o oddaniu nastroju danego obrazu już nawet nie wspominając. W związku z tym chyba po każdej takiej opinii mam pewien niedosyt, bo ciągle ma wrażenie, że mógłbym coś jeszcze napisać. ;)
Pozdrawiam
-
milczacy_krytyk
2010/03/18 22:21:18
Zeszłego lata się trochę rozgadałem i tak mi zostało do teraz ;)
Miałem możliwość obejrzenia "W stronę morza" ale niestety odstraszył mnie temat tej produkcji. Teraz żałuję, bo z pewnością musiał być to wielki film.
Na "Była sobie dziewczyna" wybieram się w poniedziałek, więc pewnie późno wieczorem tego samego dnia, lub we wtorek wrzucę tutaj opinię :)
Pozdrawiam.
-
Gość: Lola King, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/19 16:26:55
Naprawdę bardzo dobra recenzja, zachęciłeś mnie, tak, że mam ochotę wszystko rzucić i iść na seans Agory. Może w najbliższej przyszłości uda mi się spełnić zamierzenie. I dobrze będzie zobaczyć Rachel Weisz (którą naprawdę lubię) w innej roli niż ta z Nostalgii anioła (o tej lepiej szybko zapomnijmy). Dzięki za tą recenzję! Pozdrawiam serdecznie ;] www.lola-king.blog.onet.pl ;]
-
Gość: nel87, *.adsl.inetia.pl
2010/03/20 12:19:31
muszę koniecznie obejrzeć ten film!
-
milczacy_krytyk
2010/03/20 16:16:44
Cieszę się, że Cię ta recenzja zachęciła do obejrzenia "Agory". Przy jej pisaniu obawiałem się, że wyjdzie zwykła i nikt nie zainteresuje się dzięki niej tym filmem. Ale jak widzę chyba się udało :]
Rachel jest świetna w tym filmie :)
Dzięki i pozdrawiam :)
-
milczacy_krytyk
2010/03/20 16:21:29
Idź, obejrzyj, warto :)