Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Ruiny

pnącza

RuinyRuiny (2008) Australia, USA

reżyseria: Carter Smith 
scenariusz: Scott B. Smith 
aktorzy: Jonathan Tucker, Jena Malone, Shawn Ashmore, Laura Ramsey, Joe Anderson, Dimitri Baveas
muzyka: Graeme Revell 
zdjęcia: Darius Khondji 
montaż: Jeff Betancourt

na podstawie: powieści Scotta B. Smitha "Ruiny"

 (6/10)

Długo czekałem na ten film.  Najpierw zaciekawił mnie zwiastun, bo choć zapowiadał znaną nam historię amerykańskich nastolatków, którzy muszą gdzieś na końcu świata walczyć o swoje życie, to jednak brak oczywistego mordercy wydawał się być intrygujący.  I choć zabójcze pnącza mogły wydawać się pomysłem niezwykle naciąganym, to jednak sposób w jaki pokazano je w trailerze, był całkiem przerażający i przekonujący.  Była to również miła odmiana od wyeksploatowanych do granic możliwości pomysłów na morderców kanibali, czy  psychopatów, którzy nie wiedzieć czemu uwzięli się na bohaterów i za wszelką cenę chcą ich pozbawić życia.  Ponieważ "Ruiny" były oparte na powieści Scotta B. Smitha, więc w oczekiwaniu na premierę sięgnąłem po nią, by przekonać się czy warto w ogóle interesować się tą historią.  Książkę przeczytałem jednym tchem, przerywając tylko w drastyczniejszych miejscach, by ochłonąć z wrażenia.  Do kina jednak wybrać się nie mogłem, bo cudowny polski dystrybutor wprowadził „Ruiny" w zaledwie 25 kopiach i do trójmiejskich kin film ten w ogóle nie trafił.

Jeśli wierzyć wydawcy książki i temu co napisano na okładce, sam mistrz gatunku Stephen King powiedział, iż powieść Smitha to "najlepsza powieść z gatunku horroru ostatniego dziesięciolecia.  Ruiny to jeden wielki krzyk przerażenia".  Film na jej podstawie miał więc mocne oparcie, tym bardziej, że za scenariusz był odpowiedzialny autor książki, w związku z tym istniała spora szansa, że nie zaprzepaści on potencjału jaki miała ta historia i nie zniszczy tego co już raz stworzył.  Za produkcję natomiast odpowiadało studio DreamWorks, które słabych filmów raczej nie wypuszcza.  Jaki okazał się sam film?  Po prostu przyzwoity.  "Ruiny" to sprawnie zrealizowany i nieźle zagrany horror, który dobrze trzyma w napięciu i który dobrze się ogląda.  Historia rozwija się bez większych zgrzytów, dialogi są naturalne, a zabójcze pnącza przedstawione w taki sposób, że nie budzą śmiechu i nie robią przez przypadek z tej produkcji niezamierzonej parodii.  Znalazło się w tym obrazie również kilka mocniejszych scen, które jednak nie są aż tak brutalne jak można by było się tego spodziewać.

W porównaniu do książki nastąpiło sporo zmian, choć wszystkie główne wydarzenia jak i kierunek całej historii zostały zachowane.  Zmieniła się kolejność zgonów, kilka wydarzeń przebiegło w trochę inny sposób, pojawiły się nowe sceny, a kilka drobniejszych wydarzeń odpadło, co akurat wcale nie wyszło źle, bo powieść Smitha (szczególnie w połowie) była trochę za bardzo wydłużona i takie skomasowanie wydarzeń dobrze zrobiło tej produkcji.  Poza tym dzięki wszystkim tym zmianom, pomimo iż mniej więcej wiedziałem w jakim kierunku zmierza ta opowieść, oglądałem ją nadal ze sporym zainteresowaniem.  Niestety twórcy zmienili również zakończenie na bardziej filmowe i jednocześnie gorsze niż to książkowe.  Także końcowe, najbardziej krwawe sceny zostały wygładzone i przez to nie są już  tak szokujące i tak niezwykle intensywne jak te występujące w powieści.  Czytając ostatnie 100 stron musiałem bowiem robić co chwila przerwy, bo opisane wydarzenia tak silnie działały na wyobraźnię.  W filmie Smitha takie przerwy nie będą nam potrzebne.

czwartek, 11 lutego 2010, milczacy_krytyk
Tagi: horror

Polecane wpisy

  • mother!

    never enough mother! (2017) USA reżyseria i scenariusz : Darren Aronofsky akotrzy : Jennifer Lawrence, Javier Bardem, Ed Harris, Michelle Pfeiffer, Brian Glee

  • To

    you'll float too! To (2017) USA reżyseria : Andres Muschietti scenariusz : Gary Dauberman, Chase Palmer, Cary Fukunaga aktorzy : Jaeden Lieberher, Jere

  • Obcy: Przymierze

    Covenant Obcy: Przymierze (2017) Australia, Nowa Zelandia, USA reżyseria : Ridley Scott scenariusz : John Logan, Dante Harper aktorzy : Michael Fassbender, Kat

  • Wyklucie

    Ezekiel Boone. Urodził się w kanadyjskiej prowincji Ontario. Mieszka i tworzy w Nowym Jorku.  Laureat licznych nagród za opowiadania publikowane w&nbs

  • BESTIA - Alicja Minicka

    Alicja Minicka z wykształcenia jest ekonomistką lecz z zamiłowania kryminalistką. Na codzień zajmuje się publicystyką. Jest autorką powieści "Colette" oraz "Ge

Komentarze
countersv
2010/02/11 14:45:50
Miałem podobne odczucia. Ciekawy pomysł, realizacja nienajgorsza, ale poczucie niedosytu zostało.
-
milczacy_krytyk
2010/02/11 19:45:16
Przeczytaj książkę :) Dużo lepsza :)
-
2010/02/11 20:48:10
6/10?! No nie wiem. U mnie 3 ale to tak naciągane :P Dopóki nie pojawiła się roślinka- nawet było Ok, a schematy reżyser potrafił zamienić w sceny pełne napięcia. Ale w miarę rozwoju akcji było coraz słabiej, a pod koniec jak roślinka zaczęła gwizdać (czy śpiewać?) ja już wysiadłem totalnie.
-
milczacy_krytyk
2010/02/12 17:20:36
Rozumiem :] Choć ja uznałem, że skoro zaakceptowałem krwiożercze pnącze, które wie co robią bohaterowie, to i ten śpiew mogę zaakceptować ;) Poza tym to samo było już w książce, więc się tym nie zszokowałem. A wg powieści to te kwiaty przepuszczały bardzo szybko powietrze i używały swoich słupków jak struny głosowe, które drgając w odpowiednich częstotliwościach wytwarzały dźwięk. Czy jakoś tak ;]