Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Sherlock Holmes

little details

Sherlock HolmesSherlock Holmes (2009) Australia, USA, Wielka Brytania

reżyseria: Guy Ritchie 
scenariusz: Michael Robert Johnson, Simon Kinberg, Anthony Peckham 
aktorzy: Robert Downey Jr., Jude Law, Kelly Reilly, Rachel McAdams, Mark Strong, William Hope, Hans Matheson, Robert Stone, Eddie Marsan, James Fox, William Houston
muzyka: Hans Zimmer 
zdjęcia: Philippe Rousselot 
montaż: James Herbert

 (8/10)

Studio Warner wykazało się całkiem sporą odwagą, wprowadzając do kin "Sherlocka Holmesa", czyli swoją ostatnią wielką produkcję 2009 roku, na tydzień po premierze "Avatara" Jamesa Camerona, czyli najbardziej oczekiwanego filmu roku i jednocześnie pewniaka box-office.  Bo choć wybór aktorów do "Sherlocka" - w szczególności Roberta Downey Jr. mógł zwiastować sporą popularność dla tej produkcji, tak już wybór reżysera był dość ryzykowny i nie dawał żadnych gwarancji na czysto kasowy sukces.  Jak pokazują jednak najnowsze doniesienia z amerykańskich kin, opłaciło się i to bardzo.  "Sherlock Holmes" tylko w ciągu samego weekendu zarobił więcej, niż wszystkie dotychczasowe filmy Guy'a Ritchiego, pobił rekord wpływów osiągniętych w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia i zajął piąte miejsce na najlepsze otwarcie grudnia w historii.  I o ile wyniki box-office w tego typu produkcjach rzadko kiedy przekładają się na jakość danego filmu (zeszłoroczne Transformersy są tu świetnym przykładem), tak tym razem trzeba powiedzieć, że sukces tego filmu jest w pełni zasłużony i warto również osobiście się do niego dołożyć.

To ciekawe, że skrypt do tej produkcji wyszedł spod pióra trójki scenarzystów, którzy do tej pory nie stworzyli niczego nadzwyczajnego. Produkcje do których poprzednio pisali to filmy poprawne lub czysto przeciętne, jak chociażby "X-men: Ostatni bastion" czy "Jumper".  "Sherlock" jednak jakimś dziwnym trafem się im udał bardzo dobrze.  Nie czytałem nigdy żadnej książki o Holmesie, więc nie mam pojęcia na ile postacie w filmie Richiego są zgodne z oryginalnymi, ale ponieważ najnowszy Sherlock to zupełnie nowa opowieść, nie oparta bezpośrednio na żadnym z dzieł Arthura Conana Doyle'a, więc zgaduję, że jedynie potrzebne scenarzystom charakterystyczne cechy i pewne zachowania określonych postaci, zostały zaczerpnięte z książek, a cała reszta to czysta, nieskrępowana niczym fantazja scenarzystów. 

W czasach gdy praktycznie wszystkie ważne i znane historie oraz cykle rozpoczyna się od nowa (chociażby "Star Trek" czy "Casino Royale"), takie potraktowanie oryginału mnie nie dziwi. Poza tym dało ono twórcom ogromną swobodę w pisaniu tej historii. A jest ona naprawdę zgrabna, lekka i co chyba najważniejsze prawdziwie zabawna (śmieszą nawet te sceny, które widzieliśmy już wcześniej w zwiastunach).  Bohaterowie sypią żartami jak z rękawa, niektóre sytuacje również niosą ze sobą sporo komizmu, dzięki czemu te dwie godziny w kinie mijają niezwykle szybko i bezboleśnie.  Twórcom udało się również wymyślić całkiem interesującą intrygę, bez większych naciągnięć czy nielogiczności, która na koniec seansu zostaje w całości wyjaśniona przez naszego detektywa.  Z zakończenia natomiast wyraźnie wynika, że to nie koniec przygód Holmesa i szykuje się nam kontynuacja tej opowieści, na którą już teraz z niecierpliwością oczekuję.

Tak jak można się było tego spodziewać, Robert Downey Jr. jako Holmes wyszedł naprawdę świetnie.  Jest zawadiacki, zadziorny, ma urok i charyzmę, ale również posiada niezwykłą zdolnością wnikliwej obserwacji i kojarzenia faktów.  Jest dokładny, działa w przemyślany sposób, a gdy trzeba potrafi się też nieźle bić na pięści.  Razem z przebojowym Watsonem (nie pozostający w cieniu Jude Law) tworzą naprawdę zgrany duet.  Z pewnością gdyby nie oni ten film nie byłby tak udany.  Na plus można zaliczyć również ciekawy sposób prowadzenia akcji - liczne cofnięcia do sytuacji, które już miały miejsce, przyspieszenia i zwolnienia obrazu, które dodają energii tej opowieści i powodują, że nie jest ona tak prostoliniowa i oczywista jakby można było przypuszczać i chwilami zaskakuje.  Nieźle wyszły również spowolnione sceny, za którymi generalnie w filmach nie przepadam, ale tutaj pasowały idealnie do całości.  Muzyka Hansa Zimmera wtapia się w obraz, nie góruje nad nim, jest miłym dodatkiem, odpowiednio dopasowanym tłem, które tworzy niezły klimat tej opowieści.  Szkoda tylko trochę, że już jako soundtrack oddzielny od filmu, nie robi większego wrażenia i tylko pierwsze na płycie Discombobulate słucha się ciekawie. No, ale nie można mieć przecież wszystkiego.

PS Szkoda trochę, że w kinowej wersji Sherlocka zabrakło kilku scen z Rachel McAdams.  Znając życie pewnie pojawią się na dvd.

sobota, 02 stycznia 2010, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
2010/01/02 02:51:09
"zeszłoroczne transformersy" jak to brzmi :D ten rok juz naprawdę się skończył? :D
a na poważnie, to sie ciesze ze Sherlock daje rade ;) nie mam na co isc w tym miesiacu, wiec chyba postawie na ten obraz ;)
pozdrawiam ;)
-
milczacy_krytyk
2010/01/02 10:28:49
Patrząc na kalendarz na to wychodzi, choć faktycznie trudno w to jeszcze uwierzyć ;)

Nie masz na co iść w styczniu do kina??!! Ja się ledwo wyrobię ze wszystkimi filmami w tym miesiącu, bo jest ich tak dużo ;D Nie wybierasz się chociażby na Parnassusa, Daybreakers, czy nagrodzone Oscarem Pożegnania??
-
2010/01/02 13:21:44
Hm..zaczne od końca. "Pożegnania' wyglądają na film, na który szkoda raczaj wydać kasę do kina, bo duży ekran czy mały- wielkiej róznicy nie zrobi. Dalej-na horrorach rzadko bywam w kinie- je też wolę oglądać w domu, by nikt mi nie spieprzył klimatu głupimi komentarzami, czy zapachem nachosów. A "Parnassus"- jakos mnie straszliwie trailery odrzucają od tego. Prędzej bym poszedł na taką "Księżniczke i żabę".
-
Gość: maxcine, 81.219.52.*
2010/01/02 16:39:53
Przekręt, Porachunki, potem tzw "okres madonny" :P i powrót do korzeni, czyli gangsterska Rock'n'Rolla z Butlerem w jednej z ról głównych. Wierze, że Sherlock trochę pozamiata, a Guy Ritchie w końcu odzyska utraconą reputację.
Parnassus - mam identyczne wrażenie, trailer strasznie mnie zniechęca. A horrory tylko w domu :)
-
milczacy_krytyk
2010/01/02 16:49:01
No fakt, oglądanie horrorów w kinie wiąże się ze sporym ryzykiem, że trafi się na nieodpowiednią publiczność, która zepsuje cały seans. Ale z drugiej strony - jest ryzyko, jest zabawa :p
Naprawdę odrzucają Cię zwiastuny do Parnassusa? Mnie właśnie zachęciły do tego filmu, bo z samych opisów ten film wydawał mi się średni ;)

Pozdrawiam.
-
milczacy_krytyk
2010/01/02 16:51:56
Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie miałem okazji obejrzeć ani jednego filmu Ritchiego. Może niedługo nadrobię te braki.
I nie rozumiem czemu Ciebie też odrzucają zwiastuny do Parnassusa :p

Pozdrawiam.
-
2010/01/03 01:32:24
No, jakies mi sie to wydaje przewalone efekciarstwem. Ledwo co aktorów tam widzę.
A w ogóle to styczeń miał należeć u mnie do Petera Jacksona, ale mi premierę przesunęli o dwa miesiące :(
-
milczacy_krytyk
2010/01/03 11:09:29
Może dystrybutor przestraszył się licznej konkurencji w tym miesiącu, albo po niezbyt optymistycznym przyjęciu za granicą zastanawia się w ogóle co z tym filmem zrobić. Podobnie jest z "Where the Wild Things Are" tylko, że tu nie wiadomo nawet kiedy będzie polska premiera...
-
2010/01/08 20:43:01
w styczniu warto będzie jeszcze obejrzeć "The Book of Eli" z Washingtonem-29 stycznia wchodzi do kin. Dzikie Stwory wg oficjalnej listy premier Warnera ma wejść na ekrany 19 lutego.
-
milczacy_krytyk
2010/01/08 21:06:40
Na "The Book Of Eli" również czekam, choć powoli zaczynają mnie męczyć kolejne filmy pokazujące zgliszcza świata przyszłości i niedobitków walczących o przeżycie.
Co do Dzikich stworów, to bardzo dobra informacja :)