Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Harry Brown

underpass

Harry BrownHarry Brown (2009) Wielka Brytania

reżyseria: Daniel Barber 
scenariusz: Gary Young 
aktorzy: Emily Mortimer, Michael Caine, Jack O'Connell, Iain Glen, Joseph Gilgun, Raza Jaffrey, David Bradley, Charlie Creed-Miles, Sean Harris, Ben Drew, Lee Oakes, Forbes KB, Liam Cunningham
muzyka: Ruth Barrett, Martin Phipps 
zdjęcia: Martin Ruhe 
montaż: Joe Walker
 

 (8/10)

Pierwszym skojarzeniem, jakie od razu nasunęło mi się po obejrzeniu zwiastuna do "Harry Brown", było zeszłoroczne "Gran Torino" ze świetnym Clintem Eastwoodem.  Oczywiście gdy się bliżej przyjrzeć tym filmom widać wyraźnie, że jest ono prawie całkowicie błędne, bo te dwa obrazy, prócz głównego, twardego bohatera w podeszłym wieku, nie mają ze sobą za wiele wspólnego. Produkcji Daniela Barbera pod względem treści o wiele bliżej do "Odważnej" z Jodie Foster, którą mogliśmy oglądać trzy lata temu na ekranach naszych kin.  Z tą różnicą jednak, że o ile w tamtym filmie już samo założenie było dość naciągane (nie mówiąc o bardzo dyskusyjnym i kontrowersyjnym zakończeniu), tak tutaj o wiele łatwiej uwierzyć w opowiadaną historię.

Barberowi udało się nakręcić niezwykle realistyczny, strasznie przygnębiający obraz, który poraża swoją brutalnością i bezpośredniością w ukazywaniu bieżących wydarzeń.  Jego film jest ciężki, niezwykle poważny i choć zupełnie nie spieszy się z opowiadaniem historii, to ma swój odpowiedni rytm, dzięki czemu dobrze się go ogląda.  Choć może akurat to słowo nie do końca tutaj pasuje, bo ta produkcja bez trudu przelewa na widzów swój ciemny, prawie że depresyjny nastrój i ciężko się od razu z niego później otrząsnąć.  Nieźle również wypadł główny motyw zemsty wymierzanej przez starszego mężczyznę.  Przed seansem obawiałem się, że będzie on bardzo naciągany i mało prawdopodobny, ale twórcy tak poprowadzili swą opowieść, że bez większych problemów można uwierzyć w przedstawiony rozwój wypadków.  Z pewnością sporo w tym zasługi Michaela Caine’a, który jako Harry Brown wypadł, co prawda nie rewelacyjnie, ale po prostu dobrze.

"Harry Brown" to historia porządnie napisana, nie podająca nam wszystkiego od razu na tacy, jedynie wspominająca o niektórych sprawach przy okazji, sugerująca pewne rzeczy, pozostawiając niektóre wątki niewyjaśnione, otwarte do samego końca.  Szkoda tylko trochę, że zwalnia ona zdecydowanie za bardzo w połowie seansu, gdy bohater odwiedza lokalnego dilera.  Ten fragment w filmie można było spokojnie skrócić o parę minut.  Niestety również o ile sam szokujący początek tej produkcji wyszedł twórcom świetnie, bo dzięki niezwykle prostym środkom, w błyskawicznym tempie wprowadzał on nas w klimat całej opowieści, tak już zakończenie nie robi takiego wrażenia.  Jest zbyt uproszczone, by nie napisać, że odrobinę naiwne, bo sugeruje ono jakoby, że problem szarych blokowisk można by raz na zawsze rozwiązać.  A życie przecież takie proste nie jest...

wtorek, 26 stycznia 2010, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Lola King, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/28 08:39:59
Ja była mile zaskoczona tym filmem. Spodziewałam się nieco naciąganej historii, a tu wyszedł twórcom naprawdę dobry scenariusz. Warto też zauważyć, że film zrobiony przez debiutanta, a jest bardzo dobrze wyreżyserowany i przemyślany. Zgadzam się co do końcówki. Pozdrawiam ;] www.lola-king.blog.onet.pl