Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Dwunastu gniewnych ludzi

reasonable doubts

Dwunastu gniewnych ludziDwunastu gniewnych ludzi (1957) USA

reżyseria: Sidney Lumet 
scenariusz: Reginald Rose 
aktorzy: Martin Balsam, John Fiedler, Lee J. Cobb, E.G. Marshall, Jack Klugman, Ed Binns, Jack Warden, Henry Fonda, Joseph Sweeney, Ed Begley, George Voskovec, Robert Webber
muzyka: Kenyon Hopkins 
zdjęcia: Borys Kaufman 
montaż: Carl Lerner

 (10/10)

Wielki film!  I co z tego, że skromny i kameralny, bo cała jego akcja rozgrywa się w małym pomieszczeniu, jeśli trzyma w napięciu lepiej niż nie jeden thriller kręcony w dzisiejszych czasach.  "Dwunastu gniewnych ludzi" to obraz oparty wyłącznie na perfekcyjnych dialogach pomiędzy dwunastką sędziów przysięgłych, którzy po zakończonej rozprawie sądowej zostają zamknięci w pokoju obrad, by ustalić werdykt w sprawie morderstwa pierwszego stopnia.  Morderstwa popełnionego przez biednego nastolatka, wychowującego się w slumsach.  Morderstwa na swoim ojcu za które grozi krzesło elektryczne.  Ponieważ jest upał, dowody w sprawie wydają się być przekonujące, a wszyscy chcą jak najszybciej wrócić do domów i swoich prywatnych spraw, spotkanie rozpoczyna się bezpośrednio od głosowania.  Według jedenastu chłopak jest winny popełnionego czynu, tylko jeden przysięgły z numerem osiem ma co do tego wątpliwości.  Zaczynają się rozmowy…

I praktycznie cały film polega na dyskusji odnośnie tego czy nastolatek jest winny zarzucanej mu zbrodni i czy można go skazać na śmierć.  A ponieważ sędziowie przysięgli muszą być jednomyślni w swojej decyzji, albo jedenastu z nich przekona tego jednego niezdecydowanego, albo to on przeciągnie na swoją stronę pozostałych.  I choć od początku dokładnie wiadomo jak ten film się skończy, to w niczym nie psuje to seansu, bowiem sposób w jaki dojdziemy do zakończenia jest tu najciekawszy i najważniejszy.  Obraz Lumeta praktycznie nie ma słabych punktów.  Chyba jedynie muzyka odrobinę zawodzi, bo jest niemiła dla ucha, pompatyczna i kompletnie tutaj niepotrzebna.  Całe szczęście pojawia się tylko na chwilę na początku i pod koniec filmu, więc nie jesteśmy zmuszani do jej słuchania.  Przy pozostałych elementach tego genialnego obrazu jest ona jednak tak mało ważna, że w żaden sposób nie jest w stanie wpłynąć na gorszy odbiór tego filmu.

Wszystko pozostałe w dziele Lumeta jest po prostu fenomenalne.  "Dwunastu gniewnych ludzi" to film dokładnie przemyślany i zaplanowany od pierwszej do ostatniej sceny.  Jest on perfekcyjnie rozegrany i bardzo dobrze zagrany, nie tylko przez najważniejszego tutaj Henry'ego Fondę, ale przez wszystkich pozostałych aktorów co do jednego.  Najbardziej wyróżnia się tutaj oczywiście Lee J. Cobb jako ostatni nieprzekonany członek ławy.  "Dwunastu gniewnych ludzi" posiada fantastyczny, świetnie napisany scenariusz, przedstawiający dwunastu zupełnie różnych od siebie ludzi, wykonujących inne zawody (ktoś jest zegarmistrzem, ktoś zastępcą trenera, ktoś architektem) dyskutujących ze sobą nad jedną sprawą.  Nie ma tu nudnych dialogów, czy wygłaszania podniosłych przemówień. Całość jest niezwykle naturalna i sprawia wrażenie jakbyśmy podglądali prawdziwe obrady przysięgłych.  Naprawdę perfekcyjne kino, o którym szybko nie zapomnę.

poniedziałek, 04 stycznia 2010, milczacy_krytyk
Tagi: sądowy dramat

Polecane wpisy

Komentarze
2010/01/05 01:03:17
Klasyka. Siedzi dwunastu chłopa w jednym pokoju i gadają przez dwie godziny. A widzowi szczęka idzie coraz bardziej w dół. Zgadzam sie z Twoją recką- film perekcyjny, nie ma o mowy o jego zestarzeniu się, o nudzie, czy jakichś większych słabościach. 9/10 jeden z wazniejszych filmów wszechczasów!
pozdrawiam ;)
-
milczacy_krytyk
2010/01/05 14:52:44
A najciekawsze jest to, że to jeden z pierwszych filmów Lumeta. Jak na (prawie)debiut to rewelacja niesamowita.
-
Gość: maxcine, *.adsl.inetia.pl
2010/01/06 04:45:43
Zainteresowałeś mnie, zdobyłem go i właśnie skończyłem oglądać. 10/10. Do tej pory omijałem klasyki szerokim łukiem (bez konkretnego powodu... chyba wychodziłem z założenia, że ten rodzaj kina nie jest już dla mnie), ale "12 gniewnych..." rozłożyło mnie zupełnie.. Chyba przeproszę się z kanałami "Ale kino!" i "TCM" :) Dzięki Ci za tą recenzje.
-
milczacy_krytyk
2010/01/06 12:00:07
Ten film polecali mi rodzice, którzy swego czasu do kina chadzali regularnie co tydzień, mówiąc, że jest to jeden z najciekawszych obrazów jaki widzieli. Myślałem, że być może na tamte lata taki on był i średnio mi się chciało wierzyć, że ten czarno-biały obraz który ma już ponad 50 lat będzie w stanie mnie zachwycić. A jednak się udało.
Ja również swego czasu omijałem klasyki, ale pomyślałem, że głupio jest trochę pisać o filmach, nie znając tych najważniejszych, więc teraz ile razy mam taką okazję, staram się nadrabiać zaległości.
A co do kanałów to w Ale kino! lecą również bardziej aktualne produkcje i często można trafić na jakąś perełkę. :)

Pozdrawiam
-
2010/01/08 20:38:53
tak, absolutnie znakomity i ponadczasowy film! kiedyś uwielbiałem Ale kino! i nagrywałem masę rzeczy z tego kanału na VHS, potem z braku czasu już rzadziej zaglądałem, ale program stacji przeglądam regularnie i wciąż trzymają bardzo wysoki poziom.
-
milczacy_krytyk
2010/01/08 21:00:36
Tak to prawda, poziom tego kanału jest bardzo wysoki, ale trudno się temu dziwić, skoro należy on do grupy Canal+, który również jest niczego sobie.

Pozdrawiam.