Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Granice miłości

blizny

Granice miłościGranice miłości (2009) Argentyna, USA

reżyseria i scenariusz: Guillermo Arriaga
aktorzy: Charlize Theron, Kim Basinger, Jennifer Lawrence, José María Yazpik, Joaquim de Almeida, Tessa Ia, Diego J. Torres, J.D. Pardo, Brett Cullen, Stacy Marie Warden, Taylor Warden, TJ Plunkett, Gray Eubank, Sean McGrath, Fernanda Romero, Kacie Thomas, John Corbett, Robin Tunney, Marty Papazian
muzyka: Hans Zimmer, Omar Rodriguez-Lopez 
zdjęcia: Robert Elswit, John Toll 
montaż: Craig Wood
 

 (7/10)

Guillermo Arriaga zasłynął jako scenarzysta takich filmów jak rewelacyjne "21 gramów" czy porządne "Babel", które dwa lata temu mogliśmy oglądać na ekranach naszych kin.  Nieodłącznie z nazwiskiem Arriagi pojawiał się również jak dotąd Alejandro Gonzalez Inarritu, który przenosił opowieści z kart papieru na srebrny ekran,  reżyserując prawie wszystkie skrypty Guillermo.  W przypadku "Granic miłości" tak się jednak nie stało, bo za kamerą stanął... sam Arriaga, kręcąc swój pierwszy film w życiu.  I prawdę powiedziawszy jak na debiut, wyszło mu to całkiem nieźle.

Tradycyjnie, jak to miało miejsce i w poprzednich filmach, do których historię tworzył Arriaga, tak i w "The Burning Plain" mamy kilka - można powiedzieć że głównie trzy - wątki, które przez cały film przeplatają się ze sobą.  Podobnie jak w innych produkcjach, na początku trudno jest się w tych luźnych scenach odnaleźć, bo nie wiadomo kto jest kim i jakie relacje łączą poszczególne osoby, ale w miarę trwania seansu i dokładniejszego przedstawiania głównych bohaterów tej opowieści, te krótkie sceny zaczynają łączyć się w logiczną całość.  Różnica polega jednak na tym, że poszczególne wątki nie są oddalone od siebie jedynie o wiele tysięcy kilometrów, ale również czas rozgrywania się poszczególnych wydarzeń jest tu zróżnicowany.  Widać jednak, że Arriaga przemyślał dokładnie całą tą opowieść, bo akurat z odróżnieniem, które ze scen miały miejsce w przeszłości, a które później, dużej trudności nie ma i całość na szczęście nie pogrążyła się w niepotrzebnym chaosie.  Można za to powiedzieć, że Arriaga nawet trochę za mało pobawił się z czasem, bo wyćwiczony i analizujący na bieżąco wydarzenia widz, nie będzie miał trudności z domyśleniem się o co tu tak naprawdę chodzi, oraz która historia połączy się z którą i dlaczego.

Arriaga opowiada w swoim filmie o różnych rodzajach miłości.  Tej buntowniczej młodzieńczej, tej nieprzewidywalnej i pojawiającej się znienacka.  Miłości rodzicielskiej, miłości pomiędzy małżonkami jak i kochankami, tej długowiecznej jak również i przelotnej.  Pokazuje jak niezwykle ważna jest ona w życiu każdego człowieka.  Jak bez niej nie potrafimy na co dzień normalnie funkcjonować.  Jak jej brak może wpłynąć na nasze postępowanie, a w konsekwencji na całe nasze przyszłe życie.  Robi to jednak w niezwykle chłodny sposób.  Mało w jego filmie prawdziwego uczucia, mało emocji.  Wszystko jest tu niezwykle sterylne, zachowawcze, kontrolowane i wyliczone.  Brakuje scen przepełnionych uczuciami, nie koniecznie nawet tymi pozytywnymi. Wydaje się jakby Arriaga specjalnie pozbawił swój film silnej ekspresyjności, pozostawiając wątłe jej pozostałości.  Nie wiem jednak w gruncie rzeczy w jakim to celu.  Być może po prostu nie starczyło mu doświadczenia i nie potrafił jeszcze wycisnąć z poszczególnych sekwencji większej ilości energii.  Całe jednak szczęście udało się mu zaprosić do swojego filmu sporo niezłych aktorów (przodują świetna Theron i przekonująca Basinger), dzięki którym ten wyciszony film trzyma w napięciu i pomimo tego małego braku, dobrze się go ogląda.

piątek, 18 grudnia 2009, milczacy_krytyk
Tagi: dramat

Polecane wpisy