Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
500 dni miłości

this is not a love story

500 dni miłości500 dni miłości (2009) USA Złota Rolka 2009 - najlepszy scenariusz - Scott Neustadter, Michael H. Weber, 500 dni miłości Srebrna Rolka 2009 - najlepszy film roku - miejsce drugie Ulubiony

reżyseria: Marc Webb 
scenariusz: Scott Neustadter, Michael H. Weber
aktorzy: Zooey Deschanel, Joseph Gordon-Levitt, Jennifer Hetrick, Ian Reed Kesler, Kenneth Hughes, Geoffrey Arend, Jason Robinson, Darryl Sivad, Gregory Thompson, Sid Wilner, Matthew Gray Gubler, Clark Gregg, Rachel Boston, Chloe Moretz, Maile Flanagan, Patricia Belcher, Olivia Howard Bagg, Yvette Nicole Brown, Richard McGonagle, Adam Emery, Minka Kelly
muzyka: Mychael Danna, Rob Simonsen 
zdjęcia: Eric Steelberg 
montaż: Alan Edward Bell
 

 (9/10)

Większość komedii romantycznych kończy się w momencie, gdy bohaterowie po pewnych przejściach, wyznają sobie wreszcie wieczną miłość i, że będą żyli ze sobą długo i szczęśliwie.  Żegnamy więc ich w momencie, gdy prawdziwy związek tak naprawdę się zaczyna.  "500 dni miłości" według dystrybutora również należy do tego gatunku filmowego (tak na prawdę bliżej mu do zabawnego dramatu), ale zaczyna się od końca, bo od rozstania.  Dowiadujemy się bowiem, prawie na samym początku filmu, że Summer Flynn rzuciła Toma Hansena.  Wiemy więc mniej więcej jak to wszystko się skończyło, nie wiemy natomiast jak do tego doszło.  Reżyser skacząc pomiędzy poszczególnymi dniami, w przód i w tył, pokazuje nam najważniejsze dni w życiu tej pary, to jak się poznali, jak ze sobą chodzili i czemu się rozeszli.

 

Nie przepadam za komediami romantycznymi bo są schematyczne, nierealne, przesłodzone, płytkie i mało śmieszne.  Nie ma w nich prawie żadnego życia, emocji i ciągle powielają one jeden, ten sam i znany już przez wszystkich, banalny schemat - on spotyka ją, ona go nie zauważa, później się do niego przekonuje, są razem, on robi coś głupiego, rozstają się, by na końcu znów się zejść i koniec.  Momentami aż niedobrze się robi gdy kolejny raz producenci chcą nas zmusić do obejrzenia takiej historii.  Na tle konkurencji "500 dni miłości" - kolejny okropny polski tytuł, do tego niezgodny z treścią filmu - jest istną perełką, filmem niebywałym, który urzekł i zachwycił mnie od pierwszej minuty, zaintrygował od pierwszych napisów, pojawiających się na czarnym ekranie.  Film niezwykle ciepły, mądry, zapewniający ogromny zastrzyk pozytywnej energii, pomimo niezbyt radosnego rozpoczęcia.

 

Aż trudno uwierzyć, że w tak skostniałym gatunku jakim są komedie romantyczne, dało się zrealizować tak lekką, świeżą i oryginalną historię.  Twórcy bez odrobiny zadęcia opowiadają o pięknie miłości, o tym że nic nie dzieje się na tym świecie przez przypadek i niektóre rzeczy kiedyś muszą się niestety skończyć.  Przy okazji z wyczuciem krytykują telewizję, reklamę, literaturę za podsuwanie nam gotowych, idealistycznych wzorców zachowań.  Bez żadnych ograniczeń, nie hamując swojej wyobraźni prowadzą swoją opowieść, nie bojąc się eksperymentów i nietypowych rozwiązań.  Momentami sposób prowadzenia akcji przypomina trochę ten z serialu "Gdzie pachną stokrotki", w którym również twórcy nie wstrzymywali się z nietypowymi pomysłami.  W "500 dni miłości" mamy więc i narratora wprowadzającego nas w akcję i kończącego cały film, krótkie migawki z przeszłości bohaterów, zabawne wstawki jak ta np. o kobiecie czy oczekiwaniach, a nawet znalazło się tu miejsce na scenę wyjętą jakby żywcem z musicalu.  Wszystko to tworzy jednak spójną całość, którą świetnie się ogląda. 

 

Już dawno żaden film tak mnie nie oczarował.  "500 dni miłości" wciągnął mnie niebywale, kupiłem ten film w całości.  Jest on subtelny, romantyczny, zabawny dzięki świetnie napisanym, inteligentnym dialogom i wielu rozbrajającym scenom (chociażby Ikea).  Jest po prostu piękny.  Niezwykły klimat tej opowieści dodają idealnie dobrane piosenki oraz muzyka Mychaela Danny - tego samego, który pracował przy "Małej Miss".  Z pewnością obraz ten nie byłby tak dobry gdyby nie świetni aktorzy: Joseph Gordon-Levitt czyli Tom, pojawiająca się tylko kilka razy na ekranie, młodziutka Chloe Moretz i przede wszystkim zjawiskowa Zooey Deschanel, która nie tylko świetnie wygląda, ale również fantastycznie gra.  Zdecydowanie jeden z najlepszych filmów tego roku.

piątek, 04 grudnia 2009, milczacy_krytyk
Tagi: dramat komedia

Polecane wpisy

  • Captain Fantastic

    family values Captain Fantastic (2016) USA reżyseria i scenariusz : Matt Ross aktorzy : Viggo Mortensen, George MacKay, Samantha Isler, Annalise Basso, Nichol

  • Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie

    complete strangers Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie (2016) Włochy reżyseria : Paolo Genovese scenariusz : Paolo Genovese, Filippo Bologna, Paolo Costella

  • Paterson

    Paterson Paterson (2016) USA reżyseria i scenariusz : Jim Jarmusch aktorzy : Adam Driver, Golshifteh Farahani, Barry Shabaka Henley, Method Man, Chasten Harmo

  • Kraina Boga - 2012

    Kraina Boga to teren, na którym ma powstać szkoła katolicka. Takie marzenia ma Jake. Jego ojciec zadłuża ten teren, bo utrzymuje się tylko z ofiar kościelnych.

  • Wilson - 2017

    Wilson ma trudny charakter. Odstaje od przeciętnego człowieka. Gdy traci jedynych przyjaciół próbuje znaleźć nowych. Szuka swojej byłej żony, którą po latach od

Komentarze
Gość: Lola King, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/06 09:02:48
Moją opinię już znasz, z twoją oczywiście też w 100% się zgadzam. Cieszę się, że taki film powstał. I mam nadzieję, że duet scenarzystów następnym razem też wymyśli coś tak powalającego. Pozdrawiam, www.lola-king.blog.onet.pl ;]
-
milczacy_krytyk
2009/12/06 15:57:39
Ja również mam nadzieję na kolejny dobry film tego duetu, ale przy okazji zainteresowałem się teraz "Różową Panterą 2" do której, scenariusz napisali także Scott Neustadter i Michael H. Weber.

Pozdrawiam.
-
Gość: maxcine, 77.255.240.*
2009/12/07 01:08:48
Przejdę się do kina. Nie wiem kiedy, ale przejdę się bo po Waszych recenzjach (Twojej i Loli) nabrałem ochoty. Poza tym, staram się przypomnieć sobie chociaż jedną romantyczną komedię na której byłem w kinie i... nic. Nigdy nie byłem :P Aż głupio.. Zawsze w tv, na dvd, a najlepiej w ogóle omijać z daleka. Mam nadzieję, że się nie rozczaruje :)
-
milczacy_krytyk
2009/12/07 19:27:06
Przejdź się, przejdź, bo naprawdę warto :) Tym bardziej na taką! komedię romantyczną :)