Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
2012

donut!!

20122012 (2009) USA

reżyseria: Roland Emmerich 
scenariusz: Roland Emmerich, Harald Kloser 
aktorzy: John Cusack, Thandie Newton, Woody Harrelson, Amanda Peet, Henry O, Osric Chau, Morgan Lily, Chin Han,  Chiwetel Ejiofor, Oliver Platt, Liam James, Blu Mankuma, Patrick Bauchau, David Richmond-Peck, Alexandra Castillo, Parm Soor, Rick Tae, Michael Karl Richards, Johann Urb, Jimi Mistry, Beatrice Rosen, Agam Darshi, Patrick Gilmore, Zlatko Buric, George Segal, John Billingsley, Thomas McCarthy, Marco Khan, Lisa Lu, Ryan McDonald, Chang Tseng
muzyka: Harald Kloser 
zdjęcia: Dean Semler 
montaż: Peter S. Elliot, David Brenner

 (7/10)

Pewnie się dziwicie, że wystawiłem najnowszemu filmowi Rolanda Emmericha tak wysoką ocenę.  Prawdę powiedziawszy sam jestem zaskoczony, że tak prostej produkcji jestem w stanie z czystym sumieniem przyznać aż tyle punktów.  Być może jest to spowodowane tym, że po zwiastunach nie miałem wygórowanych żądań co do tego obrazu i raczej nie nastawiałem się na nic specjalnego.  Być może byłem po prostu przygotowany na ewentualne setki powiewających flag i wylewający się z ekranu ogólny patos.  A może po prostu ta przyzwoita nota jest efektem tego, iż Emmerichowi ten film się po prostu udał?

Muszę oczywiście zacząć od fantastycznych efektów specjalnych, które naprawdę robią ogromne wrażenie, są dopracowane do perfekcji i wbijają w fotel.  Tak gigantycznej i dotkliwej apokalipsy w kinie jeszcze chyba nie było i przez jakiś czas z pewnością nie będzie.  I praktycznie na wychwalaniu cyfrowych efektów mógłbym zakończyć tą opinię, bo nie czarujmy się, tylko o to w filmie Emmericha chodzi i właśnie cuda tworzone za pomocą CGI są najważniejszym elementem takich produkcji.  W przypadku jednak tak dokładnych i spektakularnych efektów jak te zaprezentowane w "2012", pojawia się pewien zgrzyt.  Mamy tu bowiem całkiem sporo scen (szczególnie wyróżnia się ucieczka z miasta) w której twórcy pokazują nam dosłowną zagładę świata, jednocześnie utrzymując dość swobodną, luźną i radosną atmosferę pomiędzy głównymi bohaterami.  I tu pojawia się pytanie: gdzie leży granica rozrywki?  Bo z jednej strony obrazek przelatującego samolotu pomiędzy walącym się światem jest naprawdę niesamowity i zachwycający, ale z drugiej strony twórcy dokładnie pokazują nam jak giną ludzie.  I to nie setki czy tysiące, ale miliony i to w ciągu kilku, kilkunastu sekund, ginąc w wybuchach, spadających do przepaści pociągach, samochodach, walących się wieżowcach.  I o ile w poprzednich filmach katastroficznych obrazki ogólnej zagłady starannie pomijały czynnik ludzki, tak tu widać go aż zbyt dokładnie, przez co aż głupio jest się zachwycać przedstawianymi przez twórców obrazkami.

Emmerichowi udało się za to ładnie powiązać ze sobą wszystkie wątki i całkiem dobrze dobrać aktorów.  Oczywiście żaden z nich nie pojawia się na długo na ekranie, bo wprowadzonych postaci jest całkiem sporo (co akurat jest dość charakterystyczne dla filmów tego reżysera), ale to w zupełności nie przeszkadza w oglądaniu „2012”.  Dzięki temu zabiegowi mamy okazję spojrzeć na zagładę z wielu miejsc na świecie.  Poza tym wszystkie postaci to tylko znane klisze i schematy, więc nie byłoby sensu się dokładniej nad żadną z nich zatrzymywać na dłużej.  Mamy się do nich jedynie lekko przywiązać i dostatecznie polubić, by w momencie gdy ich zabraknie, było nam żal.  Oczywiście jest w tej produkcji całkiem sporo scen typowych dla kina katastroficznego i wielko budżetowych blockbusterów, które ogląda się ze zgrzytaniem zębów.  Mamy tutaj i podniosłe przemówienia i poświęcanie się za innych, uciekanie w ostatnim możliwym (albo i nie) momencie, wyznawanie sobie wiecznej miłości, czy żałowanie za błędy popełnione w przeszłości.  Ale nie oszukujmy się - są to stałe elementy, na które natrafimy w każdym tego typu filmie, i musiały się one pojawić również w produkcji Emmericha, więc po prostu trzeba je przeżyć.  Co ciekawe nie ma ich w "2012" aż tak wiele i nie są one aż tak bardzo bolesne jak to zwykle bywa, bo twórcy momentami starają się hamować.  Pomaga w tym szczególnie humor sytuacyjny i sporo zabawnych tekstów, dzięki którym o wiele lepiej ogląda się "2012".  Mamy bowiem wrażenie, że twórcy są świadomi wad swojej produkcji i starają się sami je zawczasu pokazać i wyśmiać, nie traktując swego filmu całkiem na serio.  Za to spory plus.

PS Już dawno nie widziałem takich tłumów na filmie, którego seans rozpoczynał się po 10 rano.  Sala na prawie 500 osób i miejsca zajęte już od drugiego rzędu.

środa, 11 listopada 2009, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: maxcine, 81.219.157.*
2009/11/12 00:29:03
Dzisiaj rano pomyślałem, że może wieczorem wybiorę się do kina, akurat będę w okolicach cinemy to co tam. Wysłałem smsa do Orange, aby dostać jeden bilet gratis i otrzymałem wiadomość - limit darmowych wejściówek wyczerpany, zapraszamy za tydzień. Próbuje dostać się na stronę cinemy aby zarezerwować bilety - nie chodzi. Dopiero ok godz 15 ruszyła, ale rezerwacja nie działała. O 17 było już ok ale wszystkie, powtarzam WSZYSTKIE dostępne godziny były w pełni zarezerwowane... Pierwszy raz coś takiego widziałem, przecież pierwszy rząd zawsze jest wolny... :P Masakra - film zobaczę dopiero w weekend :) Mam nadzieje, że wgniecie mnie w fotel i nie okaże się, że wszystko co najlepsze zostało pokazane w zwiastunach.
-
milczacy_krytyk
2009/11/12 12:01:48
Myśmy ze znajomymi również zastanawiali się we wtorek rano czy wybrać się na "2012" do CC czy Multi, ale jak zobaczyliśmy, że tak wcześnie system padł to zostało tylko Multi, gdzie przynajmniej po bokach było jeszcze trochę miejsc. Tylko było ciekawie bo wybraliśmy się w dziewiątkę i siedzieliśmy w trzech rzędach bo inaczej się nie dało :D

Na weekend również radzę zarezerwować miejsca już teraz, w 3city na przykład już wszystko jest pozajmowane do końca tego tygodnia. Normalnie szał :D

Wgnieść raczej wgniecie, ale muszę Cię zmartwić, że specjalnie wiele poza tym co było nam dane zobaczyć w zwiastunach, w filmie się nie pojawia. Scenki te są tylko dłuższe, no i dużo większe ze względu na ekran ;)

Pozdrawiam.
-
Gość: ktrya, *.chello.pl
2009/11/12 17:03:46
No właśnie stąd te tłumy koło Silesii, która z racji święta była zamknięta, parking był pełny jak wychodziłam z seansu 10:30, więc film musiał zrobić furorę. (ja byłam na innym filmie)
-
Gość: unnami, *.olsztyn.mm.pl
2009/11/12 20:26:10
Ja byłem wczoraj, poszedł na tzw. 'szczęście', tzn 10 minut przez seansem w nadziei że ktos nie odbierze biletu i bedize miejsce. I bylo, na samej gorze, kanapa. Polecam taki trik.

A ludu od groma, seans na 22. Wszystkie wczesniejsze też pełne, strona Heliosa ledwo chodziła. Jakiś rekord będzie czy co?

A film mi sie podobał, tez daje 7. Pod koniec wszystko sie rozjechalo i bylo za duzo dramatyzmu, ale ogolnie bylo dobrze.
-
milczacy_krytyk
2009/11/13 00:14:56
Nie dla mnie takie triki. Ja lubię na długo przed seansem wiedzieć, że mam gdzie siedzieć na sali i nie będzie to ani miejscówka gdzieś przy ścianie ani w drugim rzędzie. ;)

Czy rekord to nie wiem, ale otwarcie na pewno gigantyczne. Wg filmwebu tylko pierwszego dnia wyświetlania, czyli we środe obejrzało "2012" aż 187 tysięcy ludzi, czyli więcej niż wyniosło trzydniowe otwarcie poprzedniego filmu Emmericha czyli "Pojutrze". Swoją drogą ciekawe jak w USA sprzeda się ten film.

Pozdrawiam
-
2009/11/13 00:42:19
Takiego otwarcia sie nie spodziewałem. Byłesm dzisiaj, czwartek środek tygodnia, wieczorkiem, a tu bum- prawie pełna sala ludzi. A wczoraj to ponoc dobic sie nie mozna bylo i no i ta strona www CC padla. Apokalipsa ma wzięcie, trza przyznac :D
A film- dokładnie taki, jak napisałeś. Chyba najlepszy film Emmericha (lub równo z Pojutrze)
Kupując bilet trzeba mieć świadomośc co się robi, i co sie za to dostanie. Dla mnie- swoiste "giulty pleasure" :) Wiecej na blogu na wordpressie, widze ze juz zdązyłes poczytać.
pozdrawiam ;)
-
2009/11/13 00:44:22
BTw. jaki ten świat mały :) Ja też chodze do Silesi do kina , podobnie jak ktrya :)
-
milczacy_krytyk
2009/11/14 16:24:13
Wczoraj strona Multikina całkowicie padła. Wyskakiwał błąd już przy stronie startowej i nawet nie dało się przejrzeć repertuaru, o rezerwacji nawet nie wspominając.

Poczytałem, poczytałem ;)
Pozdrawiam.