Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Dystrykt 9

Wikus Van De Merwe

Dystrykt 9Dystrykt 9 (2009) USA Złota Rolka 2009 - najlepszy reżyser - Neill Blomkamp - dystrykt 9 Brązowa Rolka 2009 - najlepszy film roku - miejsce trzecie

reżyseria: Neill Blomkamp 
scenariusz: Neill Blomkamp, Terri Tatchell 
aktorzy: Sharlto Copley, Jason Cope, Nathalie Boltt, Sylvaine Strike, Jed Brophy, Robert Hobbs, Nick Blake, Nick Boraine, William Allen Young, Louis Minnaar, Vanessa Haywood, Marian Hooman, Mandla Gaduka, Johan van Schoor, David James
muzyka: Clinton Shorter 
zdjęcia: Trent Opaloch 
montaż: Julian Clarke

na podstawie: filmu krótkometrażowego "Alive in Joburg" Neilla Blomkampa

 (9/10)

Są takie filmy, które dosłownie wbijają widza w fotel.  Które zapierają dech w piersi od pierwszej sekundy seansu, które nie pozwalają się nam nawet odrobinę poruszyć czy na chwilę stracić koncentrację.  Taki był zeszłoroczny "Mroczny Rycerz" Christophera Nolana, "Cloverfield" Matta Reevesa i taki też jest "Dystrykt 9" wyreżyserowany przez Neilla Blomkampa.  Jest to również drugi w tym roku obraz, który swój początek miał w filmie krótkometrażowym.  Tak dobrym, że sam Peter Jackson zainteresował się nim i pozwolił Blomkampowi na rozwinięcie tej świetnej historii w pełnometrażowy film.  I o ile pierwsza krótkometrażówka rozciągnięta do pełnej fabuły, czyli niedawne animowane "9", zmarnowała potencjał jaki był zawarty w oryginale, tak "Dystrykt 9" rewelacyjnie wykorzystuje wszystkie silne strony pierwowzoru, a także wykracza daleko poza niego.

Na „Dystrykt 9” czekałem już od dłuższego czasu.  Bardzo zaintrygował mnie wcześniejszy film Blomkampa czyli "Alive in Joburg" i jak mało kiedy podobała mi się kampania promocyjna do wersji pełnometrażowej - proste, rysunkowe plakaty z nietypowym i bardzo ciekawym hasłem: "for humans only".  Poza tym od dłuższego już czasu czekałem na wreszcie porządny film spod znaku sci-fi (wszak jedno genialne „Children of Men” wiosny nie czyni).  Hollywood w ostatnich latach oferowało nam jedynie puste bajki, które może i się całkiem dobrze oglądało ale zapominało się o nich dosłownie na kilkanaście minut po seansie.  Takie było blockbusterowe "Jestem Legendą", taki był też "Sunshine" Danny'ego Boyle'a na który bardzo liczyłem, a który popsuł się niesamowicie, przez okropną końcówkę. Brakowało mi filmu sci-fi, który nie będzie znowu błyskotką, nieniosącą ze sobą żadnego przekazu, bowiem najbardziej lubię takie sci-fi, które wykorzystuje wszystkie fantastyczne elementy po to, by pokazać zupełnie inną historię.  Kino z drugim dnem, które przy pomocy obcych czy futurystycznych technologiach, opowiada o teraźniejszych problemach ludzkości.  Taki właśnie jest "Dystrykt 9", a ilość istotnych tematów, jaka jest w nim poruszana, jest wręcz porażająca.

Już na samym początku obraz Blomkampa zachwycił mnie swoją formą, która jest dopracowana prawie, że do perfekcji.  Jego film oglądamy jak dokument, czy reportaż, który przedstawia historię w taki sposób, jakby faktycznie się kiedyś zdarzyła.  Reżyser umieszcza w swojej produkcji komentarze ludzi związanych z całą sprawą, fragmenty z kamer przemysłowych, migawki z wiadomości, wypowiedzi rodziny głównego bohatera, a właściwa akcja kręcona jest za pomocą ręcznej kamery.  Na koniec seansu pojawiają się nawet krótkie napisy podsumowujące większość wydarzeń, opisujące co dalej działo się z bohaterami filmu.  Dzięki temu zabiegowi, film ten sprawia wrażenie niezwykle rzeczywistego, a opowiadana w nim historia wydaje się być jeszcze bardziej prawdziwa, realna.  Duża w tym zasługa również rewelacyjnych efektów specjalnych, które zupełnie nie rzucają się w oczy, nie odbiegają od otaczającej bohaterów rzeczywistości.  Ogromny, przytłaczający spodek unoszący się nad Johannesburgiem robi niezwykłe wrażenie, a krewetki wyglądają zupełnie jak żywe.  Nie mam pojęcia jak tego dokonano, ale nie są one jedynie kolejnymi udziwnionymi stworzeniami, nie są to również bezosobowe kukły czy lalki.  Blomkampowi udaje się rzecz niezwykła, obcy w jego filmie sprawiają wrażenie prawdziwych i co najważniejsze posiadają oni osobowość, dzięki czemu możemy przejąć się ich losem.

Ogromną siłą "Dystryktu 9" jest również sam główny bohater.  Z początku niesamowicie denerwujący, wymądrzający się przed kamerą, dumny z pracy, którą zdobył jedynie dzięki swojemu teściowi.  Z czasem przechodzi on przemianę i zamienia się w prawdziwego bohatera.  O tej przemianie słyszymy już na samym początku filmu z wypowiedzi pozostałych osób ale wtedy trudno jest jeszcze nam zrozumieć (i uwierzyć) w jaki sposób ten mało sympatyczny człowiek może zamienić się w kogoś tak odmiennego.  Co ważne, ta zmiana jest poprowadzona w taki sposób, że bez problemu można w nią uwierzyć, dzięki czemu nasza początkowa irytacja dość szybko znika, a my zaczynamy kibicować Wikusowi w jego ciężkich i niebezpiecznych przygodach.  Nie przypuszczałem również, że film Blomkampa będzie aż tak przepełniony różnymi emocjami, że będzie tak niezwykle wzruszający.  Spodziewałem się mocnego i poważnego kina ale ilość naprawdę poruszających scen mnie zaskoczyła tym bardziej, że najczęściej nie wzruszamy się tu losem ludzi, tylko obcych, traktowanych przez społeczeństwo w nieludzki sposób.  Zaskoczyła mnie także brutalność tego obrazu, bo choć wiedziałem, że "Dystrykt 9" otrzymał w USA kategorię R, to tylu eksplodujących ciał się nie spodziewałem.

Można się oczywiście czepiać, że to wszystko o czym opowiada Blomkamp już gdzieś, wcześniej, kiedyś było.  Oczywiście to prawda, ale ten argument można odnieść do każdego obecnie powstającego filmu.  Ważny jest pomysł i sposób w jaki te znane i ograne już schematy przerobiono i połączono w coś nowego, coś nietypowego i to reżyserowi udało się idealnie, bo oglądając jego film mamy wrażenie, że patrzymy na obraz naprawdę oryginalny, nietypowy i świeży.  Na wielu forach, cześć widzów przyczepiała się również do końcówki co według mnie jest zupełnie nietrafionym zarzutem, bo film od samego początku dąży właśnie do takiego, trochę wybuchowego i spektakularnego finału.  Akcja z początkowo dość powolnej, z każdą minutą przyspiesza, napięcie rośnie coraz bardziej, a my zbliżamy się coraz szybciej do końcówki, której nie doczepiono na siłę, byle tylko móc później pokazać te kilka dodatkowych scen w trailerze i zachęcić nieświadomych do wypadu do kina.  Jest ona logiczną konsekwencją wcześniejszych wydarzeń i nie wyobrażam sobie by mogła wyglądać inaczej.  I choć zakończenie jakie oferuje nam Blomkamp jest - czego z reguły nie lubię – otwarte, to jest ono dość nietypowe, bo po pierwsze, nie jest jednoznacznie szczęśliwe i po drugie, pozostawia nas w sporej niepewności co do przyszłych wydarzeń.

Już na sam koniec muszę jeszcze koniecznie napisać o świetnej muzyce Clintona Shortera, której w czasie seansu kompletnie nie słychać, bo tak dobrze współgra z obrazem i buduje wysokie napięcie, jednocześnie przyspieszając cały film tak bardzo, że te dwie godziny w kinie mijają nieprawdopodobnie szybko.  O wielkości soundtracku przekonać można się przy napisach końcowych oraz słuchając go oddzielnie, poza filmem - naprawdę warto.  Żeby jednak nie było, że wpadłem w totalny zachwyt i nie patrzę obiektywnie na ten film, to muszę niestety przyznać, że obraz Blomkanpa jest momentami trochę naciągany, a niektóre wydarzenia zostały w nim pokazane w trochę zbyt skrótowy sposób.  Nie zmienia to jednak faktu, że pomimo kilku nieścisłości w fabule, jest to jeden z najlepszych filmów sci-fi ostatnich lat i pozycja obowiązkowa dla fanów kina, jeśli chodzi o tegoroczne premiery.

środa, 14 października 2009, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
2009/10/14 20:41:46
Heh, byłeś nareszcie ;) Właściwie napisałes wszystko co sie da o.O , sam ja też u siebie opisałem , co o "Dystrykcie" myślę i uważam. W skrócie wiec: a) świetna, błyskotliwa forma- to najlepszy film zrealizowany w konwencji mockumentary, jaki oglądałem b) scenariusz- nie czytałem żadnych opisów fabuły i siedząc w kinie dawno nie miałem tego miłego odczucia , że nie jestem w stanie przewidzieć, w jakim w ogolle kierunku potoczu sie akcja! Nie wiadomo z której strony nastapi atak i kiedy! c) emocje- tego to sie w ogóle nie spodziewałem. Nieustanne napięcie, chwilami specyficzny dyskretny humor, ale i wzruszenie - w dodatku wzruszenie dotyczące także postaci kosmitów! d) cholernie naturalne aktorstwo e) soundtrack, od którego sie wprost nie mogę się oderwać.
I to jest debiut zrobiony za 30 mln, w gatunku, który pochałania zwykle kilka razy więcej? Panie Neill Blomkamp- chapeau bas!
pozdrawiam :)
-
milczacy_krytyk
2009/10/15 12:41:47
Chciałem jeszcze napisać, że Blomkamp przy tych kilku wzruszających scenach wykorzystywał naprawdę proste środki, by nas jakoś poruszyć i nie są to sceny niesamowicie napompowane, tylko w gruncie rzeczy bardzo kameralne, ale już nie miałem gdzie tego wcisnąć do recki :p
Czytałem Twoją reckę ;) I zgadzam się ze wszystkim co napisałeś u siebie i tutaj :)

Pozdrawiam.
-
2009/10/18 13:15:07
świetny film. Dla mnie bardzo miłe zaskoczenie, bo szczerze mówiąc nie liczyłem, że film reklamowany jako "Wyprodukowany przez Petera Jacksona" czyli wiadomo przez kogo sprzedajemy towar, będzie aż tak dobry.
-
milczacy_krytyk
2009/10/18 14:11:16
Mnie taki rodzaj promocji filmu strasznie denerwuje. Przez teksty typu "Film Petera Jacksona" spora część widzów zaczęła uważać, że prócz produkcji również wyreżyserował on ten obraz. Tak jakby Blomkamp w ogóle nie istniał. To takie trochę przypisywanie sobie większych zasług, tylko po to by przyciągnąć do kin znacznie więcej widzów...
-
2009/10/28 12:13:37
Ten film w zasadzie zaczyna się jak dokument socjologiczny, co jest dla mnie zaskoczeniem. Chyba przyznacie, że twórcy dali około 20 min na wyjście z kina wszystkim miłośnikom głębi i skomplikowania relacji społecznych transformersów i tego typu kina. Dość odważne posunięcie. Film obejrzałam wciśnięta w fotel i całkowicie bezkrytycznie. Zachwycający.
PS. Sci - fi to nie mój konik, jakby co ;
-
milczacy_krytyk
2009/10/28 12:43:52
Odważne, ale jakie udane! Świetnie, że wreszcie na ekrany zaczyna przebijać się też i inteligentne kino sci-fi, i nie musimy ciągle oglądać nudnych, naciąganych błyskotek, które prócz rozwoju w technice efektów specjalnych do kina nic nie wnoszą. Oby więcej takich filmów.
Witam na blogu :)
-
2011/01/02 21:02:48
Co do reklamy z umieszczeniem nazwiska Jacksona to rzeczywiście jest to nędzny chociaż bardzo często stosowany chwyt, ale paradoksalnie film i reżyser mogli na tym skorzystać gdyż dzięki temu więcej widzów poszło do kina chociażby z ciekawości. Jeszcze jedna kwestia dla wtajemniczonych, czy tylko mi ten film przypomina klimatem i ogólnie designem grę Half-life?