Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Wyspa Harpera

one by one...

Wyspa HarperaWyspa Harpera (2009) USA

reżyseria: Steve Boyum, Rick Bota, Sanford Bookstaver 
scenariusz: Jeffrey Bell, Robert Levine, Christine Roum 
aktorzy: Elaine Cassidy, Katie Cassidy, Christopher Gorham, Gina Holden, Matt Barr, Brandon Jay McLaren, Cassandra Sawtell, Cameron Richardson, Adam Campbell, Jim Beaver, Richard Burgi, Chris Gauthier, Victor Webster, Claudette Mink, David Lewis, Amber Borycki, Ben Cotton, Ali Liebert, Sean Rogerson, C.J. Thomason, Dean Chekvala, Dean Wray, Nicholas Carella, Callum Keith Rennie, Jay Brazeau, Maxine Miller, Ryan Merriman
muzyka: David Lawrence 
zdjęcia: Robert McLachlan 
montaż: David Handman, Monty DeGraff, Jonathan Chibnall
 

 (3/10)

„Wyspę Harpera” wyprodukował Jon Turteltaub facet, który wcześniej zrealizował "Jerycho" - serial, który przestałem oglądać chyba po trzech odcinkach bo zmierzał totalnie donikąd.  Podobne zdanie o tamtej produkcji mieli chyba też właściciele CBS, którzy po wybłaganym przez fanów krótkim drugim sezonie, zdjęli serial z anteny.  "Wyspa Harpera" zapowiadała się natomiast całkiem ciekawie.  Miała być to taka wariacja na temat "Dziesięciu Murzynków" Agathy Christie - serial składający się z 13 odcinków, w którym na końcu każdego epizodu jeden z bohaterów ginie, a my przez cały czas zastanawiamy się kto i dlaczego zabija.  Wydawało mi się, że skoro twórcy zdecydowali się na realizację mini serialu, czyli zamkniętej opowieści, to będzie im zdecydowanie łatwiej ją napisać.  Dzięki z początku założonej liczbie odcinków mogli wszystko dokładnie rozplanować, rozłożyć w odpowiednich proporcjach wydarzenia, oraz zaproponować naprawdę szokujące zakończenie.  Wszak łatwiej pisze się scenariusz gdy wiadomo dokąd historia ma zmierzać, niż gdyby trzeba było ciągnąć opowieść na następne sezony, zostawiając niektóre tajemnice na później, jak w przypadku zwykłych seriali.

Ciężko znaleźć w tej produkcji jakiekolwiek plusy, bo potwornie się ten serial nie udał.  Nie ma tu ani napięcia, ani jakiejkolwiek atmosfery, a przez ten brak jakiegokolwiek klimatu, kolejne śmierci kompletnie nas nie ruszają.  Twórcy żonglują cały czas gatunkami, przez co mamy tu i horror, i tanią sensację, momentami niezamierzoną komedię, jak również i thriller, a pod koniec serial niestety niebezpiecznie szybko zbliża się do parodii samego siebie.  Najbardziej denerwujące w tej produkcji są idiotyczne i nielogiczne zachowania bohaterów, którzy robią wszystko by się tylko podłożyć mordercy - kłania się odcinek 11 i cudowna scena, gdy na mordercę rzuca się facet z nożem, a pozostali bohaterowie z bronią w ręku uciekają gdzie pieprz rośnie.  Wkurzające i kompletnie nie zrozumiałe jest również to, że bohaterowie przez przynajmniej pięć pierwszych odcinków kompletnie nie zauważają, że goście weselni zaczynają znikać w dziwnych okolicznościach i nikt się tym kompletnie nie przejmuje.  Brat pana młodego się nie pojawił na spotkaniu? A co tam i tak zrobimy wesele bez niego. Zaginęła przyjaciółka panny młodej - z pewnością wyjechała. Nie możemy znaleźć najbardziej lubianego wujka?  Po co się przejmować, pewnie się kiedyś znajdzie itd. itp.

Kolejnym gigantycznym problemem są sami bohaterowie - nieciekawi, nijacy, do których trudno się jest przywiązać czy kibicować w walce z mordercą.  Jest ich też zdecydowanie za dużo, przez co nie mamy czasu by ich dokładnie poznać, jednak jak pokazują kolejne śmierci szybko o nich zapominamy i generalnie to czy w danym epizodzie pożegnamy się z osobą x czy y wielkiej różnicy nam nie robi.  Mi żal było jedynie dwóch postaci z odcinka 11.  Ze wszystkich bohaterów jednak najbardziej na nerwy działała mi Madison, której zachowania po prostu nie mogłem ścierpieć i gdyby to ode mnie zależało to pozbyłbym się jej jak najszybciej.  O wszystkich koligacjach rodzinnych pisać już nie będę, bo to całe dociekanie kto jest czyim ojcem lub matką w połowie robi się żałosne, a i tak od samego początku wiadomo kto jest kim i jakich ma rodziców.

Twórcy przez wszystkie odcinki starają się przerzucać podejrzenia z osoby na osobę o to kto jest głównym mordercą, ale robią to tak nieudolnie, że w momencie w którym rzucają na kogoś kolejną wątpliwość, od razu wiadomo, że z pewnością ta osoba jest niewinna.  W związku z czym to kto jest prawdziwym zabójcą można się domyślić mniej więcej już w połowie sezonu - a po 8 odcinku nie mam z tym żadnego problemu, bo tylko jedna osoba miała możliwość zaplanowania i przeprowadzenia całej zbrodni i dziwnym przypadkiem twórcy poddając w wątpliwość uczciwość pozostałych bohaterów, tą osobę jakoś omijają. To, że prawdziwego zabójcę możemy sami odnaleźć nie jest jeszcze takie złe.  Najgorsze jest bowiem rozwiązanie całej zagadki oraz wyjaśnienie dlaczego dochodzi do mordów.   Wytłumaczenie tak idiotyczne, nielogiczne i durne, że aż trudno uwierzyć iż można było coś takiego napisać.  Naprawdę nie przypuszczałem, że można było wymyślić coś równie bzdurnego.

Ostatnia rzecz, której nie mogłem ścierpieć w tym serialu to co odcinkowe przypominki, i nie chodzi mi tutaj wcale o "Previously on...", ale o cały segment "My name is Abby Mills, bla bla bla".  Ileż razy można powtarzać ten wstęp?  Przecież skoro oglądamy ten denny serial, to chyba już wiemy, kto jest kim i o co w nim chodzi?  Twórcy traktują nas jednak jak półinteligentów i z uporem maniaka co odcinek powtarzają główne założenia całej historii, tak jakby zapamiętanie tego było dla nas zadaniem niewykonalnym.  Pewnie się teraz zastanawiacie po co więc męczyłem się z tym serialem przez wszystkie odcinki, skoro mi się tak ogromnie nie podobał.  No więc, po pierwsze przykro o tym pisać ale byłem naiwny, bo myślałem, ze całość się jednak jakoś rozwinie, tym bardziej po naprawdę dobrym 6 odcinku, który wreszcie trzymał w napięciu i miał jakiś klimat.  Później, bliżej końca całej serii (13 odcinków to przecież nie tak dużo) zadziałało cotygodniowe przyzwyczajenie i chęć sprawdzenia, czy przypuszczenia odnośnie tego kto zabija są słuszne.  Niestety takie też były, ale wtedy było już za późno by się wycofać z oglądania tej szmiry.  Strata czasu.

wtorek, 08 września 2009, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

  • The OA

    away The OA (2016) USA reżyseria : Zal Batmanglij scenariusz : Brit Marling, Zal Batmanglij, Melanie Marnich, Dominic Orlando, Ruby Rae Spiegel aktorzy : Brit

  • Mad Men - sezon VII

    the end of an era Mad Men - sezon VII (2014/2015) USA reżyseria : Scott Hornbacher, Michael Uppendahl, Christopher Manley, Phil Abraham, Matthew Weiner, Jennif

  • Detektyw - sezon II

    nevermind Detektyw - sezon II (2015) USA reżyseria : Justin Lin, Janus Metz, Jeremy Podeswa, John Crowley, Miguel Sapochnik, Daniel Attias scenariusz : Nic Pi

Komentarze
countersv
2009/09/09 08:18:21
Bardzo jestem zaskoczony. Do tej pory czytałem tylko pochlebne recenzje na temat tego serialu. Sam nie oglądałem, zerkałem wczoraj tylko na pierwszy odcinek na Jedynce. Wydawał mi się nawet wciągający.
-
milczacy_krytyk
2009/09/09 12:09:48
Pewnie nie czytałeś jeszcze opinii yunice i 350am ;)
Tak pierwszy odcinek jest nawet nawet. Później jednak zaczynają się cudne zachowania bohaterów i całość leci na łeb na szyję, aż do naprawdę dobrego odcinka 6. Po nim myślałem, że serial zacznie wreszcie być z odcinka na odcinek coraz lepszy, ale niestety od 7 epizodu znów wszystko zaczęło się sypać. A ostatnie 3 odcinki to jest już bzdura totalna.
-
Gość: unnami, *.olsztyn.mm.pl
2009/09/09 16:49:40
unnami.eu/2009/08/14/wyspa-harpera-sezon-pierwszy-ostatni/
-
2009/09/30 12:21:26
W Niemczech ten serial wlasnie leci. Pierwszy odcinek mnie wciagnal, drugi rozczarowal, trzeci byl ostatnim, ktory obejrzalam. Dno. Najlepiej gra chyba ta mala dziewczynka. Nie zdziwilabym sie, gdyby to ona byla morderca, sprawia wrazenie najbardziej rozgarnietej w tym calym towarzystwie;)

Przycztalam wstecznie od ostatniej do obecnej recenzji i bede czytac nadal, bo moje zdanie na obejrzane filmy poktywa sie z twoim w 95%:)
-
milczacy_krytyk
2009/09/30 15:23:46
Byś się chyba jednak zdziwiła, bo to nie ona jest mordercą. ;) Wyjaśnienie całej historii jest o wiele bardziej... idiotyczne i naciągane.

Miło mi bardzo i witam na blogu :)