Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Surogaci

niedoskonałe jest piękne...

SurogaciSurogaci (2009) USA

reżyseria: Jonathan Mostow 
scenariusz: Michael Ferris, John D. Brancato 
aktorzy: Bruce Willis, Rosamund Pike, Radha Mitchell, Ving Rhames, Valerie Azlynn, David Conley, Helena Mattsson, Bruce-Robert Serafin, Jordan Belfi, Boris Kodjoe, Jack Noseworthy, James Francis Ginty 
muzyka: Richard Marvin 
zdjęcia: Oliver Wood 
montaż: Barry Zetlin, Kevin Stitt

na podstawie: komiksu Bretta Weldele i Roberta Venditti

 (6+/10)

Wybrałem się do kina na "Surogatów", bo od czasu rewelacyjnego "Silent Hill" bardzo lubię Radhę Mitchell, a także jakoś brakowało mi ostatnio dobrych, wciągających filmów akcji.  Zwiastuny do tej produkcji co prawda nie były zachwycające, ale obecność reżysera Jonathana Mostowa, oraz Bruce'a Willisa w roli głównej, zapowiadały solidną rozrywkę.  Może nie rewelacyjną, ale zrealizowaną na przyzwoitym poziomie.  I tacy właśnie są "Surogaci".

Niestety dużo ze stworzonej przez scenarzystów opowieści zdradza trailer, w którym znalazły się praktycznie wszystkie istotne i bardziej wybuchowe sceny.  Dobrze, że chociaż rozwiązanie całej historii nie zostało w nim zasugerowane i można ją z całkiem sporą przyjemnością obejrzeć bez uczucia, że oglądamy ją po raz drugi .  Główna intryga nie jest bardzo skomplikowana, ale nie jest również banalna, przez co rozwiązania całej opowieści nie domyślimy się raczej po kilkunastu minutach seansu.  Szkoda jednak, że jeśli się dłużej zastanowić nad zakończeniem, to widać w nim pewne nieścisłości i dziury.  W czasie seansu zdarzają się również drobne wpadki montażowe oraz momenty, które się ze sobą nie kleją, które można by było zdecydowanie lepiej ze sobą połączyć.  Ale to już jest trochę czepialstwo z mojej strony.

Ogólnie rzecz biorąc film Mostowa jest bowiem poprawnie zrealizowanym kinem akcji, chociaż bez szału, jeśli chodzi o efekty specjalne, czy szybsze sceny.  Można wręcz powiedzieć, że jest on całkiem spokojny, ale dzięki bardzo dobrej muzyce ilustracyjnej, trzyma odpowiednie tempo i dostarcza całkiem niezłych emocji.  Kompozycja Marvina towarzyszy nam przez cały seans, całkiem sprawnie budując odpowiednie napięcie i przyspieszając rozgrywające się wydarzenia.  Bez niej momentami byłoby trochę nudno.  Twórcom udaje się uniknąć również powszechnego w tego typu produkcjach i trudnego do wytrzymania patosu.  Nie męczą nas również na siłę śmiesznymi tekstami, a z ekranu w czasie seansu nie wali głupotą, dzięki czemu można tę produkcję zaliczyć do całkiem przyjemnych przeżyć.  Poprawnie.

wtorek, 29 września 2009, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

  • mother!

    never enough mother! (2017) USA reżyseria i scenariusz : Darren Aronofsky akotrzy : Jennifer Lawrence, Javier Bardem, Ed Harris, Michelle Pfeiffer, Brian Glee

  • Valerian i Miasto Tysiąca Planet

    space oddity Valerian i Miasto Tysiąca Planet (2017) Francja, USA reżyseria i scenariusz : Luc Besson aktorzy : Dane DeHaan, Cara Delevingne, Clive Owen, Riha

  • Baby Driver

    was he slow? Baby Driver (2017) USA reżyseria i scenariusz : Edgar Wright aktorzy : Ansel Elgort, Kevin Spacey, Lily James, Jon Bernthal, Eiza González, Jon H

Komentarze
Gość: maxcine, *.adsl.inetia.pl
2009/09/29 00:30:58
Willisa zawsze lubiłem, tematyka ciekawa, zwiastun obiecujący ale jest jedno co skutecznie od filmu mnie odstrasza - wg tego co jest napisane na filmweb, film trwa zaledwie 88mint. Nawet jak na kino rozrywkowe to trochę mało.. No ale z drugiej strony jeszcze nie widziałem, więc może jakimś cudem nie jest to odczuwalne..
-
milczacy_krytyk
2009/09/29 00:45:31
Wg mnie było idealnie. Nie za krótko (nie miałem wrażenie, że akcja pędzi jak zwariowana i nie mogę nad nią nadążyć), ani nie za długo (prócz jednej sceny nie zdarzyły się większe dłużyzny). Pod tym względem było akurat ok ;)
-
2009/09/29 11:53:14
Żartujesz, 88 minut?! To faktycznie dosc krótko, po zwiastunie wyglądało mi to na jakieś conamniej 2 godziny. Może to i lepiej- ostatnio na każdym hollywoodzkim blouckbasterze mozna spędzić pół dnia w kinie, epoka lodowcowa by przeszła, a by sie nie zauważyło o.O
Tez lubie Silent Hill i Radhę Mitchell wiec z chęcią "Surogatów" zobaczę. Tylko kiedy? hłehłe :D
-
milczacy_krytyk
2009/09/29 12:16:46
Stopklatka podaje 104 minut, a w rzeczywistości pewnie jest jeszcze inaczej. Nie pamiętam dokładnie o której zaczął się mój seans, a o której skończył ale wydaje mi się, że raczej trwał on trochę dłużej niż te filmwebowe 88 minut. I naprawdę była to odpowiednia długość - nie za krótko, ani za długo.
Kiedy? W tzw. międzyczasie :p