Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Gra wstępna

kiri, kiri, kiri, kiri...

Gra wstępnaGra wstępna (1999) Japonia, Korea Południowa 

reżyseria: Takashi Miike 
scenariusz: Daisuke Tengan 
aktorzy: Jun Kunimura, Ren Osugi, Ryo Ishibashi, Toshie Negishi, Renji Ishibashi, Miyuki Matsuda, Tetsu Sawaki, Eihi Shiina, Ken Mitsuishi, Kanji Tsuda
muzyka: Kôji Endô 
zdjęcia: Hideo Yamamoto 
montaż: Yasushi Shimamura 

na podstawie: powieści Ryu Murakami

 (7/10)

Już dawno nie miałem takiego problemu z przyznaniem określonej liczby punktów danemu filmowi.  W przypadku "Gry wstępnej" autentycznie nie wiem jak mam go ocenić.  Nie jest to bowiem film zły, czy nieudany, więc przyznanie mu poniżej 6 gwiazdek byłoby niesprawiedliwe.  Jednakże jakoś również nie czuję by zasłużył na osiem lub więcej gwiazdek bo prawdę powiedziawszy nie porwał mnie.  Po eliminacji tych najwyższych jak i najniższych not, zostaje 7 ale jej także nie jestem pewien, bo momentami wydaje mi się, że niedoceniam filmu Miike, a chwilami mam znowu wrażenie, że go jednak trochę przeceniam.

Film Miikego zaczyna się bardzo niewinnie.  Aoyama, któremu siedem lat wcześniej zmarła ukochana żona, czuje się samotny, a po namowach syna zaczyna szukać nowej partnerki życia.  Przed spotkaniem tej jedynej chce mieć jednak możliwość poznania i zobaczenia jak największej liczby kobiet, by mieć porównanie i wiedzieć, że wybrał dobrze.  Znajomy producent filmowy podsuwa mu więc, według siebie najlepszy pomysł, na zorganizowanie castingu.  Panowie szybko realizują swój plan, a Aoyama po przejrzeniu setek zgłoszeń, natrafia przez przypadek na kartkę Asami, z pozoru niewinnej, skromnej i niezwykle cichej dziewczyny, w której od razu się zakochuje.  Z tych kilku zdań wynika, że "Gra wstępna" jest przyjemną i momentami nawet całkiem zabawną (casting) obyczajówką.  Nic bardziej mylnego, bowiem w drugiej połowie filmu, miła atmosfera pryska niczym bańka mydlana, a całość zaczyna coraz bardziej zmierzać do krwawego i brutalnego thrillera.

Film Miikego rozwija się niezwykle wolno, jednakże w czasie tej niewinnej pierwszej godziny, reżyser sprawnie buduje  atmosferę i utrzymuje nas w napięciu.  Od początku bowiem czujemy instynktownie, że z kryształowo czystą Asami coś jest nie tak, że kryje ona jakąś niebezpieczną tajemnicę.  Pierwszą potwierdzeniem tego, że myślimy dobrze, jest złowieszczy uśmiech na jej twarzy, gdy odbiera telefon od Aoyamy, a drugim przedziwny worek w jej mieszkaniu.   I wtem w połowie seansu następuje zwrot akcji, a my zaczynamy wędrować pomiędzy wspomnieniami bohaterów, retrospekcjami z ich życia oraz ich wyobrażeniami, by wpaść na ostatnie kilkanaście minut w prawdziwy, momentami obrzydliwy horror.  Jawa miesza się ze snem, a my do końca nie wiemy co jest prawdziwe, a co nie.  I choć nie widzimy dokładnie co się dzieje, a reżyser nie pokazuje nam wszystkiego, to w ciągu tych ostatnich minut filmu, cierpimy razem z głównym bohaterem, dosłownie odczuwamy razem z nim jego ból.  Długo nie zapomnę scen z Asumi, która ze słodkim ale jednocześnie przerażającym uśmiechem na twarzy, torturuje Aoyame.

Pozostaje jednak pytanie - po co to wszystko?  By wystraszyć widza?  Tak, to się z pewnością Miike udało.  By obrzydzić pewnymi obrazami?  To również wyszło nieźle.  Po seansie jednak pozostało mi uczucie ogromnej pustki i dziwnej niepewności, bo w gruncie rzeczy nadal zastanawiam się o czym jest ten film.  Można go pewnie traktować jako wielką przestrogę przed ocenianiem nieznanych nam ludzi po zdjęciach, po wypełnianych wolnych linijkach z pytaniami, bo każdy może w nich napisać cokolwiek, a nasza łatwowierność może się bardzo szybko i bardzo łatwo obrócić przeciwko nam.  Może być to również i film o samotności, a także o strachu przed nowym związkiem, strachu przed niewiadomą.  Film o niepewności, wątpliwościach i dziwnych myślach, które urastają do rangi prawie, że szaleństwa, które tworzą nieprawdopodobne i chore wizje możliwych wydarzeń.  Może być, ale czy jest, tego już nie wiem.  Ciekawe czy żyjąc w Japonii, pełniej odebrało by się ten film...

środa, 23 września 2009, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

  • Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi

    it's time for the Jedi to end Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi (2017) USA reżyseria i scenariusz : Rian Johnson aktorzy : Mark Hamill, Carrie Fisher, Adam Driver,

  • Blade Runner 2049

    2049 Blade Runner 2049 (2017) Kanada, USA, Wielka Brytania reżyseria : Denis Villeneuve scenariusz : Hampton Fancher, Michael Green aktorzy : Ryan Gosling, Har

  • To

    you'll float too! To (2017) USA reżyseria : Andres Muschietti scenariusz : Gary Dauberman, Chase Palmer, Cary Fukunaga aktorzy : Jaeden Lieberher, Jere

Komentarze
2009/09/24 17:57:03
Własnie mi przypomniałeś, że ten film mam jeszcze do zaliczenia o.O bo ja lubie horrory i lubie sie bac a nawet lubie sie lubić bac , tylko okazji mało do tego ostatnio w kinie.
Twojace recka+ocena , są w miarę zachęcające do seansu.
pozdrawiam :)
-
milczacy_krytyk
2009/09/24 19:54:09
Ja mam ciągle ciary jak sobie przypomnę ostatnie sceny ze słodką i uśmiechniętą od ucha do ucha Asami :] Obejrzyj. Ciekawe czy będzie Ci się podobać ;)