Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Zagubieni - sezon IV i V

zagubione przeznaczenie

LostZagubieni (2008-2009) USA - sezon IV i V

reżyseria: Jack Bender, Stephen Williams, Paul A. Edwards, Eric Laneuville, Greg Yaitanes, Rod Holcomb, Bobby Roth
scenariusz: J.J. Abrams, Jeffrey Lieber, Damon Lindelof, Carlton Cuse, Adam Horowitz, Edward Kitsis, Elizabeth Sarnoff, Drew Goddard, Brian K. Vaughan, Christina M. Kim, Paul Zbyszewski, Greggory Nations, Kyle Pennington, Melinda Hsu  
aktorzy: Naveen Andrews, Emilie de Ravin, Matthew Fox, Jorge Garcia, Josh Holloway, Daniel Dae Kim, Yunjin Kim, Evangeline Lilly, Terry O'Quinn, Dominic Monaghan, Harold Perrineau, Michael Emerson, Henry Ian Cusick, Elizabeth Mitchell, Mira Furlan, L. Scott Caldwell, Marsha Thomason, Tania Raymonde, Kevin Durand, Jeff Fahey, Ken Leung,  Zuleikha Robinson, Reiko Aylesworth, Patrick Fischler, Kevin Rankin, Sterling Beaumon, Eric Lange, Said Taghmaoui, Alice Evans,  Mark Pellegrino, John Terry, Kylie Dragna, Alan Dale, Fionnula Flanagan, Nestor Carbonell,
zdjęcia: Michael Bonvillain, Larry Fong, John S. Bartley
muzyka: Michael Giacchino, Damien Rice

sezon IV -  7/10
sezon V -   5/10

Twórcy „Lost” na samym początku realizacji swojego serialu zapowiadali, że każdy sezon będzie różnił się od poprzedniego, bo prócz głównej linii fabularnej, będzie opowiadał trochę inną historię.  I tak pierwsza seria mówiła o bunkrze, druga skupiała się na pozostałych rozbitkach, trzecia pokazywała nam życie Innych, a w czwartej dowiedzieliśmy się jak wyglądało życie tych rozbitków, którzy opuścili wyspę.  Najnowsza piąta seria w zapowiedziach miała traktować o jednym z największych sekretów serialu czyli przedziwnej organizacjo Dharma i jej działalności na tajemniczej wyspie.  No właśnie… miała.

W „Lost” zawsze najbardziej pociągała mnie historia bohaterów, ich zwykłe, dawne życie, oraz to jak tamte wydarzenia odnosiły się do bieżących momentów na wyspie.  Niewyjaśnione tajemnice takie jak bunkier, Inni, czarny dym były zawsze dodatkiem, bardzo ciekawym, intrygującym i wciągającym, ale jedynie dodatkiem, który odróżniał ten serial od pozostałych propozycji innych stacji telewizyjnych.  O ile jeszcze w czwartym sezonie twórcy zajmowali się postaciami, bawiąc się przypominkami, które rozgrywały się nie tylko w przeszłości, ale również w przyszłości (w każdy odcinku można było zgadywać jaki czas nam pokazują), to już w piątym kompletnie o nich zapomnieli, decydując się na (o zgrozo!) podróże w czasie.

Co ciekawe pomimo zrezygnowania z flashbacków i flashforwardów na rzecz skakania w czasie, serial stał się niesamowicie liniowy.  Dawne sezony „Lost” były poszarpane (to nie jest wcale zarzut) przeskokami pomiędzy dawnym i teraźniejszym. Piąty sezon jest natomiast tego pozbawiony, przez co ogląda się go jak zwykły, podrzędny serial.  Zabawy z czasem nigdy dobrze się nie kończą i tak stało się i w przypadku „Zagubionych”.   Najnowszy sezon jest nielogiczny, naciągany do granic możliwości i po prostu nudny.  Rezygnując z odniesień do życia bohaterów serial stał się płytki, wydarzenia na wyspie zbliżył się niebezpiecznie do zwykłej opowiastki, a bohaterowie z wielowymiarowych postaci stali się jedynie pionkami w rękach scenarzystów.

W założeniu co prawda piąta seria wyglądała dobrze.  Zamiast prowadzić dwie oddzielne historie – w teraźniejszości o rozbitkach i w latach siedemdziesiątych o Dharmie, twórcy połączyli je w jedną.  Szkoda tylko, że egzekucja tego pomysłu jest tak tragicznie słaba i nieprzekonująca.  Nie dowiedzieliśmy się niczego nowego, ani sensownego, ani o Dharmie, ani o Innych, ani o rozbitkach.  Przez cały sezon bohaterowie biegają jedynie po wyspie, nie wiadomo po co, na co i dlaczego.  Nurzają się jedynie w dalszych tajemnicach, które pozostają bez wyjaśnienia, zapominając ciągle o zagadkach z poprzednich odcinków.  Przy poprzednich seriach jednym tchem mogłem wymienić co wydarzyło się w ostatnim odcinku, nie wiedząc jednocześnie jak historia potoczy się dalej.  Tutaj nie dość, że o wydarzeniach ostatniego odcinka nie pamiętałem na kilka minut po zakończeniu seansu, to jeszcze mniej więcej mogłem się domyślić jak całość potoczy się dalej i niestety wcale mnie to nie interesowało.

Co gorsza najnowszy sezon jest bardzo nierówny, niezmiernie wydumany i udawany.  Brakuje mu tego charakterystycznego ducha znanego z pierwszej, czy nawet drugiej serii.  Poprzednie odcinki miały w sobie niesamowitą lekkość, były prawdziwe i bardzo przekonujące.  Tutaj całość zrealizowana jest z chłodną kalkulacją, przez co nic – nawet faktycznie ciekawe sceny – nie zaskakują z taką siłą jak poprzednio, nie wzruszają, nie poruszają, bo widać, że twórcy obliczyli je na konkretne reakcje widzów.  Co gorsza, tak jak poprzednio byłem przekonany, że całość do czegoś dąży, że ma sens i cel, tak po sezonie 5 jestem całkowicie zgubiony, bo doszło do mnie, że twórcy już dawno stracili koncept, a serial zaczął dryfować w kompletnie niewiadomym kierunku.

Najbardziej zdenerwowały mnie jednak słowa producentów, w którymś z wywiadów, którzy odnosząc się do „Gwiezdnych Wojen” oznajmili, iż czasem lepiej za dużo nie wiedzieć i nie poznawać niektórych sekretów.  Co to oznacza?  Najprawdopodobniej to, że te wszystkie szumne zapowiedzi, które słyszeliśmy przez ostatnie pięć lat o tym, że scenarzyści wiedzą jak zakończyć cały serial, w jakim kierunku go popchnąć i że na końcu wszystko się wyjaśni były tylko blefem, który miał przyciągnąć naiwnych widzów (w tym i mnie) do telewizora.  Udało się świetnie, tylko, że powoli moja (jak i innych, patrząc na wyniki oglądalności) cierpliwość się kończy, a wzrasta poirytowanie i złość na twórców, że tak wodzą nas za nos.

Smutno patrzeć jak taki serial, takie ogromne wydarzenie medialne jak „Lost” umiera.  Szósty sezon oczywiście obejrzę – głupotą byłoby rezygnowanie z „Zagubionych” na 17 odcinków przed ostatecznym końcem, po 5 latach śledzenia tej historii. Wkurza mnie jednak to, że twórcy w ostatnim sezonie zakwestionowali wszystko to co dotąd stworzyli, wszystkie przygody, które dotychczas wdzieliśmy na ekranie.  Nam, widzom, pozostaje jedynie spokojnie czekać na ostatni już szósty sezon, który pojawi się w telewizji w styczniu przyszłego roku. Najwyżej po obejrzeniu ostatniego odcinka, znów tak jak po finale 5 serii zostanie mi powiedzieć (cytując mój ukochany Kabaret Hrabi) – „Co to k**na było?”

niedziela, 09 sierpnia 2009, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

  • The OA

    away The OA (2016) USA reżyseria : Zal Batmanglij scenariusz : Brit Marling, Zal Batmanglij, Melanie Marnich, Dominic Orlando, Ruby Rae Spiegel aktorzy : Brit

  • Mad Men - sezon VII

    the end of an era Mad Men - sezon VII (2014/2015) USA reżyseria : Scott Hornbacher, Michael Uppendahl, Christopher Manley, Phil Abraham, Matthew Weiner, Jennif

  • Detektyw - sezon II

    nevermind Detektyw - sezon II (2015) USA reżyseria : Justin Lin, Janus Metz, Jeremy Podeswa, John Crowley, Miguel Sapochnik, Daniel Attias scenariusz : Nic Pi

Komentarze
Gość: Garret Reza, *.bartnet.pl
2014/03/19 09:56:03
Dobra, tutaj się wpiszę, chociaż przeczytałem więcej wpisów niż tylko ten jeden :) Nie spodziewałem się zobaczyć na czyimś blogu szczegółowych opinii o wszystkich sezonach "Lost".

Napiszę tak: rozumiem wszystkie zarzuty, jakie masz wobec tego serialu. Sam mam ich nawet więcej (piąty sezon i ludzie zaczęli się strzelać, podczas gdy przez pierwsze sezony każda śmierć zasługiwała na pogrzeb, tutaj pojawiają się statyści do odstrzału).

Piąty sezon jest prawdopodobnie moich ulubionym, ma najlepsze zakończenie i najlepszy opening (pierwsze 10 minut to prawdopodobnie najlepszy przykład wzorowej narracji filmowej jaki widziałem w życiu). Trudno mi jednak to rozdzielać i porównywać, bo tak naprawdę nieliczne momenty stawiam "poniżej poprzeczki". Wiem, że pierwsze 8-9 odcinków trzeciej serii uważam za słabsze. I tyle :)
-
milczacy_krytyk
2014/03/20 20:20:09
Miały być jeszcze bardziej szczegółowe niż te, które tu są, staram się pisać o serialach sezon po sezonie, a tu mi się zdarzyły dwie notki łączone (1+2+3) i (4+5). No ale są. I nawet się zdziwiłem, że na tyle akapitów mi wyszły. Widać teraz zacząłem się lenić i na trzech akapitach poprzestaję, a wtedy mi się mnożyły w niekontrolowanych ilościach ;)

Ja w sezonie piątym nie mogłem ścierpieć tych podróży w czasie, zupełnie mi to nie pasowało do tego serialu.

A moje ulubione rozpoczęcia i zakończenia to te z sezonu 3. Juliette piekąca ciasteczka w kuchni i "we have to go back". Pamiętam to do dziś, i na samą myśl jestem pod wrażeniem.