Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Horton słyszy Ktosia

jak słoń coś obiecuje...

Horton słyszy KtosiaHorton słyszy Ktosia (2008) USA

reżyseria: Steve Martino, Jimmy Hayward,
reżyser dubbingu PL: Miriam Aleksandrowicz
scenariusz: Cinco Paul, Ken Daurio
dialogi w polskim dubbingu: Joanna Kuryłko
głosy: Michał Żebrowski, Bartosz Opania, Małgorzata Zajączkowska, Mirosław Zbrojewicz, Piotr Kozłowski, Andrzej Grabarczyk, Rafał Bryndal, Magdalena Stużyńska, Karina Szafrańska, Kuba Molęda, Katarzyna Pysiak, Beata Wyrąbkiewicz, Jacek Czyż, Adam Krylik, Robert Kudelski, Modest Ruciński
muzyka: John Powell 
montaż: Tim Nordquist

na podstawie: książeczki Dr. Seussa

 (5/10)

Studio Fox już od dłuższego czasu próbuje się wybić na polu animacji komputerowej, jednakże jak dotąd kompletnie mu to nie wychodzi.  O zbliżeniu się do absolutnego zwycięzcy na tym polu, czyli studia Pixar nawet nie ma co marzyć, ale nawet kłopotem jest konkurencja z DreamWorks, które co prawda nie jest ambitne, ale wie jak upichcić coś dobrego na kolejne wakacje.  Fox zasłynął jak dotąd udaną "Epoką lodowcową" oraz jej dwoma sequelami, z których ten ostatni już taki świetny niestety nie był, i to... byłoby na tyle.

"Horton słyszy Ktosia" mogło być udaną bajką, wszak jest ona oparta na książeczce Theodora Seuss Geisela, autora wielu opowieści dla dzieci m.in. "Grincha", w którym kilka lat temu grał Jim Carrey.  „Horton” to niegłupia opowieść o słoniu, który słyszy za wiele i przez to wpada w niezłe tarapaty.  I choć generalnie jest przeznaczona dla dzieci, to można z niej wyłowić sporo mądrych i poważnych rozmyślań na temat utopii, fanatyzmu, wolności jednostki, którymi można by bez problemu obdzielić trudne filmy dla dorosłych.  Problem polega jednak na tym, że film ten został zabity przez okropny polski dubbing.  Ogólnie nie mam nic przeciwko dubbingowi (no chyba, że w normalnych aktorskich filmach), Stuhr jako Osioł, czy Boberek jako król lemurów to oczywiste perełki.  W "Hortonie" jednak dubbing leży i kwiczy, zaczynając od tragicznego, strasznie płaskiego i nienaturalnego Bryndala jako narratora, którego rymowane komentarze są nad wyraz sztuczne i tak denerwujące, że nie chce się ich słuchać, na nijakim i mało konkretnym Żebrowskim w roli Hortona kończąc.

Nie zachwyca również sama animacja, niesamowicie plastikowa - choć pierwsze ujęcia kropel są nawet udane.  Tą sztuczność widać szczególnie tuż po świetnej, zabawnej wstawce a'la anime gdzieś w połowie filmu.  Poza tym jest tu parę niezłych scen, ale niestety całość jest momentami bardziej wariacka niż śmieszna, przez co oglądanie jej aż tak przyjemne i rozrywkowe nie jest.  Radę daje jak zwykle genialny John Powell, który z lekkością skomponował kolejny już genialny soundtrack do filmu dla dzieci.

niedziela, 30 sierpnia 2009, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
350am
2009/08/30 21:45:26
Kurcze, także zawiodłam się tym filmem. Zwiastun był przeuroczy, a Jim Carrey był mocnym atutem. Włączyłam, obejrzałam 10 minut i wyłączyłam. Przede wszystkim ta animacja jest skierowana do dzieci i tylko dzieci. Generalnie jakoś nie mój klimat.
-
2009/08/31 03:07:16
Apel do milczącego krytyka! :O Powtórz kiedyś seans w wersji bez polskiego dubbingu! :D
A co do filmu: jak dla mnie całkiem naaajs :D pomiając ze cała koncepcja na fabułe mi przypadła do gustu, to jeszcze ten główny bohater taki słodki hehe
7/10
pozdrawiam :)
-
milczacy_krytyk
2009/08/31 11:49:09
Może kiedyś, jak moja lista filmów do obejrzenia skurczy się z bardzo długiej do długiej ;)