Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Harry Potter i Książę Półkrwi

trust

Harry Potter i Książę PółkrwiHarry Potter i Książę Półkrwi (2009) USA, Wielka Brytania

reżyseria: David Yates  
scenariusz: Steve Kloves 
aktorzy: Daniel Radcliffe, Rupert Grint, Emma Watson, Tom Felton, Bonnie Wright, Alan Rickman, Jim Broadbent, Michael Gambon, Maggie Smith, Robbie Coltrane, Evanna Lynch, Jessie Cave, David Thewlis, Mark Williams, Julie Walters, Matthew Lewis, Natalia Tena, David Bradley, Timothy Spall, Scarlett Byrne, Frank Dillane, Hero Fiennes-Tiffin, Anna Shaffer, Helena Bonham Carter, Warwick Davis, Helen McCrory, Dave Legeno, James Phelps, Oliver Phelps, Ralph Ineson, Charlie Bennison, Isabella Laughland, Nina Voelker, Freddie Stroma, Shefali Chowdhury, Josh Herdman, Jamie Waylett, Alfie Enoch, Devon Murray, Gemma Jones 
muzyka: Nicholas Hooper  
zdjęcia: Bruno Delbonnel  
montaż: Mark Day 

na podstawie: powieści J.K. Rowling

 (8/10)

Podobnie jak dwa lata temu wyraźnie widać podział wśród widzów - na tych, którym najnowsza część przygód o (jeszcze) nastoletnim czarodzieju nie podobała się wcale i tych, którzy się nią zachwycili.  Co ciekawe, podobnie jak w przypadku 5 części do tej drugiej grupy należą nie fani powieści Rowling, a o dziwo recenzenci filmowi.  Ci pierwsi znów całkowicie niesprawiedliwie krytykują produkcję, całą winę - z niewiadomych powodów - zrzucając na reżysera Davida Yatesa.  Wydaje mi się, że problem polega na tym iż fani za bardzo trzymają się książki, zgrzytając zębami na każdą, nawet najdrobniejszą zmianę w fabule, zapominając jednocześnie o tym, że film to jednak nie powieść i to co dobrze wypada na papierze, na srebrnym ekranie już tak świetnie wyglądać nie musi.  Poza tym trzeba pamiętać, że najnowsze filmy o Harrym powstają w oparciu o coraz obszerniejsze książki i jasne jest, że z tych przepastnych tomów coś musi wylecieć, a coś zostać zmienione by pokazywana na ekranie historia prezentowała się dobrze i była znośna do oglądania.  A założę się, że gdyby twórcy nie wprowadzali tylu zmian to padałyby znowu zarzuty o to, iż film jest zbyt nudny bo nie wnosi nic nowego, jedynie chłodno opiera się na książce.

To ciekawe, ale z książek najbardziej podobały mi się te tomy, które ograniczały obecność Sami - Wiecie - Kogo do minimum, skupiając się na innych wątkach - a więc część III i właśnie VI.  Ekranizacja tomu III jest także moim ulubionym filmem o Harrym, a od dzisiaj dołącza do niego "Książę Półkrwi", który zaraz po obrazie Cuarona jest najbardziej udaną próbą przeniesienia cyklu na ekran.  W porównaniu z oryginałem zmian jest tu co prawda sporo - wypadło kilka ważnych scen m.in. niektóre wspomnienia, wątek nowego Ministra Magii, czy pogrzeb, ale twórcy powstrzymali się już od ingerencji w kolejność wydarzeń i wygląd niektórych scen, co mogło razić w 5 części kinowej.  Dodano także kilka nowych wydarzeń - jedynie wspomniany w książce atak na most, czy atak na Norę.  Co ciekawe pomimo tych licznych zmian, film jest wierny historii opowiadanej przez Rowling - niektóre dialogi i sceny są wręcz żywcem z niej wyjęte - i wydaje mi się, że da się go spokojnie zrozumieć bez czytania książki.

"Książę Półkrwi" utrzymany jest w niesamowitej spokojnej, przepełnionej smutkiem atmosferze.  Podobnie jak w powieści także i tu akcja nie pędzi z zawrotną szybkością do przodu, a wszystko rozgrywa się po kolei, bez pośpiechu.  Niewielkie z początku napięcie z każdą minutą coraz bardziej rośnie przez co film nie nudzi i te 150 minut w kinie mija bardzo szybko.  Dodatkowo przez cały seans w powietrzu unosi się trudne do zdefiniowania uczucie, że zbliża się coś niedobrego, że coś niedługo się wydarzy i, że tym razem nie będzie już szczęśliwego zakończenia.  Bez wątpienia jest to jak na razie najbardziej mroczna i straszna z części - świetna scena w jaskini.  Paradoksalnie jednak jest to również najbardziej zabawny film ze wszystkich jakie do tej pory mieliśmy okazję oglądać.  Yates w mistrzowski sposób łączy poważne, dramatyczne sceny, z luźniejszymi, komediowymi momentami.  Część osób pewnie będzie zarzucać, że reżyser za bardzo skupia się na romansach, ale trzeba pamiętać, że w książce także było o nich sporo.  O ile jednak w książce wypadły one dość sztywnie, tak w filmie te wszystkie relacje damsko - męskie nabrały niezwykłej lekkości, śmiesząc czy to żartem słownym - często dość dwuznacznym - czy sytuacyjnym. Pełniej wypływa również z całej tej opowieści krzepiący morał – że najważniejsze w życiu są zaufanie, przyjaźń, miłość i wiara.

Ponieważ akcja nie pędzi w zawrotnym tempie, twórcy mogli wreszcie bardziej skupić się na bohaterach oraz na relacjach między nimi zachodzących.  Dzięki temu Ron, Hermiona, Harry i inni wreszcie stali się bardziej prawdziwi i ludzcy.  Wreszcie pełniej widzimy ich pragnienia, rozterki, dzięki czemu nie są jedynie (jak do tej pory) pionkami na planszy, potrzebnymi do rozegrania całego filmu.  To ludzie z krwi i kości do których naprawdę można się przywiązać.  Wreszcie też widać, że potrafią oni naprawdę grać.  I tu prócz głównej trójki czyli Radcliffe'a Grinta i Watson, którzy świetnie wypadli w komediowych scenach - zakochany Ron, nadmiernie szczęśliwy Harry czy spanikowana Hermiona - trzeba koniecznie napisać o Tomie Feltonie w roli Malfoya.  Dotychczas jego rola ograniczała się jedynie do dwóch grymasów i dziwnego głosu, w "Księciu" pokazał natomiast, że jako aktor potrafi on znacznie więcej, idealnie przedstawiając rozterki swojego bohatera i tragiczność sytuacji w której się znalazł.  Naprawdę brawa.

Fantastycznie również wypadli odtwórcy roli młodego Toma Riddle'a - chłodny Hero Fiennes-Tiffin i przebiegły Frank Dillane.  Pisząc o aktorach trzeba również koniecznie wspomnieć o dorosłych aktorach, w szczególności o niezastąpionym Alanie Rickmanie, który od pierwszej części pierwszorzędnie wciela się w rolę Severusa Snape'a - w "Księciu" jest go wreszcie więcej niż w poprzednich odcinkach - oraz o nieziemskiej Helenie Bonham Carter, której Bellatrix jest bardziej szalona i wyrazista niż oryginalna postać książkowa - naprawdę nieprawdopodobny występ.  Świetnie spisał się również po raz pierwszy występujący w cyklu Jim Broadbent jako Horacy Slughorn.  Różni się on co prawda znacznie od książkowego profesora ale udało mu się zachować ducha tamtej postaci - podobnie jak w poprzednim filmie zrobiła to Imelda Staunton.  I nawet zaczął wreszcie mi się podobać Michael Gambon jako Dumbledore, choć wciąż mam sentyment do Richarda Harrisa, którego Albus był bardziej bliski książkowemu dyrektorowi Hogwartu.

Całości dopełnia przepiękna, prawdziwie magiczna i zadziwiająco lekka muzyka Nicholasa Hoopera.  Podobnie jak i sam film jest bardzo kameralna, nie wybuchowa, ale jednocześnie świetnie buduje atmosferę i wzmacnia przekaz wielu scen - wzruszająca i podniosła, ale nie pompatyczna scena pożegnania Dumbledora.  Aż się łezka w oku może zakręcić.  Hooper dodatkowo  prócz rozwinięcia kilku tematów ze swojej poprzedniej ścieżki, napisał kilka nowych motywów i momentami aż trudno uwierzyć jak dobrze pasują one do obrazu i opowiadanej historii.  Świetnie spisał się również zdjęciowiec Bruno Delbonnel, którego szare, jakby wyblakłe zdjęcia fantastycznie pokazują, że zbliżają się najtrudniejsze czasy dla świata czarodziejów.  Mam wrażenie, że jego spojrzenie na historię Rowling wypadło lepiej niż to jak świat Pottera postrzegał Idziak.  Plus rewelacyjny dźwięk, od którego trzęsło się pół sali kinowej, oraz perfekcyjnie dopasowane do obrazu efekty specjalne, tak dobrze, że momentami aż trudno było je dostrzec.

środa, 29 lipca 2009, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
2009/07/29 12:24:17
Nie wiem co napisać, bo Ty zrecenzowałes nowego Pottera tak, że nic dodać, nic ująć. ;) Pozostaje mi się pod powyższym teksetm zwyczajnie podpisać.
9/10 Dokładnie tak trzeba było nakręcić ten film. Yates uratował Pottera.
-
Gość: ktrya, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/29 13:49:27
Zgodzę się z tym, że film jest bardzo dobry i ma humor i trzyma akcję. I też moją ulubioną częścią jest Więzień Azkabanu. Jeśli chodzi o Rickmana, to jak na tytułową rolę, strasznie go ograniczyli.
-
Gość: Kędzior, *.radom.vectranet.pl
2009/07/29 14:44:38
Witam. Wszedłem na Twoją stronę po raz pierwszy i tak mnie pochłonęły Twoje opinie, że przeczytałem aż cztery pod rząd ;], więc mam takie drobne pytanko... czy wymieniasz się linkami, i czy mogę Cię u siebie do nich dodac, ponieważ chciałbym pozyskać nowych czytelników... z góry dziękuje za odpowiedź [fajowe-filmy]
-
bhuvan
2009/07/29 15:01:02
Chwilami miałem wrażenie jakbym czytał swoją recenzję. ;P
Absolutnie ze wszystkimi uwagami się zgadzam. No może poza tą, że było dużo zmian w stosunku do książki. Moim zdaniem aż tak wiele nie było. Jeśli sobie weźmiemy choćby takiego "Władcę Pierścieni", to "Książę Półkrwi" jest naprawdę wierną adaptacją. :)
Aha: należę do fanów książkowej serii, a pomimo tego bardzo mi się podobało. Tak bardzo, że chyba wybiorę się do kina jeszcze raz. :)
Tak z ciekawości spytam: jaką wersję oglądałeś? Dubbing czy napisy?
-
milczacy_krytyk
2009/07/29 16:12:43
do szymalan: zapomniałem dodać słówko o aktorce odtwarzającej Lunę, która podobnie jak w 5 także i tu zagrała super. :]

do ktrya: mam wrażenie, że gro osób właśnie 3 tom uznaje za najlepszy ze wszystkich, które Rowling napisała. Swoją drogą ciekawe co tak szczególnego jest w tej części, że tyle osób ją tak ceni.

do Kędzior: Miło mi bardzo. I jasne, nie ma problemu :)

do bhuvan: ja tak mam czytając wszystkie pochlebne opinie o 6 części, bo praktycznie każdy pisze o tym samym ;p
Oglądałem oczywiście wersję z napisami - na dubbing by mnie siłą nie zapędzili, a co dopiero jeszcze wydawać pieniądze na taki seans. Poza tym wersja z napisami była cyfrowa, a dubbing puszczają na zwykłej taśmie. A ty się męczyłeś na polskiej wersji?

Pozdrawiam :)
-
bhuvan
2009/07/29 17:47:47
Oczywiście, że napisy. :) Przypuszczam, że gdybym oglądał w PL uznałbym go za przynajmniej połowę gorszy.
Choć jeśli chodzi o sam wybór taśma-cyfra, to niespecjalnie robi mi to różnicę. Taśma może ma troszkę słabszą jakość, ale i swój klimat. ;) Wersja językowa zdecydowanie zaważyła.
-
milczacy_krytyk
2009/07/29 20:37:25
Ja już chyba się dałem porwać tej nowej jakości obrazu bo jak tylko mogę to wybieram cyfrówkę ;)
-
2009/07/30 02:19:11
ooo ,faktycznie z tą Luną ;) prze-urocza jest
-
Gość: ktrya, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/09 15:57:10
Ja lubię 3 część najbardziej, ale filmowo, dużo mroczności Snape'a no i dementorzy są fascynujący. Książkowo najlepiej wspominam część 5, w następnych mam wrażenie, że pisze na siłę.