Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Zdjęcie w godzinę

family photo

Zdjęcie w godzinęZdjęcie w godzinę (2002) USA Ulubiony

reżyseria i scenariusz: Mark Romanek  
aktorzy: Connie Nielsen, Robin Williams, Michael Vartan, Gary Cole, Dylan Smith, Erin Daniels, Noah Forrest, Eriq La Salle, Clark Gregg, Andrew A. Rolfes, Andy Comeau 
muzyka: Reinhold Heil, Johnny Klimek  
zdjęcia: Jeff Cronenweth  
montaż: Jeffrey Ford
 

 (9/10)

"Zdjęcie w godzinę" obejrzałem po raz pierwszy kilka lat temu, już nawet dokładnie nie pamiętam w którym roku i na jakim kanale.  Chyba jeszcze wtedy nawet nie pisałem nigdzie żadnych opinii o filmach.  Pozostało mi jednak po tym obrazie w pamięci ogólne odczucie, że warto było go obejrzeć, ze względu na nietypowy klimat, świetne aktorstwo i zaskakujące zakończenie.  Dlatego gdy jakiś czas temu tv4 przypominało tą pozycję, zdecydowałem się na powtórny seans, by zobaczyć czy tamte wrażenia z filmu pokryją się z obecnymi.

Głównego bohatera poznajemy w momencie gdy zostaje on zatrzymany przez policję, a zdjęcia jakie zrobił swoim aparatem są dowodem w jakiejś sprawie.  Twórcy nie zdradzają nam jednak niczego więcej, a my cofamy się w czasie o kilka dni, a być może i o kilka miesięcy, by dowiedzieć się w jaki sposób doszło do takiego rozwoju sytuacji.  Uwielbiam taki zagadkowy sposób rozpoczynania filmu, bo dzięki niemu od samego początku jesteśmy trzymani w niepewności oraz większym napięciu, a także dokładniej oglądamy film, wiedząc już po części do czego on dąży. 

A historia rozpoczyna się z pozoru niewinnie - Sy jest pracownikiem punktu fotograficznego w jednym z podmiejskich supermarketów.  Pracownikiem wyjątkowo oddanym swojej pracy, pasjonatem, który wkłada całe serce w wywoływanie zdjęć, który kocha to zajęcie i wykonuje je bezbłędnie.  Wśród jego stałych klientów, korzystających od lat z jego usług jest Nina Yorkin.  Sy pracując nad jej zdjęciami obserwuje przy okazji życie rodziny Yorkin, poznając ich przez lata coraz lepiej.  Wkrótce jednak to podglądanie cudzego życia stanie się dla niego obsesją...

"Zdjęcie w godzinę" to praktycznie koncert jednego aktora.  Robin Williams w roli zamkniętego w sobie Sy'a jest jednocześnie przerażający, intrygujący i budzący współczucie.  Uwielbiam Williamsa w nie komediowych rolach.  W takich filmach jak "Nocny słuchacz" czy "Wersja ostateczna" pokazał, że potrafi sobie poradzić z poważnymi bohaterami, że jest też dobrym aktorem dramatycznym.  Jego występ w "One hour photo" jest natomiast czymś o wiele więcej.  Każdy gest, każde spojrzenie, każda wypowiedź dopracowana do perfekcji, dosłownie powalająca.  Jestem przekonany, że gdyby Sy'a miał grać ktoś inny, to ten film nie wywierałby tak dużego wrażenia.

"Zdjęcie w godzinę" jest mieszanką smutnego dramatu, trzymającego w napięciu thrillera i mądrego filmu psychologicznego.  Właśnie takie połączenia gatunkowe uwielbiam najbardziej.  Praktycznie wszystko jest tu dopracowane do perfekcji.  Zimne, sterylne, przepełnione bielą zdjęcia budują niesamowitą atmosferę.  Świetna, dyskretna i nienarzucająca się muzyka Heila i Klimka - którzy najczęściej pracują przy filmach Tykwera - tworzy przedziwny, melancholijny klimat, który ciężko zapomnieć.  Najważniejsze są tu jednak świetnie rozpisane dialogi i wybrzmiewające zza kadru wypowiedzi Sy'a, mądre i warte zapamiętania.

Napięcie w filmie Romanka rośnie bardzo powoli, jednakże już od samego początku film posiada swoje własne niespieszne tempo.  Z każdą następną minutą jednak akcja zaczyna coraz bardziej przyspieszać, aż dochodzi do szokującego, dramatycznego finału, w którym napięcie osiąga szczytowy poziom, tak spory, że aż trudno spokojnie usiedzieć w fotelu.  Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że Romanek wodzi nas pod koniec za nos, a my znając schematy typowe dla tego typu filmów spodziewamy się oczywistego rozwiązania akcji, podczas gdy zakończenie jest zupełnie inne.  Najodpowiedniejsze ze wszystkich, logiczne, mądre, dające do myślenia.

sobota, 18 lipca 2009, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
bhuvan
2009/07/18 21:13:01
Ja mam na temat tego filmu zupełnie inne zdanie. Też pamiętam kiedy go obejrzałem, ale nie jest to miłe wspomnienie. Podsunął mi go zachwycający się nim kolega. Z przykrością muszę stwierdzić, że "Zdjęcie w godzinę" to jeden z tych filmów, którym bez zastanowienia wystawiłbym 1/10. Dla mnie totalnie pusta, nadęta do granic możliwości próba pokazania jaki to genialnie głęboki film można zrobić. Ocieka to efekciarstwem, irytuje i wywołuje mdłości (przynajmniej u mnie).
Strasznie żałuję, że ten film obejrzałem bo bardzo lubiłem Robina Williamsa, a po "Zdjęciu w godzinę" nie mogę na niego patrzeć. Tak jak cały film, jego gra tylko irytuje. Mam wrażenie, że twórcy jeszcze przed zabraniem się za zdjęcia założyli, że nakręcą arcydzieło. Wyszło im coś zupełnie odwrotnego. Brrr...

Ale szanuję Twoje zdanie. :) I innych, którym się podobało też. Może po prostu ja tego nie dostrzegam. ;)
-
milczacy_krytyk
2009/07/19 18:00:52
No przez przesady. Same zdjęcia czy muzyka zasługują na coś węcej niż 1.
-
350am
2009/07/21 15:54:07
Tak, pamiętam kiedy miałam zły humor, a kolega zabrał mnie na ten film do kina mówiąc "Film z Robinem Williamsem na pewno Cię rozweseli" :))) Nie rozweselił...
Ale dobre kino. Strasznie podobały mi się zdjęcia - dobrze ująłeś: "sterylne".
-
milczacy_krytyk
2009/07/21 19:30:28
No to nieźle udał mu się ten wybór :p