Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
Terminator: Ocalenie

second chance...

Terminator: OcalenieTerminator: Ocalenie (2009) Niemcy, USA, Wielka Brytania

reżyseria: McG  
scenariusz: David C. Wilson, John D. Brancato, Michael Ferris, Shawn Ryan, Anthony E. Zuiker, Paul Haggis, Jonathan Nolan
aktorzy: Christian Bale, Sam Worthington, Moon Bloodgood, Helena Bonham Carter, Anton Yelchin, Jadagrace, Bryce Dallas Howard, Common, Jane Alexander, Michael Ironside, Chris Ashworth
muzyka: Danny Elfman  
zdjęcia: Shane Hurlbut  
montaż: Conrad Buff IV
  

 (7/10)

Z pewnością nie jest to idealny obraz.  Jednakże jeśli wziąć pod uwagę, że reżyserował go facet od tragicznych "Aniołków Charliego", a za scenariusz odpowiadała niezliczona liczba osób, to produkcja ta mogła wyglądać znacznie gorzej od tego co możemy oglądać od dzisiaj w kinach.

"Salvation" jest zupełnie inne od dotychczasowej trylogii o Terminatorach.  Z jednej strony to spory plus, bo twórcy nie wciskają nam kolejnej powtórki z rozrywki w postaci pościgu dwóch maszyn za kilkoma ważnymi dla przyszłości postaciami.  Z drugiej jednak strony z powodu braku tego wyścigu czwarta część nie posiada już tak wysokiego napięcia co poprzedniczki i nie pędzi do finału w niesamowitym tempie.  Zamiast tego mamy walkę z różnego rodzaju maszynami na szczątkach dzisiejszego świata i próbę ochrony przyszłości jak i przeszłości.  Pod tym względem jest znacznie lepiej niż w poprzedniej odsłonie realizowanej przez Mostowa, która była kolorowym, lekkim i radosnym blockbusterem, kompletnie nie pasującym do klimatu części Camerona.  W T4 nie ma miejsca na humor, jest szaro, mrocznie i poważnie - ale co ważne, na szczęście nie pompatycznie.  McG stworzył film wojenny, ze strzelaninami, licznymi wybuchami i ciągłą walką o przetrwanie. Może ta wojna nie jest aż tak spektakularna jak jej migawki w poprzednich częściach, a niektóre sceny nie do końca zapierają dech, ale całość ogląda się całkiem przyzwoicie.

Co prawda można się doszukać tu kilku nieścisłości (szczególnie jeśli chodzi o podróże w czasie), nielogiczności i naciągnięć, ale która wysokobudżetówka ich obecnie nie ma?  Ważne, że nie rzucają się one nachalnie w oczy i te dwie godziny w kinie można spokojnie przeżyć bez bólu głowy i zdenerwowania na scenarzystów.  A ci nie skupiają się jedynie na kilku ładnych efektach specjalnych, ale starają się tę historię jakoś urozmaicić i wynieść na trochę wyższy poziom.  Stąd wprowadzenie bardzo ciekawej postaci Markusa oraz pytań o istotę ludzkiej natury.  Może nie są to rozważania najwyższych lotów, ale dobrze, że chociaż takie mamy okazję oglądać.  Szkoda jedynie, że zwiastuny zdradziły całkiem sporo i to kim tak naprawdę jest Markus możemy się domyślić nawet przed seansem.  Gdyby nie to ta historia pewnie byłaby jeszcze ciekawsza.  Szkoda również, że twórcy nie postarali się z końcówką i ostatnie kilka minut jest przewidywalne i na siłę wzruszające.

Mówiąc o postaci Markusa trzeba koniecznie napisać o świetnym Worthingtonie, który rewelacyjnie pokazuje zagubienie swojego bohatera i wewnętrzne wątpliwości nim targające.  Przy tym jego postać nie jest ani trochę słaba czy za mało konkretna.  Co ciekawe Sam całkowicie kradnie główny plan Bale'owi, który jako Connor jest nijaki, drętwy i nadęty.  To ostatnimi czasy już drugi przypadek, kiedy drugoplanowy aktor gra lepiej niż Christian - poprzednio to Heath Ledger w "Mrocznym rycerzu" skradł cały film dla siebie
Niewątpliwymi zaletami T4 są świetne brudne i szare zdjęcia, które tworzą przygnębiającą atmosferę, a także nieprawdopodobny dźwięk, przez który momentami aż cała sala kinowa zaczyna się trząść.  Dobrze wypada też muzyka Danny'ego Elfmana, który przerobił trochę motywy znane z poprzednich części, dodał odrobinę własnego stylu i przez to stworzył soundtrack idealnie wpisujący się w obraz.

piątek, 05 czerwca 2009, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

  • Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi

    it's time for the Jedi to end Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi (2017) USA reżyseria i scenariusz : Rian Johnson aktorzy : Mark Hamill, Carrie Fisher, Adam Driver,

  • Blade Runner 2049

    2049 Blade Runner 2049 (2017) Kanada, USA, Wielka Brytania reżyseria : Denis Villeneuve scenariusz : Hampton Fancher, Michael Green aktorzy : Ryan Gosling, Har

  • To

    you'll float too! To (2017) USA reżyseria : Andres Muschietti scenariusz : Gary Dauberman, Chase Palmer, Cary Fukunaga aktorzy : Jaeden Lieberher, Jere

Komentarze
Gość: Agniecha, *.net.stream.pl
2009/06/09 15:18:42
chciałabym zobaczyć, ale wolę Transformersy dlatego na Terminatora poczekam na DVD :P
U mnie na blogu dwie nowe oscarowe recenzje- dokumentalny "Marsz pingwinów" i widowiskowy "Władca Pierścieni: Dwie Wieże".
Gorąco zapraszam i pozdrawiam ;***
-
countersv
2009/06/16 12:59:41
Po pierwsze: świetna recenzja :)
Po drugie: czy aby na pewno Worthington to postac drugoplanowa? Gdyby tak policzyć dokładnie czas to mogłoby się okazać, że to właśnie on pojawia się na ekranie częściej od Connora. Nie wiem, jak jest na pewno, ale takie wrażenie odniosłem.
Po trzecie: rzeczywiście Worthington gra lepiej. Nie jest to może takie kradnięcie ekranu, jak Ledger w Mrocznym Rycerzu, czy Ben Foster w 3:10 To Yuma, ale rzeczywiście jest wyraźnie lepszy od Bale'a. Nie jest to specjalnie trudne, bo Bale zapomniał, że już nie gra Batmana i jego konspiracyjny szept w tym filmie jest strasznie denerwujący.
Po czwarte: ogólnie jestem bardzo zadowolony z Worthingtona. Ten nieznany mi wcześniej aktor pokazał, że spokojnie sobie poradzi w Avatarze. Co prawda trudno podejrzewać Camerona o zły dobór aktorów, ale w końcu od 12 lat żadnego filmu nie nakręcił. Dobrze wiedzieć, że przynajmniej o pierwszoplanową postać nie trzeba się martwić.
Po piąte: Danny Elfman zrobił interesującą interpretację tematu Friedela, ale nie do końca mi się to podobało. W sumie soundtrack jest nierówny - kilka motywów jest ciekawych, ale te przeróbki głównego tematu są jak na mój gust za bardzo odjechane.
Po szóste (chociaż w zasadzie powinno być dużo wyżej, ale nikt nie mówił, że będzie w kolejności ważności): znakomity scenariusz. Nie chodzi mi o nielogiczności, czy jakieś tam pierdółki, tylko o sam pomysł z Marcusem i generalnie wszystkie po kolei zwroty akcji, itd. Naprawdę scenarzyści się przyłożyli. Z tym niestety wiąże się konstatacja, że lepszy reżyser byłby w stanie więcej z niego wyciągnąć. McG dał radę tak jak Mostow - wyszedł Terminator, którego fajnie się ogląda. Ale wciąż daleko mu do poziomu Camerona. U Mostowa zawiódł przede wszystkim prościutki scenariusz - pretekst do pokazania efektownej rozpierduchy. Tu jest pod tym względem dużo lepiej, ale mam wrażenie, że można to było lepiej zrobić. Chociaż McG wspiął się chyba na wyżyny swoich umiejętności. I patrząc na to z tej strony należy się cieszyć, że wyszło tak, bo mogło być o wiele gorzej.
Po ostatnie: dźwięk rzeczywiście rządzi. Te metalowe dźwięki maszyn są fenomenalne. W brzuchu miałem takie wibracje, że aż mnie skręcało. Nie mogłem usiedzieć na fotelu. Jakbym usłyszał coś takiego w realu, to chyba bym się, za przeproszeniem, zesrał ze strachu.
-
milczacy_krytyk
2009/06/16 18:18:04
Po pierwsze: dzięki :)
Po drugie: Pierwotnie postacią pierwszoplanową T4 miał być właśnie Marcus, ale ponieważ Connorem został Bale, to scenarzyści przerobili trochę scenariusz by było go w filmie więcej. Jak dla mnie zupełnie niepotrzebnie. Którego tak naprawdę jest więcej nie wiem, ale chyba jednak Bale'a.
Po trzecie: Mnie prócz szeptu wkurzało też jego ciągłe wrzeszczenie, praktycznie w każdej scenie.

Po piąte: Elfman zawsze robił odjechaną muzykę, to jest praktycznie jego znak rozpoznawczy - im bardziej zakręcony soundtrack tym większa pewność, że stał za nią właśnie on. I pod tym względem wg mnie jego praca nad T4 jest dość umiarkowana jeśli chodzi o wariactwa. Ktoś na jakimś forum całkiem trafnie porównał nawet ten soundtrack do twórczości Zimmera.
Po szóste: Fakt, gdyby za reżyserię wziął się ktoś inny niż McG, T4 byłby jeszcze lepszym filmem. Ale nie ma co gdybać. Jest jak jest, i jest zdecydowanie lepiej niż mogło być.

Pozdrawiam.
-
yunice
2009/06/24 12:09:38
Terminator 7/10 serio?
-
milczacy_krytyk
2009/06/24 12:24:11
Serio, serio ;)
-
countersv
2009/06/24 14:39:34
A co w tym dziwnego? Wbrew pozorom to wcale nie jest zły film. U mnie też ma 7/10 :)
-
yunice
2009/06/26 13:29:31
u mnie ma góra 5. może dlatego, że jestem rozżalona, oczekiwałam znacznie więcej :-(
-
2009/06/28 16:27:00
Dla mnie film genialny, mimo nieścisłości w scenariuszu. Ja daję 10/10

quentinho.blox.pl