Recenzje filmów, filmów i jeszcze raz... seriali.

fgdfgd
-->
Fanpage na Facebook Fanpage na Twitter Kanał RSS Napisz do mnie maila

Autor bloga:
Tomasz Błoński a.k.a. milczacy_krytyk










   













abbbb
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

zBLOGowani.pl

stat4u
Blog > Komentarze do wpisu
The International

debt...

InternationalThe International (2009) Niemcy, USA, Wielka Brytania

reżyseria: Tom Tykwer  
scenariusz: Eric Singer  
aktorzy: Clive Owen, Naomi Watts, Armin Mueller-Stahl, Ulrich Thomsen, Michel Voletti, Patrick Baladi, Jay Villiers , Fabrice Scott, Haluk Bilginer, Luca Barbareschi, Alessandro Fabrizi, Félix Solis, Jack McGee, Nilaja Sun, Victor Slezak, Luca Calvani, Amy Kwolek 
muzyka: Tom Tykwer, Reinhold Heil, Johnny Klimek  
zdjęcia: Frank Griebe  
montaż: Mathilde Bonnefoy
  

 (8/10)

Czasem zaledwie jeden aktor wystarcza, by zachęcić do obejrzenia jakiegoś filmu.  Czasem na jakiś obraz wybieramy się właśnie z powodu obecności w nim pewnych interesujących nas osób (np. niedawna "Wątpliwość" i obecność w niej nieziemskiej Meryl Streep).  W przypadku "International" takim wabikiem byli dla mnie Tom Tykwer oraz Naomi Watts.  Tykwera znam z porządnego "Nieba", przepięknej "Księżniczki i wojownika" oraz krótkiego metrażu do "Zakochanego Paryża" (ciągle jakoś niestety nie mogę się zabrać za „Pachnidło” i „Biegnij Lola, biegnij”) i wiem już, że jego filmy są co najmniej dobre, więc spodziewałem się, że i jego najnowsza produkcja nie będzie odstawać od normy.  Naomi natomiast uwielbiam ponad wszystko od czasu jej występu w rewelacyjnym "The Ring" i jestem w stanie obejrzeć każdy, nawet najgorszy film z jej udziałem…

"International" jest świetnie zrealizowanym, bardzo realistycznym thrillerem, któremu udaje się utrzymać wysokie napięcie przez cały czas trwania seansu.  Co ciekawe, gdybyśmy chcieli streścić tą dwugodzinną opowieść, to okazałoby się, że tak naprawdę niezbyt wiele się w niej dzieje, jednakże pomimo takiej rozciągniętej i w gruncie rzeczy prostej historii ani przez chwilę nie czujemy nudy czy zbytniego zwolnienia w akcji.  Wszystko jest tu na swoim miejscu, perfekcyjnie połączone, idealnie sfilmowane.  Niezwykłości tej produkcji dodają przepiękne zdjęcia i trochę jakby rozchwiana ale bardzo oryginalna muzyka.  Z większych scen praktycznie wszystkie się udały, czy to dynamiczna strzelanina w Muzeum Guggenheima w NY - fantastycznie nakręcona, bez zbędnych szaleństw kamery i okropnego teledyskowego montażu – czy zaskakująca scena zamachu na placu, pościg za samochodem, czy pierwsza scena w Berlinie.  Tykwer poradził sobie jednak także z mniejszymi scenami i np. zwykłe pisanie smsa, czy szturchnięcie na ulicy potrafi bardzo podwyższyć ciśnienie.  Naprawdę wato!

wtorek, 31 marca 2009, milczacy_krytyk

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: unnami, *.olsztyn.mm.pl
2009/03/31 03:38:55
eh, jedni piszą, że warto, inni, że nie warto... chyba jednak poczekam na dvdripa...